Rozdział 271: Nieplanowana rozmowa

— Mam fetysz związany z bólem — powiedział Greg wzruszając ramionami.

Razem z Mycroftem byli w połowie drugiej butelki wina i stracili większość swoich zahamowań, ale kiedy zaczęli rozmawiać o sprawach seksualnych? Nie miał pojęcia, ale robili to, dyskutując o fetyszach, a on uznał, że nie miał nic przeciwko temu.

— Fetysz związany z bólem? — powtórzył Mycroft, unosząc brwi, sącząc wino.

Spojrzenie Grega błądziło po jego twarzy, zatrzymując się trochę na jego policzkach lekko zaróżowionych od alkoholu. Wyglądał pięknie.

— Tak. — Greg skinął głową, wyciągając nogi na kanapie i kładąc je na kolanach Mycrofta.

Młodszy mężczyzna nie protestował, tylko położył dłoń na jego goleniu i potarł go z roztargnieniem.

— Jaki stopień bólu? — zapytał Mycroft po chwili ciszy.

— Nic szalonego — powiedział Greg, myśląc o tym. Zakręcił ciemnoczerwonym płynem w swoim kieliszku, obserwując, jak się poruszał, czując już lekki szum w głowie. Tak, wątpił, żeby wieczorem wrócił do domu. W tym momencie był już trochę podbity i wciąż pili. — Jak gryzienie, drapanie, szarpanie za włosy i tak dalej. Nic, co by mnie niepokoiło i nie powodowało, żebym krwawił, ale nie mam nic przeciwko miłym siniakom o poranku.

Mycroft zanucił, nic nie mówiąc, tylko obserwując. W jego spojrzeniu była powaga, której Greg nie potrafił wyjaśnić, ale sprawiła, że przeszedł go lekki dreszcz. To było prawie tak, jakby odkładał informacje do późniejszego wykorzystania. Przynajmniej… Greg miał nadzieję, że tak właśnie było. Przełknął ślinę, wpatrując się w wino, po czym dopił kieliszek jednym dużym haustem. Szkło zostało napełnione chwilę później, na co Greg skinął głową w podziękowaniu, po czym odwrócił jedną stopę, by lekko szturchnąć Mycrofta w brzuch.

— Co jest twoim fetyszem? — zapytał, obserwując Mycrofta wyczekująco.

Nie było mowy, żeby był jedynym, który dzielił się takimi sprawami tego wieczoru.

— Dominacja — odpowiedział Mycroft po chwili namysłu. Greg uśmiechnął się. Nie było to zbyt zaskakujące, biorąc pod uwagę rodzaj jego pracy i osobowość mężczyzny. — Kontrola. Tak naprawdę na obu końcach. Podniecenie jest inne, jeśli to ja kontroluję, czy ta druga osoba.

Greg słuchał z lekko rozchylonymi ustami. Może to alkohol lub tematy ich rozmów, albo po prostu słuchanie Mycrofta mówiącego o czymś takim, tak na niego wpłynęło. Greg szczerze myślał, że to mieszkanka tego wszystkiego. Bez względy na przyczyny, nie mógł zignorować uczuć, który zbierały się głęboko w jego wnętrzu, ani faktu, że jego dżinsy zaczynały być trochę przycisnę w kroku.

Mycroft oczywiście zauważył to. Młodszy mężczyzna uśmiechnął się lekko, pochylając się do przodu i odstawił kieliszek z winem na stół. Następnie pochylił się nad kanapą, przesuwając ręką po nodze Grega, aby móc wyjąć szkło z jego uścisku i również je odstawić. Greg wzdrygnął się, przygryzając dolną wargę, gdy poczuł, że robił się coraz twardszy i bardziej zarumieniony. Nie mógł się oprzeć, by nie zlustrować spojrzeniem wybrzuszenie w jego spodniach. Odetchnął lekko.

— Mycroft… — wymamrotał, obserwując mężczyznę przesuwającego się na kanapie i zbliżającego się tak, że praktycznie siedział na nim okrakiem.

Dłoń Grega powędrowała do jego pasa, gdzie mocno go chwycił, patrząc na swojego partnera.

— Obaj jesteśmy uzbrojeni w większą wiedzę o niektórych rzeczach — powiedział Mycroft głosem nieco głębszym niż zwykle. Greg wzdrygnął się.

— Tak… zgadza się — przytaknął, oblizując wargi i delikatnie ocierając się o biodra Mycrofta.

Mycroft pochylił się i mocno pocałował Grega. Starszy mężczyzna oparł się o kanapę, przyciągając do siebie drugiego mężczyznę, przytulając go. Pocałunki spływały po szyi Grega i zbliżały się do zagłębienia w jego ramieniu. Dotarłszy tam, Mycroft go ugryzł. Greg sapnął, jego ciało szarpnęło się, a biodra uniosły.

Och… o mój Boże — wyjąkał, jęcząc, kiedy Mycroft zrobił to ponownie. — Myc…

— Zrobisz to, co ci dziś powiem, Gregory — warknął Mycroft w jego szyję, ssąc ślad po swoich zębach na ramieniu partnera.

Elegancka dłoń uniosła się i bawiła się jego włosami, zanim mocno je pochwyciła. Greg znów sapnął, drżąc.

— Boże, tak — sapnął, mocno chwytając tył marynarki Mycrofta — Proszę… rozkaż mi.

Znowu wygiął się w łuk, pocierając ich krocze, próbując stworzyć tarcie, którego tak rozpaczliwie potrzebował. Mycroft ponownie pociągnął go za włosy i zmusił do zatrzymania się, co było tak niesamowicie gorące, że przez chwilę myślał, że mógł dojść bez dotykania swojego penisa. Ale och, chciał być dotknięty. Tak cholernie tego pragnął.

Znowu pocałowali się namiętnie, Mycroft przyciągnął Grega do siebie. Obaj ciężko dyszeli i ledwo zdołali zejść z kanapy, żeby przenieść się z tym wszystkim do sypialni.