Przepraszam za te długą przerwę, jednak studiuję i nie mam za dużo wolnego czasu na pisanie. Ponad to nie znalazłam jeszcze bety więc jak, ktoś jest chętny do pomocy, albo kogoś zna to będę wdzięczna za wieści.

A dziś Pamiętnik Marudy z nieco innej odsłony.

Zapraszam do czytania.

Rozdział drugi

Hogwart, nigdy nie wydawał się taki cichy i nieprzystępny. Po raz pierwszy w życiu miałem wrażenie,że tu nie pasuje. Nie to złe określenie. Jakby ten budynek, jedyny jaki traktowałem jak dom, uznał że nie mam prawa tu być. Schody ciągle zmieniały położenie, zbroje podstawiały mi haka. Zacząłem się nawet zastanawiać, co ja takiego zrobiłem. A może zamek jest na mnie zły, za to co zrobiłem Sevowi? Nie zdziwiłbym się.

Zostawiłem go bez słowa wyjaśnienia. Wreszcie uwierzył, że ktoś go może pokochać, a ja jak głupi szczyl uciekłem na kurs aurorski. Nie zostawiłem mu żadnej wiadomości, nic. Z kursu też mnie wywalili, ciągle myślałem o Sevie, przez co zawaliłem wszystkie testy. I nawet protekcja Moody'ego nie pomogła. Dlatego postanowiłem wrócić. Jednak zanim pójdę błagać o przebaczenie do Severusa, muszę pogadać z Albusem. Może on mi coś doradzi. No i może przyjmie mnie na stanowisko nauczyciela obrony przed czarną magią, albo jakiegoś pomocnika, czy cokolwiek. Byleby być blisko Severusa.

W końcu udało mi się dotrzeć przed chimerę, strzegącą wejścia do gabinetu dyrektora. Sprawdziłem jeszcze czy mam wszystkie prezenty dla Seva i już miałem wejść do gabinetu, gdy …

- Chcecie mi powiedzieć, że Severus uciekł z Hogwartu?- to jedno zdanie, osadziło mnie w miejscu. Moje serce zamarło. Seva nie ma, a Albus rozmawiał z jakimś obcym mężczyzną i niespokojnie kręcącą się na krześle, Poppy. Musiałem się dowiedzieć więcej.

- Alusie, posłuchaj mnie przez chwilę.- Poppy starała się przekonać innych do swojej racji. Widziałem to po jej minie.- Nawet jeśli Severus uciekł, to dobrze. W końcu to jego wina, że Harry od nas odszedł. Zresztą pewnie sam doszedł do takiego wniosku. Nie jestem odpowiedzialna za tego mężczyznę. Pracuje tu by leczyć dzieci. Poza tym myślę, że Snape zdradził Harry'ego, zaciążył z kimś obcym i jeszcze może chciał, żeby ten biedny chłopiec wychował jego dziecko?

- Pomono, nigdy nie sądziłem, że tak się na tobie zawiodę. Owszem Severus jest w ciąży, i owszem Harry odszedł. NIE PRZERYWAJ MI! Ale to nie była wina Severusa. Harry sam podjął taką decyzje i sam odszedł z Hogwartu. Mam nadzieje, iż jest świadom, że moje drzwi zawsze stoją dla niego otworem. A jeśli chodzi o ciąże, którą Severus bardzo źle znosi, to dziecko jest Harry'ego. Więc jak mu się coś stanie to powiedz mi moja droga, kto będzie za to odpowiedzialny. Ethan muszę cię prosić o pomoc w znalezieniu Severusa. Powiedz mi jeszcze w jakim jest stanie według twojej opinii.

- Nie jest dobrze. Jego ciśnienie znowu skacze, jest osłabiony i zagubiony. Potrzebuje wsparcia, niestety zamiast niego dostał oskarżenia, co tylko komplikuje sprawę. Musimy go jak najszybciej znaleźć, a to nie będzie łatwe, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę jego doświadczenia jako szpiega. No i myślę, że warto byłoby sprowadzić tu, tego całego Harry'ego. Może on uspokoi naszego uciekiniera.

- Harry sam się znalazł.- w końcu zauważono moją obecność. Gwoli ścisłości sam się odezwałem.- A teraz raczy mnie ktoś wtajemniczyć w to co się dzieje? Bo mam dziwne wrażenie, że nie nadążam a jak zwykle jestem jedną z postaci pierwszoplanowych.

- Usiądź Harry. Poznaj Ethana McHella. Jest on lekarzem położnikiem zajmującym się męskimi ciążami. Jak się okazało Severus jest w czwartym miesiącu …

- Piątym. Dokładnie początek piątego miesiąca.

- Ach tak. Więc Severus jest w ciąży. Na początku piątego miesiąca. Ponadto źle ją znosi i bardzo przeżył twoje odejście. Niestety nie byłem świadom tego, że moi współpracownicy winią go za twoje odejście. A to co usłyszał spowodowało, że postanowił uciec. Zaraz zarządzę poszukiwania.

- Na Merlina co ja najlepszego zrobiłem. Pojechałem na ten beznadziejny kurs aurorski, cholera zostawiłem go samego. Powinienem był wrócić wcześniej. Muszę go szukać!

- Więc chce pan powiedzieć, że to nie przez Severusa...

- Niech się pani do mnie nie odzywa. Nie ręczę za siebie. A nie mogę sobie teraz pozwolić na proces, ani wizyty w Azkabanie.

Wyszedłem trzaskając drzwiami. Targało mną czyste przerażenie. Mój Sev w ciąży, sam, nie wiadomo gdzie. Merlinie co ja najlepszego zrobiłem. Wiem, że maleństwo jest moje Zgredek donosił mi codziennie co się dzieje u Severusa. Mogłem z nim zostać, zająć się nim, zaopiekować. Jak mogłem się okazać takim głupcem i tak go zranić.

Teraz nie ma czasu na rozpacz muszę go znaleźć. Dobrze, że jeszcze wśród aurorów mam wysoko postawionych przyjaciół. Pomogą mi.

Niespełna godzinę później kilka oddziałów poszukiwawczych rozpoczeło akcje. Przyjęto mnie poza kolejnością. W końcu mam jakieś korzyści z bycia pieprzonym wybawcą. Od Albusa wiem też, że cały zakon go szuka. A mnie usadzili w zamku, mam bezczynnie czekać na wieści. Tak będzie mnie łatwiej znaleźć jak się czegoś dowiedzą, ale...

SEV, GDZIE JESTEŚ?