Hej! Wracam z nowym rozdziałem! Zapraszam!
Rementhod Dzięki za komentarz! Mam nadzieję, że mniej więcej tak sobie wyobrażałeś jego reakcję! ;D
Betti24 Dziękuję za miłe słowa! No jeszcze trochę poczekasz na zakochanie się Sasuke. Narazie targają nim zgoła inne uczucia :D
nayakri Znowu przepraszam za błędy! Mam nadzieję, że teraz jest lepiej :D No racja, racja z tą wiedzą, ale uznałabym że byłby to wstyd dla Hokage, gdyby jego syn nie wiedział takich podstawowych rzeczy, teraz kiedy ma go kto o nich nauczyć :D
Charlotte~~
Pobiegli inną drogą niż Naruto przyszedł z ojcem. Itachi korzystając z okazji, chciał swojemu nowemu narzeczonemu pokazać prawdziwe piękno dzielnicy, więc wybrali drogę przez park z wysokimi fontannami i pomostami do łowienia ryb, co ku zaskoczeniu blondyna było ulubioną rozrywką Uchiha którą zajmowali się w rzadkich wolnych chwilach. Można było więc domyślić się, że Naruto był zachwycony tą wycieczką. Przy okazji blondyn zmusił Itachiego go dodatkowego wysiłku, ponieważ zachciało mu się bawić w berka. Gdy dobiegli do rezydencji głowy klanu Uchiha obaj byli zziajani, ale uśmiechnięci od ucha do ucha. Weszli do środka, od strony kuchni śmiejąc się i lekko przepychając, no, Naruto popychał Itachiego, ale to nieistotny szczegół. Od służącej dowiedzieli się, że „Pan, Pani i Czcigodny Hokage" są na zewnątrz w południowej części ogrodów. Naruto pobiegł tam entuzjastycznie, chcąc opowiedzieć wszystko ojcu, zastawiając za sobą rozbawionego bruneta. Gdy ten doszedł zastał widok niespotykany w jego domu, sztywnym od zasad. Naruto leżał na dwóch poduszkach przy stole, z której jedna należała do bruneta, jedząc sobie spokojnie i na leżąco ryżową kulkę z pastą fasolową. Fugaku patrzył z dezaprobatą na blondyna, Mikoto chichotała rozmawiając z Hokage, a ten głaskał po włosach swojego jedynaka. Itachi podszedł bliżej i usiadł bez ceregieli na swojej poduszce, podnosząc nogi narzeczonego i kładąc je sobie na kolanach. Właściwie nie wiedział dlaczego to zrobił. Jakby Sasuke leżał tak jak blondyn, Itachi zaraz by go skarcił, ale Naruto w tej pozycji wyglądał zbyt słodko. Jak mały kociak pragnący uwagi, więc brunet postanowił, że będzie tym, który da mu to o co prosi.
- Wybaczcie spóźnienie. Postanowiłem pokazać Naruto kawałek dzielnicy.- Odezwał się starszy chłopiec.
- Tak, twój narzeczony był zobligowany nam to wykrzyczeć.- Powiedział zdegustowany Fugaku, strącając lekko, uspokajającą dłoń żony z ramienia.
- To był wyśmienity pomysł, synku. Dobrze, jeśli Naruto polubi otoczenie, w którym będzie mieszkał.- Wtrąciła szybko Mikoto, uśmiechając się do chłopców, maskując tym nieprzyjemny wydźwięk słów męża.
- Tak, bardzo miło z twojej strony.- Potwierdził Minato, a brunet tylko skinął głową.
- Gdzie jest Sasuke? Bardzo chciał się dowiedzieć kto wejdzie do rodziny.- Zapytał, a jedyną reakcję, którą otrzymał było wymienienie zmartwionych spojrzeń przez Hokage i Mikoto. Zmrużył oczy i spojrzał pytająco na ojca.
- Cóż, znając stosunki panujące pomiędzy Naruto i Sasuke, postanowiłem wysłać go na trening z Shisuim, by dać nam trochę czasu na spokojną rozmowę…
- Nie chcę gadać z tym aroganckim dupkiem!- Zerwał się blondyn, przerywając Fugaku.
- Naruto! Siadaj!- Przywołał go do pionu ojciec i patrzył na niego tak długo, aż nie usiadł spokojnie na miejsce. Założył ręce na pierś i zaczął się dąsać patrząc wyzywająco na Minato.
