Rozdział 273: Czytanie i piłka nożna
Greg siedział na kanapie, oglądając mecz Arsenalu, kiedy Mycroft wrócił do domu. Uśmiechnął się, słysząc otwierające się i zamykające się drzwi, ale dalej siedział, bo wiedział, że młodszy mężczyzna i tak go znajdzie. Był w połowie meczu, który był piekielnie dobry, i naprawdę nie chciał niczego przegapić.
Prawie padł na kanapę, kiedy wrócił wcześniej do domu z Yardu. Nie zwracał sobie nawet głowy, by udać się do sypialni, żeby się przebrać. Co prawda poluźnił krawat, tak że spoczywał luźno na jego szyi (nigdy nie nosił cholernych krawatów, ale dzisiaj była konferencja prasowa i zawsze spodziewano się, że uczestnicy będą nosić krawaty) i odpiął trzy górne guziki koszuli oraz podwinął odrobinę rękawy. Ogólnie było mu wygodnie. Tylko to się liczyło.
Uśmiechnął się do Mycrofta, gdy ten wszedł do pokoju z teczką w ręku i marynarką na ramieniu. Polityk odwzajemnił uśmiech i podszedł do niego, odkładając aktówkę i kładąc marynarkę na oparciu krzesła, po czym dołączył do niego na kanapie.
— Witaj w domu — powiedział Greg kilka sekund później używając standardowej formułki.
Odwrócił się niego, kładąc rękę na oparciu kanapy. Mycroft wydawał się szczęśliwy, że go widział, ale wydawał się również wyczerpany. W tym tygodniu spędzał absurdalną ilość godzin w pracy, więc nic dziwnego, że był wyczerpany.
— Wróciłem, Gregory. — Uśmiechnął się z najdelikatniejszym westchnieniem. — Miło być w domu.
— Gotowy na weekend?
— Czekałem na niego kilka dni — powiedział Mycroft, krzyżując nogi w kostkach, zerkając na odtwarzaną reklamę Tesco.
— Dobrze, więc że możesz się zrelaksować — stwierdził Greg. Oparł łokieć na kanapie, rozchylił lekko nogi i uśmiechnął się. — Nie martw się o pracę przez jakiś czas. Oglądam mecz, ale powinieneś usiąść ze mną.
— Brzmi cudownie.
Mycroft uśmiechnął się, kładąc dłoń na kolanie Grega i powoli pocierając to miejsce kciukiem. Przysunął się bliżej, opierając się o jego bok i przez chwilę dzielili się kilkoma pocałunkami. Gdy mecz został wznowiony, Mycroft usiadł prosto. Zamilkł, odpowiadając na kilka emaile od Anthei.
— Zrelaksuj się, kochanie — mruknął z rozbawieniem Greg, poruszając się, by ścisnąć ramię Mycrofta, gdy jego ręka zsunęła się z oparcia kanapy i ułożyła się na ramionach młodszego mężczyzny. — Nie musisz zwracać uwagi na mecz, ale obiecuję, że Anthea może poczekać kilka godzin. Jest zdolną kobietą.
— Dlatego ją zatrudniłem — skomentował Mycroft. Greg roześmiał się.
— Dokładnie. Dlatego odłóż telefon i pozwól swojemu mózgowi trochę się uspokoić.
Na szczęście drugi mężczyzna tak zrobił. Mycroft na chwilę oparł głowę o ramię Grega, przesuwając się z rozbawionym uśmiechem, gdy starszy mężczyzna trochę za bardzo wciągnął się w mecz i podrygiwał z podekscytowania. W końcu odsunął się i sięgnął po swoją aktówkę, grzebiąc w niej, aż znalazł małą książkę schowaną w bocznej przegródce.
— Poczytam trochę — powiedział, podnosząc książkę dla podkreślenia swoich słów. — Po zakończeniu meczu będziemy mogli zacząć przygotowania do obiadu.
— Brzmi świetnie. — Greg uśmiechnął się.
Greg zmienił ponownie pozycję, przechylając się na bok i zachęcająco poklepując się po kolanie. Mycroft uniósł brwi na ten gest, ale skinął głową, gdy zdał sobie sprawę, co sugerował Greg. Odwracając się, młodszy mężczyzna położył się na kanapie, opierając głowę na nodze Grega. Przyjęcie wygodnej pozycji zajęło mu kilka krótkich sekund, ale w końcu usadowił się i otworzył książkę.
Uwaga Grega powróciła do rozgrywającego się meczu. Ponownie przesunął ramię, aby spoczęło na oparciu kanapy. Druga połowa rozpoczęła się niedługo po tym i była intensywna, ale kiedy Mycroft opierał się o jego kolana, Greg uważał, żeby za bardzo nie wciągnąć się w rozgrywkę, pomimo tego, że Arsenal skopał dupę przeciwnikowi. Strzelili dwa gole, co zaskoczyło go, ale były to świetne zagrania i zapewniły im zwycięstwo. To było świetne.
Kiedy w telewizji pokazali studio, aby rozpocząć dyskusję na temat meczu, Greg spojrzał w dół, aby zasugerować, co mogą zjeść. Słowa jednak zamarły mu na ustach , a wargi powoli wykrzywiły się w czułym uśmiechu. Mycroft zasnął na jego kolanach z otwartą książką opartą na piersi. Skulił się lekko, będąc całkowicie zrelaksowany oraz… spokojny.
Dobra, obiad mógł poczekać. Greg ostrożnie wyciągnął rękę i czule pogładził ciemnorude włosy, co tylko spowodowało, że Mycroft odwrócił się nieco i westchnął, rozchylając usta. Greg patrzył, jak jego klatka piersiowa unosiła się i opadała. Był piękny. Dziwnie było myśleć o mężczyźnie jako o pięknym, ale czasami było to jedyne słowo, które wydawało się właściwe, jeśli chodziło o Mycrofta.
