Wsiadając na pokład startującego spod Monachium samolotu, Erika zaciskała ręce w bezsilnej wściekłości. Gdy zatrzymała się, spoglądając w tył, dostrzegła dymy pożarów i chmurę czarnego dymu, unoszącą się nad zniszczonym miastem. Co jakiś czas tę chmurę rozjaśniały wąskie, czerwone smugi, które przecinały czerń i uderzały w ziemię, by wywołać słyszalne nawet tutaj eksplozje. Neuroi nie dały im szans. A teraz ona, zamiast być tam i walczyć, otrzymała rozkaz ewakuacji do Wielkiej Brytanii. Silniki Blenheima pracowały, jakby przypominając jej, że nie ma czasu, że jak najszybciej powinna wsiąść i stąd odlecieć.
Walka z otrzymanym z dowództwa rozkazem była dla niej równie trudna co walka z wrogami. Była najlepsza, nic dziwnego, że postanowiono ją zachować za wszelką cenę. Ale czuła, jak niewidzialne pęta krępują jej nogi, jak coś nieznanego całą siła sprzeciwia się temu, aby wsiadła do tego samolotu. Sięgnęła do kieszeni, z której wyjęła Lugera P08. W magazynku była już tylko jedna kula, która zachowała dla siebie. Obiecała sobie kiedyś, że prędzej zginie niż opuści ojczyznę. Wpatrywała się w lufę, zastanawiając się, czy nie prościej byłoby włożyć ją do ust i po prostu jednym ruchem palca pociągnąć za spust. Zapisałaby się w historii jako bohaterka, która wybrała śmierć ponad sromotę odwrotu. Cóż za wdzięczny temat dla poetów i rzeźbiarzy.
- Erika, musimy już lecieć, co tak czekasz? - z głębi maszyny rozległ się znajomy głos Gertrude.
Zdecydowanym ruchem ręki cisnęła pistolet tak daleko, jak tylko potrafiła. Mogła ponieść wiele klęsk, ale na tą było jeszcze za wcześnie.

Pierwszą rzeczą, którą zawsze Minna robi po powrocie z kolejnej misji, jest prysznic. To już niemal jej rytuał. Raporty mogą poczekać, odprawa, meldunki o przebiegu walk, podania o awanse i odznaczenia, wszystko to jest kwestia drugoplanową. Najważniejsze to znowu znaleźć się pod strumieniem ciepłej wody i poczuć, jak zmywa on z niej pot, brud, a przede wszystkim, to nieznośne, przygniatające uczucie odpowiedzialności. Przez te kilka krótkich chwil jest znowu sobą, Minną Dietlinde Wilcke, zwykłą osiemnastolatką, która rozkoszując się dotykiem wody marzy o swojej możliwej przyszłości. Nie musi się martwić o ranne koleżanki, nie musi stać spokojnie, gdy inne płaczą po poległych, nie musi pisać listów do ich rodzin.
Gdy wychodzi spod prysznica i wraz z mundurem ponownie bierze na siebie cały ten ciężar, zawsze cicho wzdycha. Idzie pewnym krokiem do swojego biura, by zająć się papierkową robotą. Po drodze mija podopieczne, salutujące jej i patrząc na nią z podziwem. I zawsze zastaje tam Mio, która wita ją kubkiem ciepłej herbaty. A spokojne, ciepłe niczym perfekcyjnie przygotowana earl grey spojrzenie jednookiej sprawia, że wie, iż mimo wszystko, da radę.

To było tylko jedno słowo. Gertrude nie jest osobą, która miałaby opinię gaduły. Jak większość Niemek, jest zasadnicza, skupiona na wyznaczonych jej zadaniach i nie grzeszy skłonnością do okazywania emocji. Nie pozwala jej na to tak pochodzenie jak i ranga. Czuje się w obowiązku być modelową pilotką, aby dawać przykład innym. Wie, że musi być najlepsza, bo tylko w ten sposób może chronić tak inne jak i samą siebie. Nie jest egocentryczką, ale nie chce myśleć, jak Chris zniosłaby jej śmierć. Dlatego walczy i nie pozwala innym, aby choć przez chwilę widziały w niej kogoś innego niż tylko przemierzająca niebiosa walkirię, niosącą Neuroi śmierć i zniszczenie.
I sama nie wie, co sprawiło, że gdy tamtego wieczora przypadkiem Erika weszła do łazienki, kiedy ona stała pod prysznicem, zamiast wyprosić ją czy też po prostu krzyknąć „zajęte", wypowiedziała to jedno słowo:
- Zostań.