- Jak mówiłem, Sasuke wróci, gdy skończy i wtedy przedstawimy mu Naruto jako przyszłego szwagra.
- Po co? I tak mnie nie będzie chciał! I ja jego też!
- Bo tak należy! Siedź już grzecznie.- Uspokajał go starszy blondyn.
- Ale ja nie chce! Tu jest nudno!
- Może Itachi pokaże ci nasz dom? Na pewno jest to ciekawsze niż siedzenie tutaj z nami!- Zaproponowała wesoło Mikoto.
- Świetny pomysł! Co ty na to Itachi?
- Oczywiście. Chodź, Naruto.- Powiedział i pociągnął blondyna za sobą.
- Ale nie będziecie mnie obgadywać?- Dopytywał się Naruto przez ramię, będąc jednocześnie cały czas ciągnięty przez swojego przyszłego małżonka.
- Oczywiście że nie, kochanie.- Odpowiedziała mu poważnie brunetka i pomachała mu, kiedy w końcu udało się jej synowi zaciągnąć jej przyszłego zięcia do drzwi.
- Wybaczcie za niego. Czasami jest niemożliwy.- Zaczął Minato, gdy chłopcy zniknęli we wnętrzu rezydencji.
- Przestań! Twój syn jest uroczy! Taki pełen życia!- Przekonywała Mikoto.
- Jest po prostu niewychowany. Widząc ciebie, Hokage, nie mam pojęcia skąd u niego takie maniery. Mam nadzieję, że wyrośnie z tego, inaczej będzie wielkim ciężarem dla Itachiego.
- Fugaku!- Oburzyła się jego żona.- Jak możesz! Itachi wyraźnie lubi i jego i jego zachowanie!
- Teraz. Później przestanie mu imponować i będzie przynosić tylko ośmieszenie klanowi na wszystkich przyjęciach i wydarzeniach.
- Spokojnie, spokojnie.- Wtrącił się Czwarty.- Nie masz się co martwić. Naruto po prostu odziedziczył charakter po matce. Można było o niej powiedzieć wszystko, ale nie to że przyniosła komukolwiek i kiedykolwiek wstyd. Słusznie jest teraz uznawana za bohaterkę i wierzę, że mój syn także kiedyś będzie.
- Nie mam pojęcia co się stanie w przyszłości, dlatego wolę się skupić na teraźniejszości. W tej chwili nie wydaje się, że Naruto będzie bohaterem i nie przyniesie wstydu. Sugeruję byś z nim poważnie porozmawiał!- Powiedział stanowczo Fugaku, ponownie ignorując żonę.
- Z całym szacunkiem, Fugaku, ale nie zamierzam robić z mojego syna małego dorosłego jak w twoim przypadku. Jest jeszcze dzieckiem, a niepoważne zachowanie jest prawem dzieciństwa. Wystarczająco poważny będzie musiał być po ukończeniu Akademii i wyruszeniu na misje.
- O ile będzie na nich umiał stosować się do rozkazów i nie zginie na pierwszej.
- Nie doceniasz go. Jak na swój wiek jest bardzo utalentowany, mimo że tego nie widać przez jego niezdarność i trudność uczenia się. Jednak, gdy coś załapie, umie to później robić bez myślenia i udoskonalać to.
- Nie wątpimy, Minato.- Potwierdziła Mikoto.- Mając takich rodziców, nie spodziewałabym się po nim niczego mniej. A tak poza tym, to muszę ci powiedzieć że masz rację. Całkowicie mogę zobaczyć Kushinę w jego zachowaniu. Też zawsze mówiła co myśli, miała swoje zdanie i taka z niej była gorąca głowa!- Zaśmiała się brunetka, ale zaraz spoważniała.- Strasznie mi jej brakuje. Była moją najlepszą przyjaciółką.
- Moją też…- Przyznał Yondaime i lekko uśmiechnął się, gdy poczuł pocieszający dotyk dłoni na ramieniu.- Byłaby szczęśliwa, gdyby widziała to małżeństwo. W końcu byłybyście rodziną. Zawsze powtarzała, że jesteś dla niej jak siostra.
- Ona dla mnie też.- Znów uśmiechnęła się brunetka.- No, dosyć tych smuteczków! W końcu mamy co świętować!
- Masz rację.- Rozchmurzył się Hokage, chociaż z wciąż bolącym sercem.
