Moda na Challenge
Kiedy profesor Snape ogłosił koniec zajęć, Hermiona jak oparzona wybiegła z lochów. Siedząca z nią Parvati musiała zbierać pogubione przez nią rzeczy. Panna Granger gryzła się sama ze sobą, czy powinna puścić temat Dean-Ginny-Harry na okładkę nowych „Tygrysów Hogwartu". Reszta załogi dziennikarskiej była zdecydowanie za, ale Parvati nie przywiązywała do tego zbytniej wagi. No bo aż czwórka z nich była Gryfonami, a co za tym idzie, czuła jako taką pokusę obrony siódmoklasistów z Domu Lwa. I tak decyzja należała Hermiony, w końcu była Naczelną.
Załoga Tygrysów według FaceCzaru:
Parvati Patil- Gryfonka z najstarszego rocznika, Hinduska z urodzenia, Amerykanka z zamiłowania. Uwielbia najróżniejsze fast-foody rodem z USA, ubrania z motywem zwierzęcym . W szkolnej gazecie to głównie ona monitoruje bieżące wydarzenia. Posiadaczka genialnego zmysłu do wyłapywania pikantnych plotek. Prowadzi niemiłosiernie głośne kłótnie ze swoją siostrą bliźniaczką. Jeśli na horyzoncie zobaczysz obie siostry Patil, wiedz, że grozi ci wielkie niebezpieczeństwo. Współwłaścicielka rekordu na najdłuższy szlaban( cztery miesiące w lochach ze Snape'm, czyszczenie wszystkich słoi z kolorowymi glutami w środku. Powód: źle wykonane zadanie przy pomocy Seamusa Finnigana, wysadzenie pracowni eliksirów i zamienienie trójki Ślizgonów w żaby rechotające marsza żałobnego). Od roku potajemnie podkochuje się w Anthonym Goldsteinie( NUMER JEDEN na liście „Ciacha nad Ciachami").
Grant Page- szóstoklasista z Ravenclawu, obrońca domowej drużyny Quidditcha. Sportowy specjalista Tygrysów. Podrywa wszystkie panny metodą „na sławę", choć wcale sławny nie jest. Podpisał się niezmywalnym atramentem na nowej, markowej bluzce Pansy Parkinson, przez co Prefekt Krukonów zmuszony został do towarzyszenia mu, gdy tylko Grant zjawiał się w lochach, bardzo blisko Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Próbował poderwać Ginny Weasley, ale pożałował tego, gdy jej nowe, błyszczące rockowe buty zmaltretowały jego czułe miejsce. Od tego wydarzenia potrafi o oktawę wyżej zaśpiewać szkolny hymn na uczcie powitalnej.
Lavender Brown- współlokatorka Hermiony, Parvati, Ginny i Demelzy. Od Wielkiej Bitwy o Hogwart nie obcina paznokci u rąk( „Te dłonie udusiły Fenrira Greybacka, baby. Takiej broni nigdy mnie nie pozbawią."). Miłośniczka filmów rodem z Bollywood( Pierwszego września cieszy się jak dziecko, gdy Parvati oddaje jej pół swojej walizki. Czeka tylko na szkolny bal, by założyć lśniące, różowe sari). Jej główny życiowy cel to psychiczne molestowanie Seamusa Finnigana( średnio dziesięć razy dziennie dostaje od niej z liścia w twarz, a potem Lavender spisuje jego reakcje w swoim puchatym, różowym notesiku. Według niej, „czarodziejski świat czeka na niekonwencjonalne badania psychologiczne").
Savannah Grey- rówieśniczka Ginny Weasley ze Slytherinu, podobnie jak ona zaliczyła ministerialne egzaminy, dzięki czemu trafiły do klasy siódmej. Wrzeszcząca na wszystko co się rusza córka Przewodniczącego Rady Nadzorczej Hogwartu. Obiekt niekończących się żartów w wykonaniu panny Weasley i jej Watahy Łasic. Savannah kompletnie nie zna się na dziennikarstwie, ale zapisała się do Tygrysów, bo ojciec zagroził, że jeśli nie wykaże jakiejkolwiek inicjatywy to odetnie jej dostęp do błękitnej karty GringottExpress( Tak, chodzi o pierwsze konto dla młodych, wpłaca tam swoje miesięczne kieszonkowe w wysokości tysiąca galeonów, pfff. Harry by tyle dostać, musiał walczyć z Rogogonem Węgierskim). Na swoim profilu jako zdjęcie w tle ustawiła swoje motto: Szpilki to nie buty, to styl życia. W związku z użytkownikiem: Anthony Goldstein.
