Choć rano Hermiona czuła się przemęczona i słaba postanowiła pójść na śniadanie i na lekcje. Tak jak przewidziała Malfoy znowu siedział przy stole Slytherinu popijając kawę. Zachowywał się tak jakby nie istniała. Miała zamiar porozmawiać z nim przy najbliższej okazji, a taką była ta, w której Pansy przestanie go ściskać i całować, co chwilę. Harry'ego i Rona nie było na śniadaniu, czego się nie spodziewała. Dziewczyna zastanawiała się czy nie zapytać o ich nieobecność kogokolwiek, lecz wszyscy leniwie grzebali w swoich miskach z owsianką. „Najwyraźniej wczoraj świętowali moją nieobecność" -pomyślała Hermiona. Skarciła się jednak szybko za takie idiotyczne myśli. Niestety, na lekcjach także nie było jej najlepszych przyjaciół, co jeszcze bardziej ją zmartwiło i wpędziło w zły humor. Tak , więc panna Granger chodziła naburmuszona ciskając we wszystkich niewidzialne pioruny. Po obiedzie postanowiła iść do biblioteki, aby odrobić wszystkie prace domowe. Zbliżając się do wyznaczonego celu usłyszała tak bardzo znany jej cichy szloch. Zatrzymała się gwałtownie szukając wzrokiem osoby, która wydawała te nieco niepokojące dźwięki. Podeszła ostrożnie w stronę rzadziej używanego korytarza i zobaczyła Ginny siedzącą na podłodze z twarzą schowaną w dłoniach. Usiadła obok niej obejmując przyjaciółkę ramieniem.
- Ginny? – zaczęła niepewnie nie chcąc jej onieśmielić. – Co się stało?
Ruda pociągnęła mocniej nosem i spojrzała na Hermionę. Miała rozmyty makijaż i zapuchnięte oczy. Spojrzała się na przyjaciółkę ze zdziwieniem, po czym bez ostrzeżenia rzuciła się na nią. Wśród szlochów, pociągania nosem i cichych jęków można było usłyszeć, że szeptała jej do ucha „Myślałam, że ty tez mnie opuściłaś" i co chwile wypowiadała jej imię. Hermiona głaskała ją po plecach będąc zupełnie skołowana zachowaniem Ginervy. Po dość długim czasie Hermiona dała przyjaciółce taktownie znać, że nie może oddychać.
- Idę do łazienki przemyć twarz – bąknęła szybko Ginny. – Czekaj na mnie w bibliotece.
Hermiona usłuchała dziewczyny. Czy taktownie będzie wypytywać ją o to, co się stało? „Myślałam, że ty też mnie opuściłaś"? Co to za głupie stwierdzenie? Nigdy w życiu nie opuściłaby jej, nawet gdyby proponowano jej naukę na najwybitniejszej uczelni dla czarodziejów! Wydra miała jednak przeczucie, że powodem jej zmartwień jest Potter. Może wczoraj wymknęli się, aby przygotować Harry'ego do zerwania z Ginny? Jeśli to prawda to gorzko tego pożałują!. Hermiona nieświadomie uśmiechnęła się mściwie w stronę regału.
- Proszę, proszę. Granger siedzi sama w bibliotece? Gdzie twoi przyjaciele? – Usłyszała za sobą przepełniony ironią głos Malfoya. Serce zaczęło jej walić z nieodnotowaną prędkością. Jeszcze nie myślała nad tym jak będzie wyglądać ich konfrontacja. Postanowiła obrać jego taktykę.
- Ja, w przeciwieństwie do niektórych nie muszę mieć cały czas obstawy, Malfoy – odgryzła się posyłając mu zabójcze spojrzenie. Widać było, że blondyn był lekko zmieszany. Nie spodziewał się tego, że ona będzie się bronić.
