Witajcie znowu! No miesiąc już minął od ostatniej aktualizacji i tęsknię za Waszymi recenzjami (bo mam nadzieję, że jakieś napiszecie ;D). Powiem Wam, że ten rozdział był dla mnie trudny jeśli chodzi o zachowanie trzymiesięcznego dziecka i wszystkiego co z nim związane. Dlatego jeśli coś pokręciłam to GOMENASAI! Wytknijcie mi to, żebym wiedziała na przyszłość ;D Miłego czytania!

MandyGrimm cóż, jeśli chodzi o związek Naru i Saia to dlatego, że Sai bardzo przypominał Naruto innego seksownego bruneta. Ale on jeszcze o tym sam nie wie, więc ciii! A! No i oczywiście dziękuję za recenzję!

nika0645 taaak, przecinki to moja pięta achillesowa ;D Mam nadzieję, że w tym rozdziale jest także wystarczająco akcji. Dziękuję bardzo za recenzję!

Charlotte~~


- CO TO MA, DO CHOLERY, BYĆ?!- Krzyknął Sasuke, gdy zobaczył niemowlę.

Szczerze mówiąc, współczułam mu trochę. Niecodziennie musisz zajmować się małym Hokage, mając na karku grupę shinobi mogących cię w każdej chwili zabić. A po tym jak mały blondasek zaczął płakać, było wiadomo, że nie będzie łatwo. Naruto jako niemowlę był bardziej niż słodki i teraz, gdy spał, można byłoby go pomylić z aniołem. Niestety, ten efekt znikał podczas płaczu. Hałaśliwy jak zawsze. Naprawdę, nawet na oddziale noworodkowym było ciszej, a tam przecież zawsze płacze po kilkoro dzieci. Widząc, że nikt, w tym Sasuke, nie ma zamiaru się ruszyć, podeszłam do śpiącego na ziemi malucha i zawinęłam go w bluzę starszego Naruto. Nagle otworzył oczka, więc uśmiechnęłam się do niego lekko i zaczęłam kołysać. W końcu zwróciłam się do bruneta.

- TO jest twoje zadanie.- Powiedziałam mocno.- Masz się opiekować trzymiesięcznym Hokage. Przynajmniej w tym etapie.

- Zdefiniuj etap.- Zmrużył oczy podejrzliwie. Uśmiechnęłam się kącikiem ust.

- Etap to pewien okres czasu. Dlatego pierwszym etapem jest niemowlę. Zajmij się nim dobrze, a drugi etap przyjdzie szybko. W trzecim etapie Szósty wraca do swojej przystojnej, ale jakże hałaśliwej i głupkowatej formy.- Wyjaśniłam gładko, patrząc mu prosto w oczy.

- Nie mam najmniejszego pojęcia o dzieciach. Nawet nie wiem czym i jak go karmić.

- Cóż, Naruto oczywiście nie przewidział twojej niewiedzy, dlatego teraz wejdziemy do domu i pokażę ci jak wszystko robić. Co do jedzenia, będę dostarczała ci codziennie mleko modyfikowane ze szpitala specjalnie przystosowane dla takich dzieci. Bo raczej piersi ci nie urosną i nie zaczniesz karmić sam, prawda?- O tak, zdecydowanie bawiła mnie ta sytuacja.

Poza tym to będzie dobry trening przed własnym dzieckiem. Spojrzałam na pozostałych na polanie i machnęłam dłonią, by ich odesłać. Kage zrozumieli i zniknęli we wcześniej umówionym miejscu. Reszta też się rozeszła. W tym czasie robiłam śmieszne miny do małego i patrzyłam na jego bezzębny uśmiech. Byłam nim tak zaabsorbowana, że nie zauważyłam pustki na polanie i ciepłego ramienia obejmującego mnie w talii. Dopiero delikatny pocałunek na karku wyrwał mnie z transu. Odwróciłam się szeroko uśmiechnięta i złożyłam szybkiego buziaka na policzku zasłoniętym maską. Patrzyłam jak Naruto patrzy na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy i zaraz z radością chwyta podstawiony przy klatce piersiowej palec obiema rączkami. Nie pomyliłam się w wyborze mężczyzny. Kakashi będzie wspaniałym ojcem. W pewnym sensie jestem nawet wdzięczna Sasuke za tą ucieczkę. Gdyby nie ona, nigdy nie zdałabym sobie sprawy że nie jest on warty mojej miłości.

