Rozdział siódmy „Chciwa pycha"
-I jak Envy, wykonałeś misję? – zapytał King Bradley.
-Sorry gregory, ale nie zrobię tego – powiedział homonkulus „Zazdrość".
-A co, zakochałeś się czy co? – pozwolił sobie na okrutny żart Wraith.
-… Gdyby tak było to w ich oczach wyszedłbym na lesbijkę. – powiedział Envy.
-Hę?
-Nieważne.
-Skoro zawiodłeś…
-Tak wiem, czeka mnie kara. Daruj sobie, znam ten tekst.
-Huh? Tak po prostu zgadzasz się na tortury?
-Tak, bo lepsze one niż przebywanie z tamta dwójką.
-…Rozumiem. Skoro są aż tak niebezpieczne, to nie zostaniesz ukarany. Muszę wysłać kogoś innego…
-E, to mogę już iść?
-Lust się gdzieś szwęda z jakimś Jerrym… Juanem… Steanem… nieważne. Skoro przechytrzyły nawet Envy'ego, to Gluttony jest za głupi, Sloth przebywa w Briggs… W tym wypadku zostajemy ja, Pride i… Greed… Tak, on będzie odpowiedni! Niby odłączył się od nas, ale jeżeli damy mu coś za to, to pewnie to zrobi. – WEZWAĆ MI GREEDA! – krzyknął zanim spostrzegł, że jest sam w pokoju.
GODZINĘ PÓŹNIEJ.
PUK-PUK
-Ty patrz, ktoś przyszedł!
-Może Envy wrócił…
-Wątpię… Kto nas raz poznał, ten nie chce już wracać.
O tworzyły drzwi i…..
-JESTEM GREED I BĘDĘ WŁADCĄ TEGO ŚWIATA!
-Cześć, a ja jestem Eve i zaszantażowałam Edwarda Elrica i Roya Mustanga.
-A ja Pat i moją sensei jest Riza Hawkeye.
-… Aha. Zniszczę was, bo jestem chciwy, pragnę kobiet, pragnę pieniędzy, pragnę władzy! – i tu homonkulus zaśmiał się złowieszczo.
-Hmmmmm – zastanowiły się siostry. – Zachowujesz się jak ktoś, kogo znamy…
-Ale nie jesteś Greelinem…
-Kim?
-No… Greelin, czyli połącznie imion Greed i Lin – powiedziała Eve.
-Kto wpadł na taki debilny pomysł? Zresztą nieważne… Jedyne czego chcę, to kobiety, pieniądze i władza i o wiele, wiele więcej! Dlatego-
-Możemy pomóc ci to osiągnąć – rzekła Pat.
-Huh? Serio? Jak?
Dziewczęta popatrzyły na siebie zgodnie.
-Teraz pójdziesz prosto do Xing, to jest na pustyni… - zaczęła Eve.
-Tak i znajdziesz tam takiego Chińczyka, będzie miał na imię Lin… - ciągnęła opowieść Pat.
-Eeee… Ale tam wszyscy wyglądają jak Chińczycy… Skąd mam wiedzieć, o którego chodzi?
-Powiedz, że masz jedzenie za darmo, a na pewno przyjdzie – rzekła Pat. – Poza tym blisko niego będzie taki dziadek w masce i jego wnuczka. Też w masce.
-E… No dobra… a co potem? – zapytał Greed.
-Potem powiedz, że jesteś nieśmiertelny i jakoś wyjdzie. Zyskasz władzę, bo on jest któryś tam w kolejce do tronu cesarza Xing. Kobiety też będą, bo która nie zechciałaby władcy. Z pieniędzmi tak samo. – powiedziała wysoka szatynka.
-Aha. Rozumiem i ten… no… dzięki – powiedział homonkulus i wyszedł.
-NIE MA ZA CO! – krzyknęły siostry.
Po powrocie, a raczej niepowrocie ze swej misji Greed dostał niezły opierdziel od Kinga Bradleya… którego nie usłyszał, bo go tam nie było. Władca Amestris postanowił sięgnąć po ciężką artylerię…
….
…..
…
PRIDE!
Był wieczór. Dziewczyny siedziały przy świeczkach, gdy nagle Eve spostrzegła wijące się po drewnianej podłodze małe rączki.
-Ty… czy to nie wygląda ci znajomo?
-Hmmm…
Nagle z tych cieni wyłonił się jakiś dzieciak w gejowatym ubranku.
-Ja nie rozumiem, czego Envy się tak bał… przecież to zwykłe baby są!
-Awwwww Jaki słit dzieciak!
Twarz Pride'a wyrażała tylko jedną emocję… are you fucking kidding me!
-Tak, tak bosko słit, że rozpierdzielił pół królestwa! I zrobił krzywdę mojej sensei! Chodź tu, ty CIULU! Jak ja cię dorwę to-
Eve musiała przytrzymać rozdziczałą Pat mówiąc: Pat! Zostaw pana, bo ci zdechnie!
- Poznajcie gniew Pride'a… - rzekł dzieciak.
