Omi wziął Monetę Modliszki, Clay Ogon Węża, Kimiko Gwiazde Hanabi a Raimundo Oko Mistrza Dashi. Mistrz Fung wyjaśnił im, że ten duch jest bardziej niebezpieczny niż Wuya. Dlatego Dojo teraz pędził jak nigdy dotąd.
Jack wziął Ostrze Zawieruchy. Obecnie był w Jack-falconie, który był superszybkim samolotem. Plan był prosty: znaleźć Skrzynie i sprawić, by nikt nigdy nie mógłby jej otworzyć. Młody Geniusz Zła wiedział, jak to zrobić.
Alexander otwierał zamek skrzyni. Był spokojny i opanowany, zdenerwowanie mogłoby tylko go rozpraszać. Zastanawiał się przez chwilę, co takiego może być w tej skrzyni. Ale stwierdził, że tym się zajmie później.
Nagle pojawił się Alfred.
-Jacyś intruzi przed rezydencją, paniczu. Zajmę się tym.
Jack oraz Wybrańcy pojawili się przed ogromną, białą angielską rezydencją w tej samej chwili. Młody Geniusz Zła szybko wyskoczył z swojego robota i efektywnie wylądowałby na ziemi, gdyby nie zapomniał uruchomić swojego heli-plecaka i nie zderzyłby się z ziemią.
-Spicer!- Wykrzyczał Omi-Znowu ty?
Jack wyciągnął Ostrze i już miał go użyć, ale powstrzymała go Wuya.
-Jack, nie teraz.-Powiedziała.-Wybrańcy nie chcą otwarcia Skrzyni, tak samo jak my, mam rację? Może tymczasowy rozejm?
-Co?- Powiedzieli Omi i Jack jednocześnie-Mam pracować z nim?
Clay wzruszył ramionami.
-To całkiem rozsądna propozycja.
Pozostali niechętnie się z nim zgodzili.
-Dobra, ale zrobimy to po mojemu.- Powiedział Jack-Jack-falcon, TRANSFORMACJA!
Samolot zmienił się w całkiem dużego robota z wielkim działem zamiast prawej ręki.
-Rozwalimy tą chatę i weźmiemy co nasze!- Rozkazał Spiecer, mimo protestów Omiego i reszty.
Nagle potężne wrota domu się otworzyły. Jack zobaczył jak kula armatnia rozwaliła głowę jego robota. Następnie wrota się zamknęły.
Jack przestał się ruszać. Nie mógł uwierzyć własnym oczom.
-Jack, a może zrobimy to po mojemu?- Powiedział młody mnich z złośliwym uśmieszkiem.-Moneta Modliszki!
Następnie skoczył i wylądował na stożkowym dachu, z którego następnie spadł. Na szczęście Clay złapał go.
-To było kiepskie pogranie.-Powiedział Omi.-Dach był nawoskowany.
-Zagranie.- Poprawił go Clay.
-Nie, to dach był nawoskowany.- Nie zrozumiał Omi.
Brazylijczyk spojrzał na Jacka.
-Daj mi Ostrze Zawieruchy.- Powiedział.
-Oszalałeś Rai?
Raimundo szybko odebrał Jackowi Ostrze i połączył je z Okiem. A następnie poderwał towarzyszy trąbą powietrzną i wlecieli razem przez okno. Jack wylądował niezbyt fartownie i zderzył się z ścianą. Wuya poleciała za nimi.
-Oczekuję zwrotu mojego Shen Gong Wu.- Powiedział i wciąż przyklejony do ściany wyciągnął rękę.
Alfred, który stał w pomieszczeniu zanim inni się pojawili chwycił ją i zaczął wrzeszczącym Jackiem walić o podłogę z niesamowitą siłą. A na Wybrańców spadła klatka.
-Clay, uratujesz go, czy mamy się śmiać?- Zapytała Kimiko.
-Ogon Węża!- Wykrzyczał Clay.
Wyleciał z klatki i chwycił Jacka i uderzył Alfreda w głowę. Jednak uderzenie wywołało głuchy, metaliczny dźwięk i Claya rozbolała ręka.
-Jesteście zostaliście zaproszeni do tego domu.- Powiedział Alfred i uderzył Claya.
Kimiko strzeliła ogniem za pomocą Gwiazdy w lokaja. Gdy przepaliła ubranie okazała się jest on... robotem.
-Chyba nie tylko ty się bawisz elektroniką, Spiecer.- Powiedział Rai.
Spiecer za pomocą podręcznej piły do metalu uwolnił Wybrańców.
-Porozmawiam z urzędem patentowym na ten temat...
Ale nagle robot go chwycił i rzucił o ścianę do tyłu. Następnie zaczął walczyć z Wybrańcami, których szybko i skutecznie nokautował. Dojo spróbował coś zrobić, ale Alfred zawiązał go w kokardkę.
Jack wziął Ostrze Zawieruchy lezące obok i przy jego pomocy przewrócił robota. Następnie zaatakował go błyskawicami. Robot przestał funkcjonować.
-O rany, kogo ja uratowałem?- Zapytał sam siebie.
Po chwili wszyscy byli z powrotem na nogach. Dojo i Wuya zaprowadzili resztę do Skrzyni Mędrców.
W pomieszczeniu znajdował się Alexander, który ją trzymał w rękach. Był zdziwiony ich widokiem
Jack miał już coś powiedzieć, ale zachwycona widokiem Anglika Kimiko odepchnęła go.
-Przepraszamy za najście, ale ta Skrzynka jest bardzo niebezpieczna. Ukrywa się w niej zły duch. Byłoby mi bardzo miło, gdybyś ją oddał.
Chłopak się zdziwił.
-Zły duch? Jesteś pewna, piękna dziewczyno?- Powiedział.
Kimiko zarumieniła się, a Jack i Raimondo wzięli od Alexandra skrzynkę. Anglik nie stawiał żadnych oporów.
Po paru chwilach Jack naprawił swojego robota, a przynajmniej układ sterowania działem. Załadował Skrzynkę a następnie wystrzelił ją w kosmos.
-I po sprawie.- Powiedział, a reszta zaczęła wiwatować.
I nagle za pomocą Ostrza Zawieruchy i Oka Mistrza Dashi zwiał z niesamowitą prędkością. Wuya śmiejąc się udała się za nim.
Raimundo wściekł się, że Jack zdołał uciec z ich Shen Gong Wu.
Alexander patrzył jak Wybrańcy odlatują na Dojo. Usiadł w swoim pokoju i nalał sobie odrobinę wina. Wypił łyk i uśmiechnął się.
-Nie ma już ich, możesz opowiedzieć o tych Shen Gong Wu?