Colin Creevey- Siedemnastoletni Gryfon powtarzający szósty rok. Mugolak zafascynowany fotografią i muzyką. Naczelny Aparat Tygrysów(dosłownie, nie w przenośni. Colin jest zbyt miły, by odpyskować Savannah, a co dopiero wyciąć komuś numer). Odkąd Prefekci Naczelni wywalczyli możliwość puszczania muzyki na przerwach, Colin nie rozstaje się ze swoim przenośnym odtwarzaczem mp3. Dzięki odrobinie magii piosenki słychać na wszystkich korytarzach i Pokojach Wspólnych. Za dużo czasu spędza z Parvati, wpadł w chorą manię dostrajania muzyki do panującej sytuacji( dziwnym trafem, gdy Savannah Grey przechodzi tym samym korytarzem co Ginny, z głośników dochodzi muzyka z horrorów). Główny Pomocnik całej Watahy Łasic w organizowaniu psikusów. Sam nie bierze udziału w akcjach, ale wymyśla im alibi, albo stoi na czatach. Kiedyś zgubił ukochanego pufka pigmejskiego Ginny. Znalazł Arnolda w pracowni eliksirów, co nie skończyło się dobrze, bo rezerwowy szukający Ślizgonów zamierzał pokroić pufka i dodać do gotującego się Eliksiru Słodkiego Snu).
Parvati pozbierała wszystkie rzeczy Hermiony i dogoniła ją na ruchomych schodach. Zastała ją w nienajlepszym stanie, mruczącą do siebie rzeczy w stylu: „To tylko na pewno kolejny numer Huncwotów", „Zaraz oszaleję" i „Zejdę przez nich na zawał, tacy z nich przyjaciele".
- Spokojnie, Hermiono- panna Patil próbowała ją uspokoić, bo mijający je uczniowie patrzyli dziwnie na Prefekt Naczelną, gdy nagle złapała się za głowę i zaczęła ciągnąć się za włosy, warcząc z frustracji. Próbowała, chociaż sama gotowała się ze złości na Harry'ego i Deana.
- Spokojnie? Spokojnie?! Przecież ja przez nich osiwieję! O proszę, patrz kto nadchodzi. Jeszcze tego brakuje, by Ginny i Savannah narobiły syfu.
Rzeczywiście, gdy tylko znalazły się na korytarzu prowadzącym do Skrzydła Szpitalnego, ze ścian dobiegła wywołująca dreszcze muzyka z kasowego horroru o szaleńcu z piłą mechaniczną. Wyglądało na to, że siedemnastoletnie dziewczyny zawzięcie się kłócą, ale nie były na etapie „odwal się, zdziro", czy „ mam ochotę użyć różdżki w zupełnie niemagicznym celu, i wetknąć ci ją w…". Kiedy obie Gryfonki przekroczyły strefę prowadzonej wojny, zza pomnika słabo odwzorowanej Roweny Ravenclaw( miała rozdwojone czoło, prawe oko było wyżej niż lewe, a jej nos wielki jak Arnold, gdy Ginny ćwiczyła na nim zaklęcie nadymające) wyskoczył Colin Creevey z aparatem zawieszonym na szyi. Zbliżył się powoli do grupki dziewcząt, wyciągając ręce złożone w krzyż w kierunku czerwonej ze złości Savannah.
- Dobrze, że tak szybko przyszłaś, Hermiono. Savannah dorwała mnie na korytarzu i zaciągnęła do Skrzydła, bym zrobił sesję Deana i Harry'ego w siniakach. Podobno pozwoliłaś jej napisać artykuł na pierwszą stronę Tygrysów.
- Weź nie ściemniaj, Grey!- Parvati już chciała do niej doskoczyć, ale Hermiona ją przytrzymała.
- Faktycznie, teraz jej kolej na okładkowy tekst- mruknęła Hermiona. Sama wymyśliła zasadę kolejki, by dziewczyny nie prowadziły wewnętrznej wojny o to, który temat ma trafić na okładkę.
- Właśnie, Patil- uśmiechnęła się Savannah, wyciągając swojego notebooka. Na wyświetlaczu pokazała się miesięczna tabelka z nazwiskami wszystkich dziennikarek. Wielki, srebrno-zielony pasek ozdobiony złotymi gwiazdami głosił: OKŁADKOWY TEKST SAVANNAH GREY.- A teraz pozwólcie, że przeprowadzę wywiad z Thomasem i Potterem.
- Aaaah!- Ginny próbowała podłożyć jej nogę, ale Ślizgonka zgrabnie przedostała się do Skrzydła. Ruda zacisnęła pięści i ruszyła za nią, a Parvati i Hermiona wymieniły zaniepokojone spojrzenia i westchnęły ciężko. Ramię w ramię weszły za Grey i Weasley, by jak najszybciej zdusić w zarodku rodzącą się sensację. Nie spodziewały się, że wojna prowadzona jest w samym środku Skrzydła Szpitalnego. Uchyliły się w ostatnim momencie, inaczej uciekająca z wrzaskiem Madame Pomfrey zrobiłaby z nich rozjechanego kotleta.