- Muszę przypomnieć, że za trzy godziny rozpoczyna się przyjęcie zaręczynowe.
- Tak, tak! Babcia Uchiha już nie może się doczekać poznania swojego nowego wnuczka!- Zawołała podekscytowana Mikoto, ale widząc pytający wzrok blondyna, wyjaśniła.- Widzisz, trzymaliśmy waszą tożsamość w tajemnicy. Chcieliśmy, żeby była to niespodzianka. Wiemy tylko my, Itachi i kuzyn Fugaku, ale ten obiecał, że nikomu nic nie zdradzi.
- Nie szkodzi. Od was zależy jak chcecie poinformować waszą rodzinę. W tej kwestii dostosujemy się.
- Dobrze to słyszeć.- Zakończyła rozmowę głowa klanu.- Zacznijmy jeść, zanim wrócą chłopcy jedzenie zdąży już wystygnąć, a do powrotu Sasuke także jest jeszcze trochę czasu.- Powiedział Fugaku i zadzwonił dzwoneczkiem.
Na ten dźwięk weszły dziewczęta zajmujące się dzisiaj domem Uchiha. Robiły wszystko, od gotowania, przez sprzątanie, aż do usługiwania wszystkim, tylko by Uchiha Mikoto miała wystarczająco dużo czasu by wypocząć i wyszykować się na przyjęcie. Według niej nie było to konieczne, ale jej mąż uparł się, że musi mieć najpiękniejszą żonę na sali, dodając oczywiście, by uniknąć gniewu żony, że normalnie i tak jest najpiękniejsza.
Miał on rację twierdząc, że młodzi wrócą, gdy jedzenie będzie zimne ku wielkiemu rozczarowaniu Naruto, kiedy okazało się że na obiad był ramen. Temperatura jedzenia nie przeszkodziła mu jednak wciągnąć czterech pełnych misek, ku przerażeniu przyszłych teściów oraz rozbawieniu narzeczonego i ojca, który był już przyzwyczajony do apetytu syna. W końcu półtorej godziny później, gdy Naruto i Itachi oglądali karpie Koi w pobliskim stawie, do ogrodu wszedł Shisui. Gdy zobaczył Hokage, od razu domyślił się tożsamości swojego nowego kuzyna. Jego mina z zaskoczonej przeszła w zmartwioną.
- Nie widzę tego wesoło…- Westchnął ciężko, przez co zwrócił na siebie uwagę dorosłych.
- Shisui! Już wróciłeś?- Zapytał Fugaku.
- Tak wuju.
- Gdzie Sasuke?- Zapytała Mikoto.
- Przebiera się. Podarł bluzkę.
- Jak widzę, już domyśliłeś się tożsamości narzeczonego Itachiego.
- Owszem, i powiem szczerze, że nie widzę tego, wuju. Sasuke nigdy na to nieprzystanie, szczególnie biorąc pod uwagę to, że nie dalej jak dziesięć minut temu narzekał na „głupiego Dobe, który marnuje powietrze swoim istnieniem".
- Ten dzieciak…
- Doprawdy, nie wiem skąd on bierze to słownictwo! Wszystko przez tych twoich wulgarnych kuzynów, Fugaku! Za często ich spraszasz i takie są tego efekty!- Oburzyła się brunetka.
- To są zebrania dotyczące bezpieczeństwa wioski, kobieto!
- Uchiha Fugaku! Jak ty się do mnie zwracasz? Myślisz, że nie interesują mnie sprawy wioski?! Po prostu uważam, że ich zachowanie wpływa negatywnie na naszego syna! Jestem pewna, że możecie sobie urządzać spotkania w Miejscu Spotkań, które jest przeznaczone, jak sama nazwa mówi, do spotkań!- Zakończyła uparcie Mikoto i przepraszając obecnych, wyszła.
- Widać, dlaczego obie z Kushiną tak się lubiły.- Roześmiał się Minato i Shisui.
- Idź do niej, wuju. Zabawię gości.- Zaproponował brunet i patrzył jak jego mamroczący pod nosem wuj wychodzi. Usiadł na jego miejscu, naprzeciwko Hokage.- Więc twój syn?
- Owszem.
- Itachi ci powiedział, prawda?
- Tak. On w przeciwieństwie do ciebie nie był związany tajemnicą milczenia i w lojalności do wioski zdradził plany Fugaku. Naruto był jedyną szansą.
