przypadkowy epilog nr 2
— Mogę jeszcze? Mogę? Ni—sama, proszę, proszę, proszę! Mogę jeszcze?!
— ... Rukia. Nadmierne wykorzystywanie...
— Och, Ni—sama, bo ja bym tak mogła bez końca! Całą zimę bym tak mogła! Ale ty sobie odpocznij, jak już nie możesz...?
— ... Dziękuję za troskę... Ja tak mogę przez cały rok, zapewniam.
— O, naprawdę?
— Wątpisz we mnie?
— Nigdy w ciebie nie wątpię, Ni—sama.
— Rozsądnie.
— Ale założę się, że mogę dłużej niż ty.
— Ho—ho.
— Ha.
— A ja się założę, że mogę dłużej niż ty.
— Zakład stoi.
— Hm.
— Tak, Ni—sama?
— Mam wątpliwości, czy to sprawiedliwy zakład... Mam więcej pieniędzy niż ty.
— Och, nie martw się. Mam bogatego brata, pożyczy mi.
— ... Ach, prawda. W takim razie wszystko w porządku. Chodź, spróbujemy usypać górę śniegową.
— Tak! Tak! Ale z uszami, prawda?
— Koniecznie z uszami.