- Cholera…- zaczęła mówić Pat. – Ty serio wyglądasz jak gej…
- No nie? – powiedziała Eve.
- O! Wypraszam sobie! – krzyknął Selim Bradley poprawiając marynarkę.
- No i widzisz? Spójrz na siebie drogie dziecko i powiedz, czy nie mógłbyś zrobić czegoś ze sobą?
- Właśnie, jakieś luźne dżinsy, cool czapeczka, bluza w odjechanych kolorkach oraz inne dizajnerskie dodatki i będzie czadowo! – krzyknęła Eve.
- Więc co, oddasz się w nasze ręce? – spytała uwodzicielsko z takim pedofilskim błyskiem w oku Pat.
- Em… no… - zaczął jąkać się Pride, gdyż to stwierdzenie zabrzmiało mu dość dwuznacznie. – Dobrze.
- Zamiast „dobrze" mów „ok" albo „luzik" – pouczała go Eve.
- Albo „Bijacz"! – wtrąciła swoje trzy grosze Pat.
- Em dob- znaczy się bijacz! – krzyknęło dziecko wykrzywiając dziwnie swój ryj.
- No to chodź, na początek zdejmuj te swoje beznadziejne ciuchy! – wrzasnęła Eve, po czym widząc, że patrzy na nią dziwnie dodała. – Ale bez żadnych dwuznacznych kontekstów… Oj, dziecko masz bardzo sprośne myśli…
Pride'owi nie wiedząc czemu nagle przyszła na myśl Riza Hawkeye…
W tym czasie bracia Elric oraz Roy postanowili odwiedzić dziewczyny. Podeszli do ich drzwi i Ed już nacisnął klamkę, kiedy usłyszeli krzyki dobiegające z pokoju:
- No dalej rozbieraj się!
- No właśnie nie mamy całego dnia!
- Pat leć po łańcuch!
Nagle przybyszom gule stanęły w gardle. Mustang spuścił głowę w dół mówiąc dramatycznym tonem:
- Dorwały portiera…
- O nie! – krzyknął Al. – Może trzeba mu pomóc!
- Masz rację! – krzyknął Ed i już miał otworzyć drzwi, kiedy usłyszał.
- To samo trzeba będzie potem zrobić z Royem i Edem!
Po czym wszyscy troje skamienieli, a Alowi popłynęła krew z hełmu.
- Spierdalamy, spierdalamy! – krzyknął starszy z braci Elric posuwając Roya na bok.
- Ta i nikt nas tu nie widział! – dopowiedział mu Mustang.
- Tak, teraz jest dobrze! – usłyszeli i opuścili budynek.
A tymczasem za drzwiami…
- Tak, teraz jest dobrze! – krzyknęły siostry podziwiając swoje dzieło. Przed nimi stał Pride w szarych spodniach od dresu, oczojebnej, luźnej bluzie i stylowej czapeczce z daszkiem, przekrzywionej na bok. Na jego szyi podzwaniały dwa, złote łańcuchy.
- Ok, to co już wiesz? – spytała nauczycielskim tonem Eve.
- Że zamiast „najlepszy homonculus" mówi się „Ma-meen!" i zamiast „w porządku" – „zajebiście ziom!".
- A zamiast „Cóż to jest?"? – zapytała Pat.
- No to wów-
- EKHM!
- No to „WTF".
- Super! Moja szkoła daje rezultaty! – podnieciła się Eve.
- TAK! Jestem z ciebie taka dumna! – wrzasnęła Pat i dała mu buziaka w czoło, zaś Pride nadal marzył, że dostał go od Rizy Hawkeye.
- No to teraz pokaż mały jak tańczysz! – krzyknęła Eve i puściła muzykę. Leciała piosenka „I'm sexy and am know it". Selim zaczął tańczyć do tego kawałka taki taniec, jaki był w teledysku. Nagle drzwi się otworzyły, a do pokoju wszedł King Bradley, który widząc syna powiedział:
- Ja… przyszedłem zobaczyć jak sobie radzisz…
Widząc swojego 'syna' wymachującego swoim kroczem na prawo i lewo, przeraził się. Te dziewczyny były naprawdę niebezpieczne!
-No, Pride, przywitaj się tak cię uczyłyśmy.
-YO BRADLEY MA MAAAN!
Bradley mrugnął. Co one zrobiły z najdoskonalszym z homunkulusów?
-Oh, King Bradley. Przyszedłeś odebrać syna?
-Czad, tylko z tego co opowiada, to TY każesz mu nosić te pedalskie ciuchy.
-Ta twoja żonka to chyba na serio tylko dla picu jest.
Bradley złapał szybko rękę Pride'a i powiedział:
-A bądźcie sobie w cholerę! Nie pozwolę wam go zepsuć! Idźcie sobie dręczyć Mustanga! On lubi takie… - pomachał palcem w ich kierunku - kształtne baby! – na to dziewczyny odpowiedziały chórem:
-ON JEST ODDANY JEDYNYM KSZTAŁTOM!
A na to Pride wyszepał:
-Riza Hawkeye~~…