- Ciekawe o kim mówisz, bo dzisiaj jakoś nie widziałem nikogo, kto miałby… jak to ty nazwałaś? Obstawę? – ostatnie słowo jakoś dziwnie przeciągnął. Nie miał jednak pojęcia, po co to zrobił. Po co teraz rozmawia z Granger? Miał ją zostawić w spokoju. Wiedział przecież, że już nie ma sensu jej dręczyć ani utrzymywać z nią jakiś wyjątkowo ciepłych stosunków. Już od początku roku się tego spodziewał, ale nie był całkowicie pewien. Teraz, widać to jednak gołym okiem.
Hermiona spojrzała na niego urażona. Nie wiedziała jak ma się zachować. Przecież lubi tego Ślizgona i wydawało jej się, że on ją też. W czym, więc tkwi problem? Czy powiedziała coś, czego nie powinna tamtej nocy?
- Czego chcesz, tleniona fretko? – Zapytała naglę skrobiąc coś po pergaminie.
- Czego ja chcę? – tutaj uniósł sugestywnie brew. – Chyba, czego ty chciałaś? – Nie mógł się powstrzymać i uśmiechnął się dwuznacznie. Gryfonka poczuła, że zaczyna się czerwienić.
- A więc, czego ja chciałam? – Zapytała nie dając za wygraną. Blondyn usiał na krześle obok i przysunął się do niej niebezpiecznie blisko.
- Chciałaś, żebym cię zerżnął – wyszeptał jej do ucha. Poczuła jak przyjemne ciarki przechodzą jej po plecach od jego oddechu gilgoczącego lekko płatek jej ucha.
Nie mogła chcieć od niego tej, konkretnej rzeczy. Tylko go lubiła. Zapewne gdyby on się nie zjawił to chciałaby robić to samo z Ronem. Teraz już nie była zaczerwieniona. Nie będzie już to wstydliwą Granger. No, może tylko trochę.
- Więc dlaczego nie spełniłeś mojej prośby? – Zapytała od niechcenia odsuwając się od niego. Spodobało jej się to. Czuła się tak jakby to wszystko było tylko przyjacielską grą.
Draco uśmiechnął się w duchu. A więc ma ochotę na zabawę?
- Nie spełniam próśb szlam – nie zdążył się opanować. Gryfonka nagle zesztywniała. Malfoy skarcił się w duchu za to, co powiedział. Przecież wyzbył się już tych chorych poglądów. Zapewne powiedział to przez głupie przyzwyczajenie. Dlaczego nie mógł powiedzieć, że nie chciał, aby traciła swojego jakże cennego dziewictwa po pijaku? Z tej nieco nieprzyjemnej ciszy, w której chłopak nachylał się nad uchem Hermiony, uratowała ich Ginny, która weszła już nieco weselsza do biblioteki. Ślizgon szybko odsunął się od Gryfonki szepcząc „Przepraszam" i odszedł. Gdy Ruda usiadła naprzeciwko niej słabo się uśmiechając Hermiona ocknęła się, dziękując Merlinowi za to, że usiadła dalej od wejścia niż zwykle.
- Czuję się o wiele lepiej – powiedział głosem bardziej piskliwym niż zwykle Ginny. – Ktoś z tobą siedział czy mi się tylko zdawało?
- Nie. Wszyscy teraz są pewnie na błoniach – stwierdziła uśmiechając się do niej nieco sztucznie. Ruda na szczęście tego nie zauważyła i w spokoju zabrały się za odrabianie prac domowych. Hermiona pomagała jej oczywiście jak tylko mogła, a gdy skończyły, Ginny zaprotestowała, gdy brązowooka chciała sprawdzić jej wypracowanie na Eliksiry. Zbliżała się pora kolacji, więc skierowały się w stronę Wielkiej Sali. Gryfonka nadal była zaskoczona tym jak ją nazwał. Teraz była pewna, że on od początku się nią bawił. To głupie przepraszam miało ją pewnie jeszcze bardziej upokorzyć. Gdy usiadły przy stole Gryfonów, jak zwykle przodem do uczniów Slytherinu, Hermiona nerwowo zaczęła rozglądać się wokół siebie próbując dostrzec Rona i Harry'ego. Nie zdziwiła się zbytnio tym, że ich nie było. Przeprosiła na chwilkę Ginervę i podeszła do Freda, który rozmawiał o czymś cicho z Georgem. Gdy spostrzegli jej obecność ucichli i spojrzeli na nią podejrzliwym wzrokiem, co zdenerwowało Gryfonkę, zważając na to, że zachowywali się jak jej przyjaciele, którzy nagle zniknęli. Nie wytrzymała. W złości chwyciła jednego z bliźniaków za koszulkę i wyprowadziła go z Sali. Nie miała pojęcia, z którym za chwilę będzie rozmawiać i nawet nie próbowała go rozpoznać.
