Fandom: Monsters INC., czyli inaczej Potwory i spółka Autor: Ja, czyli Fantasmagoria. Beta: Fia., która chce mnie zamordować za ten tekst Pairing: Brak Gatunek: Dramat, trochę angst Ostrzeżenia: Prawdziwe potwory. N/A*: Nie będę się rozpisywać. Trochę o wyczekiwaniu Boo na Sully'ego i o tym, dlaczego tak naprawdę nie boi się potworów z szafy. Tekst natchniony Miesiącem Animowanym organizowanym na forum literackim Imaginarium.
Gdy tylko mama opuściła jej pokój, Boo przykryła się po uszy kołdrą i odwróciła plecami do drzwi wejściowych. Wolała patrzeć na należące do garderoby białe drzwi w różowe kwiatki, niż na mdłe, jasne drewno drzwi pokojowych. W końcu, może Kotek znów zabierze ją na przygodę? Lepiej wtedy nie leżeć do niego tyłem, bo jeszcze pomyśli, że śpi i zostawi ją tutaj! Już tyle miesięcy na niego czeka, nie może tego zaprzepaścić!
Kiedy tylko usłyszała skrzypnięcie, Boo uśmiechnęła się szeroko - jednakże grymas zniknął tak samo szybko, jak się pojawił. To nie drzwi garderoby zaskrzypiały. Dziewczynka zadrżała, próbując schować się jeszcze głębiej zakopać się w pościeli, jednakże silna dłoń szybko zdarła z niej pierzynę, nic nie robiąc sobie z dziecięcego oporu.
— Ćśśś, skarbeńku, wujek cię kocha, nie zrobi ci nic złego...
Boo nie po raz pierwszy pomyślała, że potwory są jednak strasznie głupie. Przecież wiadomo, że prawdziwe potwory nie wychodziły z szafy.
