Last Chance
--
Witajcie, dziękuje za liczne komentarze przesyłane na maila :). To dzięki Wam mam nadał siłę i ochotę się rozwijać i polepszać moją twórczość.
Dziękuje z całego serca
MISAKO
--
Rozdział 4
00:22 DZIELNICA AZABU, MIESZKANIE RODZINY CHIBA
Mamoru mógł naprawdę wymyślić wiele scenariuszy opisujących zdarzenia jakie miały nastąpić jak otworzy drzwi do domu. Naprawdę był gotowy na wszystko, nawet na jedzenie porozrzucane po całym mieszkaniu(zostawiające tłuste ślady na ścianie). Nie był jednak przygotowany na PUSTY, ciemny, PUSTY apartament. Była co prawda kolacja na stole, ale nie ruszona, były świece, był nawet prezent, do cholery, brakowało jednak w tym obrazku jednej, maciupciej rzeczy. Wyglądała mniej więcej tak: miała około 156cm, blond-złote włosy, niebieskie oczy, porcelanową skórę, a i chyba zapomniał wspomnieć, że była jego ŻONĄ.
-"Co jest do..." powiedział do przestrzeni jaką stanowiło ich mieszkanie.
-'Czyżby aż tak była zła, ze postanowiła nie nocować w domu?' Spojrzał na zegarek 1:29 am . Spacer odpada, Sailor Moon czy nie Sailor Moon, Usagi nie była typem nietoperza, kochała spać i nie oddała by tej przyjemności za nic
-' No chyba, że ma męża idiotę i postanowiła coś zmienić' powiedział mu znowu ten nieznośny wewnętrzny głos.'Dziwisz się?' dodało po chwili lekceważącym tonem.
-'Co proszę' zapytał się w duchu Mamoru.
-'Domyśl się, uważasz się ponoć za mądrego człowieka' powiedział cyniczny głosik.
Boże on chyba wariował. Nie dość, że gada sam ze sobą, to na dodatek pozwala naśmiewać się swojej psychice z siebie.
Rozejrzał się bezradnie po mieszkaniu. Było za późno by zadzwonić , do którejś z dziewczyn. Jeśli nie trafi i u danej nie będzie Usy, tylko niepotrzebnie zawróci jej głowę i spowoduje, że grupka zacznie się martwić.
-'Pewnie już śpi' wytłumaczył sobie.
Zrobił więc coś co by i mu ułatwiło sen. Zamknął oczy i skoncentrował się na linku, który go łączył z Usa-ko. Starał się wyczuć czy nic jej nie grozi, jej emocje. To co odnalazł ucieszyło go, nie tylko dlatego, że czując ją stawał pełny i ogarniało go niesamowite ciepło, ale także dla tego, że jej uczucia otwarcie okazywały radość, choć było też i trochę smutku. Otworzył oczy i uśmiechnął się lekko. Podszedł do komody na której stał telefon i ich zdjęcie ślubne. Wziął je do ręki
-" Wiem, że dziś to ja jestem powodem tego smutku, najdroższa, ale obiecuje Ci, że jutro ja będę powodem twej radości" powiedział łagodnie co uśmiechającej się do panny młodej. Po czym odłożył ramkę i skierował się do sypialni. Będąc kontent z tym, że jego żona mimo jego głupoty miała trochę radości dzisiejszego dnia.
No cóż ciekawe czy był by taki szczęśliwy, gdyby znał powód tej radości...
00:29 JuUban Park
Usagi nie pamięta,aby pozwoliła sobie na taki potok łez w czyjeś obecności i to na dodatek niemalże nieznajomego
-' Może to prawda, że łatwiej wyżalać się obcym?' pomyślała mimowolnie. Hikaru cały czas siedział i milczał-za to była mu wdzięczna, za to, że w końcu mogła wyrzucić z siebie to co jej tak długo leżało na sercu. Teraz, gdy już skończyła swoje tragiczne opowieści, a cisza która zapanowała stawała się coraz bardziej krępująca pojawiły się pierwsze wątpliwości.
-' Może źle robiłam, napewno' te myśli powodowały, że znów chciała płakać.
-"Przepraszam , ja..." wybełkotała
-"Nie, nie przepraszaj, musiałaś ten ciężar zdjąć z barków" powiedział w końcu" A jako,że nie znam twojego męża byłem chyba dobrym kandydatem" zażartował kontynuując. Spuściła głowę, rozważając jego słowa. Aż nagle zaczął znów mówić.