- Gdzie jest Harry i Ron? Dlaczego tak szepczecie? – zapytała, a raczej zawarczała, Hermiona.
- Przepraszam… miałem ci powiedzieć pierwszej, ale to nie takie…
- Proste?!- Zapytała zdenerwowana. Przynajmniej wiedziała już, z kim rozmawia. – Co jest trudnego w powiedzeniu mi, co się z dzieję z moimi przyjaciółmi? – Próbowała się uspokoić, ale na próżno. Miała ochotę rzucić się na niego z pięściami.
- Posłuchaj – zaczął łapiąc ją lekko za ramiona w celu jej uspokojenia. – Harry i Ron powiedzieli, że można wam powiedzieć dopiero wtedy, gdy minie tydzień od ich zniknięcia…
- Nie będzie ich dłużej? – zapytała zaskoczona. Nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć.
- Tak, ale mogę powiedzieć ci później, żebyś nie zaczęła ich szukać – powiedział z opanowaniem.
Rzadko mogła zobaczyć Freda w takim stanie. Patrzył się jej w oczy z jakimś dziwnym przejęciem. Zrobiło jej się smutno. Najlepsi przyjaciele wyjechali nie dosyć że bez niej, to jeszcze nic jej o tym nie mówiąc.
- Kiedy mi powiesz? – zapytała bezbarwnym głosem, choć wyższym niż zwykle.
- Nie powiem ci – tutaj Hermiona otworzyła szerzej oczy, a jej mina wskazywała na to, że jest co najmniej oburzona. – Spokojnie. Zostawili listy – powiedział.
- Ile? – zapytała szybko. Nie była na nich zła. Czuła się poniżona. Wydawało jej się, że oni jej nie ufają, że nie mogą powiedzieć jej wprost o tym jakie mają plany, co zamierzają. Nagle ją olśniło. Harry i Ron przez całe wakacje mówili o tym, że trzeba znaleźć wszystkie horkruksy. Była jednak pewna, że nikt oprócz niej o tym nie wie.
- Każdy z nich napisał po jednym. Musi tam być coś naprawdę ważnego. W czwartek dam ci list od Harry'ego, a w piątek od Rona. Mam nadzieję, że wytrzymasz tę parę dni?
- Pewnie, że nie – powiedziała uśmiechając się do niego lekko. – Dlaczego nie powiedziałeś mi od razu? – zapytała z lekkim wyrzutem. Teraz była już nieco spokojniejsza, bo domyślała się o co może chodzić. Dręczyła ją jednak ciekawość, której nijak nie da się przechytrzyć. Fred będzie nieugięty.
- A więc jakoś musisz przebrnąć przez te dni męki – powiedział z udawaną rozpaczą. – Oni tak chcieli – wzruszył lekko ramionami i dał jej znać, aby wrócili do Sali.
Kolacja minęła spokojnie. McGonagall poinformowała wszystkich, że mag-net jest już podłączony i można z niego korzystać. Hermiona ucieszyła się, bo będzie mogła jakoś porozumiewać się z Ginny i innymi uczniami. W drodze do swojego dormitorium rzuciła pogardę w stronę Malfoya, który udawał, że nie zwraca na to uwagi. Gdy tylko weszła do dosyć przestronnego pomieszczenia usiadła przy biurku uruchamiając swojego magtopa. Na stronie startowej można było ściągnąć czat Hogwartu na który pośpiesznie się zalogowała. Mogła swobodnie pisać do każdego ucznia, który miał tam konto. Okazało się, że może wysyłać maile do swoich rodziców co ją bardzo ucieszyło. Nagle dziwny, całkiem donośny głos wydobył się z głośników. „Masz wiadomość" poinformował ją. Hermiona wyciszyła dźwięk, po czym sprawdziła czat.

