Rozdział piąty: „Równowarta wymiana"

- O co chodzi? – spytał młodszą Roy Mustang.

- Mi i mojej siostrze bardzo się tu podoba i nie chcemy wracać!

- A co mnie to!

- A to pana to, że jak nas pan spróbuje odesłać, to powiemy Rizie-sensei ile miał pan dziewczyn!

Pułkownik momentalnie zbladł. Może i nie było to zbytnim zaskoczeniem dla pani porucznik, że miał wiele dziewczyn, ale ich dokładna suma już mogła być…

Nagle się uspokoił.

-A skąd wy niby możecie to wiedzieć? Hę?

-Joanna, Daphne, Blaina… A może nie, alfabetycznie! Amelia, Anatazja, Anna, druga Anna, Augustyna, Azalia, nie wspominając już o tym transwestycie, Andrzeju…

- DOBRA, DOBRA! JUŻ WAM WIERZĘ! Tylko nie mówcie Rizie T_T

-Ależ proszę się o to nie martwić, ja i Pat lubimy widzieć pana żywego, umiemy dobić targu. My zostajemy, a pani porucznik się nie dowiaduje. Stoi?

Mustang niechętnie popatrzył na wyciągniętą dłoń blondynki, ale w końcu ją uścisnął.

-Ciekawe czym zaszantażowałyście Eda… - szepnął.

-Jego wzros… OMG PAT SPÓJRZ DOTYKAM GO WIDZISZ? JESTEM PIERWSZA! PIERWSZA DOSTĄPIŁAM ZASZCZYTU DOTKNIĘCIA ŚWIĘTEJ ROY'OWEJ RĘKAWICZKI! ;P

-A ja przytulam Rizę! Jestem szybsza od ciebie i Roy'a! BI-JACZ!

Eve i Roy przestali się uśmiechać, a Al. siedział w kącie i mówił z depresją „Już nikt mnie nie prosi o autograf", a obok niego Ed mrucząc „I ja poszedłem w odstawkę, cholerny kobieciarz!"

-Yyyyyyyy to może my już pójdziemy? – powiedział Havoc i już chciał wyjść wraz z kolegami z pracy, gdy Pat z maślanymi oczkami spytała Rizy:

-Moooooooooogęęęęęęęęę?

Riza nie wiedzieć czemu, zrozumiała o co chodzi szatynce i dała jej swój pistolet. Starsza siostra zaś krzyknęła:

-WRACAĆ MI TU DO PRACY, DARMOZJADY! – i strzeliła do Havoca i reszty.

Cała czwórka w podskokach wróciła na miejsca. Jean Havoc zastanawiał się kto jest gorszy, Pat czy Riza?

-Dlaczego oni wszyscy wolą ciebie od nas, Havoc? – spytał Kain Fuery.

-Dlaczego, pytasz się. To proste. MAM ŚWIETNE WŁOSY^^ - i tu przeczesał dłonią swoje blond loki (i tu kolejna dedykacja dla Shikusou).

W tym momencie do pokoju wszedł nie kto inny jak przewspaniały, jedyny w swoim rodzaju – MAES HUGHES!

-Co tu się dzieje? – krzyknął.

Dziewczyny nagle wybuchnęły płaczem.

-AAAAAAAAAA HUGHES-SAMA! JAK DOBRZE PANA WIDZIEĆ!

- Yyyyyyy… A kim wy jesteście?

-Eeeeee… koleżankami Elysi – skłamała Pat.

-No to niech was przytulę!^^

I całą trójka ściskała się w tej chwili na środku pokoju, a reszta (poza Edem i Alem w kącie) patrzyła na nich z miną a la „Wtf?". Nagle pułkownik Mustang podszedł do tego samego kąta, w którym byli bracia Elric, skulił się i kiwając się w przód i w tył powtarzał „Andrzej, Andrzej…"

Tymczasem w biurze jego Ekscelencji Bradleya…

-Wraith…

-Co jest Envy?

-Ktoś otworzył Bramę. Gluttony powiedział, że wypadły z niej dwie dziewczyny, a następnie spotkały Stalowego kurdupla.

-To nie dobrze… ustal skąd przybyły i jaka jest ich wiedza.

-Jak sobie chcesz…

-Envy, jeszcze jedno. - powiedział Bradley patrząc przez okno.

-Co chcesz!

-Przynieś mi… naleśniki. – Envy poczuł, że jego Ekscelencja durnieje.

-Co? NALEŚNIKI!