(Iliada, Homer)
"Razem zmieszały się skargi i krzyk radosny zwycięzców –
Tych, co ginęli, i ciosy wymierzających. Krwi strumień
Spłynął na ziemię, J A K bystre potoki z gór spadające
Razem spływając w dolinę zmieszają swe rwące wody
Z wielkich dwóch źródeł w głębokiej wytryskując dolinie –
Z dala od gór szum tej wody do trzód pasterza dociera –
T A K gdy zmieszały się wojska, zgiełk wybuchł straszny i wrzawa"
Klaus zatrzasnął głośno książkę i odchylając głowę zamknął oczy. Liczył, że czytając coś trudnego do zrozumienia chociaż na chwilę zajmie czymś swoje myśli, jak się jednak przekonał jest to niewykonalne po kilku szklankach kawy i paru bezsennych nocach.
- „Iliada"? Mi się tylko wydaje, czy powoli zamieniasz się w Elijah? - Po bibliotece rozległ się szyderczy głos Kola. Hybryda wstał z fotela i odniósł książkę na miejsce nim jego brat zdążył wymyślić jakiś nowy błyskotliwy komentarz.
- Potrzebujesz czegoś?
- Tak. - Klaus obserwował spokojnie, jak wampir nalewa alkoholu do dwóch szklanek i upijając z jednej spory haust opadł ciężko na pobliską kanapę. Blondyn poszedł jego śladem. - Widzisz, spędziłem w trumnie ponad dziewięćdziesiąt lat, więc siłą rzeczy całkiem sporo mnie ominęło. Wpadłem, więc na pomysł, że możesz odpokutować swoje winy grając ze mną w dziesięć pytań, z tą różnicą, że ty tylko odpowiadasz.
- I tak nie mam nic ciekawszego do roboty. - Kol uśmiechnął się triumfalnie.
- Okej, więc co to jest internet? - Klaus westchnął cicho, jak wyjaśnić człowiekowi z początku XX wieku, czym jest internet? Sfrustrowany potarł dłonią kark.
- Wiesz, co to komputer? - Kol pokiwał powoli głową.
- Elijah mi wyjaśnił.
- I nie mogłeś go przy okazji spytać o internet?
- Stwierdził, że nie ma na to czasu.
- Świetnie – odparł sarkastycznie blondyn – No więc, internet to taka jakby sieć, która łączy wszystkie komputery na świecie, pozwala w szybki sposób komunikować się z ludźmi, którzy mieszkają na przykład w Australii albo jedynie dwa domy dalej. Możesz oglądać miliardy zdjęć, jest to też gigantyczna encyklopedia, Internet to w pewnym sensie sposób na życie.
- A więc tak opisują go ludzie uzależnieni... - Klaus posłał bratu mordercze spojrzenie.
- Nie jestem uzależniony, zresztą skąd możesz wiedzieć, czym jest uzależnienie od internetu, skoro nawet do końca nie rozumiesz czym ten internet jest?
- Każdy człowiek uzależniony od czegoś, gada o tym jak o sposobie na życie, to proste.
- Nie jestem uzależniony.
- Pewnie, ale przejdźmy do drugiego pytania. Co to jest Facebook?
- Strona w internecie, gdzie publikujesz swoje zdjęcia, rozmawiasz, czyli czatujesz z innymi i tak dalej. Zapytaj Rebekhe jestem pewien, że wygłosi ona pełen esej na temat zalet wirtualnego życia. Ona jest uzależniona. - Kol prychnął niedowierzająco, podobno to on był ten młodszy...
- Jak działa telefon?
- Tak trochę, jak komputer, tyle że jest mniejszy i ma mniej opcji.
- Okej... - Brunet pokiwał powoli głową.
- Trudno jest zdobyć prawo jazdy?
- Zależy.
- Od czego?
- Czy zamierzasz zrobić to w uczciwy sposób i nauczyć się teorii tak samo dobrze, jak praktyki, czy zamierzasz zahipnotyzować egzaminatora. - Na twarzy Kola pojawił się złośliwy uśmiech.
- Którą opcję ty wybrałeś?
- Pierwszą, aczkolwiek zmieniłem ją po trzecim podejściu.
- Też tak można. Ufasz matce?
- Co to za pytanie? - Klaus warknął w odpowiedzi.
- Piąte. - Kol wzruszył obojętnie ramionami. - Nie powiedziałem, że będą to pytania związane tylko i wyłącznie z technologią. - Klaus westchnął przeciągle.
- Nie wiem. Teoretycznie nie dała mi żadnych powodów przeciwko temu, ale... Nie uważasz, że to trochę dziwne? Spędziła tysiąc lat po drugiej stronie cierpiąc za to, co my robiliśmy i teraz nagle wraca chcąc stworzyć jedną, wielką, szczęśliwą rodzinę. Chyba każdy ma jakieś granice cierpliwości, co nie?
- Wynoszę się stąd zaraz po tym balu, po pierwsze nie lubię tego miejsca, a po drugie to wszystko jest mocno przereklamowane. - Obaj bracia ponownie napełnili do pełna swoje szklanki. - O co chodzi z tym całym Wiedźminem, Skyrim, Dark Souls i Assassin? - Klaus spojrzał się na brata wzrokiem, który wyraźnie mówił nie będziesz tego żałować.
- Najlepiej by było, gdybym ci po prostu pokazał.
Kol i Klaus zawsze świetnie się ze sobą dogadywali. Blondyn był starszy jedynie o niecały rok i ze względu na całkiem sporą różnicę wiekową między nimi, a resztą rodzeństwa od samego dzieciństwa zwykli trzymać się razem. Może to dlatego do przebaczenia ostatnich kilku dekad wystarczyła jedna noc spędzona na graniu w gry komputerowe?