-" Usagi, połsuchaj" powiedział biorąc jej dłoń w swoją , co spowodowało, że w końcu się obróciła w jego stronę.
-" Nie jestem żadnym tam specjalistą od związków, a tym bardziej małżeństw. Sądzę jednak, że partnerstwo dwojga ludzi, nie zależnie od stażu, to przede wszystkim zaufanie."odrzekł łagodnym i spokojnym głosem
-" A zaufanie dla mnie łączy się z poszanowaniem drugiego człowieka. Czyli także tego co jest dla niego ważne"
-"Masz namyśli, że nie szanuje pracy Mamoru?" zapytała zraniona, zaśmiał się usłyszawszy jej interpretacje.
-" Nie Usagi, nie wątpię, że praca twojego męża jest czasochłonna. Jednak życie to nie tylko praca. Ja osobiście, gdybym miał taką żonę jak Ty, to nie wiem jak w ogóle mógłbym pracować" tą ostatnią część powiedział nie patrząc już na nią. Usagi natomiast siedziała zamurowana, niczym słup soli
-' Czy ja dobrze usłyszałam??'pytała się w myślach
-" Hikaru, co masz namyś..."zaczęła...
Nie dokończyła, nie była wstanie, bo właśnie się obrócił i spojrzał się znów na nią tymi oczyma. Pełnymi ciepła, przychylności i tego czegoś, czego chyba wolała nie definiować.
Uśmiechnął się do niej smutno.
-" Usagi-san...nie zasługujesz na cierpienie. "wyszeptał. Otworzyła buzię by coś powiedzieć, ale żaden odgłos nie wyszedł z jej małych różowych ust.
-" Proszę, zapamiętaj tylko, że na świecie są tacy co by dali wszystko, aby móc cię uszczęśliwić" ponownie się uśmiechnął podszedł do niej i nie pytając o zgodę wziął jej twarz w rękę i szybko, delikatnie, jak wiosenny wiaterek pocałował ja w końcik ust . Pożegnał się i poszedł w stronę wyjścia z parku. Zostawiając zamurowaną blond boginie na ławce, przy jeziorze...
Następne dni mijały Usagi jak przez mgłę. Nie bardzo wiedziała kiedy wstaje i co robi potem. Mamoru obdarowała nędznym wyjaśnieniem następnego ranka, przy śniadaniu, że potrzebowała świeżego powietrza. Przepraszał, oczywiście,a ona, jak zawsze wybaczyła. Cała sprawa z zapomnianą kolacją przestała mieć dla niej jakoś większe znaczenie. Ciągle przypominały jej się słowa Hikaru.
-„Proszę, zapamiętaj tylko, że na świecie są tacy co by dali wszystko, aby móc cię uszczęśliwić".I te jego oczy kiedy to mówił... .
Jakoś nigdy, nie dopuszczała myśli, że na świecie mogą być INNI mężczyźni, którym się mogła podobać. Tzn. pamiętała epizod z Seiyą w liceum. Ale wtedy była młoda i naiwna, wierzyła w idealizowaną miłość. Nie była głupia wiedziała, że darzy on ją czymś więcej niż przyjaźnią, ale starała się to zignorować.
-'Szkoda, że problemów nie da się zignorować nadal głupim śmiechem i durną miną ' pomyślała z lekkim żalem. 'Wolałam kiedy ludzie mieli mnie za idiotkę, nie musiałam się starać...'dodała z utęsknieniem.
Teraz jednak te piękne czasy się skończyły, nikt nie będzie usatysfakcjonowany głupim śmiechem, a problemy nie znikną kiedy usiądzie się na ziemi i rozbeczy na całego.
-"Usagi jesteś tam?" zapytał poirytowany głos.
-"Boje się stanąć przed nim, co mu pow...' PLASK Nie mogła dokończyć myśli bo właśnie coś bardzo twardego trafiło ją w tył głowy. O ironio, doskonale wiedziała co.
-„Rei nie wiesz, że nie można bić ludzi po głowie" powiedziała bardzo poirytowanym tonem „ A poza tym, po tym zostanie mi siniak, będę wyglądać jakbym jajko nosiła we włosach"
-„Jeszcze jedno jajko w twoim przypadku nie zaszkodzi, nosisz 2 całe życie i żyjesz. A poza tym staramy się od dłuższego czasu zdjąć Cię z obłoków, choć wiem, że nie powinno nas dziwić, że w ogóle tam się znalazłaś. Ale przyszłyśmy doradzać Mako w wyborze sukni ślubnej, więc z łaski swojej poświęć nam tu chwilkę" tylko Rei była zdolna powiedzieć taką litanie na bezdechu i to jeszcze miksując znudzono-podirytowany ton.
