Harry nie był do końca pewien, które z jego wizji powinni obejrzeć. Na początek wybrał tę, w której Draco tracił ich dziecko, ale zaraz potem pokazał im chłopca, którego trzymał w ramionach i przebłysk sięgający najdalej w przyszłość, gdy ich syn miał kilka lat. Zdecydował się też na ujawnienie rozmowy dotyczącej horkruksa uznając, że pewne rzeczy łatwiej pokazać niż opisać. No i będą wiedzieli, że rzeczywiście jest w stanie usunąć Mroczny Znak.

Cieszył się, że nie mogą odczuwać tego, co on czuł w tych wszystkich wizjach możliwej przyszłości, że dla nich były to tylko obrazy bez emocji.

Nie ujawnił im, jak będzie wyglądało poczęcie ich syna wnioskując, że Draco i Severus sami domyślą się z dość jasnego kontekstu, do czego to wszystko prowadzi.

Spojrzał na nich, tak blisko siebie. Ile by dał by móc być na miejscu Draco. Być tak bardzo kochanym i kochać wzajemnie.

Czuł, że on sam nie ma nic. Po wojnie nie potrafił się odnaleźć. Pracował na pół etatu w mugolskim sklepie ogrodniczym, bo tylko tam nie czuł się tak, jakby w każdej chwili śledziły go setki par oczu. Nikt tam nie zwracał na niego przesadnej uwagi, był zwykłym, szarym człowiekiem, nie bohaterem czy wybawcą całego świata.

Przez jakiś czas był szczęśliwy za sprawą Severusa, ale i ten związek ostatecznie przyniósł mu tylko więcej bólu i poczucia beznadziei. Dni zlewały się w jedno, podobne do siebie, puste. Noce nie dawały ukojenia, pełne snów o mężczyźnie, którego wciąż kochał, a który był z kimś innym.

A teraz zdecydował się dać temu mężczyźnie dziecko.

Nie potrafił jednak postąpić inaczej. Odkąd pamiętał poświęcał się dla innych. Czy w końcu z pełną premedytacją nie poszedł dać się zabić, by ocalić świat czarodziei?

Jednym z jego nielicznych pragnień, na które sobie pozwolił, było marzenie o posiadaniu rodziny. A zamiast tego zakochał się w kimś, kto nie był w stanie odwzajemnić jego uczuć, ale nie mógł odrzucić tej miłości. Zamierzał stworzyć dziecko z kimś, do kogo nic nie czuł i oddać je. Ale po prostu nie umiał być samolubny i myśleć o sobie. Zawsze chronił tych, których kochał, taka była jego natura. Nawet kosztem siebie samego.

Jego dar jeszcze bardziej wzmocnił jego wrodzone tendencje sprawiając, że czuł się winny temu, co może się wydarzyć i zmuszony do interwencji.

Wiedział, że będzie musiał przekonać Draco i Severusa, że to dobra droga.

Gdy zobaczyli wszystkie z jego wizji, na dwóch twarzach malowały się skrajnie różne emocje. Draco był zupełnie zszokowany, a Severus pełen bólu, ale i determinacji.

- Potter, dlaczego miałbyś chcieć zrobić dla nas coś takiego? Dlaczego? - Draco nie potrafił znaleźć słów ani pojąć jego powodów.

Harry zrozumiał, że Draco nie wie. Severus na pewno mu powiedział, że on i Harry byli w krótkim, niezobowiązującym związku, ale Malfoy nie miał pojęcia, że Harry kocha jego męża.

Severus patrzył na niego w zupełnie inny sposób. Łagodnie, z pewną dozą współczucia, a może to była tylko zwykła litość?

- Potter… - Snape urwał, wstał, podszedł do niego i wziął go za rękę. - Czy ty ciągle mnie kochasz?

Nie spuszczali z siebie wzroku. Harry nie miał pojęcia co powinien powiedzieć.

- Nie musisz tego dla mnie robić.

Udręczonym głosem Harry odpowiedział:

- Nie mogę inaczej.

Draco milczał, nie do końca rozumiejąc ich rozmowę.