- Skończyliście? To było tak przesłodzone, że aż mnie zemdliło. Daj mi dzieciaka, pokaż jak się nim zajmować i miejmy to z głowy.- DUPEK! Ale nie, nie dam się sprowokować. Pragnę zobaczyć jego wyraz twarzy, kiedy dowie się, że integracja z dzieckiem i traktowanie go miłością jest także brane pod uwagę w ocenie.

- Naprawdę, nie chcę zostawiać tego malucha w twoich rękach, Uchiha.- Stwierdziłam i podałam mu dziecko.

- To nie jest „maluch" tylko Naruto. Pewnie teraz wszystko słyszy i śmieje się w duchu.

- Nie słuchałeś mnie? Hokage jest dzieckiem fizycznie I MENTALNIE!

- W takim razie nie potrzebuje tyle uwagi. Skończmy z tym.- Powiedziawszy to, odwrócił się na pięcie i odszedł w stronę domu. Na Pierwszego, to będzie trudniejsze niż myślałam.


Dzień 1

Eh, dziecko. Mimo, że to Naruto i mimo, że jest tak uroczy jak twierdzą wszyscy TO JEST DZIECKO! Nie cierpię dzieci! Widziałem niepokój w oczach odchodzącej Haruno. I ma się czego bać. Pokazała mi wszystko, ale dalej jest to dla mnie czarna magia. Na szczęście mam Sharingan. Inaczej nie wiem, jakbym to wszystko powtórzył. Z drugiej strony, moi przodkowie przewracają się w grobach! Prastara technika oczna wykorzystana do niańczenia dziecka! Ale dam radę, w końcu jestem Uchiha. Może zacznę od wytarcia śliny z tych małych ust, które za dziewiętnaście lat staną się wyjątkowo ponętne. Teraz trzeba go przebrać w śpioszki, które przyniosła Sakura. Położyłem Naruto na przewijak jak go Kami-sama stworzył i odwróciłem się, by wziąć pieluchę. Nagle na plecach poczułem coś ciepłego i mokrego. Odwróciłem się przodem, tylko po to by mały miał więcej zabawy celując we mnie niż przed chwilą. Popatrzyłem na powiększającą się plamę moczu na mojej koszuli i poczułem charakterystyczny smród. Widziałem roześmianą gębę blondyna i ledwo opanowałem mordercze zapędy. Nienawidzę dzieci.

Dzień 2

Płakał. Od obudzenia. Zjadł, przewinąłem go, nawet nosiłem go po pokoju, a on nic! Tak zastała mnie Sakura przynosząca zapas mleka na dzisiaj. Wyjaśniłem jej co się stało, a ona tylko złapała się za głowę.

- Czy ty w ogóle słuchałeś tego, co ci wczoraj mówiłam?! U dzieci w jego wieku mogą jeszcze występować kolki, szczególnie przy sztucznym pokarmie. Weź go na ręce i połóż na brzuszku. Następnie delikatnie pomasuj mu plecki. Później możesz go włożyć do wanienki z CIEPŁĄ wodą.- Mówiąc to wyszła, zostawiając mnie z płaczącym i zasmarkanym dzieckiem.

Wziąłem go na ręce, trzymając na odległości wyciągniętych ramion, przyglądając mu się ze wstrętem. Może te sny naprawdę były prorocze? Jak mam odbudować klan, skoro brzydzą mnie dzieci? Podejrzewam, że głównie moja żona by się nimi zajmowała, ale na pewno zmuszałaby mnie także do opieki. Poszedłem z nim do łazienki i przygotowałem wszystko łącznie z nim samym. Nagle przestał płakać i wyciągnął do mnie rączki. Wziąłem go, ale wciąż nie za blisko z powodu smarków. Niestety nie udało mi się to bo zagroził mi kolejnym wybuchem płaczu, dlatego ostrożnie przyłożyłem go do ramienia. By nie ubrudzić koszuli, oczywiście. Nagle Naruto złapał kosmyki moich włosów w pulchne rączki i wytarł w nie twarz. Całą, pokrytą smarkami twarz. I jeszcze się z tego cieszył!

