Jack Spicer był teraz na Morzu Karaibskim swoim nowym Złym Okręcie imienia Młodego Geniusza Zła. Było to jego najnowsze dzieło. Statek był duży, ale miał mocne silniki więc był całkiem szybki. Załoga była w pełni zautomatyzowana, były to Piratoboty. Wyglądały jak normalne JackBoty, tylko zamiast hełmu miały marynarskie chustki na głowie. Statek mógł płynąć też pod wodą. Zamiast silnika był reaktor nuklearny, więc mógł płynąć praktycznie w nieskończoność. W dodatku, uzbrojenie też było niczego sobie. Miał tylko jedną wadę a jej nazwa brzmiała...
-Jacku Spicerze!- Wrzasnęła Wuya-Czy „Ocean Indyjski" wypowiedziałam niewyraźnie?!
-KAPITANIE Jacku Spicerze.- Poprawił ją Jack poprawiając jednocześnie swój kapitański kapelusz.
Wuya westchnęła i odleciała zrezygnowana.


Omi i reszta lecieli na Dojo przeszukując Ocean Indyjski za pomocą Oka Sokoła. Dzięki temu mogli łatwo znaleźć Rękawice Złotego Smoka, dwie rękawice z pazurami, które są w stanie przebić dowolną materię. Jak na razie, nie widzieli nigdzie ani Jacka, ani Alexandra.
-Co potrafią pozostałe Wu Złotego Smoka?- Zapytała Kimiko.
-Zbroja Złotego Smoka jest niezniszczalna jak Trzytonowa Tunika, ale jeszcze ma skrzydła dzięki którymi można latać.- Powiedział Dojo.-Głowa Złotego Smoka zionie ogniem. Można tego użyć jak hełmu.
Alexander leciał swoim prywatnym samolotem pilotowanym przez Alfreda. Pił herbatę z mlekiem, jak przystało na angielskiego dżentelmena. Z Tubimurą już się rozliczył a i tak teraz go nie potrzebował. To Shen Gong Wu zdobędzie sam. Miał ze sobą Pajęczy Grzebień. Nie chciał brać Amuletu, gdyż bał się, że go zgubi. A jest bardzo ważny...
-Paniczu, widać na radarze Dojo.- Powiedział Alfred.
Alexander spojrzał na swoją filiżankę. Było w niej jeszcze całkiem sporo herbaty.
-Czekamy.- Zdecydował.-Niech znajdą Shen Gong Wu, wyłowią je z wody a następnie je zabierzemy.
Jack Spicer wydał rozkaz zanurzenia. Teraz obserwował przez radar. Przez pół godziny będzie płynąć do Oceanu Indyjskiego przez swą małą pomyłkę. Trzeba będzie sobie jakoś zabić czas.
-Wuya...-Zaczął-Powiedz, jaka jest twoja siostra? Ty bez przerwy ze mną latasz a ja jej ani razu nie widziałem.
-Z wyglądu jesteśmy identyczne.-Powiedziała od niechcenia-Jest okropna i despotyczna.
Jack parsknął na słowo „despotyczna". Wuya spojrzała na niego wkurzona.
-W inny sposób niż ja, w znacznie gorszy.­­­- Kontynuowała.-Alexander niedługo stanie się jej bezwolnym niewolnikiem.
Jack zastanowił się nad tymi słowami. To było bardzo interesujące, czyżby Wuya brzydziła się czyjejś podłości?


Omi w końcu zauważył, że na dnie Oceanu znajdował się statek a w nim Rękawice. Teraz trzeba było je wydobyć...-Dojo, zmień się w łódź podwodną.- Zaproponował Clay.
-No nie wiem.­- Powiedział smok.- Pływam dość kiepsko, poza tym tam jest ciemno mroczno, a tego nie było w moim kontrakcie, w przeciwieństwie do urlopu..
-Dojo...
- Zniecierpliwił się Omi.
-Już już...
Dojo zmienił się w małą zieloną łódź podwodną. Pływał dość powoli i niezdarnie, ale nawet gdy dopłynął do zatopionego okrętu, trudno było wyjść na zewnątrz po nie. Dojo by się nie przecisnął w obecnej formie.
-Co teraz?- Zapytał Rai.
Clay wyciągnął spod kapelusza lasso. Raimundo przewrócił oczami, ale po chwili Clay wyciągnął z kapelusza ogon węża.
-Ogon węża!- Krzyknął i przeleciał przez Dojo prosto do statku. Clay zobaczył wewnątrz wraku Rękawice Złotego Smoka. Na chwilę przestał być przenikliwy i chwycił Rękawice, by przy pomocy Ogona Węża wrócić do Dojo.
-Brawo Clay.­- Pogratulowała Kimiko.
-Nie ma sprawy.- Powiedział uśmiechnięty kowboj.
Następnie Dojo wynurzył się oraz zmienił się z powrotem w dużego smoka. Następnie wylał wodę z uszu, ku dezaprobacie pozostałych.
-Troszkę przeciekałem...­-Mruknął smok.
Nagle nici Pajęczego Grzebienie z niewiadomo skąd obwiązały Claya, który wypuścił do wody Rękawice. Omi szybko wskoczyli do wody, ale skoczył też z samolotu Alexander. Kimiko i Raimundo zaczęli uwalniać szybko Claya, ale nici były bardzo mocne.
Omi myślał, że w wodzie ma nad Alexanderem przewagę, ale okazało się, że się mylił. Alexander pływał niezwykle szybko i sprawnie a wielka głowa Omiego czyniła go mało opływowym. Alexander chwycił opadające na dno Rękawice Złotego Smoka i szybko się wynurzył.
Clay się uwolnił i szybko popłynął do Anglika i z zaskoczenia uderzył go w nos, akurat gdy ten się wynurzył. Alex wypuścił Rękawice, ale szybko chwycił je w tym samym momencie co Clay.
-Clay, wyzywam cię na Pojedynek Mistrzów!- Krzyknął Anglik.