- Czy to dlatego zmusiłeś mnie, żebym dał szansę Draco? Ile ty widzisz z naszego codziennego życia?

Spojrzenie wystarczyło mu za odpowiedź. Gwałtownie objął Harry'ego i przeklął:

- Na Merlina, wciąż mnie kochasz, a mimo to ciągle musisz patrzeć na mnie i Draco razem?

Harry czuł się upojony zapachem, który był unikalny i oznaczał Severusa. Przez chwilę pozwolił sobie zapomnieć o wszystkim. Gdy jednak otworzył oczy dostrzegł Draco, który patrzył na niego z litością i niedowierzaniem. Harry natychmiast wyrwał się z objęć. Pokazał zbyt wiele i za bardzo się odsłonił.

- Potter, niech to dobrze zrozumiem. To ty przekonałeś Severusa żeby ze mną był? A wizje pokazują ci, co się pomiędzy nami dzieje? Jak ty możesz z tym żyć?

Harry nie mógł dłużej tutaj być. Czuł się osaczony i nie mógł odciąć się od uczuć, które go zalewały. Draco kontynuował, zdając się być niemal ogłuszonym skalą tego, co Harry zrobił:

- Gdyby nie ty, Severus nigdy nie zgodziłby się ze mną być. Wiedziałem, że mnie kocha, ale że sam nigdy do mnie nie przyjdzie. A teraz, o ile dobrze to pojmuję, chcesz dać nam dziecko i nie mieć z nim nic wspólnego? Ilu jeszcze rzeczy chcesz się wyrzec?

Gdyby nie Severus, który wciąż trzymał go za rękę, Harry uciekłby już dawno temu. Przełykając ślinę odwrócił wzrok i usiłował się wytłumaczyć:

- Pokochałem Severusa widząc w wizjach jak wygląda nasze życie razem, zanim ono jeszcze się wydarzyło. Kiedy odkryłem, że nie ma dla nas szans, było już za późno. Ale jak mógłbym pozwolić mu trwać w związku ze mną, kiedy wiedziałem, że to ciebie kocha, Draco?

- Czy wiesz, że prawdopodobnie zostałbym z tobą, gdybyś nie powiedział mi prawdy? - spytał miękko Severus.

- Tak – odparł Harry. - Oczywiście, że wiedziałem. Ale jak mógłbym ci na to pozwolić, skoro wiedziałem też, jak mogła wyglądać twoja przyszłość? Ja nie byłem w stanie dać ci tego, co Malfoy, choćbym nie wiem jak próbował.

Draco podszedł do nich i zaskoczył Harry'ego chwytając jego drugą rękę. Odezwał się szczerze, cichym głosem:

- Dziękuję ci. Dałeś mi tak wiele.

- Nie zrobiłem tego dla ciebie.

Draco prychnął.

- Oczywiście, że nie. Ale pozostaje pytanie. Dlaczego wciąż się dla nas poświęcasz? Czy to, co zrobiłeś, ci nie wystarczy?

Harry zawahał się, ale postanowił mówić prawdę:

- To dziecko to coś, co przechyliło szalę. Nie mogłem dłużej udawać, że nasz związek może trwać, gdy zobaczyłem, że w przyszłości jesteście rodzicami. A teraz, kiedy wiem, że choćby po części ten chłopiec jest mój… dla was to był tylko obraz, ale ja czułem go w moich ramionach, był prawdziwy, poruszał się, oddychał. I wciąż istnieje szansa, że będzie istniał.

Na ich twarzach dostrzegł zrozumienie. Kontynuował:

- Wciąż chcę, by Severus był szczęśliwy, ale nie potrafię sobie wyobrazić, że nasz syn nigdy się nie urodzi.

Draco objął męża w pasie. W jednej chwili zapomnieli o Harry'm, wpatrując się w siebie. Pierwszy odezwał się Severus:

- Musimy to przemyśleć. Damy ci znać, gdy podejmiemy decyzję.

- W porządku.

Nie pozostało nic więcej do dodania. Harry po raz ostatni spojrzał na nich, podszedł do kominka i przeniósł się do swojego pustego domu.


