Hej! Nowy rozdział i bonus! Dodatek do tego rozdziału oznaczony jako 8.5! Zapraszam!
nayakri Dziękuję za wspaniały komentarz! Jest w tym rozdziale trochę akci pomiędzy Sasu i Naru i mam nadzieję, że będziesz zadowolona! :D
Charlotte~~
Nie mogłem zasnąć. Wiem, że król, który nie może spać przez taką błahostkę jest po prostu żałosny, ale ponowne pojawienie się w moim życiu Naruto przewróciło je do góry nogami. W sumie nie mam pojęcia co mam teraz robić. Przez pół życia goniłem za nim i pragnąłem spotkania z nim. Myślałem, że będzie tak, jak wtedy gdy byliśmy dziećmi. Ale, niestety, nie jest. Nie potrafię wytłumaczyć jak się przy nim czuję. Ostatnio odkryłem, że tak dobrze i swobodnie nie zachowywałem się nawet przy Itachim.
Wstałem z łóżka i wezwałem dzwonkiem służki. Po wszystkich porannych ablucjach i odzianiu się, wyszedłem z komnaty do salonu zimowego, gdzie przepadała przebywać moja matka. Po drodze zastanawiałem się czy Naruto już wstał, ale stwierdziłem, że nie ma sensu niepotrzebnie go budzić, jeśli rzeczywiście nadal śpi, a najwyżej potem sam mnie odszuka. Wszedłem przez otwarte dla mnie przez odźwiernych drzwi, gdzie na ławce zobaczyłem śmiejącą się matkę w towarzystwie tego błazna Inuzuki. Zauważyli oboje, że wszedłem ale ten prostak nawet nie powstał by oddać szacunek swemu gospodarzowi. Owiałem go pogardliwym spojrzeniem, zignorowałem i podszedłem do matki, która WSTAŁA, chociaż nie musiała, i pocałowałem ją delikatnie w policzek. Jedyna czynność z przeszłości, której dalej ode mnie wymaga, a której nie cierpię.
- Witaj Sasuke, proszę usiądź z nami.- Przesunęła się w bok, robiąc mi miejsce po środku, koło niej i tak zwanego najlepszego przyjaciela Naruto. Miejsce to owiałem tym samym spojrzeniem co wcześniej Inuzukę i tylko odsunąłem się o dwa kroki.
- Dziękuję za propozycję, ale muszę odmówić. Przyszedłem tylko naprostować jedną sprawę, a zaraz potem mam ważne spotkanie z dyplomatami z innych krajów.- Powiedziałem i w nagrodę otrzymałem zaciekawione spojrzenie matki.- Zapewne pamiętasz jak kilka dni temu mówiłem ci, że Naruto to syn jakiegoś wysokiej rangi dygnitarza, nieprawdaż? W takim razie muszę ci oznajmić, że zaledwie wczoraj dowiedziałem się, że jest on księciem, który odziedziczy wspaniałe królestwo.
- Wiem, skarbie.- Odpowiedziała matka z uśmiechem ku mojemu zaskoczeniu.- Nie dalej jak godzinę temu, Naruto i ten uroczy młodzieniec, przyszli do mnie i wyjaśnili mi tą sytuację.
- Co dokładnie ci wyjaśnili?- Zapytałem z zmarszczonymi brwiami.
- Wszystko.- Znów się do mnie uśmiechnęła.
- To znaczy?
- Wszystko, to wszystko, Sasiu. Teraz twoja mama wie, że w niedalekiej przeszłości mieliśmy ogony.- Odezwał się ten przygłup. Zmroziłem go wzrokiem.- No już nie rób takiej groźnej miny. I tak razem z Mikoto wiemy, że pragniesz stąd wyjść i poszukać blondi. Nawet ci to ułatwimy. Twoja księżniczka bawi się z księżniczką Konohy przy strumieniu w zachodniej części ogrodu.
Naprawdę już w połowie tej przemowy miałem ochotę go zabić, a gdy skończył i oboje zaczęli chichotać jak niewiasty na mój widok zawsze gdy wychodzę poza mury pałacu, myślałem, że go utopię we wspomnianym strumieniu. Bardzo ironicznie – syrena utopiona. Na szczęście dla niego, przy okazji podał mi kilka przydatnych informacji. Wyszedłem zamaszystym krokiem z pokoju pulsującą żyłką na czole, gdy odprowadzał mnie dźwięk ich śmiechu.
