oryginał: My Name Is Harry
autor: MoonFire1
beta: Amarylis
Tłumaczenie za zgodą autorki
- Więc wysłałeś do niego list?
Harry skinął głową i spojrzał Mikrusowi w oczy. Potężny posturą mężczyzna był teraz oficjalnym "sponsorem" młodego czarodzieja. Spotykali się dwa razy w tygodniu, aby przedyskutować dalsze kroki i ocenić postępy. Bywały czasy, kiedy taka regularność drażniłaby Harry'ego, ale dotyczyło to tylko okresów zastrzeżonych dla kilku beztroskich dni.
Już nie czuł się winny, myśląc o nich.
- Minął początek roku szkolnego, więc nie musi się już zmagać z szaleństwem, jakie wtedy panuje. No i z pewnością zdążył się na nowo przyzwyczaić do swoich obowiązków nauczycielskich - stwierdził Harry, w pełni świadomie odmawiając sobie zabawy palcami.
Mikrus przytaknął.
- Jak się czujesz?
- Nie dostałem odpowiedzi.
- Nie o to pytałem - zachichotał "sponsor", posyłając podopiecznemu spojrzenie pełne zrozumienia.
Harry pochylił głowę, czując, jak policzki czerwienieją mu lekko z zakłopotania.
- Wiem. Czuję się... super, jak sądzę.
- Brednie - odparł jego przyjaciel rzeczowo. - Nie czujesz się "super". Co tobie mówiłem o tym słowie? Co ono naprawdę oznacza?
Stuknięty - Uczulony - Popaprany - Emocjonalny - Rozdarty
- Chcesz powiedzieć, że to się nie odnosi do mnie? - zapytał sceptycznie, w głębi ducha dziwiąc się swojej odwadze. Miał kogoś zaufanego, kogoś, z kim mógł się nie zgodzić, nie ponosząc z tego tytułu żadnych bezpośrednich konsekwencji. Prawdziwy luksus!
- Och, czegoś takiego nigdy nie twierdziłem - odpowiedział lekko. - Miałem raczej na myśli, że nawet ci, którzy są totalnie popaprani, mogą uzyskać odkupienie.
- Wielkie dzięki. - Młody mężczyzna wykrzywił twarz.
Mikrus roześmiał się.
- Chciałbyś, abym cię okłamywał?
Pytanie nie należało do zabawnych, ale podejście w stylu "do diabła z tym wszystkim" było tak zaraźliwe, że Harry chwilę później zaczął się śmiać, nie wiedząc właściwie dlaczego.
***
28 września 1998 roku.
Drogi Profesorze Snape.
Pomyślałem, że dobrze byłoby do Pana napisać. Nie robię tego, aby o cokolwiek Pana oskarżać czy też czegokolwiek żądać. Odpowiedź byłaby... mile widziana, ale zrozumiem, jeśli Pan nie odpisze. Niewątpliwie zraniłem Pana sposobem, w jaki odszedłem.
Skłamałbym, twierdząc, że było to całkowicie nieplanowane.
Kiedy już się zadomowiłem, okazało się, iż mam aż za dużo czasu na myślenie. Obecnie nie zamierzam już zostać Aurorem, a kariera polityczna nigdy mnie nie pociągała. Ten rozdźwięk zdążył zbić z tropu moich przyjaciół. Sądzę, że chciałby Pan wiedzieć, po co piszę ten list. Może się Pan uspokoić - nie proszę o poradę, dotyczącą dalszej drogi życiowej.
Utrzymywałem, że nie będę za Panem tęsknić.
Często mówiłem rzeczy, które potem okazywały się nieprawdą.
Bardzo Pana przepraszam. Powinienem był chociaż z Panem porozmawiać, zanim odszedłem.
Jeśli chce Pan odpisać, wystarczy, że dotknie Pan tej kartki różdżką, a pojawi się na niej mój adres. Jest przeznaczony wyłącznie dla Pana różdżki, Pana oczu i Pana magicznej aury; zaklęcie nie pozwoli, aby odczytał go ktoś inny. Jak Pan widzi, stosuję się do tego, czego mnie Pan nauczył.
Niektórymi sprawami już się nie przejmuję. Znalazłem nowych przyjaciół, Mugoli, ale naprawdę porządnych.
Bez wątpienia wystarczająco Panu naopowiadałem. Mam nadzieję, że dobrze się Pan czuje.
Szczerze oddany,
Harry Potter.
Kolejny raz Severus trzymał kawałek pergaminu w drżącej ręce.
- Głupi chłopaku - wyszeptał. - Dlaczego mnie przepraszasz? Przecież większa część winy leży po mojej stronie.
- Jego powinieneś o to zapytać, Severusie.
- Odpieprz się - odwarknął portretowi Dumbledore'a, który wisiał w jego biurze. Odwrócił się plecami do znajomych, chociaż namalowanych, błyszczących oczu, niezdecydowanie stuknął różdżką o zęby i wlepił wzrok w pergamin.
Drewienko zsunęło się niżej i uderzyło w skraj kartki.
- Dobra robota, mój chłopcze.
- ODPIEPRZ SIĘ!
***
Drogi Panie Potter... Harry.
Twój list niespodziewanie mnie ucieszył.
Nie musisz mnie przepraszać. Nic mi nie jesteś winien.
Severus Snape
***
Profesorze Snape.
Chyba źle mnie Pan zrozumiał. Nie dla Pana napisałem tamten list, szczerze mówiąc.
To było dla mnie.
Harry Potter
KONIEC
rozdziału piątego