-'A ja się bałam, że przeszłość przeminęła' pomyślała Usa, 'Nie, Rei Hino pozostanie bez zmian, na wieki"
-"Przepraszam Cię, Mako, to Twój dzień" powiedziała obracając się w stronę wysokiej brunetki.
-"Nic się nie stało, Usagi" powiedziała uśmiechając się Mako i sięgając po kolejną sukienkę.
-"Hehe, dajcie Jej spokój, pewnie myślała o namiętnej nocy jaką miała wczoraj z Mamoru" Zachichotała Minako. To zdjęło uśmiech z ust Usy.
-"A, no właśnie jak tam minęła wasza rocznica" zapytała z ciekawością przyszła panna młoda. „Nie omijaj szczegółów, my bardzo lubimy szczegóły" rzekła podkreślając słowo 'lubimy', to wywołało ogólne rozbawienie w grupie.
-'Tak jak mija, jak Wasz mąż o was nie pamięta, a wy spędzacie ją z innym' pomyślała, jednak rzekła:
-„Wspaniale, Mamoru był romantyczny i boski, jak zwykle" powiedział rozchichotanym przyjaciółkom. Wywołało to ,prawie ogólne zadowolenie. Prawie, bo kiedy spojrzała się na Rei wiedziała, że ta nie dała się nabrać.
-' Ku...'powiedziała w myślach, 'Czemu przed nią nie potrafię nic ukryć?'.
-„Tak, a co takiego było boskie?" Minako będąc blondynką, jak zwykle( nie mam nic do blondynek, moja przyjaciółka jest jedną i uważam,że jest bardzo mądra, tu potrzeba literacka) dociekała. Usagi spojrzała się na nią niezręcznie, nie lubiła ich okłamywać.
-„Minako daj spokój, to co Usa i Mamoru-san robią pod kołdrą, nie jest naszą sprawą" powiedziała Rei, tonem, który każdy znał jako" koniec tematu".
Minako wyglądała na bardzo zawiedzioną .
-„ Hehe , Minako co tak ci mina zrzedła? Czyżby twoje pożycie z nowym chłopakiem się nie układało, że interesują cię związki innych" zapytała Mako zasmuconą boginię miłości
-" No właśnie chodzi o to..."zaczęła się wyżalać przyjaciółką wensjańska księżniczka.
Jednak Usagi nie słuchała la mętu swojej przyjaciółki. Patrzyła się w oczy czerwonej wojowniczce i wiedziała, że będzie musiała jej wyjaśnić, czemu ta musiała się za nią wstawić .
Zakupy skończyły się krótko po tym incydencie. Mako stwierdziła, że w tym salonie nie ma, jak to nazwała „ sukni jej marzeń" i trzeba szukać dalej. Na szczęście, wszystkie miały już plany na popołudnie. Więc Usagi nie musiała się martwić, że znów powróci temat Mamoru. O dziwo, Rei też jej nie nagabywała. Za co była jej dozgonnie wdzięczna. Ona sama musiała sobie to wszystko najpierw poukładać w głowie.I to chyba było najtrudniejsze...
Kochała Mamoru, to wiedziała, ale jego ciągła praca, brak czasu, bardzo ich od siebie oddalił. Kiedyś razem zasypiali, przytuleni do siebie. Uśmiechnęła się na wspomnienia nocy, pod czas których okazywali sobie, jak bardzo się kochali, ale nie samo zbliżenie było wspaniałe, tylko to jako potem leżeli razem przytuleni, a w powietrzu splatali dłonie i jego oddech powodował ciarki na jej skórze. Jaka wtedy była szczęśliwa...
-'Czy warto jest sprzedawać te wspomnienia?' spytała samą siebie.
-'Przecież wszystkie małżeństwa przeżywają kryzys' uzasadniała sobie. Czy to ona okaże się tą słabą jeśli się teraz podda. Roześmiała się" Sailor Moon się nie poddaje" powiedziała jej kiedyś Chibiusa.
Ten różowo włosy gówniarz, którego najchętniej by kiedyś rozszarpała.
Jak ona jej teraz potrzebowała, co by dała by mieć ją przy sobie.