Nie tracąc czasu udałem się we wskazane miejsce, bo istotnie miałem za kilka minut ważne spotkanie. Gdy byłem już blisko, pomiędzy krzewami dostrzegłem leżącego przy rzece blondyna i moją siostrę próbującą go przeturlać do strumienia. Naruto zapierał się rękami i nogami, ale było widać, że pozwala jej wygrać. Krzyczał przy tym niemiłosiernie, a ona cichutko się śmiała i widać było że wspaniale się bawią. Podszedłem bliżej, i zaraz po dostrzeżeniu mojej osoby przez Nami, wstała ona szybko, poprawiła suknię oraz fryzurę, i natychmiast się wyprostowała.
- Królu.- Dygnęła, unosząc lekko skraj sukienki.
- Sasuke!- Wydarł się blondyn, zaraz gdy mnie zauważył i złapał moje przedramię i siłą zmusił mnie do siadu na trawie.
Z wyraźnym niezadowoleniem poddałem się jego woli, i usiadłem, ale w myślach błagałem Kami-sama by żaden służący akurat nie wszedł i nie zobaczył swojego króla w tak upokarzającej pozycji.
- Słyszałem, że wszystko wytłumaczyłeś matce.
- Oczywiście!- Odpowiedział z wyszczerzem na twarzy.- Nami również! Uznałem, że twoja rodzina także powinna wiedzieć o naszym pochodzeniu, dlatego wszystko już jest jasne, nieprawdaż Nami?
- Oczywiście, Naruto.- Odpowiedziała sztywno, a Naruto zmarszczył brwi i spojrzał na mnie kątem oka.
- Taaaak…- Stwierdził po chwili.- W każdym bądź razie robiłem przed chwilą piękne fontanny z wody w strumieniu specjalnie dla Nami. Żałuj, że ich nie widziałeś!
- Nie żałuję.- Odpowiedziałem natychmiast.- Były one dla kogoś innego, więc nie żałuję. Jakbyś zrobił je TYLKO dla mnie, to byłby to piękny pokaz.
- Naprawdę?- Zapytał podekscytowany, a ja lekko przytaknąłem.- W takim razie dzisiaj wieczorem zrobię je tylko i wyłącznie dla ciebie!
- Jestem zaszczycony.- Odpowiedziałem z małym uśmiechem na twarzy i wstałem z ziemi.- Musicie mi wybaczyć, ale obowiązki wzywają.
- Oczywiście!
- Pozwól mi tylko zapytać, gdzie podziali się twoi towarzysze?
- Kiba jest z twoją mamą, Nami była z nami przed chwilą, ale pobiegła do kuchni, a Iruka rozmawiał z Kakashim, gdy go ostatnio widziałem.
- Jesteś pewien, że był to Kakashi? Miał witać przybyłych gości.
- Na pewno.
- Dobrze więc. Na tę chwilę się pożegnam, ale później cię znajdę.- Powiedziałem, patrząc prosto na blondyna i odszedłem w stronę zamku. Muszę poważnie porozmawiać z Hatake na temat jego obowiązków.
W tym samym czasie…
- O co chodziło?- Zapytał zdezorientowany Naruto, gdy tylko Sasuke ich opuścił.
- A o czym mówisz?- Zapytała zdziwiona Nami.
- O twoim zachowaniu w stosunku do niego. Jesteś jego siostrą, a zachowujesz się bardziej formalnie niż niejedna dama dworu.
- Król byłby bardzo zły, gdybym nie okazywała mu należytego szacunku.- Odpowiedziała zwyczajnie dziewczynka.- Prawdę mówiąc byłam przerażona, gdy tak bezceremonialnie ściągnąłeś go na ziemię.
- To zwyczajne zachowanie, w końcu jestem jego przyjacielem!- Uśmiechnął się blondyn pełną gębą.- Tym bardziej jest dziwne twoje zachowanie w stosunku do niego. Nie chciałabyś też tak się z nim bawić jak ze mną lub matką i Ino?
