POV OGÓLNE
Uzumaki Naruto jadł właśnie ramen ze znienawidzonym do niedawna przez niego Uchiha Sasuke. Dopiero kilka minut temu wrócili z misji w Kraju Fal. Bardzo długiej i trudnej misji, gdzie obaj shinobi wytworzyli między sobą silną więź przyjaźni. Oczywiście dalej rywalizowali, ale już nie było w tym nienawiści, a i wydawało się że Sasuke w końcu zaakceptował Naruto jako przyszłego Uchihę. Przynajmniej pozornie. Na tyle żeby siedzieć razem z blond młotkiem w Ichiraku i jeść nielubiane przez siebie danie tylko dlatego, że Naruto jak zwykle miał na nie ochotę. Chciał spędzić z nim jak najwięcej czasu, bo wiedział że jak w drogę wejdzie mu Itachi to obaj nie będą się mogli od siebie odkleić. Najgorsze było to, że Naruto cały czas mówił o jego Aniki, a jak nie mówił o nim to o ich ślubie, podróży poślubnej i innych bzdetach od których bolała go głowa. I tak przez całą misję! A już samego siebie przeszedł w drodze powrotnej! Cały czas gadał jak to on tęskni za Itachim i jak nie może się doczekać ich spotkania. To było zbyt przesłodzone jak na gust Sasuke.
- Chodź, idziemy do mnie. Jeszcze przed naszym wyjazdem Okaa-chan narzekała, że rzadko u nas bywasz.- Rzucił nonszalancko Sasuke, zarabiając tym samym podejrzliwy wzrok Naruto.
- Nie chcesz mnie zabić i zakopać gdzieś przy drodze, prawda?- Zapytał, a brunet tylko przewrócił oczami.
- Zbyt kuszące, ale sądzę że wtedy nie tylko twojego ojca i mojego brata miałbym na karku.
- Czyli martwisz się tylko siebie?!- Oburzył się blondyn, a brunet tylko westchnął cierpiętniczo.
- W tym wypadku powinieneś się z tego cieszyć, prawda?- Powiedziawszy to, odepchnął od siebie nienaruszoną prawie miskę ramen i wstał, rzucając uprzednio na ladę parę monet.- Idziesz czy nie?
- No mogę iść…- Odparł mało zdecydowany, ale zaraz potem się uśmiechnął szeroko.- Itachi i tak pracuje, a jak przyjdzie to zrobię mu niespodziankę.
Brunet w odpowiedzi tylko warknął i czekał, aż blondyn ureguluje rachunek. Jednak, gdy zrozumiał, że Naruto nie ma takiego zamiaru, postanowił mu przypomnieć. On nie będzie za niego płacił!
- Dobe, zapłać wreszcie, idziemy!
- Co? Ale ja nie mam portfela przy sobie!- Odpowiedział głośno, a brunet złapał się za nasadę nosa. Był autentycznie zmęczony głupotą Naruto.
- Jak możesz nie mieć przy sobie portfela skoro wiedziałeś, że idziemy do Ichiraku?- Zapytał Sasuke z niedowierzaniem, a na policzki młodszego shinobi wpłynął rumieniec. Dodatkowo zaczął się drapać po karku.
- No bo to Itachi zawsze płaci, gdy gdzieś wychodzimy…- Odpowiedział, a Sasuke bez gadania wyciągnął portfel i zapłacił za niego. Przecież nie będzie gorszy od swojego brata, prawda?
Złapał blondyna za przedramię i ciągnął przez całą wioskę, aż do bram dzielnicy, gdzie Naruto nareszcie się wyrwał.
- Oszalałeś, Sasuke?! To bolało!- Wrzasnął blond ninja, rozmasowując bolący nadgarstek. Nie był przyzwyczajony do tak gwałtownych ruchów i szorstkiego traktowania. Przecież Itachi zawsze był delikatny i kochany.
- Trzeba było się tak nie guzdrać. - Warknął Sasuke.
- Jak tak będziesz traktować dziewczyny to twój ojciec nigdy nie doczeka się małych wrednych Sasusiów.
- Twój za to na pewno się nie doczeka małych Naruciątek.- Odburknął Sasuke i sekundę później zdał sobie sprawę co powiedział i przejechał dłonią po twarzy.- Musimy spędzać mniej czasu razem, twoja głupota przechodzi na mnie.
Naruto zaśmiał się tylko na jego komentarz i pobiegł w stronę domu bruneta, zostawiając go za sobą. Nie minęła chwila, a ten zaczął go gonić. Wyczerpany Naruto wpadł do kuchni Mikoto z wielkim uśmiechem na ustach i zaczął się wydzierać, że wygrał i jest pierwszy. Po chwili do kuchni wpadł Sasuke z irytacją wypisaną na twarzy.