Harry cieszył się, że wreszcie jest weekend. Minął tydzień od tamtej rozmowy, a on nie potrafił się na niczym skupić.

Gdy spotkał się w tygodniu z Hermioną był pewien, że zauważyła, że coś jest nie tak, ale nie naciskała na niego. Wyszła zmartwiona. Zawsze się o niego martwiła.

Harry sypiał niewiele, bo nie chciał wiedzieć co Draco i Severus postanowili, a przecież musieli poruszyć ten temat między sobą. Był więc wykończony i chciał już tylko, by było po wszystkim. Gdy dowie się co postanowili będzie mu łatwiej, niezależnie od tego, jaka będzie to decyzja.

Choć tak niewiele spał, to wizje i tak go nawiedziły. W jednej z nich Draco kategorycznie odmawiał przyjęcia pomocy od Harry'ego, a wręcz namawiał męża do całkowitego odcięcia kontaktów. W innej Severus mówił Draco, że bez dziecka też mogą być szczęśliwi. W dwóch kolejnych zgadzali się na jego propozycję, a w jednej z nich nawet rozważali możliwość pozostania Harry'ego w życiu ich syna.

Harry wiedział, że tak wiele alternatywnych dróg przyszłości oznacza, że mężczyźni nie potrafili się zdecydować i zapewne rozważali cały szereg opcji.

Z zamyślenia wyrwała go sowa stukającą nóżką w okno. Podszedł i wpuścił ją do środka. Harry odwiązał list i przeczytał:

Potter,

bądź u nas w niedzielę o 17.

D. Malfoy-Snape

Nakarmił ptaka i pozwolił mu odpocząć u siebie. Miał za sobą daleką drogę. Głaszcząc sowę pomyślał, że chyba powinien sobie sprawić jakieś zwierzątko. Może nie byłby aż tak samotny.


Następnego dnia czuł się bardzo zdenerwowany i jeszcze bardziej zmęczony, bo zarwał kolejną z rzędu noc.

Gdy wyszedł z kominka, powitali go obaj. Draco tylko na niego spojrzał i nie owijając w bawełnę stwierdził:

- Potter, wyglądasz okropnie. Spałeś w ogóle ostatnio?

Harry westchnął i odpowiedział:

- Nieszczególnie. Wyobraź sobie Malfoy, że chciałem by ta rozmowa miała miejsce w rzeczywistości, a nie tylko w mojej głowie.

Severus skrzywił się.

- Wybacz, nie pomyślałem o tym. Nie powinniśmy ci kazać tyle czekać na naszą odpowiedź.

Harry wzruszył ramionami i odparł:

- Trudno. Nic już na to nie poradzimy. Za to jestem bardzo ciekawy, która z opcji się spełni. W sumie było ich chyba z dziesięć, a i tak to pewnie tylko dlatego, że praktycznie nie sypiałem. - Przymknął oczy i potarł czoło. - Macie coś na ból głowy?

Severus bez słowa wstał i poszedł do pracowni, a w tym czasie Draco poprosił, by usiadł i nalał Harry'emu herbaty, która stała przygotowana na stoliku.

Severus wrócił z eliksirem, który chłopak wypił z wdzięcznością. Nie pamiętał kiedy ostatnio czuł się tak kiepsko.

- Może powinniśmy odłożyć tę rozmowę na inną okazję – odezwał się Severus.

Harry otworzył oczy, które nieświadomie zamknął i zaprzeczył gwałtownie:

- Nie ma mowy. Jeśli już jesteście pewni swojej decyzji, to wizja tylko czeka, żeby mi to pokazać. Choć chyba tylko cudem znów nie straciłem przytomności. No chyba, że wolicie mi nic nie mówić i poczekać aż i tak sam się dowiem.

Draco zażartował:

- Potter, robienie ci niespodzianek musi być cholernie trudne.

Harry nie był jednak w nastroju, by docenić dowcip.

- Niekoniecznie. Ponieważ ostatnio śnię w zasadzie tylko o was, to o ile nie planujecie dla mnie przyjęcia niespodzianki, to nie musicie się martwić – stwierdził kwaśno.

