Rozdział 1.
~ Soul Society; barak I dywizji ~
- Co to za poruszenie? - mruknął kapitan ósmej dywizji, Shunsui Kyōraku, przecierając dłonią twarz, zaspaną i wyraźnie zmęczoną, która aż prosiła o kilka godzin snu. - Logikę gwałcą? - zadał pytanie, które nasuwało się mu na usta.
- Kto go mianował kapitanem, ja się pytam? - Warknęła Suì-Fēng, pozwalając sobie uderzyć go przywiązanymi do końców włosów obręczami.
Posłała mu potem mordercze spojrzenie, na co Shunsui jedynie cicho zaśmiał się pod nosem i poklepał ją po głowie parę razy. Wojowniczka szybkim ruchem odciągnęła jego rękę, co przyprawiło mężczyznę o kolejny chichot.
- Jesteś tak słodka, jak się złościsz! - Poruszył zawadiacko brwiami.
Nie było im dane długo się przekomarzać. Kapitan Dowódca stuknął parę razy laską o podłogę, prosząc tym samym swoich podwładnych o uwagę i z łaski swojej ogarnięcie się, bo to nie pora na żarty, a już na pewno nie na spory między kapitanami w Soul Society. Westchnął cicho, cierpliwie czekając na zakończenie wrzawy, która zapoczątkowała ta jakże urocza parka. Jedynie trójka poruczników, która przybyła chwilę po rozpoczęciu obrad, milczała czekając na reakcję.
- W zastępstwie za Gina Ichimaru, Aizena Sōsuke i Tōsena Kaname - zaanonsował podniesionym głosem, a rozmowy szybko ucichły - w spotkaniu wezmą udział ich porucznicy, odpowiednio: Izuru Kira, Momo Hinamori i Hisagi Shūhei. Czy ktoś ma obiekcje? - Spytał, patrząc po zgromadzonych spojrzeniem bez żadnej zbędnej emocji.
- Tak. - Beznamiętnym tonem odezwał się Kuchiki Byakuya z oddziału szóstego. - Od kiedy porucznicy dopuszczeni są na spotkanie kapitanów? - zadał pytanie chłodnym tonem, pozbawionym emocji.
- Nadzwyczajna sytuacja, wymagająca nadzwyczajnych środków. - Kapitan Dowódca niemal natychmiast ostudził jego zapały.
- Ja również mam obiekcje. - Mruknął pod nosem Tōshirō Hitsugaya.
Był to najmłodszy i najniższy z kadry kapitańskiej. Swoim wyglądem przypominał dziecko, przez co nie brano go poważnie. W turkusowych tęczówkach jednak widać było znakomity umysł i pokaźne doświadczenie.
- Wszyscy porucznicy darzyli swoich przełożonych szacunkiem i ślepą lojalnością. Ich osąd może nie być... jasny. - Hitsugaya, mówiąc to po chwili milczenia, z założonymi rękoma na piersi zerknął na Yamamoto.
Na sali zebrań znów zawrzało. Porucznicy zaprotestowali na te oskarżenia, a kapitanowie studzili wzajemnie swoje poglądy na dany temat. Szczęście, że Zaraki Kenpachi z jedenastego oddziału nie dobył jeszcze miecza! Jemu zawsze jest do tego blisko i znajdzie każdy, nawet najprostszy powód, by zacząć walczyć z najbliższej stojącą osobą. Yamamoto odrobinę poirytowany tą sytuacją, znów kilka razy stuknął nieodzowną laską w podłogę, ale to nie pomogło. Podparł się więc, i po prostu uwolnił część swojego reiatsu. Był najstarszym ale i najpotężniejszym shinigami, więc nawet kapitanowie lekko się ugięli pod jego... że tak ująć ciężarem.
- Czy mógłbym prosić was, dorosłych i szanowanych ludzi, o odrobinę zdrowego rozsądku i nie obracanie się przeciw drugiemu? - Zapytał chłodno, patrząc każdemu po kolei w oczy. - Na obecnym zebraniu dopuszczam udział Izuru, Hinamori i Shūhei. - Zadecydował, wskazując wymienionej trójce odosobnione miejsce w rogu pomieszczenia. - Koniec dyskusji.
Ci pokornie skłonili się w podziękowaniu za taką a nie przeciwną decyzję, a potem posłusznie i w ciszy, która aż bolała uszy niektórych dowódców zajęli wyznaczone im miejsca. Wiedzieli, że nie mogą się wtrącać bez wyraźnego przyzwolenia, ale przystali na te warunki. Wszak ich oddziały musiały mieć na tym spotkaniu przynajmniej jakąkolwiek delegację. Kapitan Dowódca zerknął na nich, lekko skinął głową, jakby chciał podkreślić że ta decyzja była nieodwołalna, co w sumie i tak już wiadomo. Może chciał też dodać im choć odrobiny otuchy, by czasem jednak odważyli się odezwać?
- Dobrze więc, skoro to mamy za sobą - odezwał się staruszek, kiedy tylko się uspokoiło - niniejszym otwieram posiedzenie kapitanów i, ze względu na szczególną sytuację, również reprezentacji oddziałów Gotei 13. - Znów zerknął każdemu w oczy. - Zacznijmy więc od pierwszej z obowiązkowych spraw...
