- ,, Jak tu wszedłeś? '' – Trzynaście zadała pytanie, na które doskonale znała odpowiedź.
- ,, Drzwi były otwarte. ''
- ,, Jest coś takiego jak dzwonek do drzwi. '' – Mruknął Chase.
- ,, Nikt nie pozwolił ci tu wejść. '' – Krzyknęła trochę za głośno zawstydzona Remy, zakrywając kołdrą siebie i Chase'a.
- ,, Dlaczego wyszliście z pracy w środku dnia? '' –Wypalił House.
- ,, Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. '' – Mruknął po raz kolejny Chase.
- ,, Zamknij się. '' – Powiedział House
- ,, Miałam dość Foremana. '' – Wychrypiała
- ,, Gdyby ktoś inny wyciął mi taki numer, wylałbym ich. Ale że od początku wam kibicuję
, nie zrobię tego. '' – Powiedział
- ,, Że co? '' – Spytali zaskoczeni Chase i Remy.
- ,, Chciałem, żebyście byli razem. A niby, dlaczego wszystkie badania, wyprawy do domów pacjentów zlecałem wam? '' – Robert i Remy wymienili zaskoczone spojrzenia. - ,, Chciałem, żebyście się do siebie zbliżyli. Trzynaście potrzebuje kogoś, kto będzie się nią opiekować. Chase szaleje za tobą. Idealna para. Udało mi się. Dziś macie wolne. Ale jutro łaskawie przyjdźcie do pracy. '' – Uśmiechnął się, myśląc jak długo będzie musiał odgrywać tę farsę.
- ,, Serio? '' – Spytała wciąż niedowierzająca Remy.
- ,, Oczywiście, że nie kretynko. Cuddy się o wszystkim dowie. Radzę szukać nowej pracy. Cuddy nie jest fanką romantycznych historii. '' – Powiedział i wyszedł.
Zmieszani Chase i Remy spojrzeli na siebie. Przytulili się do siebie mocno. Wiedzieli, że oboje tego chcą. Rozumieli się. Bez słów.
