Rozdział 2
"Co się wydarzyło zeszłej nocy?"
Trochę za późno powstrzymałam krzyk, który mógł prawdopodobnie obudzić Edwarda, czego szczerze teraz nie chciałam. Potrzebowałam pomyśleć przed rozmową z nim.
Okay, myśl spokojnie.
Łamałam sobie głowę, próbując przełamać barierę spowodowaną kacem. Co się stało zeszłej nocy? Zobaczmy… Miałam dzień do dupy, więc poszłam do baru. Byłam kompletnie pijana. Mój ex-przyjaciel z liceum w którym się podkochiwałam pojawił się z ni stad ni zowąd. Zaproponował, że mnie odprowadzi do domu. Zapomniałam adresu, więc zaoferował, że mnie przenocuje. Poczułam losowy przypływ poczucia winy, ze względu na moją ekstremalnie niską tolerancję dla alkoholu. Ale wszystko po tych wydarzeniach było wielką pusta plama. Pomiędzy jego ofertą, abym została z nim na noc, a łamiącym bólem głowy, nie było niczego. Kuźwa!
Co do diabla, robiłam zeszłej nocy? O Boże. Proszę powiedz mi, że tego nie zrobiłam, no dobra, wiesz, że „spałam" z nim. To było by bardzo niezręczne.
Zbierałam w sobie odwagę, by spojrzeć pod pierzynę. Dzięki Bogu . Ubrałam nieznany i za duży szary T-shirt, było to lepsze niż nic.
Cichutko jak tylko potrafiłam, wstałam z łóżka I rozejrzałam się, bądź tylko próbowałam. Światło było bardzo oślepiające dla moich zbytnio wrażliwych oczu. Mogłam stwierdzić iż ściany pomalowane zostały na szałwiową zieleń, w pokoju było również ogromne okno, po mojej stronie łóżka. Dobrze, a więc tak odkryłam przesadną ilość światła, wpadającą ta droga (przyp. Tłum. okno) do pokoju. Na pewno nie pomagało to mojej bolącej głowie.
Zlustrowałam ogromne łóżko i ruszyłam przed siebie z nadzieją znalezienia łazienki. Naprawdę chciało mi się siusiu.. Niestety, drzwi ustąpiły, ale nie zastałam tam łazienki, lecz garderobę. Kurwa.
Szłam tiptopkami tak cicho jak było to możliwe, przez pokój, ale moje starania poszły na nic gdy drzwi z wielkim hukiem, otworzył ogromny chłopak.
- Edward! Wstawaj, nie wymiga- - Przerwał w połowie zdania gdy tylko mnie zobaczył i cofał się powoli w głąb mieszkania.
- Edward podskoczył i jęknął zanim ponownie usiadł, lustrując pomieszczenie zaczerwienionymi oczami.
- Emmett, zabiję cię. - Ponownie jęknął. - Bella? - powiedział zdezorientowany, gdy mnie ujrzał.
- Um, część.
Udało mi się nie zapiszczeć, obracając moją bardzo twarzowo czerwoną twarz w jego stronę. Podskakiwałam ze stopy na stopę.
- Hej, ee, Edward, Gdzie znajduję się twoja łazienka? - Zapytałam tak swobodnie ja to możliwe, ale efekt został zrujnowany przez moje podskakiwanie.
- W dół korytarzem. Pierwsze drzwi po twojej lewej.- Odpowiedział. Byłam pewna, że nie myślał jeszcze trzeźwo.
Wystrzeliłam z pokoju tak szybko jak mogłam. Jak tylko skończę, wrócę do pokoju Edwarda poszukać moich ubrań
- Hej, Edward, gdzie są moje ciuchy? - spytałam, gdy nie mogłam ich znaleźć. Siedział teraz na łóżku, wyglądając przy tym niesamowicie seksownie i zmęczenie.
Jego brew powędrowała wyżej, tworząc zmarszczkę. Wszystko co teraz chciałam to całować się z nim. Co do diabła? Widziałam go tylko wczorajszej nocy, nie odzywając się do niego od zakończenia roku.
- Uh, wrzuciłem je do pralki, myślałem że nie będziesz chciała założyć brudnych ubrań.- Ojej! Czy on nie jest słodziutki?!
- Powinnam iść po nie?
- Tylko jeżeli chcesz oficjalnie poznać Emmetta - Zaśmiał się z mojej imitacji pomidora, podczas gdy ja myślałam o ogromnym mężczyźnie, który wcześniej, wyrósł tak nagle z nikąd.
- Może powinnam jednak zostać w nich. Może to wyglądać trochę dziwnie, jeśli wyjdę w tym - Powiedziałam, pokazując na T-shirt.
- Nie, jest dobrze - powiedział lekceważąco.
Przeturlał się po łóżku, a ja odwróciłam wzrok, gdy ten wziął się za zmianę pidżamy. Rzucił mi parę dresów, na co uśmiechnęłam się wdzięcznie. Emmett może nie dbał o to ale ja tak.
Pociągnął mnie do kuchni, gdzie mężczyzna o imieniu Emmett, czytał gazetę do góry nogami.
- Interesujące newsy, hę Emmett? - Edward zażartował.