Ginny_Weasley
Czy to nie jest wspaniale? Powiedz, ze to jest wspaniale! Mugole maja cos takiego w domach?
Hermiona_Granger
Tak, jest wspaniałe, Ginny. Oczywiście, że mają. Nawet ja mam laptopa w domu.
Ginny_Weasley
Lapto-co? W sensie, ze magtop? Musze przyznac, ze mugole sa bardzo pomyslowi.
Hermiona_Granger
Ginny, przeczytaj poradnik korzystania z magtopu. Jest na pulpicie .Znajdziesz tam dział „Stosowanie polskich znaków".
Ginny_Weasley
Zaraz rzuce na to okiem. Daj mi pare minut.

Hermiona uśmiechnęła się do monitora. Wyobrażała sobie Ginny mówiącą bez polskich znaków, które wypowiada z rosyjskim akcentem, plując na wszystkich dookoła, przez co zaczęła się śmiać. Chwilę później Ruda znowu do niej napisała.

Ginny_Weasley
Już przeczytane. Dzięki Herm. Jesteś kochana.
Hermiona_Granger
Ginny? Dlaczego dzisiaj płakałaś?
Ginny_Weasley
Wiedziałam, że o to spytasz. Podsłuchałam jak George opowiada Fredowi o tym, że Harry i Ron gdzieś wyjechali. Nic o tym nie mówili, więc pomyślałam, ze to przeze mnie. Potem przypomniałam sobie, że zawsze z nim wszędzie chodzisz, więc ty też pewnie wyjechałaś. Myślałam, że mnie zostawiliście.
Hermiona_Granger
Jak mogłaś tak pomyśleć? Nigdy nie wyjechałabym nie wspominając ci o tym wcześniej. Jesteś moją przyjaciółką.
Ginny_Weasley
Jak tak teraz na to patrzę to chyba masz rację. Zaraz muszę iść, bo dziewczyny chcą poszukać zdjęć jakiś „ciasteczek". Dobranoc, Wyderko.
Hermiona_Granger
Dobranoc, Lisico. Tak, Lisica do ciebie pasuję.
Ginny_Weasley opuściła czat.
Hermiona_Granger opuściła czat.

Brązowooka napisała e-mail do rodziców informując ich o tym, że mogą do niej pisać poprzez pocztę elektroniczną. Sprawdziła czy Malfoy jest dostępny, lecz przy jego nazwisku widniała duża, czerwona kropka. Postanowiła odwiedzić go w jego dormitorium i wyjaśnić z nim wszystko. Gdy nałożyła na siebie sweter zobaczyła, że ktoś do niej napisał.

Vincent_Crabbe
Witaj Hermiono. Czy byłabyś skłonna wybrać się ze mną do Hogsmade dzisiaj o północy?
Hermiona_Granger
Przykro mi, ale dzisiaj nie mogę. Poproś Pansy. Ona pewnie z tobą pójdzie.
Vincent_Crabbe
Kiedy ja chcę iść z tobą! Hermiono kocham cię nad życie! Jesteś dla mnie ważniejsza od ciastek i udek kurczaka!
Hermiona_Granger

Vincent_Crabbe
Co się dzieje, ukochana?
Hermiona_Granger

Vincent_Crabbe
Daj mi chociaż jakiś znak! Wiem, że nasza miłość jest zakazana, ale wszystko przezwyciężymy! Nasza miłość jest zbyt silna!
Hermiona_Granger
Nie mam czasu na idiotyczne żarty. Z kim piszę?

