Rozdział 7.

~ Soul Society ~
* Barak I dywizji *

- Że co?! - Kapitan Hitsugaya zerknął na posłańca wielkimi ze zdziwienia oczyma.
- Udało się wam coś ustalić? - Zapytała łagodnie kapitanka czwartego oddziału.
Przysłany z informacją shinigami posłusznie udzielił odpowiedzi dowódcy swojego oddziału. Niestety i jak na złość, była to odpowiedź przecząca. Unohana cicho westchnęła, myśląc już nad możliwymi powodami takiej reakcji organizmu kobiety.
- Kapitanie dowódco? - Retsu zerknęła kątem oka na Yamamoto, czekając na jego reakcję i decyzję w tej sprawie.
Brodaty mężczyzna również nie wiedział, co ma zrobić. To była sytuacja, przed którą był postawiony po raz pierwszy od ładnych setek lat. Nigdy nie miało miejsca coś takiego, więc zdezorientowany patrzył to na informatora, to na wywołanych przez niego dowódców. Po chwili milczenia przetarł twarz dłonią, a potem znów oparł się na lasce i powolnie skinął głową przymykając powieki.
- Idźcie - skinął głową, a po chwili spojrzał po obecnych na zgromadzeniu shinigamih. - Rozejść się. Spotkanie uważam za zakończone.

* Parę minut później; barak IV dywizji *

- Matsumoto! - Kiedy Hitsyugaya wpadł do baraku czwartej dywizji, niemal natychmiast doskoczył do swojej porucznik.
Blada, leżała na łóżku pod kroplówką i podpięta do aparatury badającą funkcje życiowe. Były aż nazbyt podręcznikowe, na co Retsu aż zmarszczyła czoło zdezorientowana. Po wykresach i wskaźnikach nie było widocznego zagrożenia życia. Mogłoby się zdawać, na pierwszy rzut oka, że Matsumoto po prostu potrzebowała snu.
- Kapitanie Hitsugaya, muszę prosić o opuszczenie baraku czwartej dywizji. - Po dłużej chwili porucznik Isane Kotesu zerknęła prosząco na mężczyznę.
- Nie zostawię jej! - Niemal natychmiast oburzył się lodowy shinigami.
- Kapitanie... - Unohana zerknęła na niego ostrym, ale ciepłym spojrzeniem.
Chłopak zerknął na obie panie morderczo. Nie chciał zostawiać tutaj omdlałej samotnie, a przede wszystkim chciał złapać tego, kto najpewniej był w to zamieszany. Niestety, nie miał zbyt wielu poszlak, a cokolwiek jej podali, nie pozostawiło to po sobie żadnego śladu, z tego co mówili medycy po pobieżnym przebadaniu.
- Zróbcie, co do was należy. - Westchnął cicho, wychodząc w szybkim tempie i kierując się w stronę swojej kwatery.
Wszyscy odprowadzili spojrzeniem młodego dowódcę, a potem zerknęli na Unohanę, która w milczeniu patrzyła na nieprzytomną blondynkę. Z napięciem i swoistym przestrachem w oczach oczekiwali reakcji niskiej kapitanki, która westchnęła cicho i opuściła głowę.
- Isane-san..? - spojrzała na swoją porucznik, a ta skinęła głową.
Wykorzystując swój wzrost, którym dorównywała niejednemu mężczyźnie, wojowniczka o białych włosach szybko i dyplomatycznie wygoniła wszystkich z sali, a której została jedynie Retsu i dwaj medyczni shinigami wysokiej rangi. Nie minęła chwila, jak cała czwórka zaczęła tańczyć wokół porucznik dziesiątego oddziału, próbując dojść dlaczego straciła przytomność.