- ZŁAMAŁEŚ ŚWIĘTE PRZYKAZANIA HUNCWOTÓW!
- A WŁAŚNIE, ŻE NIE! No, może z dwa czy trzy.
- Trzy na pięć, Potter! Zaczynam wątpić, czy znasz te przykazania. A sam brałeś udział w ich tworzeniu!
- Chwila, Dean.- Ginny wcięła się w uroczą kłótnię najlepszych przyjaciół i wycelowała oskarżycielski palec w Harry'ego.- Wyrecytuj te przykazania, czymkolwiek są.
Harry uniósł się na obolałych ramionach i wyciągnął palce, odliczając do pięciu.
- Pierwsze: Nie szkodzimy związkom miłosnym jego.
- ZŁAMANE!- wrzasnął Dean, a Ginny pogłaskała go uspokajająco, by dał mówić Harry'emu.
- Drugie: Za żadne skarby nie pożyczamy skarpet jego.
- ZŁAMANE!
- To są akurat skarpetki, które dostał od Rona na Gwiazdkę- burknęła Ginny, a Harry mrugnął do niej, posyłając jej uśmiech, co znowu rozjuszyło Deana.- Ale fakt, Ron ma podobne, więc mogłeś się pomylić, misiu.
- Trzecie: Nie zostawiamy go bezbronnie na polu psikusowej bitwy.
- ZŁAMANE!
- Powtarzam ci, że nie widziałem Malfoy'a, bo Trelawney właśnie widowiskowo wysadziła jego jaszczurkę i wywróżyła mu rychłą, bolesną śmierć na podstawie jej…
- Dobra, nie chcemy wiedzieć z czego wróżyła świrnięta Sybila- Hermiona szybko przerwała Harry'emu, a Dean sapnął, gdy uznał, że rzeczywiście Huncwoci przegapili rozjuszonego Dracona na horyzoncie.
- Czwarte: Zawsze staramy się dotrzymać towarzystwa w szlabanach jego.
- AAA!- Tutaj wtrąciła się Parvati, gdy Dean już nabierał powietrza, by znowu wrzasnąć na swojego kumpla.- Szlabany faktycznie odrabiacie w grupach minimum dwuosobowych. Pamiętaj, Dean, że Harry wielokrotnie specjalnie tracił punkty, gdy ty dostałeś karę. Któryś z Huncwotów zawsze ci towarzyszył. Seamus wrobił mnie nawet w czteromiesięczny szlaban u Snape'a!
- Piąte: Nigdy nie odmawiamy prośbom jego.
- ZŁAMA….a nie, to akurat przestrzegasz.- Dean zerknął na Harry'ego, jednocześnie trzymając dłoń Ginny, by zaznaczyć, że to ON jest jej chłopakiem i Potter nie ma prawa(według przykazań) zakochać się w niej.
- Podsumowując- Hermiona zapisała wszystko na swoim notebooku- Harry złamał dwa przykazania z pięciu.
- ALE ZŁAMAŁ PIERWSZE!NAJWAŻNIEJSZE!
- I to też fakt- mruknęła niechętnie. – Ale z drugiej strony…
- Żadne ale, Hermiono- Dean zerwał się ze szpitalnego łóżka i pociągnął Ginny z dala od uśmiechniętego Harry'ego.- Od tej pory jesteśmy „nie-przyjaciółmi", Potter. I nie waż się zablokować mnie na FaceCzarze.
- Pfff, wcale nie chciałem cię zablokować- zaśmiał się sztucznie, a spod jego koca dobiegł odgłos notebooka „operacja anulowana". Dean prychnął z irytacji i już zamierzali wychodzić, gdy Harry krzyknął.- Wiesz, że możemy załatwić to według Kodeksu Honorowego Przyjaciela?
- A wy wiecie, że jesteście nienormalni powołując się na te idiotyczne umowy podpisane w pierwszej klasie? Dajcie sobie po mordzie, będę miała okładkowy tekst!
- Przymknij się, Savannah!
- A ty stul japę, Weasley!
- To znaczy dokładnie to samo, idiotko!
- Nie nazywaj mnie idiotką, idiotko!
- ZAMKNĄĆ TE DZIOBY BO MUZYKI NIE SŁYSZĘ!- Colin wydarł się głośno, podkręcając jednocześnie dramatyczną muzykę. Chyba zdał sobie sprawę, że nawrzeszczał na szkolnych mistrzów w wywoływaniu problemu, bo zaraz się skulił ze strachu- Wybaczcie, nie chciałem.
