Znów to mruczenie silnika. Bardzo podobne do mruczenia lwa, który zaraz zaatakuje swoją ofiarę. Ale to było tylko mruczenie Indiany. Uwielbiała słuchać tego dźwięku, kiedy Rob jeździł na motocyklu blisko jej domu. Tak jakby sprawdzał, czy ona przypadkiem nigdzie nie ucieknie pod osłoną nocy. Kiedy wszyscy myśleli, że śpi, ona podchodziła po cichu udo okna i wyglądała go. Zazwyczaj widziała znikające światła Indiany, ale po kilku takich nocach, patrzyła jak jeździ w tę i z powrotem. Czasami stawał przed jej domem, a czasami stawał tak, aby mieć widok na jej okno. Przeczuwała, że on doskonale wie, że go obserwuje. Ale jak się spotykali, kiedy przejeżdżał obok, odwiedzał ją w pracy, albo kiedy ona chodziła do warsztatu jego wuja, nic nie wspominał. A kiedy go pytała zręcznie zmieniał temat i udawał, że to co robi w danej chwili strasznie go zajmuje, więc ma mu nie przeszkadzać. Tej nocy też tak było. Siedziała przy oknie i patrzyła na niego, siedzącego na swojej Indianie i patrzącego w jej okno. Chociaż było ciemno, wyraźnie widziała jego jasne oczy. Chwila, przez którą tak patrzyli na siebie przedłużyła się. Nie wiedziała ile czasu minęło, ale usłyszała szuranie nogami w pokoju Douglasa. Spojrzała jeszcze raz na Roba, ale on miał na sobie kask i odpalał właśnie motocykl. Odeszła od okna i delikatnie uchyliła drzwi. Zobaczyła swojego brata wchodzącego z powrotem do pokoju, ze szklanką wody. Położyła się na łóżku, starając się zasnąć. Po chwili znów słyszała mruczenie silnika. To była nocny dźwięk, który towarzyszył jej zawsze kiedy zasypiała. To był jej nocy dźwięk.