Hermiona poczuła nagłą niechęć do czatu. Wszyscy mogli do niej pisać i robić sobie z niej kawały? Musi poszukać opcji „Niewidoczny". Tajemniczy dowcipniś odpisał.

Vincent_Crabbe
Przepraszam, Granger. Powinienem napisać do jakiejś idiotki, która uwierzyłaby w siłę miłości Crabbe'a. To ja Blaise. Dobranoc, szanowna Pani.
Vincent_Crabbe opuścił czat.
Hermiona_Granger opuściła czat.

Hermiona pomimo wszystko zaśmiała się. Może żartowanie sobie z niektórych osób nie było wcale takim złym pomysłem? Wyłączyła magtop i skierowała się do sypialni Malfoya. Przechodząc przez Pokój Wspólny spotkała Padmę, która szła w stronę dormitorium Zachariasza.
- Padma? Idziesz do Smitha? – zapytała z niedowierzaniem w głosie. Panna Patil odwróciła się do niej uśmiechając się szeroko.
- Oczywiście, że tak! On nie jest wcale taki zły – powiedziała puszczając do niej oko po czym zniknęła w korytarzu prowadzącym do sypialni Puchona. Hermiona nie chciała nawet wyobrażać sobie tego co oni będą tam robić. Chociaż to, że szła teraz do Malfoya też mogło kojarzyć się dwuznacznie.
Krążyła niespokojnie przed drzwiami od pokoju Ślizgona. Denerwowała się tak jakby właśnie miała wyznać mu jakąś bolesną prawdę. Zapukała. Przez chwilę wsłuchiwała się w ciszę, która została zmącona skrzypieniem drzwi. Jej serce zaczęło bić o wiele szybciej niż zwykle. Wzięła parę głębszych oddechów.
- Czego chcesz? Wiem, że mam dzisiaj patrol z tym idiotą– powiedział Draco nie wychylając nawet głowy zza drzwi.
- Pogadać. Znaczy się przyszłam z tobą poważnie porozmawiać – odpowiedziała pospiesznie/ – Nie interesuje mnie to z kim masz patrol! – dodała. Chłopak wychylił głowę i spojrzał na nią opierając się o framugę drzwi. Hermiona nie spodziewając się tego, że zaprosi ją do środka, sama przeszła pod jego ramieniem. Pomieszczenie urządzone było podobne do jej dormitorium, tyle, że dominowały w nim odcienie zieleni i srebra.
- Nie pozwoliłem ci wejść, Granger! – powiedział z wyrzutem. Gryfonka spojrzała w jego stronę i zrozumiała o co mu chodzi. Parsknęła śmiechem na widok Dracona Malfoya owiniętego jedynie szmaragdowym ręcznikiem wokół pasa i z włosami odstającymi we wszystkie strony. Wyglądały teraz gorzej niż jej kudły rano. Zaczerwienił się lekko, marszcząc czoło.
- Zamierzasz ze mną rozmawiać w takim stanie? – zapytała unosząc brew. Skierował się w stronę łazienki szepcząc coś pod nosem.
Przynajmniej nie wyrzucił jej na korytarz. Wystarczyłoby jej, gdyby zrobił coś z włosami, w samym ręczniku wyglądał nawet dobrze. Wzrok dziewczyny przykuł włączony magtop. Na pasku zadań widniały ikonki zminimalizowanego czatu i poczty elektronicznej. Kusiło ją, aby zobaczyć o czym on może pisać ze swoimi znajomymi. Draco wszedł do pokoju w białym podkoszulku i czarnych spodniach. Jego włosy ułożone były w niesforny nieład, nie sterczały już we wszystkie strony. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć, pozostawała kamienna.
- O czym chcesz ze mną rozmawiać? – zapytał głosem pozbawionym emocji. Dziewczynę zdziwiło to pytanie. Wstała i podeszła do niego na bezpieczną odległość.
- O wszystkim. Co się z tobą stało? Chodzi o tę noc? – zapytała z nieukrywaną ciekawością.