- Nie będziesz pisać o prywatnych problemach Harry'ego i Deana, Grey- warknęła Ginny.
- A załatwisz mi inny, soczysty temat na okładkę?
- Czy ty rzucasz mi Challenge?
- Dobra! Jeśli Łasica znajdzie mi lepszy temat do jutra, to nie napiszę o tej idiotycznej kłótni kochanków. A jeśli nie, to obleje cię pięćdziesięcioma litrami zimnej wody z lodem a w dodatku przebiegniesz całe błonia w samej bieliźnie. No i twoi chłopcy trafią na okładkę.
- Ice Bucket Challenge!- Wrzasnął Harry, a Colin puścił odgłosy fanfar.
Ice Bucket Challenge- nowy sposób zdobywania i odbierania punktów w poszczególnych domach. McGonnagall wykorzystała modny, mugolski sposób, by wyrównać szansę na dogonienie lidera Pucharu Domów. Głównym rekwizytem były litry wody z lodem. Wyzwać można było mieszkańca prowadzącego domu. Jeśli dana osoba nie podejmie się wyzwania, traci dwadzieścia punktów, które przepływały na konto wyzywającego. Jeśli delikfent wykona zadanie, jest wynoszony pod niebiosa przez swoich domowych braci, a jeśli nie, oblany zostaje pięćdziesięcioma litrami zimnej wody z lodem.
- Ginny, podejmujesz się wyzwania?- Parvati i Hermiona gotowe były opisywać kolejny, gorący news do gazety.
Savannah już zacierała ręce z uciechy, ale wiedziała, że Ginny to trudny orzech do zgryzienia. Nie dosyć, że była Gryfonką z krwi i kości, to jeszcze była siostrą Freda i George'a, którzy nigdy nie odrzucali wyzwań.
Ze ścian popłynęła dramatyczna muzyka budująca napięcie. Oczy wszystkich Gryfonów i jednej, wrednej Ślizgonki spoczęły na rudowłosej pannie Weasley. Nawet pani Pomfrey czekała na jej reakcje, kiedy wróciła do Skrzydła, gdy wojna między Harrym i Deanem chwilowo została zażegnana.
- No pewnie, że tak! Prędzej polecę nago korytarzem, niż oddam zdzirze dwadzieścia punktów.
Savannah przypieczętowała wyzwanie magicznym węzłem i z wrednym uśmieszkiem zmierzała do wyjścia ze szpitala.
- Masz czas do jutra, by znaleźć mi okładkowy temat, kotku- rzuciła na odchodnym.
- Zdzira- warknęła Ginny.
- Dasz radę, misiu- Dean pocałował ją na pocieszenie i rzucił sztyletowe spojrzenie Harry'emu. Zakochana para także opuściła Skrzydło Szpitalne.
- To był bardzo ekscytujący dzień, Hermiono- westchnęła Parvati.
- Hej, Patil. Pomożesz mi dojść do naszej wieży? Dean nieźle znokautował mi nogę. Boli jak cholera.
- Zasłużyłeś- burknęła Parvati, ale pozwoliła, by Harry otoczył ją ramieniem.
Hermiona z uśmiechem skończyła notatkę do Tygrysów Hogwartu i wyszczerzyła się do ciągle wystraszonej pielęgniarki.
- Kryzys Huncwotów chwilowo zażegnany.
- Tak- pani Pomfrey pokiwała głową.- Wybacz, panno Granger, ale muszę iść powiadomić panią dyrektor o tym, co tu się stało.
- Dlaczego mam pani wybaczać?
- No…ktoś musi posprzątać ten burdel, który zrobili Thomas i Potter.
Zanim Hermiona zdążyła zaprotestować, szkolnej pielęgniarki już nie było.
Hej, napisaliście tak motywujące komentarze, że postarałam się o kolejną część. Nie wiem, kiedy następna, bo ciągle piszę rozdziały do „Poszukiwanych". Jak podoba wam się ten motyw z Ice Bucket Challenge? Głównym zamierzeniem tego opka jest wykorzystanie popularnych motywów w naszym świecie i osadzenie ich w realiach Harry'ego Pottera. Mam nadzieję, że drobne zmiany wprowadzone przeze mnie zarówno w Facebooku, jak i Challenge nie zrażą was do dalszego komentowania. Możecie także podawać wasze pomysły ze znanymi motywami, a może je wykorzystam.
A w następnym rozdziale:
- Przedstawiamy Watahę Łasic pod przywództwem Ginny Weasley. Strzeż się, Savannah!
- Wracamy do Dracona Malfoya i jego świętej pamięci jaszczurki Dinny
- Huncwoci analizują Kodeks Honorowego Przyjaciela
