– Gotowy na spotkanie z wilkami?

Zatrzymał samochód nieco ostrzej niż zwykle, a w trakcie jazdy mało się odzywał. Nie potrzebowała wykształcenia z psychologii, aby odczytać jego zdenerwowanie.

– To tylko znajomi z przeszłości. Nie mogą mi zaszkodzić.

– Wiesz, że nie o tym mówię. Chcesz pogadać?

Westchnął ciężko, unikając jej wzroku. Kiedyś naskoczyłby na nią i kazałby jej pilnować własnego nosa lub obraziłby ją dla odwrócenia uwagi od problemu. To było kiedyś. Znali się już za dobrze, a ich relacja nie była tylko ciągłą przepychanką.

– Prędzej czy później wpadniesz na Da Hye.

Wiedział, co chciała powiedzieć, więc zamilkła i czekała na to, co jej odpowie. Gdy byli w Ameryce, Yoon Sung dostał list od prezydenta. Poza przeprosinami i prośbą o wybaczenie, znalazło się tam wyjaśnienie wydarzeń z przeszłości. Większość była im znana, lecz dobrze było mieć wszystko doprowadzone do końca bez jakichkolwiek niedopowiedzeń. Ojciec dał mu prawo zdecydować, czy ten chce utrzymywać z nim relację jako syn czy jako znajomy doktor Lee Yoon Sung, czy też woli zerwać jakikolwiek kontakt. Obiecał, że bez jasnej zgody Yoon Sunga nie wyjawi prawdy światu, lecz jest gotowy to zrobić, jeśli taka będzie jego decyzja. Bycie synem zdegradowanego prezydenta mogłoby stworzyć wiele komplikacji, na które nie czuł się gotowy. Od ochrony nałożonej na członków rodziny byłego reprezentanta kraju po nagłe zyskanie przyrodniej siostry i biologicznego ojca. Dla człowieka, który został wychowany na zawodowego zabójcę i był podejrzewany o bycie City Hunterem, sytuacja stała się czymś tak nieoczekiwanym i skomplikowanym, że chociaż minęło już kilka miesięcy, dalej nie wiedział, co z tym zrobić.

– Póki co będę udawał, że nic się nie stało. Da Hye wyleczyła się ze swojego zauroczenia, więc może uda mi się nawiązać z nią normalniejszą relację. Nie musi wiedzieć, że jestem jej bratem.

– Więc chcesz to przed nią ukryć?

– Nie wiem. Nie chcę, ale mam zbyt wiele tajemnic i skomplikowaną przeszłość. Muszę najpierw osobiście porozmawiać z prezydentem.

– Rozumiem. Chciałbyś mieć w nich rodzinę?

– Czemu zadajesz tak trafne pytania?

– Twoja Gom Na Na już wie jak obchodzić się z pewnym potworem.

Uśmiechnął się i znienacka cmoknął ją w nos. Zamrugała zdziwiona jego spontanicznością.

– Cieszę się, że mam mojego niedźwiedzia. Idziemy? – spytał, po czym nie czekając na jej reakcję wyszedł z auta.

Prychnęła pod nosem i wysiadła, zanim zdążył obejść samochód i otworzyć jej drzwi. Przewrócił oczami, chwytając jej wyciągniętą rękę.