oryginał: My Name Is Harry

autor: MoonFire1

beta: Amarylis

Tłumaczenie za zgodą autorki


- Byłem bardzo zaskoczony, kiedy dostałem zaproszenie od Harry'ego - powiedział Severus z zadumą, patrząc w stronę młodego czarodzieja, który kawałek dalej śmiał się wraz z dwiema przyjaciółkami.

- Byłem trochę zaskoczony, że je wysłał - przyznał Mikrus z typowym dla siebie połączeniem taktu i szczerości.

Mężczyźni zostali sobie przedstawieni przez wspólnego znajomego (- Mikrusie, to jest Severus Snape; opowiadałem ci o nim. Severusie, to jest człowiek, który pomaga mi od kilku miesięcy), a teraz obaj uczestniczyli w cichym współzawodnictwie. Który z nich pierwszy mrugnie? Który miał więcej powodów, aby czuć się urażonym... lub zawstydzonym?

Ponieważ jednak Severus był wyjątkowo uczciwy w trakcie ich rozmowy, znakomicie znał odpowiedź na te pytania. O dziwo nie odnosił już wrażenia starej, znajomej potrzeby opowiadania sobie kłamstw o własnym życiu czy swojej w nim roli. Poskutkowało to zresztą znaczącym zmniejszeniem się ilości bólów głowy i koszmarów.

Próbował też stosować inne metody nauczania. Zeznania Harry'ego były kluczowe dla zapewnienia Mistrzowi Eliksirów miejsca w Hogwarcie po upadku Voldemorta, więc tym bardziej słusznym wydawało mu się pokazanie różnicy między zachowaniem szpiega a człowieka, którym był naprawdę. Fakt, że wciąż musiał skłaniać się ku temu drugiemu, w głębi ducha uważał za niezwiązany z tematem.

Osiągał postępy, lecz były one powolne. Spędził przecież wiele lat, bezwstydnie wykorzystując rzeczywiste pomyłki, i porzucenie takich praktyk było trudnym wyzwaniem. Ale starał się... i już nie tak wielu uczniów wzdrygało się, gdy teraz na niego patrzyli. Paru czuło się nawet na tyle bezpiecznie, że odważyli się zadać jakieś pytania w czasie lekcji. Wcześniej nie znał tej przyjemności, jaką niosło zauważenie zrozumienia w oczach dziecka, kiedy wreszcie wytłumaczył trudne pojęcie. Po raz pierwszy w życiu cieszył się wykonywaniem tego zawodu.

Jego koledzy również zauważyli te stopniowe zmiany. Niektórzy otwarcie zastanawiali się, co je spowodowało, ale on nigdy nie odpowiadał na ich pytania. Z radością zachował tę część reputacji, która mu została.

***

Kiedy Severus otrzymał list Harry'ego i przyjął zaproszenie, nie wiedział, czego właściwie ma się spodziewać. Zawsze unikał mugolskiego Londynu, ale gdy się już tam znalazł, poczuł się bezpiecznie anonimowy. Po tym, jak został przedstawiony grupie obcych ludzi, poczuł się dziwnie podniesiony na duchu, jakby zyskał ułaskawienie. Możliwe, że mógłby nawet zostać przez nich zaakceptowany...

Sześć miesięcy przed tym wieczorem nie byłby w stanie nawet wyobrazić sobie, że komukolwiek tłumaczyłby się ze swoich poczynań, a już na pewno nie jakiemuś dziwnemu mugolowi, noszącemu jeszcze dziwniejsze przezwisko. A jednak wychwycił w jego głosie ten spokój, o którym Harry ostatecznie wspomniał w liście, i uznał go za równie pocieszający, jak niepokojący.

Poza Albusem nikt nigdy nie poznał się na nim od pierwszego spojrzenia... nikt nawet nigdy nie spróbował go poznać. Nie pozwalał sobie na jakiekolwiek poufałości, w obawie, że ktoś mógłby dostrzec i ujawnić jakąś jego słabość.

***

Silny wybacza. To była jedna z wielu rzeczy, o których Harry mu napisał. Chłopiec nie był autorem tych słów, co jednak nie umniejszało prawdy, jaką ze sobą niosły. Silny wybacza. Ja nigdy nie byłem silny.

- Nie będę w stanie zmienić tego, co zrobiłem - przyznał, patrząc w oczy drugiego mężczyzny tak długo, jak śmiał, zanim spuścił wzrok. - Myślałem, że mam większe pojęcie... To ja byłem dorosły, a zachowywałem się...

- Zachowaj swoją opowieść na spotkanie - przerwał Mikrus, którego spojrzenie złagodniało. - Podobnej nie słyszeliśmy od dość dawna.

Severus czuł, że się pogubił.

- Przecież Harry opowiadał wam o mnie...

- Bronił cię i próbował wziąć winę na siebie - poprawił jego rozmówca z życzliwością w głosie. - Już tego nie robi... a twoja historia zasługuje na wysłuchanie. Ty zasługujesz na wysłuchanie.

Głośny wybuch śmiechu przerwał wymianę zdań: Tabitha, której udało się wrzucić za bluzkę Celiny garść lodu, chichotała histerycznie, usiłując użyć Harry'ego jako ludzkiej tarczy. Widok czystej, nieskomplikowanej radości na twarzy byłego podopiecznego zmiękczył coś w profesorze.

- Nie uważam, abym na to zasłużył - odparł w końcu, znowu patrząc na Mikrusa.

- Wiem - padła niewzruszona odpowiedź. - I to jest pierwszy krok. Weź udział w spotkaniu. Zanim się skończy może zmienisz zdanie.

Ufanie innym sprawiało cierpienie. Z całą pewnością sprawiało je też uczciwe spojrzenie na siebie. Ale kolejny raz Harry - i jego przyjaciele - miał coś, czego Severus desperacko pragnął.

- Może tak się stanie - powiedział z nutką nieskrywanej tęsknoty w głosie. - Może tak się stanie.

KONIEC