-' Ale jak życie będzie się toczyć nadal tym torem, to jej na pewno nie zobaczysz' powiedział jej wewnętrzny głos. To spowodowało, że napłynęły jej do oczu łzy i zaczęła znów płakać
-" Usagi ty mięczaku, przestań." Mówiła ocierając łzy „ No przestań płakać!" nie poskutkowało. W jej głowie pokazały się obrazy księżniczki z przyszłości, Mamoru, jej samotnej w nocy, ich ślubu, różowej wojowniczki, ich razem uśmiechniętych.
-" PRZESTAŃ!!" krzyknęła tak głośno, że odleciały wrony z sąsiednich drzew. Ale zadziałało, przestała w końcu płakać.
-'Zawalczę o tą przyszłość, dam nam Mamoru jeszcze jedną szansę, ale tylko jedną' pomyślała desperacko.
-„ SŁYSZYSZ ENDYMIONIE TO OSTATNIA SZANSA!! NIE OBCHODZI MNIE PRZESZŁOŚĆ, TYSIĄCE LAT WSPOMNIEŃ, DAJE CI TĄ JEDNĄ SZANSĘ NA PRZYSZŁOŚĆ!!" Wykrzyczała w końcu to co jej na sercu leżało, nie obchodzili ją przechodnie, którzy patrzyli się na nią jak na totalną idiotkę, nie obchodził ją świat w tej chwili nic a nic. Patrzyła na blady Księżyc, który zaczął pojawiać się na niebie" Ostatnią szansę..." wyszeptała
Mamoru Chiba uważał się ogólnie za szczęśliwego człowieka, fakt początek nie był łatwy, osierocony w wieku 6 lat, wychowywał się w sierocińcu, jednakże te doświadczenia spowodowały, że dorósł niezwykle szybko. Jego niesamowita inteligencja i upór umożliwiły mu szybie opuszczenie domu dla sierot i zamieszkanie na swoim. Liceum i studia to była harówka , łączenie licznych prac i nauki, ale tu znowu los szybko go wynagrodził. W parę lat dorobił się na tyle, że mógł posiadać samochód i motor, jego dwa ukochane maleństwa.
Wiódł samotne życie, ale i to mu nie przeszkadzało, Motoki był wystarczającym kompanem kiedy potrzebował kontaktu ze światem zewnętrznym. I uważał, że tak pozostanie na zawsze- życie poukładane zgodnie z planem, w końcu los ostatecznie zawsze stawał po jego stronie.
Zmiana przyszła z Księżniczką i kobietą, która na zawsze miała odmienić jego życie. Nieświadom tego, że spotyka ją co dzień, zaczął się martwić, w jego życiu pojawiła się niewiadoma a za nią zawsze idą problemy. Jednak i tu los był dla niego łaskaw. Trzy kobiety, na których mu zależało okazały się być jedna i tą samą osobą, co więcej była ona jego druga połową, pokrewną duszą, a obecnie żoną, czy to nie szczęście?
W tej jednak chwili owa życiowa teza nie za bardzo oddawała stan ducha młodego mężczyzny, lekarza siedzącego w gabinecie w Tokyo Hospital.
Na jego zatroskanej twarzy widać było jedno: że ma problem.
„ Ech" westchnął.
' Co się dzieje? Nie rozumiem, to zupełnie jakby ją już nasze małżeństwo nie obchodziło.' Pomyślał rozżalony 'Kiedyś kiedy nie obdarowałem jej prezentem na urodziny zrobiła taki szum. A teraz po prostu powiedział „w porządku" '. to nie było zachowanie typowe dla jego żony. Obrócił się na krześle i spojrzał na zdjęcie stojące na biurku. Młoda, piękna, złotowłosa kobieta robiła na nim znaczek Peace do kamery. Była taka uśmiechnięta, a z jej oczu płynęła taka radość. „Radość, czułem, że jesteś taka szczęśliwa?" mówił do zdjęcia „ Co się naprawdę działo tej nocy, że byłaś taka uszczęśliwiona, że nawet mi wyrzutów nie zrobiłaś??" kontynuował do zdjęcia. W głowie pokazywało mu się milion scenariuszy, ale jeden najczęściej i to go za niepokoiło.
Potrząsnął głową, „Mamoru nie bądź idiotą, Usagi cię kocha. Nigdy by nie spędziła nocy z innym mężczyzną" utwierdzał się. 'Tak kocha mnie, a ja ją.' Pomyślał . Podniósł fotografię i pocałował miejsce gdzie, z szybko stykały się usta obrazkowej Usagi. „Och, jak bym chciał cię teraz przytulić" powiedział zapatrzony.