- Widzisz! Zawsze ci mówiłem że jestem lepszy!- Krzyknął i wytknął brunetowi język.
- Ach, tak myślałam że słyszę mojego przyszłego zięcia!- Powiedziała Mikoto, wchodząc do kuchni i uśmiechając się serdecznie.
- Uzumaki Naruto melduje się!- Powiedział i zaraz podbiegł do przyszłej teściowej ją przytulić.- Słyszałaś mnie?
- Jestem pewna, że cała dzielnica cię słyszała, Narutro.- Zaśmiała się swoim melodyjnym głosem, po czym przeszła do swojego najmłodszego syna również go przytulając.
- Witaj, matko.- Powiedział Sasuke, lekko ją obejmując. Przecież nie był już dzieckiem!
- Jak wam minęła misja?
Już Sasuke chciał odpowiedzieć, że spokojnie ale Naruto wciął mu się w zdanie i zaczął opowiadać w szczegółach o ich przygodzie w Kraju Fal. Mikoto słuchała z zafascynowaniem, ale także przerażeniem! Jak Minato mógł ich wysłać na tak niebezpieczną misję?! Oczywiście nie wiedziała, że to jej przyszły zięć wywalczył ją dla drużyny u swojego ojca. Jedyne czego chciała po wysłuchaniu historii, to poważna rozmowa z Hokage. Przecież musiał zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa! Po skończonej opowieści Mikoto zaczęła przygotowywać herbatę i zaprosiła ich do ogrodu. Chłopcy wyszli, a ona sama poszła po męża. Po chwili wszyscy usiedli przy stole w ogrodzie rozkoszując się smakiem najlepszej, Konoszańskiej, zielonej herbaty i pięknem przyrody.
- Witaj ojcze.- Przywitał Fugaku syn.
- Sasuke.- Ten tylko skinął brunetowi głową i odwrócił się do blondyna z grymasem.- I Naruto. Jak zwykle, najpierw cię słychać niż widać.
- Fugaku!- Oburzyła się pani domu. Nawet po tych wszystkich latach Fugaku nie nauczył się traktować Naruto z szacunkiem.
-Kaa-chan nie szkodzi! Ja to traktuje jak komplement!- Zawołał blondyn dumnie wypinając pierś, na co Sasuke przewrócił oczami za co w odpowiedzi otrzymał ostry wzrok od ojca.
Reszta herbatki przebiegła względnie spokojnie, a to małe posiedzenie wreszcie zakończył Sasuke.
- Wybaczcie, ale Młotek i ja musimy iść. Chcemy potrenować.- Powiedział wstając od stołu.
- Właśnie! Muszę skopać Sasuke pewną część ciała!- Potwierdził z entuzjazmem blondyn wywołując cichy chichot Mikoto i irytację na twarzy Fugaku.
- Itachi wraca za dwie godziny.- Zauważył pan domu.
- Spokojnie, pokonam Sasuke w pięć minut!- Zaczął się przechwalać Naruto, zanim nie został pociągnięty w stronę drzwi przez wkurzonego rówieśnika.
- Tylko nie zniszczcie pola tak jak ostatnio!- Zawołała za nimi Mikoto.
Uchiha senior słusznie im przypomniał o której godzinie wraca Itachi. Zwykle, gdy trenowali zapominali o świecie. I tak samo było tym razem. Gdy starszy brunet wrócił do domu był trochę rozczarowany brakiem jego ukochanego, bo przecież długo się nie widzieli, a od Hokage wiedział że cała drużyna 7 już wróciła. Mimo wszystko jego ojciec nie omieszkał mu powiedzieć, że jego narzeczony już tutaj był i jak zwykle narobił hałasu. No i oczywiście, że ma go opanować. Itachi ledwo powstrzymał śmiech. Opanować Naruto? Jakby to kiedyś komukolwiek się udało! W każdym razie został również poinformowany o treningu chłopców. Postanowił tam iść i pooglądać trening z ukrycia. Usiadł na drzewie i oglądał walkę. Była bardzo dobra. Musiał przyznać, że ta misja wyszła obu na dobre. Poprawili styl i techniki, już nie mówiąc o tym że najwyraźniej zaczęli się dogadywać. Nareszcie... Obserwował ich tak całe dwie godziny aż w końcu nie padli. A raczej dopóki blondyn nie dał się złapać w pułapkę Sasuke. Po jego wrzaskach brunet w końcu go uwolnił i razem wyczerpani usiedli pod drzewem.
- I co młotku? Dalej jestem lepszy.- Stwierdził zaczepnie brunet.
- Tylko dlatego, że użyłeś pułapki!- Wrzasnął Naruto.
