Tubimura
wziął Opończę Cieni, Jack Giętki Lotos. Rai miał Małpią
Buławę a Alexander wziął Pajęczy Grzebień, choć nie miał
wcześniej kontaktu z Shen Gong Wu. Omi go poinstruował, by był
skoncentrowany. Wygrać miał ten, kto pierwszy strzeli trzy gole.Omi i Wuya
z resztą znajdowali się na skalnej półce i obserwowali mecz
z góry.
-Gong Yi Tan Pai!- Wykrzyczał Jack.
-Co?-
Odpowiedział Alexander.
Jack
uśmiechnął się. Zapowiadało się zwycięstwo.
Piłka
spadła z nieba. Jack, używając Giętkiego Lotosa, wydłużył się
i odbił piłkę za siebie główką. Jednak Alexander podbiegł
pod jego nogami i zbliżył się do bramki. Ominął lawę i odłamki
skał z małych wulkanków na powierzchni.
-Opończa
Cieni!- Krzyknął Tubimura. I zniknął.
-Jak
ominąć, nie dość że grubego, to i niewidzialnego bramkarza?-
Skomentował Dojo.
Rzeczywiście,
mimo mocnego kopnięcia Alexandra piłka została schwytana przez
niewidzialnego Tubimurę.
Ten
odkopał ją w stronę Jacka. Jack udał się w stronę bramki
Raimunda, który już zmienił się w małpę. Jack jednak
zrobił długie kopnięcie i w ostatniej chwili ominął bramkarza,
który musiał uniknąć nagłej erupcji, i strzelił gola.
-Tak!-
Powiedziała Wuya.
Alexander
podbiegł w końcu do swojej bramki. Jack podbiegł do Tubimury,
który stał się widzialny i przybił piątkę z Młodym
Geniuszem Zła.
-No
i?- Powiedział Brazylijczyk z przekąsem.
-Patrz.-
Powiedział spokojnie Anglik.
I wysłał
Pajęczy Grzebień w stronę Tubimury. Ninja nie zauważył tego i
został związany. Jack zaczął go odwiązywać, ale nie mógł.
Alexander szybko wziął piłkę i kopnął w stronę bramki.
Jeden-jeden.
Tubimura
się uwolnił. Stał się niewidzialny i tym razem nie miał zamiaru
odsłonić się. Jack ruszył do ataku. Rozciągnął się tak, że
był strasznie wysoki i miał szeroko rozstawione nogi. Kopał piłkę
od jednej, do drugiej na nogi.
Alexander
podbiegł i spróbował rzucić się w stronę piłki, ale Jack
odtrącił go nogą i spróbował strzelić. Tym razem Rai
złapał piłkę.
Podał ją
Alexandrowi, który biegł pomiędzy wulkankami, przez co Jack
nie mógł stanąć wydłużoną nogą, gdyż gdyby został w
jednym miejscu zbyt długo, mógłby się oparzyć. I o tym się
dokładnie przekonał.
Alexander
postanowił zagrać fałszywą zagrywką i omalże kopnął prawą
noga w lewą stronę bramki, ale szybko kopnął lewą nogą w prawą.
-Nie
tylko jest przystojny, ale też i całkiem utalentowany.-
Powiedziała Kimiko.
-Może
mistrz Fung weźmie go do klasztoru?- Zapytał Omi.
Jack
podszedł do Tubimury dał mu Giętki Lotos i wziął Opończę
Cieni. Tubimura rozciągnął się tak, że obejmował całą bramkę.
Jack zaś stał się całkowicie niewidzialny. Piłka jednak nie była
niewidzialna, ale to i tak nie zmieniało faktu, że nie można było
przewidzieć gdzie kopnie.
-Niedobrze.-
Powiedział Clay.-Teraz w ogóle się go nie ominie i Jack
łatwo zaskoczy Raia
Alexander
próbował użyć Pajęczego Grzebienia w stronę Jacka, ale to
był strzał na ślepo. Jack ominął go i strzelił gola.
-Jeszcze
jeden, jeszcze raz!- Krzyknęła Wuya.
Alexander
wziął Małpią Buławę.
-I tak
ci się niezbyt przyda.- Powiedział do Smoka Wiatru.
-Dobra.-
Odpowiedział wciąż naburmuszony Raimundo.
Alexander
zmienił się w małpę. Nie mógł widzieć Jacka, ale liczył
na to, że jak będzie szybki, to go ominie. Widać było kórz,
który oznaczał, że Jack spróbował zdobyć piłkę
ślizgiem, ale nie udało mu się to.
Alexander
podbiegł do Tubimury, który zasłaniał całe światło
bramki swą powierzchnią ciała. I ponownie przyjął swoje gabaryty
i się odsunął. Jack stał się widzialny i krzyknął zdziwiony.
Alexander
się uśmiechnął i lekko kopnął piłkę.
Świat
wrócił do normy.
-Jak to
mogło się stać!- Krzyczał Jack.
-Dlaczego
Tubimura odsłonił bramkę?- Też chciał wiedzieć Omi,
który z resztą podbiegł do Anglika.
-To
proste.- Powiedział Alexander, który trzymał
wszystkie pięć Shen Gong Wu.-Zapłaciłem mu, by dołączył do
Jacka i go zdradził.
-Nie
wiecie, że wojownicy ninja to mistrzowie oszustwa?- Powiedział
Tubimura.
-Zaraz,
to oznacza że nie znalazłeś się tu przyp...- Zaczął
Jack i przerwał bo potwierdziły się jego obawy.
Wszyscy,
prócz Dojo i Omiego, natychmiast zrozumieli, co to oznacza.
Alexander
uśmiechnął się. Nagle pojawił się helikopter a Alexander
chwycił drabinkę i odleciał. Rzucił Tubimurze Opończę Cieni i
wojownik ninja zniknął z gromkim, złośliwym śmiechem.
-Wuya!
Masz pozdrowienia od siostry!- Krzyknął Alexander gdy
mechaniczne dłonie Alfreda wzięły Shen Gong Wu, by Anglik mógł
poprawić sobie grzywkę.
Wtedy
nawet Omi zrozumiał, co to oznacza.