Dryyyyyyyyyyyyyyyyyyyn
Mamoru podskoczył z 1 m w powietrze i rozejrzał się po gabinecie. Matko, zupełnie zapomniał, że był w pracy.
-„ Ostatnio często odlatujesz Chiba" zażartował z siebie.
Dryyyyyyyyyynnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn!!. Podniósł w końcu hałaśliwy telefon -„Doktor Chiba przy telefonie, w czym mogę pomóc?" zapytał uprzejmie.
-„Przepraszam Panie doktorze" odpowiedział słodziutki głos..-' Nikki Sue, tak?Młoda pielęgniarka, która według niego bardzo pomyliła się z powołaniem' pomyślał
-„Halo panie doktorze jest tam Pan??" przerwała mu ciąg myślowy( wybaczcie musiałam tego użyć, nasza profesor ciągle tak nam pisze na opiniach, to w hołdzie dla niej !!)
-„Przepraszam, siostro Sue. Co się stało?" powiedział- 'Oby coś ważnego, że mi przerywasz przerwę i analizę życia. Jeśli znów dzwonisz , aby zapytać się czy...'
-"...mam ją wpuścić?" wyśpiewała słodkim głosem Nikki.
-„yyyy...wpuścić ??" o co jej chodzi, kogo wpuścić?
-„ No, tą kobietę, która uparcie twierdzi, że jest Pańską żoną. Bo nie jest prawda, zaraz się jej pozbędę i nie..." powiedział szybko, z lekka zmieszana i zażenowana, ta kobieta zrobiła z niej idiotkę w oczach doktora!!- 'Zapłaci za to..'
-„Moment Nikki, jaką kobietę, nikogo nie wyrzucaj!! Zaraz tam będę"
-'Czy to możliwe, Usako tutaj, ale ona nie znosi szpitali?'
Szybko wstał i skierował się w stronę recepcji.
Od momentu kiedy Usagi opuściła Park Juban miała jeden cel: SPOTKAĆ SIĘ Z MAMORU.
Był wczesne popołudnie, co więc oczywiste było, że znajdzie go tylko w jednym miejscu- szpitalu. Idąc szybko ulicami Tokyo zorientowała się, że jeżeli dotrze tam w przeciągu najbliższej godziny to ma szansę trafić na jego przerwę, a co za tym idzie, jedyną możliwość swobodnego porozmawiania.-' Muszę zdążyć' ta myśl dodawał jej skrzydeł i napełniała jakąś dawno zapomnianą energią. Nim się obejrzał była już u stóp wzniesienia, na którym dumnie stał gmach Tokyo General Hospital.
Zbliżając się do wejścia jakoś zaczynała tracić odwagę i poprzednią werwę.-' Co mu powiem?' zastanawiała się. -'Tak dawno nie mieliśmy porządnej rozmowy. Chyba zapomniałam ja to się w ogóle robi' te myśli zrodziły niepewność, która ją zatrzymała przed wejściem do wind. Patrzyła się na swoje odbicie w metalicznej tafli.
-' Dalej Odango, nie bądź tchórzem. Znasz tego człowieka już 2 millennia, coś będziesz potrafiła mu powiedzieć'. Stała tam dopóki jej ciągu myśl nie przerwało elektryczne KLIK. I otworzyły się drzwi
-' Drzwi do prawdy' pomyślała z goryczą
-"Wsiada Pani?"
-„YY" spojrzała w stronę starszego pana w szpitalnej koszuli, zupełnie go nie zauważyła.
„Tak przepraszam, zamyśliłam się" powiedziała łagodnie.
Uśmiechnął się do niej w sposób taki jaki potrafią tylko i wyłącznie dziadkowie. To dodało jej znów sił.
Kiedy wysiadła na 4 piętrze znów była zdeterminowana. Żwawym krokiem podeszła do recepcji. Siedziała za nim młoda kobieta, ubrana jak pielęgniarka tyle, że miała o wiele głębszy dekolt niż ustawa przewiduje. Miała rude włosy i piękne zielone oczy. Jej twarz była pełna piegów, (zawsze chciałam mieć piegi XD) była przez to niezwykle piękna.Na identyfikatorze pisało „Siostra Nikki"
-„W czym mogę pomóc?" zapytała grzecznie. -' Jest też oprócz tego miła, szczęściara' pomyślała Usagi.
-„Ja do doktora Chiby." Odpowiedziała równie grzecznie.