- Nie mówiłeś, że nie mamy używać.- Wzruszył ramionami jego rówieśnik.- Po co opowiadałeś matce o misji? Pomijając to, że jest to zabronione, to widziałeś jakie przerażenie miała w oczach?
- Daj spokój! Przecież nic się nie stało, a musiałem jej powiedzieć jakiego ma wspaniałego zięcia! I syna! Bo przecież z Sakurką bym tyle nie zdziałał! A poza tym jak się czujesz?
- Dobrze, jak przed chwilą widziałeś. Nic takiego by się nie stało gdybyś używał czasem mózgu!
- Oi, teme! Nie moja wina, że Haku prawie cię nie zabił!
- Jak nie twoja! Gdybym nie ratował twojego żałosnego tyłka to ty byś potem leżał bez życia!- Warknął Sasuke.
-Gdyby nie ja to już byś się nie obudził!
Sasuke zamilkł i myślał o wydarzeniach, które rozegrały się na misji, zupełnie nieświadomy brata, który słucha ich rozmowy z szokiem i przerażeniem.
- Co z tym zrobimy?- W końcu zapytał.
- Z czym?- Zainteresował się Naruto, przekrzywiając głowę na bok.
- Z twoim przeciekiem, a z czym!- Odburknął Sasuke.
- Nic. Ojciec twierdzi, że to był jednorazowy wybryk lisa. Podobno zbyt mocno zareagowałem i stało się. A ty powinieneś się cieszyć, bo to uratowało ci dupsko.
- Nieważne.- Stwierdził zirytowany.- Powiesz Itachiemu?
Itachi wytężył słuch. Nie wiedział co się dzieje, ale obiecał sobie że się dowie. I to wkrótce.
- Nie. Będzie się niepotrzebnie martwić. Nie lubię kiedy jest smutny.
Po tym Sasuke tylko warknął w odpowiedzi. Coraz bardziej nie cierpił jak Naruto mówił z taką troską o jego bracie. Itachi będzie smutny! Wielkie rzeczy! Siedzieli tak w ciszy przez chwilę dopóki Naruto nie poczuł na swoich oczach czyichś dłoni. Szybko odwrócił się i na jego twarzy zagościł olśniewający uśmiech, gdy zobaczył do kogo należą te dłonie. Natychmiast rzucił się na narzeczonego, przy okazji przewracając ich obu na ziemię. Sasuke patrzył na to z zazdrością i niesmakiem. Nie wiedział co spowodowało tą reakcję, ale nie zamierzał zaprzeczać, że w trakcie ostatniej misji stał się bardziej przywiązany do młotka.
- Kiedy wróciłeś?
- Niedawno. Ojciec powiedział mi gdzie was znaleźć.- Odpowiedział i dalej przytulał Naruto z niezwykłym dla Uchiha uśmiechem. Za to Sasuke spojrzał na niego podejrzliwie.
- Ej, dobe! Przynieś mi bluzę! Została na tamtym drzewie!- Wskazał na północ.
- Sam sobie przynieś, teme! Nie widzisz, że witam się z Itachim?
- Właśnie dlatego masz po nią iść. Zanim zrobi mi się niedobrze.
Itachi się roześmiał, szepnął coś Naruto na ucho i ten poszedł po nieistniejącą bluzę Sasuke ze spojrzeniem pełnym wyrzutów. Gdy blondyn zniknął z widoku, mina jego ukochanego natychmiast się zmieniła. Promienny uśmiech zastąpił mars.
- Słyszałeś, prawda?
- Owszem i chce wiedzieć o co chodzi.
- On ci nie powie. Tak jak powiedział.
- Wiem. Dlatego liczę na ciebie.
- To możesz przestać.
- Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem.
- To jego tajemnica. Skoro zdecydował, że nic ci nie powie, to ja także.
- Martwię się o niego!
- Właśnie dlatego ci nie powiem!
- Mus...- Przerwał Itachi bo w tym momencie na horyzoncie pojawił się Naruto z wkurzoną miną.
- Teme! Nie było żadnej bluzy!
- Może ktoś znalazł i wziął sobie.- Odpowiedział brunet i wstał z ziemi, otrzepując się.- Ja wracam bo zaraz znowu zaczniecie się migdalić. Wam też radze wracać, zaraz zajdzie słońce.
- Powiedz matce, że wrócimy późno.- Powiedział najstarszy shinobi, patrząc na brata. Po chwili jednak przeniósł wzrok na blondyna i uśmiechnął się z miłością.- Zabieram Naruto na randkę pod gwiazdami.
Sasuke powstrzymał grymas.
- Jak chcesz.- Z tymi słowami zniknął pośród drzew.