- Oczywiście, że bym chciała!- Odpowiedziała gwałtownie Nami, ale za chwilę odwróciła głowę w przeciwnym kierunku, by ukryć rumieniec wstydu.
- Ale…?
- On mnie nienawidzi. Szczerze mówiąc nie wiem czy kiedykolwiek pomyślał o mnie jak o siostrze.
- Jak możesz tak mówić?!- Odpowiedział jej Naruto zszokowanym tonem.- Na pewno cię kocha! Przecież nadał ci imię!
- Skąd wiesz?- Zapytała brunetka, wreszcie odwracając się do niego i patrząc mu w oczy.
- Nie zastanawiałaś się dlaczego masz takie same imię jak siostra Iruki? To po niej je dostałaś.
- Naprawdę?- Oczy dziewczynki były jak pięć złotych.
- Naprawdę. Sasuke i ja spotkaliśmy się w dzień katastrofy, kiedy wasz brat i ojciec zginęli.
Właśnie wtedy pilnowała mnie Nami i chyba imię się spodobało Sasuke skoro ci je nadał.-
Skończył blondyn i poczochrał ją po głowie.
- To nie znaczy, że mnie kocha.- Odpowiedziała smutno Nami.
- Dlaczego tak uważasz?
- Obwinia mnie za ich śmierć, wiesz?- Powiedziała spuszczając głowę. Z oczu leciały jej łzy.- Nawet ich nie znałam, a on uważa że jestem odpowiedzialna za ich brak. Jak byłam mniejsza, zawsze za nim chodziłam, podziwiałam go, był przecież moim starszym bratem i królem. Dopiero gdy miałam około pięciu lat zorientowałam się, że nie traktuje mnie tak jak powinien traktować siostrę. Dopiero wtedy domyśliłam się, że mnie nie kocha.
- Mogę się założyć, że źle interpretujesz jego zachowanie.-Powiedział pewnie blondyn i położył się na trawie.- Znam go niedługo i już mogę powiedzieć, że nie jest osobą ukazującą uczucia. Jest inny pod tym względem.
- Ale widać, że ciebie lubi.- Odpowiedziała nieprzekonana.
- Bo jestem gościem, tylko dlatego!- Odkrzyknął pewien swojej racji. Widząc, że jej nie przekonał, wyciągnął z rękawa ostatni argument.- To może, po prostu, dzisiaj go zapytam, co?
-Tak, proszę.- Odpowiedziała dziewczynka w znacznie lepszym humorze. Naruto zaczął dłonią ścierać jej łzy z policzków.
- Więc postanowione!- Uścisnął jej dłoń i swoją mocą, specjalnie dla niej, utworzył z wody kwiatka, którego widział wcześniej, po czym go zamroził i wręczył jej.
Zszedłem z piętra zamku gdzie odbywało się spotkanie wprost do mojej komnaty. Spotkanie trwało prawie osiem godzin i wszyscy byli już zmęczeni. Za chwilę była pora kolacji, a potem moje kolejne spotkanie – z Naruto. Na szczęście to spotkanie będzie przyjemne. Szybko przywołałem służki, by przebrały mnie do posiłku, a potem zszedłem do jadalni. Oczywiście wszyscy już tam byli oprócz nauczyciela blondyna i mojego doradcy, który miał dzisiaj wyjątkowo z nami zjeść. Zasiadłem przy stole, Naruto oczywiście po mojej prawej, a obok niego ten prostak Inuzuka, który teraz rozmawiał z moją siostrą. Kazałem wstrzymać posiłek na kilka minut, ale już dwie minuty po wyznaczonym na rozpoczęcie posiłku czasie wpadli do środka zdyszani Iruka i Kakashi. Najdziwniejszym było to, że oprócz włosów w nieładzie mieli źle zawiązane koszule, a szatyn miał odwrotnie nałożone buty. Miałem pewien pomysł na to co przed chwilą robili, ale wolałem nie poruszać tej sprawy tutaj, przy kobietach. Załatwię to z nimi jutro. Nakazałem wnieść jedzenie, które jak zwykle było wyborne. Cały czas utwierdzam się w przekonaniu, że przyjęcie kucharza z Kraju Trawy jako prezentu od tej wariatki Sakury było dobrym pomysłem. A właściwie jestem tego pewien, teraz, widząc zachwyt i ciekawość na twarzy Naruto.