-„Umówiona była Pani" zapytała Nikki, z widoczną już niechęcią-' Czego ona chce od mojego doktora'pomyślała jednocześnie rudowłosa.
-„ Nie , ale..." zaczęła mówić łagodnie Usagi.
-„Jak nie, to doktor Chiba nieprzyjmie" obróciła się i wróciła do gry na komputerze.
-'Jednak się myliłam, ty wredna, ruda małpo' pomyślała Usagi. A powiedziała „Niech Pani posłucha jestem żoną dr. Chiby. I bardzo zależy mi, aby móc z nim TERAZ porozmawiać" lekko podirytowanym tonem.
-„Jasne, żoną."parsknęła" Dr. Chiba nie ma żony." Powiedziała pogardliwie Nikki nie obracając się od monitora-' On nie ma żony, nie ma żony, NIE MOŻE !!' powtarzała sobie tym czasem jak mantrę w głowie.
To całkowicie zaskoczyło Usagi. Jak można być tak bezczelnym?? I na dodatek nie patrzy się jak na mnie mówi. Jak ona śmie. Usagi z natury nie była wybuchowa ani temperamentna( ten etat zajęła Rei) ale teraz czuła się, że eksploduje. A Pompeje będą niczym przy niej!!
Szybko sięgnęła do portfela i wyjęła zdjęcie ślubne. I z wielkim impetem uderzyła nim o blat recepcji.
-„Co Ty robisz wariatko!!" krzyknęła Nikki.
-„Spójrz to jest fotografia, wiesz co to?" zapytała jak niedorozwinięte stworzątko. Grymas na twarzy Nikki dał jej odpowiedź
-" Świetnie, widzisz to jest dr, Chiba" kontynuował wskazując palcem na czarnowłosego mężczyznę
-„ a to Ja, cała w bieli" Nikki rozszerzyła oczy jak pięć złotych -„ Ach, widzę, że coś dociera przez te kłaki do głowy. Ale na przypadek, jakbyś miał wątpliwości siostro" Dr. Chiba nie ma żony" to BYŁ NASZ ŚLUB" mówiła podkreślając ostatnie trzy słowa. Twarz Nikki mówiła teraz jedno- SZOK.
-„ Brawo widzę, że tyle zrozumiałaś, a teraz weź słuchawkę i zadzwoń do doktora i powiedź, że jego żona chce się z nim widzieć" w trakcie tej przemowy wzięła słuchawkę i cisnęła ją w pierś rudowłosej pielęgniarki.
Nikki była tak oszołomiona, że patrzyła się na Usagi z buzią na karpika.' Czy to możliwe'
-„ No dzwoń że" powiedział zdenerwowana blondynka.
Pielęgniarka podskoczyła i szybko wybrała nr do gabinetu.Po chwili usłyszała głos, który tak wielbiła.
„Przepraszam Panie doktorze" powiedziała słodko. Na co Usa wywróciła oczy.'
-'A więc oto chodził' pomyślała
-'Fanka'. I trochę się opanowała, mentalnie bynajmniej. Przez chwilę zrobiło jej szkoda tej dziewczyny, że podkochuje się w nie właściwym facecie, ZAJĘTYM facecie. No i że była ofiarą tak rzadko u niej spotykanego wybuchu złości . W trakcie tych rozmyślań doszła do uszu rozmowa Nikki z jak przypuszczała, Mamoru.
-"(...)tą kobietę, która uparcie twierdzi, że jest Pańską żoną. Bo nie jest prawda, zaraz się jej pozbędę i nie..." to spowodował, że cała sympatia prysła jak bańka mydlana, a w stronę Nikki wysłana została masa złowieszczych błyskawic(no wiecie takie spięcia wzrokowe:P)
Najwidoczniej coś co powiedział Mamoru uciszył piskliwą kobietę. Gdyż odwróciła się w stronę Usagi, odłożyła słuchawkę i powiedziała głosem pełnym nienawiści
-" Proszę sobie gdzieś usiąść".
Westchnęła, obróciła się i usiadła na najbliższym wolnym fotelu.
Po niespełna 4 minutach Usagi usłyszała znajome kroki. To spowodowało, że uśmiechnęła się do siebie' Mimo wszystko i tak go poznaje'
„Usa-ko?" zapytał ciepły głos. Zamknęła oczy, głos który napawał jaką takim szczęściem i spełnieniem. Głos, który czekał na odpowiedź.
I udzieliła mu, jej jedynej właściwej odpowiedzi.-" Mamo-chan"
BY MISAKO
Pamiętajcie komentujcie:D