- Nic się ze mną nie stało – odpowiedział szybko. – Ta noc chyba nie miała dla mnie żadnego znaczenia – stwierdził.
- Chyba? Nic się nie stało? Draco od tamtej nocy zachowujesz się co najmniej dziwnie! -zdenerwowała się jego zachowaniem.
- Po prostu nie miało dla mnie znaczenia – odpowiedział przez zęby.
- Draco. Chcę tylko wiedzieć o co ci chodziło. Najpierw wyskakujesz z propozycją zawieszenia broni, a teraz… Zachowujesz się tak jakby to nie miało dla ciebie znaczenia – powiedziała załamującym się głosem. Draco przyłożył dłoń do czoła zastanawiając się nad czymś gorączkowo. Przez jakiś czas zbierał myśli, by po chwili powiedzieć jej całą prawdę.
- Powiem ci o co chodzi – usiadł na łóżko, poklepując miejsce obok siebie, na które dziewczyna usłużnie klapnęła. – Na samym początku, chciałem tylko wkurzyć Weasley'a. Poczekaj! Daj mi dokończyć! Polubiłem cię nawet. Nie byłaś jedną z tych idiotek. To jak się zachowałaś tamtej nocy… Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś, choć nie mam pojęcia czy pozytywnie czy negatywnie – zamyślił się na chwilę, wpatrując się w jakiś punkt nad ramieniem Hermiony. – Nie ważne. Poczułem się trochę dziwnie. A teraz Weasley i Potter wyjechali. Nie chcę żeby to zabrzmiało… no… wydaje mi się po prostu, że nasza znajomość nie ma sensu.
Gryfonka przez jakiś czas myślała nad tym co jej powiedział. Była tylko narzędziem? Przecież nie zachowywał się tak. To wszystko wyglądało na bardzo naturalne.
- Nie ma sensu? – zapytała. Reszta jej nie interesowała. Wybaczyłaby mu nawet to, że była mu tylko potrzebna do wkurzenia Ronalda.
- Tak mi się wydaje – powiedział lekko zdezorientowany. Wydawało mu się, że dla niej to nie będzie miało większego znaczenia. Ona jednak wyglądała tak, jakby przejęła się tym i to bardzo. Czy rzeczywiście nie chciał się z nią przyjaźnić?
- Jesteś tego pewny? – zapytała kładąc rękę na jego ramieniu. Poczuła ukłucie w sercu. Lubiła przecież tego blondyna. Gdyby jednak zdecydował się na zakończenie tego wszystkiego nie protestowałaby.
- Nie wiem. To nie jest takie proste – powiedział nerwowo chowając twarz w dłoniach. Oczywiście, że nie był pewien. Trochę bał się tego, że nie będzie mógł się odzwyczaić jeśli chodzi o wyzywanie od szlam. Chociaż może musi się jedynie przyzwyczaić?
- Draco, jeśli chodzi o to dzisiejsze to ja ci wybaczam – powiedziała jakby czytając mu w myślach. To jeszcze bardziej go zmieszało.
- Ja… No dobrze – powiedział tak jakby przyznał się właśnie do czegoś – Możemy się przyjaźnić. To znaczy kolegować! Wiesz o co chodzi. Tylko nie złość się na mnie jak nazwę cię… No wiesz…
- Szlamą. Draco! Ja tak się martwiłam! Myślałam, że coś się stało tamtej nocy! – pisnęła przytulając się do niego. Draco nieśmiało odwzajemnił uścisk. Czuł się lekko zażenowany. Tak szybko mu wybaczyła. Sądził, że będzie na niego zła. Nagle humor mu powrócił. Poczuł się szczęśliwy.
- Ja… Nie chciałem wtedy tego powiedzieć. Chciałem powiedzieć coś innego – powiedział cicho lekko obronnym tonem.
- A można wiedzieć co takiego miałeś mi powiedzieć? – zapytała lekko przesłodzonym głosem. Odsuwając się od niego dała mu kuksańca w bok. Obydwoje zaśmiali się.