- Ok., masz mnie. Więc, kim jest ta piękna dama, Ed? - spytał się Em, uśmiechając się do mnie. Był wysokim mężczyzną zbudowanym jak kulturysta. Wyglądał jakby z łatwością mógł przełamać mnie w pół, lecz było niemożliwym obawiać się go, gdy ten się uśmiechał. Miał on dołeczki na twarzy i brązowe oczy. Poczerwieniałam.
Oblałam się rumieńcem mówiąc szybko.
- Jestem Bella
- Tak, myślę że przyłapałem wczorajszej nocy, Edwarda na wrzaskach. Myślałem tylko, że praktykuje swoje Włoskie poglądy." (Cokolwiek to miało znaczyć) Emmetta uśmiech poszerzył się i spojrzał na mnie z sugestią. „Zgaduję, że nie"
Spłonęłam jeszcze głębszą czerwienią. Co do diaska miał on na myśli?
- Sorry jeśli cię zaniepokoiliśmy - Edward rzekł, nie speszony. Mrugnął jakby chciał powiedzieć 'Pasujesz tu. Będzie śmiesznie!'
- Nie teraz Emmett - Jego mina miała ostry wyraz i się przestraszyłam.
- Co? Nie chcesz mi powiedzieć o swych znajomościach z Liceum? Nawiasem mówiąc, dlaczego nie słyszałem jeszcze o tej jednej? Wiem, że dziewczyny na jedna noc, to nie twój styl. - Emmett parsknął. - I, ty nigdy nie możesz się zamknąć jeżeli jakaś ci się podoba. No, to jak jest?
Edward obdarzył mnie uśmiechem - Nie musze ci mówić wszystkiego, wiesz o tym. Fakt, faktem, że wolałbym nic tobie nie mówić.
- Głupek! Jestem twoim najlepszym przyjacielem! Mówię ci wszystko! Musisz mówić mi o takich rzeczach. Moją praca jest wiedzieć wszystko na twój temat
- Nie troszkę za późno na to, co? - Edward parsknął. Łał, to parsknięcie było sexy… Skup się Bella.!
Emmett wydął wargi i powiedział,
- Edward! To nie fair!
Oglądanie ich przekomarzanie było zabawne. Zaczęłam się śmiać i nie mogłam przestać. Po chwili Edward widząc, że Emmetta patrzy na mnie jak na wariatkę, dołączył do mnie zanosząc się śmiechem.
- Okay, co się tu wyrabia? - Emmett powiedział oburzonym tonem.
Emmett, to moja najlepsza przyjaciółka z liceum, Bella Swan. Zabrałem ją z baru zeszłej nocy, po tym jak znalazłem ją mocno spitą I zaoferowałem, aby została u nas na noc, ponieważ nie potrafiła podać swego adresu zamieszkania. Nic się nie dzieje pomiędzy nami jeżeli nie policzysz mi panie wspaniały uratowania jej przed kimś kto mógł ją wykorzystać w tym stanie. – Spojrzałam wilkiem na Edwarda. Emmett jedynie uniósł brew, patrząc na niego.
Wtem, Emmett westchnął.
- Bella Swan? Ta Bella Swan? Ta, o której cały czas gadasz?
- Nie Emmett, ta inna Bella Swan.- Edward odpowiedział sarkastycznie.
- Więc, Jak miałem to niby wiedzieć?! Nie chodziłem z tobą do liceum! - Powiedział z rozdrażnieniem.
Nie zauważyłam tego wcześniej, ale podczas naszej rozmowy Edward był pochłonięty gotowaniem. Zorientowałam się dopiero gdy naprzeciwko mnie położył talerz z jajkami.
- Dzięki - Wymamrotałam z pełnymi ustami od jajek. Jęknęłam.
- Co jest? Nie dobre? - Edward spytał.
- Nie, jestem tylko naprawdę głodna – Powiedziałam zmieszana. Dokończyłam szybko jajka i powiedziałam. Więc, miło było cię znowu widzieć Edwardzie! Jestem zadowolona z poznania ciebie, Emmett. Wpadnę po drodze po moje ciuchy.
Emmett parsknął.
- To naprawdę wygląda jakby nic się nie działo pomiędzy wami.
Edward spojrzał na Emmetta, i powiedział,
- Emmett. . . ? Zamknij się!
- Tylko powiem.
- Nie - Zachichotałam. Oni byli bardzo zabawni!
- Chłopcy, Naprawdę musze juz wracać do mojego mieszkania. Rose i Jazz prawdopodobnie chorują ze zmartwienia o mnie. Moglibyśmy się od czasu do czasu spotkać?
- Jasne. Uwielbiam nadrabiać zaległości. - Ujął święcący, srebrny telefon, którego bałam się wziąć do reki, z obawą, że go zniszczę. - Potrzebowałbym twojego numeru.
Poczerwieniałam. - Nie mógłbyś tego sam zrobić? Obawiam się, że zniszczę twój telefon.
Zaśmiał się i wziął go z powrotem. Zapisał szybko mój numer i uśmiechnął się.
- Jest. Zadzwonić wkrótce?
- Zdecydowanie.