Nastąpiła niezręczna cisza. Przerwał ją Severus.

- Rozważyliśmy kilka kwestii i myślę, że nasza ostateczna decyzja zależy od paru twoich odpowiedzi.

To go zaskoczyło.

- Moich odpowiedzi? A co tu zostało do dodania z mojej strony?

Tym razem odpowiedział mu Draco:

- Sytuacja wygląda tak, że nie czuję się komfortowo w wykorzystywaniu cię w taki sposób.

Harry potrząsnął głową zniecierpliwiony:

- Dobrze wiem na co się zgodziłem. Pomogę ci zajść w ciążę, a potem nie będę się wtrącał w życie dziecka. Tyle.

- I właśnie tego chcesz? Nie wiem, czy to dostrzegasz, ale mógłbyś nam podyktować pewne warunki. Masz nad nami sporą władzę, a w ogóle z tego nie skorzystałeś. Nie rozumiem cię Potter.

Ta rozmowa zupełnie nie zmierzała w kierunku, który Harry przewidział. Tak bardzo zbiło go to pantykału, że kompletnie się pogubił.

- Umm – mruknął. - Słuchajcie, naprawdę nie chcę tworzyć dodatkowych problemów. Raczej sądziłem, że to ja będę musiał was przekonywać.

Draco ukrył twarz w dłoniach i jęknął.

- Wygrałeś Severusie. To kompletny idiota.

Severus uśmiechnął się lekko, kącikiem ust, wyglądając na bardzo zadowolonego z siebie.

Harry był zupełnie zdezorientowany i patrzył na nich nie wiedząc, co się dzieje.

- Draco zdążył już zwątpić w prawdziwość tego, co nam pokazałeś i sądził, że to niemożliwe, żebyś nie miał żadnego ukrytego zysku w pomocy nam – wytłumaczył mu Severus. - A teraz do rzeczy: Harry, czy chciałbyś brać udział w wychowywaniu dziecka?

Harry spuścił głowę, gdy chwyciły go za serce emocje tak silne, że nie wiedział co z nimi zrobić. Gardło ścisnęło się, a on pozostał świadomy tego, jak bardzo pragnie, by ten chłopiec był też jego, choćby w niewielkiej części. Jednak po chwili zdał sobie sprawę, że Severus przecież na pewno nie miał na myśli tego, że wszyscy byliby rodziną. Zapewne chodziło tylko o to, by czasami zajął się małym. Może chcieli zrobić z niego ojca chrzestnego? Posmutniał.

- Och, tak, jasne. Mogę być jego wujkiem i od czasu do czasu się nim zaopiekować.

Draco zmarszczył brwi i powiedział:

- Niezupełnie to mieliśmy na myśli. Chcielibyśmy, żeby dziecko wiedziało, że wszyscy troje jesteśmy jego rodzicami.

Harry poderwał głowę w szoku. Nie mógł zrozumieć, dlaczego mieliby się zdecydować na coś takiego.

- Naprawdę? Ale dlaczego?

Severus odezwał się łagodnie:

- Bo to byłby też twój syn. Nie do końca jeszcze wiemy, jak miałoby to co prawda funkcjonować, bo nie mieszkamy nawet w tym samym kraju, ale sądzę, że nie byłoby ci tak trudno zrezygnować z mieszkania w Anglii i przenieść się tutaj. A nawet jeśli finalnie nie chciałbyś się przeprowadzać, to stać nas na częste podróże fiuu.

W Harry'm znów urosła nadzieja, tylko po to, by po chwili zniknąć, przygnieciona rzeczywistością. Odezwał się szorstko:

- Zapominasz o jednej błahej kwestii. Wciąż jestem w tobie zakochany. Czy twojemu mężowi nie przeszkadzałoby, że tak często tu przebywam i jestem ojcem waszego dziecka?

Draco i Severus spojrzeli na siebie, a potem Draco odpowiedział powoli, z wahaniem:

- To ta druga kwestia. Co byś powiedział na to, żeby zanim jeszcze zrobimy sobie razem dziecko, spróbować stworzyć pomiędzy nami związek?