Tymczasem Jack nadal płynął swoim frachtowcem podwodnym w stronę Oceanu Indyjskiego. Wuya z każdą chwilą coraz bardziej się niecierpliwiła i wrzeszczała, przez to nie mógł rozkazywać swoim robotom, gdyż nie był w stanie jej przekrzyczeć.
-Ty głąbie, ty durniu, ty zakało geniuszy zła...- Wuya przez ten cały czas ani razu się nie powtórzyła.
Kapitan Jack Spicer nie miał dziś swojego szczęśliwego dnia. Musiał wysłuchiwać Wuyi i nie miał jak uciec...
-Zagramy w piratów.-Zdecydował Alexander, mówił bardzo szybko.-Przegra ten, kto pierwszy spadnie z okrętu do wody. Mój pajęczy grzebień kontra twój ogon węża.
-Przyjmuję wyzwanie podstępny ga... Eee...­
- Powiedział Clay, ale po chwili się zreflektował, że nie rozmawia z Jackiem.-Zaczynamy, Pojedynek Mistrzów!
Zatopiony okręt podniósł się z dna i wyniósł się na powierzchnie i lekko się uniósł nad wodę. Na niebie pojawiły się chmury i zaczął padać deszcz, a raczej rozpoczął się niemały sztorm.
Pozostali smoki Xiaolinu oraz Alfred znajdowali się na lewitującej tratwie i obserwowali z góry walkę.
-Gong Yi Tan Pai- Krzyknęli obydwaj.
Statek opadł na wodę. Z powodu złej pogody i złego stanu, statek zaczął powoli przeciekać i tonąć.
Smok ziemi szybko odskoczył używając Ogona Węża sprzed spodziewanym atakiem anglika Pajęczym Grzebieniem. Następnie ruszył w stronę Alexandra. Jednak statek się przechylił z powodu fali w stronę kowboja i ten musiał się chwycić liny, by nie spać. Alexander użył pajęczego grzebienia i za jego pomocą chwycił inną linę i zawisnął nad Clayem. Okręt przekręcił się w drugą stronę i Clay puścił linę, ale na szczęście wrak w porę się wyprostował i smok nie spadł.
-To może być trudniejsze niż myślałem...- Stwierdził.-Ogon Węża!
Następnie przeniknął pod pokład i zniknął. Zauważył, że woda dolała się do połowy kabiny, więc szybko przeleciał na pokład by popchnąć zaskoczonego Alexandra poza barierkę. Jednak chłopak chwycił Pajęczym Grzebieniem masztu i przeleciał tuż nad wodą by skoczyć na pokład. Alexander próbował związać Claya Pajęczym Grzebieniem, ale spudłował gdyż nadciągnęła kolejna fala. Statek się przechylił o 90 stopni i zaczął tonąc. Alexander chwycił się ponownie masztu i uchronił się przed upadkiem. Clay zaś chwycił się liny i upuścił Ogon Węża, by nie spaść.
-Clay, nie pozwól mu wygrać!- Wrzasnął Raimundo.
Clay zaczął się wspinać w górę ku wiszącemu Alexandrowi który patrzył na niego zastanawiając się co zrobić. Nagle anglik zaczął się huśtać i puścił Pajęczy Grzebień by kopnąć spadając Claya posyłając go na dół i chwycić się liny. Smok ziemi próbował chwycić spadający Pajęczy Grzebień i mu się to udało i chwycił się steru. Jednak zauważył, że jego but dotknął wody...
Świat wrócił do normy, Alexander z wygranymi Shen Gong Wu znalazł się w swoim samolocie a Smoki znalazły się na Dojo z niczym.
-Nie martw się Clay.­- Pocieszała kowboja Kimiko.-Robiłeś co mogłeś.
-Szkoda że to nie ja brałem udział w Pojedyn...-Powiedział Omi ale zamknął się pod wpływem wściekłego spojrzenia Kimiko.
-A tak przy okazji, czemu nigdzie nie było widać Jacka?­- Zapytał Raimundo


Tymczasem Jack patrzył przez peryskop jak Dojo odlatuje.
-A niech to!- Wrzasnął i z wściekłości walną jakiś guzik, który odpalił torpedę, która uderzyła o statek na dnie Oceanu i zrobiła dziurę na samym dnie niszcząc wrak.-Ups...
Nagle Wuya się ożywiła i zaczęła latać w tą i we tę.
-Płyń tam, szybko!- Rozkazała mu
Jack posłusznie podpłynął do dziury. Frachtowiec przez samą dziurę nie mógł przepłynąć, więc Jack skoczył do swojej małej żółtej łodzi podwodnej.
Razem z Wuyą znalazł tunel który prowadził do zatopionej groty. Wuya wzięła głęboki wdech, gdy do niej dopłyneli.
-Rozświetl to miejsce!­
Jack włączył mocniejsze światłą i zbliżył się. Z zaszokowaniem zauważył, że przy ścianie znajdował się duży, rozmiarów człowieka, czerwony kryształ, który miał wewnętrzną skazę. Ale kiedy się zbliżył, okazało się że ta skaza to...
-Jacku Spicerze.­- Powiedziała Wuya- Poznaj moją siostrę. A przynajmniej jej uwięzione ciało.­
W krysztale znajdowała się ruda kobieta w białych szatach...

Jak ktoś przymarudzi do sprawy ciśnienia- Omi biegał po jądrze ziemi, więc się nie czepiać.