XI.
- Co się dzieje?!- spytał wreszcie spanikowanym głosem, podbiegając do Sue, która miała łzy w oczach.
- Bobby!- zawołała zapłakana.- Dobrze, że już jesteś!- dodała, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.- Tara się obudziła!
- Naprawdę? Dzięki Bogu!- zapłakał wzruszony i szczęśliwy zarazem i spontanicznie uścisnął przyjaciółkę.- Kiedy?
- Dosłownie przed sekundą.- odparła blondynka.- Lekarze właśnie ją badają.
- Co mówią?!- dopytywał się zniecierpliwionym głosem. Musiał wiedzieć, musiał się upewnić, że z nią wszystko w porządku.
Sue powróciła wzrokiem do pokoju, w którym leżała Tippy, a który teraz roił się od białych i niebieskich kitli lekarskich, i skupiła się na rozmowie medyków.
- Sprawdzają jej ciśnienie…- zaczęła powoli.- Wygląda na to, że wróciło do normy. Pytają ją, czy wie, co się stało i gdzie jest…- dodała.
- Pamięta?- zapytał natychmiast.
- Nie widzę. Jej głowa jest obrócona tak, że nie jestem w stanie czytać z jej ust, ale z twarzy lekarza mogę wyczytać, że nie jest źle.
- Co jeszcze?!- naciskał Crash.
- Tara trochę spanikowała.- odpowiedziała spokojnie Sue.- Nie czuła ruchów dziecka i dopytuje się, co się stało z Seanem. Doktor Pratt powiedział jej o cesarce…
- Czyli pamięta nasze dziecko, nas…- wyszeptał sam do siebie i znów poczuł łzy szczęścia i ulgi pod powiekami. Tak bardzo bał się, że przez komplikacje podczas porodu mogła zapomnieć, mogła się zmienić…
- Chce zobaczyć synka, ale lekarz mówi, że powinna odpocząć, i że mały jest pod dobrą opieką. Nie wspomniał jeszcze o tobie…- dorzuciła cicho.
- Może to i lepiej. To byłoby zbyt duże przeżycie dla niej, gdybym teraz wpadł tam, jak gdyby nigdy nic, jak gdybym nie wyjechał na te miesiące, nie zostawił jej z tym całym kramem...
- Nie wiń się Bobby.- powiedziała łagodnie Sue.- Nie wiedziałeś.- próbowała go uspokoić.
- Ale powinienem był przewidzieć konsekwencje, gdy zaciągnąłem ją do łóżka. Byłem nieodpowiedzialnym szczylem. Zachowałem się, jak pierwszy, lepszy, napalony nastolatek, a potem pojechałem na akcję, a Tara sama musiała radzić obie z ciążą. Powinienem był być przy niej, przy naszym dziecku.- mówił pełen poczucia winy.
- Teraz już nie zmienisz tego, co się stało, ale możesz zadbać o przyszłość.- stwierdziła Sue.- Kochasz ją?- spytała bezpośrednio, choć tak naprawdę znała odpowiedź. Może była głucha, ale nie ślepa…
- Bardziej, niż własne życie.- odpowiedział szczerze i bez wahania.- Chyba zawsze ją kochałem Sue, tylko byłem zbyt głupi i ślepy, by dostrzec, co miałem tuż pod nosem. Kiedy dowiedziałem się o jej ciąży, a potem przypomniałem sobie wreszcie, co wydarzyło się tamtej nocy, poczułem dwie rzeczy…- wyznał czerwieniąc się.
- Czyli?- uśmiechnęła się wyrozumiale blondynka.
- Radość, bo nareszcie poczułem, że mam jeszcze u niej szanse…- odparł powoli.
- Nie rozumiem.- zdumiała się dziewczyna.
- Widzisz, Sue… Skrewiłem, jeśli chodzi o Tarę.- wyjaśnił.- Jakiś czas temu, ona i ja poszliśmy razem na koncert, a kiedy odprowadziłem ją do domu, całowaliśmy się na dobranoc i było świetnie. Jednak następnego dnia, wzbiłem się ponad szczyty głupoty i powiedziałem jej, że całując Tippy, zrozumiałem, jak bardzo kocham inną kobietę i to był koniec…
- Ooo… Faktycznie się nie popisałeś!- stwierdziła.
- Ano.- kiwnął głową.- Szybko zrozumiałem swój błąd, ale było zbyt późno i nie liczyłem, że da mi kolejną szansę, bym udowodnił, że nie jestem zupełnym idiotą.- dodał ze smutkiem.- Tymczasem, tamtej nocy, jednak pozwoliła mi trzymać się w ramionach, a skoro Tara nie jest jedną z tych dziewczyn, które sypiają, z kim popadnie, to może jednak czuje do mnie coś więcej niż przyjaźń…- wyznał pełen nadziei.
- A ta druga rzecz? To drugie uczucie?- poprawiła się Sue, widząc jego niepewny wyraz twarzy.
- Wstyd…- wyznał, pokrywając się szkarłatem.- Wstyd mi za to, w jaki sposób ją uwiodłem. Ona zasługuje na więcej niż seks po pijanemu. Żałuję, że kochaliśmy się pierwszy raz pod wpływem alkoholu, że zrobiliśmy to, zanim wyznałem jej, co naprawdę do niej czuję, a potem nie zadałem sobie trudu, by dowiedzieć się, jak czuje się z tym kobieta, która spała u mojego boku…
- Teraz masz szansę to naprawić, Crash.- powiedziała Sue.- Nie zmarnuj tego. Nie pozwól by waszą trójkę ominęło szczęście! Kiedy Tara się obudzi, bądź przy niej i powiedz jej wszystko to, co powiedziałeś mnie.- zachęciła.
- Tak zrobię, Sue. Tak właśnie zamierzam uczynić!- zapewnił zdecydowanie, a potem przerwali rozmowę, bo właśnie pojawił się dr Pratt…
TBC