- Naruto!- Wycedziłem przez zaciśnięte zęby, przez co miałem na głowie zapłakane i zasmarkane dziecko. Znowu. Naprawdę nienawidzę dzieci.

Dzień 3

- Sasuke? Sasuke!- Usłyszałem wołanie z holu, więc wyszedłem jej naprzeciw.

- Daj to mleko.- Powiedziałem, a ona zaczęła na mnie patrzeć szeroko otwartymi ze zdumienia oczyma.

- Co…Co?- Zająknęła się. A niby taka inteligentna. Chyba mężczyzna może we własnym, tymczasowym domu nosić taką fryzurę jaka mu się żywnie podoba. Nawet jeśli jest nią kok na czubku głowy!

- Ubezpieczenie przez smarkami i innymi płynami ustrojowymi tego bachora.- Odpowiedziałem cierpko, a ona wybuchła śmiechem! NIKT nie wybucha śmiechem na widok Uchihy! Wypchnąłem ją za drzwi, zabrałem zostawione mleko i poszedłem przygotować bachorowi jedzenie.

Dzień 7

- Czcigodni Kage, trzeba podsumować pierwszy tydzień i zdecydować, czy przedłużyć próbę o kolejny. Proszę Haruno Sakurę o zabranie głosu.- Zagrzmiał mocny głos mojej mentorki, więc wyszłam na środek.- Opowiedz nam o swoich odczuciach.

- Uchiha Sasuke nie wykazuje żadnych oznak świadczących o przywiązaniu do Rokudaime. Jednak wypełnia swoje obowiązki sumiennie i dokładnie. W tej kwestii nie mam mu nic do zarzucenia. Dziecko rozwija się prawidłowo, ośmielę się stwierdzić, że lepiej niż w jego prawdziwym dzieciństwie. Oczywiście, wnioskując z dokumentacji medycznej. Moim zdanie warto było by przedłużyć próbę o kolejny tydzień.- Skończyłam.

- Rozumiemy. Kage, jakieś pytania?

- Co z jego rozwojem społecznym?

- Cóż, wyraźnie daje do zrozumienia o co mu w danym momencie chodzi, a Sasuke bezbłędnie to odczytuje, Mizukage-sama.

- Rozwój intelektualny?

- Rozpoznaje Sasuke, wyciąga rączki, chwyta nimi przedmioty. Potrafi bawić się grzechotką. Szuka źródła dźwięku, naśladuje odgłosy, próbuje gaworzyć.

- Dziękuje Sakura, Kazekage. Jeszcze jakieś pytania?- Rozejrzała się po obecnych. – Świetnie. Teraz zaczniemy głosowanie. Kto jest za przedłużeniem próby proszę podnieść liść. Doskonale, próba została przedłużona. Rozejść się.

Dzień 13

- Sasuke!- Usłyszałem z holu. Kilka razy wołanie się powtórzyło i za każdym razem coraz głośniej. W końcu było w salonie. Wszedłem tam w koku, z Naruto na rękach i bardzo niezadowolonym wyrazem twarzy.

- Przycisz się! Dopiero co zasnął! Jeśli myślisz, że to takie łatwe to weź go. Zobaczymy kiedy wymiękniesz.

- Uspokój się!- Syknęła i przyjrzała mi się dokładniej.- Faktycznie źle wyglądasz. Te wory pod oczami… Ciężka noc?

- Budził się prawie co godzinę.- Odpowiedziałem cicho.

- Wytrzymasz to.- Położyła mi dłoń na ramieniu i ścisnęła.- Musisz. Dla niego.

Dzień 14

- Po wysłuchaniu Haruno Sakury zostanie przeprowadzone głosowanie. Identycznie jak tydzień temu. Proszę!

- Przywiązanie do dziecka wzrasta. Uzumaki Naruto nie wykazuje żadnych uchybień od normy w rozwoju fizycznym, intelektualnym i społecznym.

- Przywiązanie wzrosło?- Zwróciłam wzrok w stronę Gaary.

- Tak. Więź jest silniejsza.

-Co radzisz?- Zapytał, a ja chwilę się zawahałam.

- Ja… Na waszym miejscu przedłużyłabym próbę.

- Doskonale! Przystąpmy do głosowania.- Spojrzała na salę.- Dziękuję. Kolejny tydzień zaczyna się jutro. Posiedzenie uważam za zakończone.

