- Jack - wywróciła oczami i z rozczarowaniem westchnęła ostentacyjnie - mogłeś mi powiedzieć, że twoja limuzyna, kierowanie filią Bass Industries i ten pewny siebie uśmieszek zwycięzcy są tylko przykrywką dla twojej nieudolności. Dziwię się, że Bart powierzył Ci firmę w Australii. Powinieneś mieć władzę co najwyżej na Antarktydzie. - rozśmieszyła mnie swoją złośliwą, nadmiernie afektowana przemową.

- Jeśli myślisz, że znalezienie Charlesa jest równie proste co kierowanie firmą jego ojca, to najwyraźniej nie jesteś jego przyjaciółką, skoro tak mało go znasz. Założę się, że łączy Was co najwyżej… wspólne odrabianie pracy domowej? - lubiłem patrzeć na jej wyraz twarzy, kiedy moje zjadliwe riposty w gruncie rzeczy głęboko ją dotykały. Kąciki jej ust zastygały w bezruchu, a wargi stawały się z każdą sekundą coraz węższe. Ciemne oczy stawały się czarne i błyszczące, a policzki nadymały się, jakby za chwilę miała eksplodować. Po chwili jednak przeważnie na jej dziecinnej chwilami buzi znów pojawiał się zjadliwy wymuszony uśmieszek i udawane znudzenie. Zwłaszcza kiedy wymyślała kolejną perfidną odpowiedź i wypowiadała ją pozornie od niechcenia. Tym razem jednak twarz jej pozostała z zastygłą miną pod tytułem: „pokażę ci jeszcze, jaką potrafię być suką", po czym odwróciła się na pięcie i odchodząc rzuciła wyniośle, niemal sycząc

- Tak myślałam, jesteś kompletnie bezużyteczny.

Podbiegłem do niej jednym susem (co nie było trudne, bo w tych niebotycznie wysokich obcasach robiła naprawdę drobniutkie kroczki) i chwyciłem za łokieć. Wyszarpnęła mi się ze złością, ale jednak przystanęła i odwróciwszy, spojrzała w twarz wyczekująco.

- Nie bądź taka, Blair. Myślałem, że lubisz się ze mną przekomarzać. Naprawdę nie chciałem cię urazić. Wiem, że jesteś najbliższą w tej chwili Chuckowi osobą - starałem się ją udobruchać, mówiąc niemal potulnym szeptem. Kupiła to najwyraźniej, chociaż przez chwilę jeszcze zmuszała się do nadąsanej minki. Westchnęła i jak zwykle przewróciła oczami.

- Dooooobrze - powiedziała przeciągle - ale dla twojej informacji - WCALE nie lubię się z Tobą przekomarzać. A irytować to sobie możesz swoje półnagie panienki z limuzyny (nawet nie zdawałem sobie sprawy, że je wczoraj przez uchyloną szybę zauważyła), one muszą to znosić, w końcu płacisz im RÓWNIEŻ za to, nie?