- Rozumiem i szczerze mówiąc cieszę się.- Odpowiedział z uśmiechem Shisui.- Itachi jest dla mnie jak młodszy brat i nie chciałbym go widzieć w przyszłości z kimś kogo nawet nie będzie lubił, co by się stało gdyby wuj miał mu wybierać małżonka lub małżonkę.
- Mogę, więc, rozumieć przez to, że akceptujesz mojego syna?- Zapytał Yondaime ze śmiechem.
- Oczywiście.- Odpowiedział Shisui z lekkim uśmiechem. W tym momencie przybiegł Naruto, który znów zostawił starszego chłopaka w tyle.
- O! Kim jesteś?- Zapytał ciekawsko, oglądając ciemną postać z góry do dołu i lekko mrużąc nieufnie oczęta.
- Uchiha Shisui. Kuzyn Itachiego.- Pokłonił się.
- Ja jestem Naruto. – Odpowiedział.- Wiesz, że będę w waszej rodzinie?
- Tak, wiem. Będzie wesoło.- Odparł z uśmiechem.
- Jesteś fajny, lubię cię.- Stwierdził Naruto i usiadł na swoim miejscu. W tym momencie przyszedł Itachi.
- Shisui? Skończyliście już? Gdzie Sasuke?- Zapytał, rozglądając się wokół siebie z niepokojem, ale gdy zobaczył blondyna spokojnie jedzącego dango, doszedł do wniosku że jego brat i narzeczony jeszcze się nie spotkali.
- Sasuke zaraz powinien być. Nie siadaj. Lepiej żebyś stał i zainterweniował, kiedy się zacznie.
Po tym zdaniu sam Shisui zaczął zajadać dango i rozmawiać z Hokage. Itachi postanowił go posłuchać i stanął za narzeczonym. Po kilku minutach Minato przeprosił wszystkich i udał się „tam gdzie Hokage chodzi piechotą".
Rozluźniając się trochę, Itachi z rozbawieniem słuchał opowieści Naruto i przyglądał się konkursowi na głupie miny pomiędzy jego kuzynem i blondynem. W końcu usłyszeli dźwięk rozsuwanych drzwi.
- Aniki!- zawołał wesoło Sasuke sprzed wejścia do ogrodu, biegnąc szybko w stronę brata.- To gdzie jest ten narzeczony?
Itachi lekko się odsunął, a Shisui wskazał palcem w stronę Naruto, któremu wyszeptał chwilę wcześniej żeby spróbował nie wszczynać bójki. Poczuwszy ruch za placami, blondyn wstał i obrócił się w stronę swojego rówieśnika. Widział jak mina Sasuke zmienia się z radosnej we wściekłą, przybierając po kolei wszystkie kolory tęczy. Na koniec zbladł, co wydawało się niemożliwe przy jego białej gębie, jak pomyślał Naruto. Blondyn uśmiechnął się do niego szyderczo, napawając się faktem że chociaż raz to on go czymś zaskoczył. Właśnie ten uśmiech był katalizatorem, choć jeszcze o tym nie wiedzieli. W tamtej chwili Sasuke zdołał się opanować i na jego twarzy zapanowała pustka, która, jak zresztą zwykle, zdenerwowała Naruto, który wytknął mu język, co z kolei wkurzyło Sasuke.
- Co tutaj robi Dobe?- Zapytał brunet brata płytkim głosem.- Miałeś się widzieć z narzeczonym.
- Sasuke, chciałbym przedstawić ci twojego przyszłego brata - Uzumaki Naruto.
- Nie mówisz poważnie. Ojciec nigdy nie pozwoliłby, by ktoś taki jak młot hańbił nazwisko.
- Oi, teme! Uważaj sobie! Niczego nie hańbię! Przynajmniej nie więcej niż ty tą swoją głupią gębą!
- O mnie mówisz? A patrzałeś w lustro?- Zadrwił brunet.- Zresztą to nieważne, pewnie nawet nie wiesz co to jest.
- Za to ty będziesz się w nie bał spojrzeć jak z tobą skończę!- Odkrzyknął wściekły Naruto i zanim ktokolwiek zdążył zareagować, pognał w stronę Sasuke, rzucając mu się do gardła.