- Miałem powiedzieć ci, że nie chciałem żebyś straciła dziewictwa po pijaku, ale teraz to brzmi trochę żałośnie – przyznał się spuszczając lekko wzrok.
- Lepsze od tego co wtedy powiedziałeś – stwierdziła ze smutkiem.
- Ale już się na mnie nie gniewasz? – zapytał z nieukrywaną nadzieją.
- Oczywiście, że nie! Zachowałeś się bardzo odpowiedzialnie – powiedziała rzeczowym tonem.
- Odpowiedzialnie… - powiedział to tak, jakby musiało posiadać jakiś głębszy sens – Za dziesięć minut mam patrol z tym idiotą – powiedział lekko zdenerwowany.
- Chyba nie przyjdzie. Widziałam jak Padma szła do jego dormitorium. Powiedziała, że on wcale nie jest taki zły! – opowiedziała udając głos Krukonki. Draco parsknął śmiechem. Nagle go olśniło.
- Może ich podsłuchamy! – wykrzyczał zadowolony ze swojego pomysłu – To znaczy, sprawdzimy czy twoje przypuszczenia są słuszne, a ja przy okazji zapytam się go czy idzie na patrol – powiedział szczerząc się do niej. Gryfonka przez chwilę patrzała na niego rozeźlonym wzrokiem. Na jej twarzy zagościł jednak złośliwy uśmieszek. Oboje skierowali się do sypialni Puchona. Przez całą drogę chichotali z idiotycznych i bezsensownych rzeczy. Gdy stali już przed drzwiami jego dormitorium postanowili się trochę uspokoić. Draco dał Hermionie znak, że on pierwszy podsłucha. Przyłożył ucho do drzwi nasłuchując w skupieniu. Dziewczyna patrzała na niego z zaciekawieniem. W końcu odepchnęła go lekko chcąc usłyszeć co oni mówią. Jakie było jej zdziwienie, gdy nic nie usłyszała. Spojrzała na niego z wyrzutem.
- Może uchylimy trochę drzwi? – zapytała cicho. Chłopak otworzył szeroko oczy wpatrując się na nią ze zdziwieniem.
- Wyrabiasz się Granger –powiedział, a po chwili rzucił na wszystko zaklęcie wyciszające. Hermiona napisała różdżką w powietrzu „Nie bardziej od ciebie Malfoy" na co blondyn uśmiechnął się szeroko. Ostrożnie uchylili drzwi.
- Musisz iść na patrol z tym Ślizgonem? – zapytała smutno Padma. Przez wąską szparę widać było tylko drewnianą szafę.
- Oczywiście, że nie muszę! Spędzimy ten czas razem – powiedział dwuznacznie. Patil zaczęła chichotać.
- Przestań nie gilgocz mn..- jej wypowiedź została czymś przerwana. Hermiona spojrzała niepewnie na Dracona. Ten otworzył drzwi trochę szerzej i zajrzał do pomieszczenia. Denerwowała się. To co robili było co najmniej nieetyczne! Chłopak zamknął powoli drzwi zdejmując zaklęcie wyciszające. Wziął ją za rękę i zaciągnął ją szybko do Pokoju Wspólnego.
- Co on jej zrobił? Draco co on jej zrobił? – pytała przestraszona Hermiona.
- Całowali się. Chyba wyniknie z tego coś więcej – powiedział roześmiany Ślizgon. Ona także nie mogła powstrzymać wybuchu śmiechu.
- Chyba na patrol pójdziesz sam – stwierdziła by zaraz potem parsknąć śmiechem.
- Pójdę do McGonagall i powiem jej, że ten idiota się źle czuje – powiedział uspokoiwszy się nieco.
- I sam na niego pójdziesz? Może poprosimy ją żeby zmieniła grafik? Padma i Zachariasz będą mieli patrole razem. Powiemy, że inaczej nie da rady – puściła do niego oko. On jedynie kiwnął głowa.
