Boże, ten jednopart to taki fluff i mam wrażenie, że Caroline totalnie nie jest sobą, ale musiałam. Po prostu musiałam. Wole takie coś, niż pisanie angstu, czego nie rozumiem, bo skoro tak bardzo chcemy, by Klaroline się stało, to dlaczego pisane są jednoparty, gdzie jeden z bohaterów ginie, albo spotyka ich inna tragedia. Nigdy tego nie zrozumiem.
No, ale cieszcie się. Może kiedyś dopiszę drugą część, jak mnie natchnie. Mam nadzieję, że wtedy nie wyjdzie taka fluffiasta.
Post 4x21
VOICE MAIL (sorki za angielski tytuł, ale voice mail brzmi ładniej niż Poczta głosowa )
Caroline po raz kolejny z rzędu włączyła swoją pocztę głosową, by odsłuchać wiadomość, którą zostawił jej Klaus. Nie wiedziała dlaczego jeszcze jej nie wykasowała.
„Caroline. Stoję w jednym z moich ulubionych miejsc na świecie otoczony przez jedzenie, muzykę, sztukę, kulturę i myślę o tym, jak bardzo chciałbym ci to wszystko pokazać."
Blondynka zamknęła oczy. Wiedziała, że to złe, ale uwielbiała słuchać głosu Klausa. Do tego te wszystkie rzeczy, które mówił. Czuła się wyjątkowa. Wiedziała, że nie powinna, że Klaus to ten zły, ale spotkanie z Silasem, który ukazał jej się w formie Klausa pokazało jej, że naprawdę jej na nim zależy. Że tęskni za nim, za ich kłótniami, za tym, jak się starał ją uszczęśliwiać, nawet jeśli tego nie doceniała.
„Może pewnego dnia mi na to pozwolisz."
Może pewnego dnia. Tylko, że ona nie chciała czekać. Chciała z nim porozmawiać. Nawet jeśli znowu przekształciłoby się to w kolejną kłótnię, ale chciała by wiedział, co ona czuje. Jakaś jej część żałowała, że to nie Klaus złożył jej wizytę, tylko Silas. Ale z drugiej strony, dostała prawdziwą lekcję. To spotkanie uświadomiło jej, że to, że Klaus wyjechał bez pożegnania i dodatkowo bez zaproszenia jej do Nowego Orleanu, zabolało. Bała się uczuć, które wywoływał u niej, ale wiedziała, że te uczucia istnieją.
Spojrzała na telefon, po czym bez zastanowienia wybrała numer Klausa. Przyłożyła słuchawkę do ucha, wyczekując na pierwszy sygnał. Jednak ten nie nadszedł.
„Tu Klaus. Zostaw wiadomość."
Caroline głośno westchnęła i gdy usłyszała krótkie BEEP, zaczęła mówić:
- Hej, Klaus. Wiem, że minęło parę dni od twojego telefonu, a ja nie dawałam znaku życia, ale tu w Mystic Falls naprawdę wiele się dzieje. W sumie, nie wiem nawet dlaczego dzwonię. Po prostu, chciałam z kimś porozmawiać, a ty wydajesz się jedyną osobą, która mnie naprawdę słucha…Dzisiaj coś się zdarzyło. Miałam spotkanie z Silasem. Było strasznie i naprawdę się bałam, tym bardziej, że prawie zabił moją mamę. Ale wszystko już z nią w porządku. Ja…Silas ukazał mi się jako ty. I gdy tylko cię zobaczyłam, ucieszyłam się. Nie wiem, dlaczego. Przecież tyle razy cię odrzucałam, dawałam do zrozumienia, że cię nienawidzę, wiecznie cię o coś oskarżałam. Przepraszam za to, przy okazji. To zabawne, jak…
- Cholera! – Caroline na nowo wybrała numer Pierwotnego i poczekała na włączenie się poczty głosowej.
- Przerwało mi, a nie powiedziałam nawet połowy. Jak już mówiłam, ucieszyłam się na twój widok. Znaczy się, wtedy myślałam, że to ty. Poszliśmy do lasu i tam…Wiesz, że Silas potrafi czytać w myślach i zna każdą, nawet najgłębiej skrywaną przez nas myśl. Nasza rozmowa dotyczyła twojego wyjazdu. Wyszło na to, że jestem zła na ciebie…może nie zła, zraniona…o, to jest dobre słowo. Jestem zraniona tym, że wyjechałeś bez pożegnania, że nie chcę, byś ruszył do przodu, gdyż gdzieś tam głęboko czuję się wspaniale z myślą, że taka osoba jak ty się o mnie troszczy, stara się zdobyć moje serce…Żałuję, że to nie byłeś ty. Mógłbyś wtedy usłyszeć, że boję się…
- Znowu przerwało. Głupia poczta. Mógłbyś usłyszeć, jak przyznałam, że boję się ciebie, a w szczególności uczuć, które we mnie wywołujesz. Silas powiedział, że bardziej obawiam się siebie, moich mrocznych pragnień. Powiedział coś jeszcze, ale tego nie powtórzę. Najgorsze jest to, że miał rację…Miał cholerną rację, Klaus. Boję się moich uczuć. Powinnam tęsknić za Tylerem, a nie myśleć o tobie ze wszystkich osób, jakie chodzą po tej ziemi. Miałeś być tym złym, nienawidzonym przez wszystkich…zabiłeś tylu ludzi, zraniłeś tylu moich przyjaciół, przegoniłeś Tylera z Mystic Fall, a i tak mnie coś do ciebie ciągnie. Może to dlatego, że po raz pierwszy naprawdę czuje się doceniana. To był zawsze mój słaby punkt. Bycie…
- Ugh, to już chyba czwarty raz. Ale wracając, zawsze byłam na drugim miejscu. Zawsze za Eleną, a z tobą jest inaczej. Do tego, zabawne, Stefan stwierdził, że mam cię owiniętego wokół małego palca…Wątpię, by to była prawda, choć taka perspektywa jest dość intrygująca, nie uważasz? Wielki Zły Wilk w szponach 18-letniej wampirzycy. Ale może zmienię temat…Elena odzyskała człowieczeństwo, wiesz? Salvatore'om się udało, a raczej Damonowi. Zabił Matta na oczach Eleny, która nie wiedziała, że ten nosi ten magiczny pierścień. I jeszcze coś. Razem z Rebeką…
- Ugh, znowu. Albo mi się wydaje, albo ten czas na poczcie jest coraz krótszy? Powinien być dłuższy… Nie uwierzysz, razem z Rebeką będę dawać korepetycje Mattowi. Ja i Rebekah? Dajesz wiarę? Mam nadzieję, że po drodze się nie pozabijamy, ale w sumie…taka współpraca…Barbie Team, jakby to nazwał Damon…Chyba będę już kończyć. Mam nadzieję, że wkrótce zadzwonisz albo coś. Boże, czuję się, jakbym zdradzała wszystkich wokół teraz, ale tęsknię. Nie wiem, czy to przez ta adrenalinę czy coś, że tak mnie wzięło na takie wyznania, ale wiedz, że wszystko, co tu usłyszałeś, to prawda. Do zobaczenia…Mam nadzieję.
Gdy odłożyła telefon na bok czuła się, jakby właśnie przekroczyła kamień milowy.
Najgorsze było to, że ani trochę tego nie żałowała.