Po kolacji wszyscy odeszli od stołu, również blondyn, a ja poszedłem szybko do kuchni wziąć od kucharza wcześniej przygotowany koszyk z różnymi smakołykami oraz najlepszym winem z piwnic zamku. Wziąwszy koszyk pospieszyłem na umówione miejsce. On już tam na mnie czekał, opierając się o gruby pień wierzby. Uśmiechnął się na mój widok i zaczęliśmy iść ramię w ramię w stronę portu.
Weszliśmy na molo, gdzie wcześniej kazałem rozłożyć koc i ustawić kilka świec dla lepszego oświetlenia. Usiedliśmy tam, a ja wyłożyłem przekąski, talerze, sztućce, kieliszki i oczywiście wino.
- Co to jest, Sasuke? Ma dziwny kolor, nie jest trujące?- Zapytał Naruto, akurat gdy nalewałem czerwony płyn.
- Oczywiście, że nie. Piłeś to przecież na poprzedniej kolacji, tyle że białe.
- Naprawdę? Tamto było dobre.- Przyznał Naruto, a ja się uśmiechnąłem.
- To także będzie.
Po wytłumaczeniu mu jeszcze, jak dokładnie jak powstaje wino i obietnicy, że zabiorę go do winnicy, siedzieliśmy obok siebie z kieliszkami w dłoniach i patrzeliśmy na pokryte gwiazdami niebo, gdzie niebawem miał zacząć się pokaz. Nie trwało to długo, gdy pierwsza gwiazda spadła z nieboskłonu. Blondyn przyznał z zachwytem, że nigdy wcześniej niczego tak wspaniałego nie widział i to jest najpiękniejszy widok jaki do tej pory widział na lądzie. Musiałem się z nim zgodzić, bo rzeczywiście widok spadających gwiazd jest niezwykły. Po paru minutach zrobił mi obiecany pokaz „strzelającej wody" jak to nazwał, bawiąc się przy tym jak dziecko i śmiejąc się w głos. Po tym znów oglądaliśmy gwiazdy. Po kilku kieliszkach wina Naruto oparł głowę na moim barku już nie patrząc na niebo, a na nieprzeniknioną taflę oceanu. Czułem, że nagle popadł w melancholijny nastrój.
- O czym myślisz?- Spytałem.
- Tęsknię za morzem. Za falami pieszczącymi moje ciało, za zmiennymi prądami morskimi, za wodą… Ale z drugiej strony tutaj jest wszystko nowe, ciekawe, kolorowe! No i ty tutaj jesteś. Nie chciałbym znowu cię opuszczać.
- Też bym nie chciał. Nie teraz, gdy w końcu cię znalazłem.- Powiedziawszy to spojrzałem na jego uśmiechniętą twarz, w tej chwili oświetloną blaskiem księżyca.
Był to widok zapierający dech w piersiach. Nigdy nie widziałem kogoś tak pięknego, o tak niebagatelnej urodzie. Lekko się odsunąłem i dłonią złapałem jego podbródek przyglądając się twarzy wyrażającej zdziwienie i złączyłem nasze usta. Całowałem go spokojnie i delikatnie, delektując się smakiem tych szczególnych ust. W tamtej chwili już wiedziałem dlaczego czułem się tak dobrze w jego towarzystwie i dlaczego nie poddałem się przez te wszystkie lata poszukiwań.
Nasz pocałunek był długi, ale w końcu musieliśmy go przerwać, by zaczerpnąć powietrza. Oderwałem się od tych słodkich ust i spojrzałem mu w oczy. Obaj się uśmiechaliśmy, a w jego błękitnych dwóch jeziorach błyskały iskierki szczęścia. Oparłem czoło o jego czoło i znów lekko pocałowałem. Odwzajemnił entuzjastycznie i spokojny pocałunek przemienił się w gwałtowny i pożądliwy. Po kilku chwilach oderwaliśmy się od siebie i położyliśmy na kocu, gdzie objąłem go ramieniem i przyciągnąłem blisko do siebie, tak że miał głowę na moim ramieniu. Stwierdziłem wtedy, że Kakashi będzie bardzo zadowolony, gdy dowie się, że znalazłem swoją „królową".