Dzień 18

- Saśke! Saśke!- Ktoś się darł…

Mój mózg jeszcze zamroczony snem, nie reagował na to wesołe wołanie. Powoli docierało do mnie, że zasnąłem na fotelu w pokoju dziecięcym po karmieniu. W końcu dotarło do mnie, że tylko ja i Naruto jesteśmy w tym domu. Powoli otworzyłem oczy i spojrzałem na WOŁAJĄCE mnie dziecko, STOJĄCE w kojcu trzymając się barierek i w PODARTYCH śpiochach. Było także wyraźnie większe i jak zwykle uśmiechnięte szeroko z SIEDMIOMA zębami. Poderwałem się gwałtownie, co tylko wywołało kolejną salwę śmiechu ze strony malucha.

- Saśke! Saśke!

- Naruto?- Zapytałem, podnosząc go na wysokość oczu.

- Saśke!- Westchnąłem. Wygląda, że jednak mentalność dorosłego nie powróciła jakimś cudem.

- Skoro już wstałeś, to chyba cię ubierzemy.

- Ubac! Ubac!- Zaśmiał się znowu, jednocześnie klaszcząc w rączki.

- Tak…- Odpowiedziałem i zabrałem się do roboty. Przy zakładaniu drugiego buta usłyszałem trzaśnięcie drzwi. Po chwili różowa głowa pojawiła się w pokoju, więc podstawiłem jej pod nos rozbawionego dzieciaka.- Wyjaśnisz?

-Tak jak myślałam urósł.- Powiedziała spokojnie, przyglądając mu się z chirurgiczną precyzją!

- Mama!- Naruto krzyknął i wyciągnął rączki w jej stronę. Równie zaskoczona jak ja, przejęła dziecko i zaczęła coś do niego szeptać.

Spodziewała się tego. I dobrze. Dzięki temu miałem odpowiednie ubranka. Spojrzałem na nich. Jej lepiej pasowało dziecko.

- Saśke! Saśkeeeeee!- Zawołał Naruto głosem pełnym rozpaczy wykręcając się z ramion Sakury. Podszedłem i wziąłem go na barana, zaraz go przeklinając na próbę wyrwania mi koka.

- Jego wiek teraz to około dziesięciu miesięcy. Rozwija się prawidłowo, więc nic tu po mnie. Do jedzenia dawaj mu gotowane mięso. Na razie Sasuke. Pa pa Naruto!- Pomachała mu dziecinnie i uśmiechnęła się szeroko.

- Pa pa mama!

Dzień 20

- Po pokonaniu złego Obito, dwaj przyjaciele wrócili razem do wioski żyjąc szczęśliwie.- Zamknąłem książkę.

To śmieszne, że o naszym zwycięstwie piszą nawet bajki dla dzieci. Oczywiście odpowiednie zmienione, z zupełnie innym końcem niż w rzeczywistości. Podniosłem go z kolan i wsadziłem do kojca. Spojrzałem na niego z góry i lekko się skrzywiłem.

- Bachor.

- Saśke!

- Tak mały, wiem.- Powiedziałem głaszcząc go po głowie.

- Saśke i Nato!- Zawołał, złapał moją dłoń i wsadził sobie do ust. Zabrałem ją szybko, patrząc na ślinę oblepiającą moje trzy palce. Obrzydliwe.

- Bachor. Śpij.- Powiedziałem do niego i poszedłem pod prysznic, czując ulgę podczas rozpuszczania włosów. Spojrzałem na moją lepiącą dłoń. Zdecydowanie nienawidzę dzieci.

Dzień 21

- Sakura, proszę!

- Więź jest widoczna. Sasuke opiekuje się dzieckiem i dba o nie. Reaguje na płacz, krzyk, śmiech i wołanie. Dziecko jest zadbanie i nie wykazuje żadnych uchybień w rozwoju fizycznym, intelektualnym i społecznym.

- Co radzisz?

- Moim zdaniem Sasuke wykazał, że dość troszczy się o Naruto. Udowodnił lojalność. Teraz możemy ją tylko sprawdzić rozpoczynając etap drugi.

- Oczywiście. Głosowanie. Kto za końcem pierwszej fazy liść w górę!- krzyknęła i rozejrzała się.- Więc… mamy werdykt.