Dyrektorka ze zdziwieniem przyjęła ofertę uczniów. Wyszło na to, że Hermiona i Draco mieli patrole co drugi dzień. Gdy Gryfonka wspomniała o tym, aby upomnieć pozostałych Prefektów o to, aby rzeczywiście chodzili na patrole, bo czasami są za bardzo zaabsorbowani sobą, nauczycielka transmutacji zaśmiała się co spowodowało zdziwienie pozostałej dwójki. Minerva była zaskoczona nagłą współpracą Granger i Malfoya. Dom Węża i Lwa nie muszą najwyraźniej być sobie, aż tak wrogie.
Przez następne dwa dni Draco i Hermiona poznali się trochę. Zgodnie uznali, że taki początek znajomości jest o wiele lepszy. Dziewczyna dowiedziała się o Malfoy'u wielu ciekawych rzeczy. Po pierwsze, ma labradora, który wabi się Golonka. Oczywiście owy pies nienawidził golonki. Po drugie, dzieciństwo tego arystokraty nie było wcale takie kolorowe. Gdy był mały wpajano mu te chore wartości. Ojciec kupował mu setki książek o tym, że trzeba pozbyć się mugolaków i samych mugoli z tego świata. Broniła go tylko matka, choć nie często, bo bała się swego męża. Czarny Pan po nieudanej próbie odzyskania przepowiedni ukarał całą rodzinę Malfoya. Draco został śmierciożercą choć wcale tego nie chciał. Voldemort często torturował go, gdy nie chciał być posłuszny. Nie chciał też zabić Dumbledora na Wieży Astronomicznej, czego notabene nie zrobił. Na wspomnienia o tym robił się bardzo smutny, a Hermiona pocieszała go na wszystkie możliwe sposoby. Po trzecie, chłopak chcę wyjechać do dziadków, którzy mieszkają we Francji. Nie mają jak to on nazwał obsesji. Tylko to zdążył jej o sobie opowiedzieć. Panna Granger nie odebrał sobie tej przyjemności udzielenia Ślizgonowi informacji o swej osobie. Po pierwsze, dziewczyna kiedyś wcale nie była wzorową uczennica. Gdy chodziła do podstawówki robiła różne głupie rzeczy ze swoim dawnym przyjacielem o imieniu Jack. Przyznała, że za nim tęskni. Po drugie, na pierwszym roku chciała podejść do Dracona, aby się z nim zakolegować, bo wydawał jej się inteligentny i miły, lecz usłyszała jak mówi on innym uczniom o czystości krwi i o tym, że trzeba tępić szlamy. Płakała wtedy przez całą kolację w swoim dormitorium. Po trzecie, planowała usunąć rodzicom pamięć . Draco starał się ją odwieść od tego pomysłu, lecz po tym jak poznał powód tej decyzji zamilkł.
Czas spędzali jedynie w Pokoju Wspólnym i na patrolach nie chcę narażać się na niepotrzebnie plotki. Hermiona starała się wesprzeć Ginny, która była nadal podłamana odejściem Harry'ego i Rona. W czwartek miała u niej nocować. Nie mogła jej teraz zostawić samej. Z Fredem i Georgem spędzała czas przed kolacją grając w eksplodującego durnia, opowiadając przeróżne kawały i rozmawiając o głupotach. O północy z Nevillem chodziła do kuchni po pieczone ziemniaki i udka z kurczaka. Była szczęśliwa pomimo tego, że jej przyjaciele wyjechali na poszukiwanie horkruksów bez niej. Często jednak martwiła się o nich. Może teraz potrzebują pomocy?
Lekcje w czwartek minęły jej niestandardowo szybko. Snape niestety wrócił do Hogwartu sprowadzając nowych nauczycieli. Rodzeństwo Carrow było nie do zniesienia. Kobieta uczyła ich mugoloznawstwa nie oszczędzając na złośliwych komentarzach w kierunku mugolów i uczniów nieczystej krwi. Jej brat nie objął na razie żadnego stanowiska. Hermiona wiedziała, że coś się święci. Z braku czasu zapomniała o tym, że Fred dzisiaj ma przekazać jej list od Harry'ego.