Pogoda nie wskazywała na to by ten dzień miał być szczególnie udany. Silny wiatr który próbował porywać czapki z głów przechodnich, deszcz który z hukiem rozpryskiwał się o szyby samochodów. Nie za ciekawie, do prawdy... Yumi otworzyła drzwi od domu i poczuła jak zimny deszcz pokrył ją od stóp, do głów. Nie żeby miała zamiar stąd wyjść, ale tak się składało, że zaraz zaczynała lekcję. Szybkim ruchem zamknęła drzwi i spojrzała na nie koniecznie długą, lecz pełną przeszkód drogę do szkoły. Cicho po marudziła w myśli, ale w końcu ruszyła. To, że już na pierwszym kroku zaliczyła piękną glebę, na śliskim błocie, nie przeszkadzało jej. Szczególnie, że reszta drogi przebiegła, bez większych utrudnień. Weszła do szatni i zdjęła kurtkę. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że ma na spodniach wielką plamę, po nieprzyjemnej wywrotce. Ze strachem, że ktoś ją zobaczy, zaczęła szybko czyścić spodnie, co nie oszukujmy się, nie było łatwe. Znienacka usłyszała znajomy głos, dreszcz ją przeszedł i poczuła rumieńce na twarzy. Niepewnie odwróciła się do tyłu i ujrzała kogoś, kogo najbardziej nie chciała teraz widzieć.

- No cześć Yumi.

- Cz-cześć Ulrich. - odpowiedziała lekko się jąkając i zasłaniając szalem plamę

- Ja tylko chciałem powiedzieć, że Odd cię szuka. - odpowiedział chłopak

- Odd? No a gdzie on jest?

- Nie wiem, może w pokoju, albo w stołówce. Bynajmniej, nie szukaj go w bibliotece, daje ci słowo, że go tam nie będzie. - Ulrich uśmiechnął się lekko, a Yumi odwzajemniła uśmiech

- No to... ten, do zobaczenia. - odpowiedziała krótko, po czym wybiegła z szatni

- ... no a ona na to, że nie jestem męski. Rozumiesz? Powiedziała mi to prosto w twarz! - skończył użalanie się Odd

- No i co ty na to? Yumi? Yumi? - mówił, chociaż jego słowa nie docierały do dziewczyny

- Czy ty mnie słuchasz? - pstryknął jej palcami przed oczami, a ona podskoczyła

- Hmm? - zapytała z wielkimi oczami

- Mówię do ciebie a ty nic!

- Sory zamyśliłam się... - wybroniła się

Co prawda, nie skłamała. Może to dziwne, ale nie potrafiła przestać myśleć o Ulrichu. Chciałaby powiedzieć mu co czuje, no ale jeśli on chce być tylko przyjacielem? Będzie jej głupio się do niego odezwać, przez resztę życia! Mimo, że wszystkie jej przemyślenia kończyły się w tym samym punkcie, to i tak nie mogła od siebie odgonić tych myśli. Na lekcji nie mogła się skupić, często nie słyszała co ktoś do niej mówi, nie mogła spać nocami... tak nie mogło być! Albo mu to powie i przetrwa konsekwencje tego, albo nie będzie mogła normalnie żyć. Nie potrafiła żyć w nieświadomości, w tej niewiedzy. Z drugiej strony, tak bardzo bała się go stracić. Paranoja, kłóciła się z samą, sobą. Jedna jej część mówiła tak, ale druga nie. Zaczęła ją strasznie boleć głowa i poczuła, że słabnie. W końcu zemdlała. Widziała jeszcze tylko zarysy Odda potrząsającego nią, a potem była już tylko ciemność. I ten błogi spokój. Była wolna, tu mogła robić co chce.