Alicja czesała swoje włosy złotym grzebieniem, patrząc na swoje odbicie w lustrze. Jej długie, jasne włosy lśniły w świetle świecy. Alicja przetarła oczy. Czy jej odbicie właśnie mrugnęło do niej? Alicja w lustrze uśmiechnęła się do niej. Dziewczynka odsunęła się od lustra, przestraszona. Odbicie przysunęło się do tafli, patrząc na Alicję z uśmiechem i zachichotało.
– Boisz się mnie? – zapytało protekcjonalnym tonem. Zatrzepotało rzęsami, parodiując zdziwienie.
– Kim jesteś? – wyszeptała Alicja, odchodząc kilka kroków od lustra. Odbicie znów zachichotało piskliwym głosem.
– Nie poznajesz mnie? Jestem tobą i nie-tobą. Jestem prawie-tobą. Jestem jak ty i nie-ty – odpowiedziało odbicie, uśmiechając się jeszcze bardziej.
– Więc kim jesteś? – nalegała Alicja.
– Przecież ci powiedziałam! – wykrzyknęła Alicja z Lustra. Zmarszczyła brwi wskazując oskarżycielsko palcem w Alicję: – Boisz się mnie! Przecież nic ci nie zrobię – westchnęła.
– Co tu robisz, Alicjo-Nie-Alicjo? Czemu tu przyszłaś? – zapytała Alicja, podchodząc bliżej do lustra.
– Zawsze tu byłam. Zawsze byłam z tobą. Zawsze jestem z tobą. Jestem częścią ciebie. Bez ciebie nie mogę istnieć, a ty beze mnie nie możesz przeżyć – zachichotała, jakby na świecie nie było nic zabawniejszego.
– Czemu wciąż się śmiejesz? –zdenerwowała się Alicja. – Przestań w końcu się śmiać! – wykrzyknęła rozkazująco.
Druga Alicja, nie przestając chichotać, zapytała:
– Czemu miałabym się ciebie słuchać? Nie możesz mi nic zrobić!
– Ja… Ale ty też mnie do niczego nie zmusisz! – zawołała Alicja.
– Takaś pewna? Jesteś taka naiwna!
– A spróbuj mnie do czegoś zmusić! – Alicja tupnęła nogą ze złością.
– Podejdź tutaj – rozkazało podstępnie odbicie, a Alicja wykonała polecenie. – Widzisz? Kazałam ci podejść, a ty to zrobiłaś! – wykrzyknęła Alicja-Nie-Alicja.
– To był podstęp! To się nie liczy! – krzyknęła Alicja.
– Przyznaj, nie możesz mi się przeciwstawić… – zachichotało odbicie.
Alicja spuściła głowę.
– Czemu jesteś smutna? – zapytało odbicie, poważniejąc.
Alicja nie odpowiedziała, tylko zbliżyła swoją twarz do lustra, przyciskając na krótki moment swoje wargi do szklanej tafli. Odskoczyła szybko, zaskoczona swoją reakcją.
– Ja… – zaczęła, ale nie skończyła, bo jej odbicie zachichotało i… znikło.
Został tylko głośny, piskliwy chichot. Lustro pękło.