Rozdział drugi: „Tamten świat takich nie widział"
Siostry rozejrzały się wokoło.
- To nie nasz pokój – rzekła inteligentnie jedna z nich (prawdopodobnie Eve).
-Nie, ale spójrz na mundur tego gościa – wskazała palcem wysokiego blondyna (z dedykacją dla Shiksoui, wiemy jak ich kochasz) –Mówi ci to coś?
- Palcem się nie pokazuje! – krzyknęła Eve i wystawiła język siostrze.
-Zamknij się kurduplu!- wrzasnęła Pat. Nagle usłyszały głos zza rogu ulicy:
-KTO MÓWI ZE JESTEM MIKRO BAKTERIĄ!- krzyknął wściekły, mały blondynek z antenką na czubku głowy.
-ZAMKNIJ SIĘ ED! TO NIE DO CIEBIE! – wrzasnęła Pat. Sekundę później zdała sobie, sprawę z kim rozmawia. –Edo~!
-EDO-KUN! AL-SAMA! … Wtf? – krzyknęła Eve. – A co wy tu robicie?
-Co MY tutaj robimy? Co WY tutaj robicie? – spytał Edward Elric.
-Nie wiem. Przeniosłyśmy się tutaj z naszego świata do waszego. I jesteśmy. – rzekła Eve podczas gdy Pat nadal jarała się Edem.
-Waszego świata? O co tutaj chodzi? – zapytał Edo. – Al, węszę tu jakiś postęp! – powiedział do brata na stronie.
-Nii-san uspokój się. Nie wszystko musi być zaraz podstępem. Czego tu poszukujecie?
- W tej chwili – toalety – rzekła Eve.
-Poza tym jesteśmy fankami! ED 3 Dasz mi swój autograf? – spytała Pat.
-… A mnie nigdy nikt nie pyta o to, czy dam mu autograf – rzekł Alphonse Elric i pogrążył się w bezdennej depresji.
-Al-kun- rzekła już spokojniej Pat podchodząc do Zbroi – Jak odzyskasz ciało, to będzie pierwsza rzecz jaką zrobię, oki?
-Co? Przecież mam ciało-
-Nie masz. Pytasz skąd jesteśmy, Edward-kun? W naszym świecie jesteście postaciami z mangi. Wiemy o was wszystko…
-Nawet to ile masz wzrostu… - Ed usłyszał za sobą złowieszczy głos Eve.
-Cz-cz-czego chcecie? – spytał czerwony Ed.
-A wierzysz nam? - spytała Eve.
-No nie wiem…
-Wiesz, Winry… ona powiedziała, że się z tobą nie ożeni bo jesteś za niski… serio? Metr pię-
-DOBRA! Wierzę wam! Gdzie najpierw chcecie iść?
-A kto mówił, że chcemy?
-A co… nie?
-Nie no co ty! Mieć Eda… i Ala za przewodników to zaszczyt.
-BI-JACZ! – krzyknęła Pat.
-Że co?
-Bijacz- popatrzyła na niego dziwnie Pat – tak się u nas mówi. Coś jak 'asta la vista babe' w Terminatorze.
-… Wiesz jesteś dziwna. – powiedział Ed.
-Ne dziwna, tylko Pat.
-A ja Eve! Kurduple górą!
-NA NIIII!
-To Pat, Eve gdzie chcecie najpierw iść? – zapytał Al. Żeby złagodzić narastający konflikt.
Siostry popatrzyły na siebie, pokiwały głowami i zgodnie wykrzyknęły:
-DO CENTRALI!
