Kochani!
Bardzo dziękuję za wszelkie komentarze. Jak pewnie wiecie z autopsji, są one niezmiernie przydatne, zarówno jako wskazówka jak i motywacja do dalszego pisania.
Zgłosiłam się do Stowarzyszenia DHL, gromadzącego niezwykłe historie Dramione. Ponieważ są to blogi wszystkie mają button owego Stowarzyszenia wklejony w szablon. Ja tu nie mogę obrazków wklejać (albo jeszcze nie zczaiłam jak to się robi) więc wklejam link :)
Zapraszam fanów Dramione! (ponieważ adresów nie można wklejać na 100%, zastąpcie wszystkie wyrazy (kropka) znakiem .
Poradzicie sobie :)
www(kropka)stowarzyszenie-dhl(kropka)blogspot(krop ka)com
xxxxxxxxxxxxxxxxxx
- A więc samo miejsce jest raczej spokojne lecz bynajmniej niezwykłe. Oprócz morza są też góry, jak pewnie zauważyłeś. A jak góry, to i piękne widoki. Według mnie to najbardziej zadziwiająca rzecz w okolicy. Ale w przypadku, gdybyś nie podzielał mojego zdania, całkiem blisko znajduje się dość spore miasto z klubami, pubami, centrum handlowym i kinem...- zaczęła niepewnie Hermiona, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że niepotrzebnie się wysila.
Ślizgon albo ją wyśmieje za tą „najbardziej zachwycającą rzecz w okolicy", albo użyje tego jako kolejnego powodu by ją poniżeć. W jaki sposób- nie wiedziała, była niemniej pewna, że kto jak kto, ale on na pewno coś wymyśli.
- Co to jest kino? - słowa Malfoya doszły do niej z pewnym opóźnieniem. Czyżby TAK POPROSTU pytał ją o trywialną sprawę?
- To taka mugolska rozrywka- zaczęła niepewnie. - Jakaś historia pokazana za pomocą ruchomych obrazów i głosów... A raczej utrwalone zachowanie ludzi, wcielających się w postacie..
(Jak możesz nie wiedzieć CO TO jest kino, człowieku?! Nie no, wyguglaj se, to znajdziesz odpowiedź...- wybaczcie Moi Drodzy, dziś widziałam „Stażystów", nie mogłam się powstrzymać- przyp. mildredred).
Draco prychnął z pogardą, ale Hermiona mogłaby przysiąc, że przedtem nieznacznie uniósł brwi, co mogłoby wskazywać, iż zainteresował go wynalazek braci Lumiere.
- I ty będziesz tak tu łazić szlamo, mam rozumieć? Przez całe wakacje? - ton głosu arystokraty zabarwiony był nutką nonszalancji i obrzydzenia.
To przechyliło czaszę frustracji i wściekłości panny Granger. Wszystkie nieme problemy, pretensje i smutki, cała złość i bezradność znalazła ujście dzięki tej jednej wypowiedzi Malfoya- a przecież to, że ją obrażał nie było to niczym nowym.
- Posłuchaj, ty nadęty arystokrato- wycedziła dziewczyna tonem zdecydowanie niegryfońskim. - Jakim prawem gadasz takie rzeczy? To, że jesteś idiotą wcale nie musi mi psuć wakacji. Dla twojej wiadomości jestem pierwszą osobą, która złożyłaby zażalenie na fakt, iż musimy je spędzać razem, ale do cholery nie zamierzam uskakiwać ci z drogi, bo wielkiemu panu i władcy coś się nie podoba. Ja tu mieszkam i będę „tak łazić" gdzie mi się żywnie podoba, a wszelkie twoje idiotyczne pretensje mam w głębokim poważaniu. I wiesz co? Taki świetny pomysł! Zrób światu przysługę i weź się zanurz w morzu, a ja pójdę po krokodyla...
- Ej, Granger, opanuj się idiotko! - przerwał w końcu Draco. - Pożartować nie można...
- TY CHOLERNY KRETYNIE, TO NIE BYŁY ŻARTY! - wrzasnęła Hermiona, coraz bardziej rozjuszona. Zdawała sobie sprawę, że wywód wygłoszony przed chwilą bez wątpienia kwalifikował się do pierwszych pięciu najgłupszych rzeczy, jakie w życiu padły jej z ust, co jeszcze bardziej potęgowało jej wściekłość.
Jednym ruchem zgarnęła swojego ipoda i podniosła się z ziemi z zamiarem oddalenia się od tego głupka, jednak ów głupek złapał ją za rękę, nie pozwalając odejść.
- Puszczaj mnie...
- Teraz? Wykluczone. Kobieto, jesteś w takim stanie, żeś gotowa zrobić sobie trwałą krzywdę za pomocą pufka pigmejskiego, a ja żadnej szlamy na sumieniu mieć nie chcę.
Prychnęła.
- Jakież to wzruszające, pan arystokrata okazał zalążek czegoś, co potocznie zwie się troskę.
- Mogłabyś docenić!
- Niby z jakiej racji?! I tak musiałeś mnie wyzwać, nawet gdy się pseudo „troszczyłeś".
- I bardzo dobrze. Powinnaś zawsze wiedzieć, gdzie twoje miejsce- zbliżył się niebezpiecznie blisko Hermiony. - Radzę zapamiętać!
Przez chwilę wstrzymała oddech, ale na szczęście szybko opanowała się.
- Nienawidzę cię- wyszeptała, siląc się na opanowany wyraz twarzy.
- Ja ciebie też.
- Skoro więc wszystko jest jasne, to może ustalmy, że będziemy się ABSOLUTNIE IGNOROWAĆ? - podsunęła dziewczyna, wciąż patrząc odważnie w oczy Ślizgona.
Te błysnęły niebezpiecznie.
- Ignorować? Na Boga, oczywiście że nie! Nigdy nie przepuściłbym takiej okazji aby ci uprzykrzyć życie. Przy odrobinie szczęścia pod koniec wakacji załamiesz się i popełnisz samobójstwo.
- JESZCZE PRZED CHWILĄ TWIERDZIŁEŚ, ŻE CHCESZ MNIE PRZED TYM UCHRONIĆ! - znów niewytrzymała i wrzasnęła. Dlaczego ten idiota tak na nią działał?
Malfoy prychnął i uśmiechnął się z tryumfem.
- No widzisz, jakie życie jest niesprawiedliwe. Szczególnie dla takich bezużytecznych szlam...
