Rozdział czwarty : „Zadyma nie jedno ma imię"
-Udało się was wprowadzić – rzekł Ed – Co teraz?
-Wejdź tam, i powiedz, że chciałbyś, aby oni poznali twoje stare znajome.- odpowiedziała mu najprościej Pat.
-Będziemy tuż za tobą, jak by co. – klepnęła go w ramię Eve.
Szli korytarzem, rozmawiając cicho (głównie to dziewczyny gadały) o tym jaki ten świat jest wspaniały i coś, że to dobrze że nie miały Internetu.
Cokolwiek to jest.
Ed stanął przed drzwiami do biura i westchnął. Zapukał i otworzył je.
-Hejka Pułkowniku!
-Oooo! Stalowy! Co ty tu robisz?
-Ja… ee… nooo – nagle poczuł z tyłu dziwne ruchy rąk Pat i jej szeptanie 'Metr pięćdziesiąt o-' – przyprowadziłem moje stare znajome z Zachodu! Pat i Eve!
W tym momencie dziewczyny wpadły do biura. Ich wzrok automatycznie spoczął na pułkowniku.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA MAAAAAAAASTAAAAAAAANGOOOOOOO-! ;* 3 – wrzasnęły obie na widok ukochanego bohatera.
-Cicho! Opanuj się! – powiedziała Eve do Pat po czym zachichotała.
Przez chwilę zapanowała niezręczna cisza, głównie ze strony pułkownika. Po chwili zaś Eve krzyknęła:
-TO PANI PRUCZNIK HAWKEYE!
Rzeczywiście obok biurka, przy którym siedział pułkownik, stała Riza Hawkeye. Jej blond włosy spięte były w koka (jak zwykle), jej mundur był starannie zapięty (jak zwykle), a jej oczy patrzyły się dziwnie na Eve i Pat (jak nie zwykle).
-Opanuj się…-rzekła Pat. – HAVOCU-SAMA! – nagle starsza dostała podniety na widok podporucznika. – MASZ NOGI!
Al kątem oka spostrzegł, że Ed podchodził powoli, spokojnie acz niepewnie do pułkownika i próbował mu wyjaśnić kim są naprawdę Eve i Pat. W tym momencie Eve krzyknęła:
-ED METR PIĘ-
I tu Stalowy Alchemik podbiegł na tych swoich krótkich nóżkach i zatkał jej buzię piszcząc przy tym jak dziewczynka (Ed, nie Eve).
-I SĄ TU BREDA I FALMAN, I FUERY!... a właściwie ich nie lubię – powiedziała Pat. – EVE SPÓJRZ RIZA I ROY STOJĄ OBOK SIEBIE, TO TAKIE PIĘKNE, MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!
- Masz… niecodziennych znajomych, Stalowy – rzekł pułkownik Roy Mustang.
-Też jesteś… znaczy się jest pan niecodzienny… i ładniejszy na żywo niż w anime – powiedziała Eve.
-Tak. Pan to jest sexy. I Riza też. Powinniście się pobrać – rzekła Pat spostrzegawczo.
-To też spoiler?- zapytał z ciekawością Al.
Dziewczyny posmutniały.
-Nie – rzekła Eve. – Niestety…
-Bo Roy woli randkować z jakimiś… dziewczynami gdy ma Rizę obok siebie.
-O czym w mówicie dziewczyny? – Riza zapytała się grzecznie.
-Uuuuaaahhhh- westchnęła Pat do Rizy – jaka władcza… no dawaj! Strzel do Havoca!
-CO! Dlaczego do mnie! To tych pozostałych nie lubisz nie?
-No tak, ale oni pracują… prawda Hawkeye – sensei? – powiedziała Pat i przykleiła się do pani porucznik jak rzep do psie- znaczy jastrzębiego ogona.
-Hagane no… co to są za ludzie!
-Nie wiem! Pojawiły się tu znikąd, mówią… a z resztą ci już mówiłem. Problem polega na tym, jak je odesłać?
-STANOWCZO ODMAWIAM! – krzyknęła Eve. – PANIE PUŁKOWNIU, NA STRONĘ PROSZĘ!
Ed rzekł do Roya cicho: Lepiej idź, one są niebezpieczne, a ta młodsza ma śmiercionośne obcasy!
Pułkownik Mustang ujrzał, że Al kiwa głową na „tak", wiec oddalił się z młodszą siostrą od porucznik Hawkeye, która usiłowała się pozbyć drugiej dziewczyny.