Zaczęli się tarzać po ziemi jak dwóch kryminalistów, jak opisał ich później Shisui w raporcie do Fugaku. Zaczęli wrzeszczeć, wyzywać się i szarpać za włosy. W końcu odskoczyli od siebie, tylko po to by zacząć kolejny pojedynek, tym razem używając taijutsu.
Starsi chłopcy obserwowali ich z pewną dozą rozbawienia. Panowali nad sytuacją i stwierdzili, że lepiej dla młodszych będzie jak się wyżyją na sobie. Lepiej teraz niż na przyjęciu. Zajęli miejsca przy stole i zajadali się pozostawionymi tam słodyczami.
W tym samym czasie, Naruto i Sasuke zaczęli się rozkręcać. Naruto zaczął tworzyć klony cienia, na których odpowiedzią była kula ognia stworzona przez Sasuke z technik Katon. Wtedy Naruto chcąc być lepszy, zaczął tworzyć Rasengana, a Sasuke technikę ognia, której nauczył się tego dnia na treningu z Shisuim. Dopiero w tym momencie starsi zareagowali. Itachi odciągnął Naruto, a Shisui Sasuke. Obaj chłopcy zdekoncentrowali się i zaburzyli przepływ czakry, co spowodowało eliminację technik. Obaj dyszeli w ramionach starszych, patrząc na siebie zabójczym wzrokiem i dopiero wtedy Naruto to zauważył. Coś, czego żaden z nich jeszcze nie dostrzegł. Nie ruszając się, ani nie zmieniając wyrazu twarzy powiedział:
- Ma takie oczy jak ty, Itachi.
- W końcu to mój brat.- Odpowiedział zdziwiony Itachi. W tej chwili nie rozumiał narzeczonego, a głowa Sasuke była zbyt nisko by mógł cokolwiek dostrzec.
- Ma Sharingana. Aktywował go, spójrz.- Wyjaśnił, na co Shisui natychmiast podniósł i odwrócił głowę Sasuke do siebie, siłując się z nim przy tej czynności. W końcu kto powiedział, że Sasuke zamierza im coś ułatwiać?
- Faktycznie.- Potwierdził i puścił chłopaka.- Gratulacje, Sasuke. Teraz będzie tylko łatwiej.
- Hn.- Odpowiedział, unosząc wysoko głowę i idąc w stronę domu.
- Dupek…- Wymamrotał Naruto, a Itachi westchnął.
- Uleczę cię i pójdę z nim porozmawiać. Zresztą muszę się przebrać, zaraz rozpocznie się przyjęcie.- Powiedziawszy to schylił się i zaczął leczył rozciętą wargę i łuk brwiowy, dziękując Kami-sama, że nic poważniejszego się nie stało.
Po wykonaniu medycznego jutsu na blondynie, brunet poszedł zrobić to samo na swoim otouto zostawiając Shisuiego samego z narzeczonym. Gdy wszedł do pokoju, powitała go cisza. Próbował rozmawiać z bratem, ale ten go ignorował. Dał się jednak uleczyć z powodu ojca. Wiedział, że byłby wściekły. Itachi próbował przemówić mu do rozsądku i przekonać go do Naruto., jak wcześniej próbował Naruto do Sasuke. Niestety nikt mu nie odpowiadał, więc postanowił odejść i się przebrać
Pół godziny później rozpoczęło się przyjęcie, na którym on i Naruto byli gośćmi honorowymi. Ku jego zdziwieniu wszyscy byli zadowoleni wyborem jego małżonka, a i Naruto szybko przekonał do siebie wszystkich mniej tradycyjnych i bardziej wesołych członków klanu. Itachi nie zamierzał mu tego mówić, ale był z niego dumny. Jego pierwsze wyjście jako Uchiha, a raczej mający-być-Uchiha było sukcesem i bardzo dobrze sobie poradził. Nawet na twarzy stojącego dalej Fugaku, teraz już pogodzonego żoną, widział coś w rodzaju zaskoczenia i akceptacji.
Koło północy Itachi zauważył, że blondyn mruży oczy ze zmęczenia, więc postanowił położyć go do łóżka u siebie w pokoju i sam pójść spać. Nie miał pojęcia, że obserwują go wyjątkowo zazdrosne i przepełnione gniewem oczy młodszego brata, który przysiągł sobie, że nie pozwoli, żeby Dobe stał się kiedykolwiek Uchiha, mimo zachwytu wszystkich.
