Rozdział trzeci: „Gderliwe baby"

Ed i Al szli za dziewczynami, mając wyraźnie niepewne miny. Zastanawiali się, czy aby zdrowie psychiczne tych dziewcząt nie zostało naruszone podczas podróży przez bramę. Jak na razie, byli w sklepie z ubraniami, bo Pat chciała się 'wpasować' a Eve… kupić nowe buty (które teraz niósł Al.) oczywiście za wszystko zapłacił Ed. Nawet nie pomogła wymówka, że jest biednym dzieciakiem. One wiedziały, że ma dużo kasy na swój projekt… o którym także wiedziały. Teraz i on i Al słuchali głośnego, ale ciekawego gadania sióstr.

-A pamiętasz to jak…

-No jasne, a to jak…

-Oczywiście! – gderały. Biedni bracia wysłuchiwali tego.

- Czy możecie przestać gadać choć na chwilę? – zapytał Edo.

-Eh… z takim podejściem nigdy nie znajdziesz sobie żony… - rzekła mu Pat.

-Tak, nawet Winry cię nie zechce! A macie mieć takie piękne dzieci! – powiedziała Eve i dostała kuksańca od siostry.

-NIE SPOILERUJ IM! – wrzasnęła tak, że usłyszało ją cale Amestris.

-Hę? Winry i ja? Że… ŻE CO? – krzyknął Ed.

-O bracie gratulacje! To znaczy, że urośniesz! – krzyknął Al.

Szli tak we czwórkę. Szli. Szli. Szli. Szli. I nagle… szli. W pewnym momencie Pat zatrzymała się i namiętnie spojrzała na kogoś na plakacie. Był to generał sił zbrojnych – King Bradley.

- O to King Bradley! Facio jest ho- i tu została wgnieciona w ziemię przez obcas Evy, a Ed i Al patrzyli z boku przerażeni.

-Przydatne te buty – rzekła młodsza siostra.

Pierwsze co ujrzała Pat po przebudzeniu to złote włosy i zatroskaną twarz Edwarda.

-Wszystko w porządku?- zapytał.

-Eee, tak… chociaż nie lubię kiedy młodsza wbija mnie w ziemię.- powiedziała lekko zawstydzona, a Ed uśmiechnął się do niej. Pomógł jej wstać i zobaczył, że Al i Eve idą dalej.

-Wiem jak to jest, też zawsze przegrywam z Alem.

-Wiem- wyszczerzyła się – naprawdę wiem o tobie wszystko. Chciałbyś coś wiedzieć? Ale ostrzegam, że nie będę ci robić dużych spoilerów.

-No…- podrapał się za głową – czy uda się nam?- Pat się tylko uśmiechnęła,

- Rozumiem.- i odwzajemnił uśmiech.

-Powiedz mi Ed, na jakim stopniu jest rozwinięta kariera kryminalna Scara?

-Nie dawno… Nina-

-AH! Wiem, że nie lubisz o tym mówić! Nie musisz.

-Nie, to było jakieś 3 miesiące temu… już nie jestem taki drażliwy.

-Ciekawe czy dostanę zdjęcie Elyssi… no i… Huges-san! Nie mogę się doczekać, żeby się z nim spotkać. Walczyłeś już z Roy-kunem?

-… HUH!

Tymczasem Al i Eve…

-Eh… to starsze rodzeństwo… oni zawsze coś odwalą… - rzekła Eve.

-Coś o tym wiem – powiedział Al.

Zapadła chwila ciszy…

-Hej Al. wiesz co? Podziwiam cię…

-Serio! Czemu?

-No wiesz żeby wytrzymać z takim Edem to trzeba mieć nerwy ze stali… O przepraszam! Zapomniałam, że ty… no wiesz…

-Że cały jestem ze stali? Nic nie szkodzi, przyzwyczaiłem się już… trochę. Ale nadal chcę odzyskać ciało!

-Zawsze mogę ci powiedzieć, czy to się stanie…

-Możesz? No tak… ale nie wiem czy chcę wiedzieć. Bo wiesz taka niespodzianka, którą się już zna…

-Nie jest już niespodzianką. Tak, wiem o tym. „Bo zaspoilerowałam sobie całą akcję z homonkulusami" dodała w myślach. – Al powiedz mi… Czy znasz już May?

-Kogo?

-Nieważne…

Znowu zapadł moment ciszy.

-Też cię podziwiam. Twoja siostra i Ed są do siebie podobni.

-I są w podobnym wieku.

-Al…

-Tak?

Eva odwróciła się i powiedziała młodszemu bratu prosto w oczy (których zasadniczo nie miał)

- Z ciałem… Wyglądasz naprawdę sexy!

-Sexy jest też Edo, nie zapominaj Eve! – powiedziała jej Pat –Ed, czy w kwaterach będzie porucznik Hawkeye?

-Hawkeye? Tak, zwykle chodzi za pułkownikiem… nie wiem czemu.

Dziewczyny na niego spojrzały

-Na serio nie wiesz?

-Nie.

-Nii-san… -Al kiwnął głową – biedna Winry…- powiedział pod nosem.

-A co chciałyście od Hawkeye?

-Nic a nic! – wyszczerzyły się złowrogo. –O już widać kwatery! – i pobiegły tam, a za nimi Ed i Al.