2. Karny chochlik zawsze spoko
Ginny Weasley wystukiwała miarowy rytm, uderzając piórem o ekran swojego Notebooka. Właśnie trwała ostatnia lekcja tego dnia. Na Numerologii (jak zresztą na każdej innej lekcji) siedziała w ostatniej ławce. Obok niej siedział Draco Malfoy, który aktualnie smacznie przycinał komara, uroczo obśliniając swoją kartę pracy z bieżącymi zadaniami z Numerologii.
Ginny uniosła brwi, widząc świecący się Notebook Ślizgona.
Rozejrzała się po klasie, obserwując madame Schalet, panią profesor pochodzenia francuskiego. Uwielbiała jej lekcje, ale nie byłaby sobą, gdyby nie skorzystała z takiej okazji. Okręciła głowę w drugą stronę, nawiązując kontakt wzrokowy ze swoim kumplem, Aaronem.
Ustęp Lavender z listy Ciacha nad Ciachami:
Draco Malfoy- osiemnastoletni Ślizgon, uroczo zniewieściały. Ciacho Numer Trzy według dorocznej ankiety randek w ciemno. Prawie zawsze ubiera kolorowe spodnie rurki i odpowiednio stonowane koszule z jedwabiu. Cwaniaczek po przejściach, które zostawiły trwały ślad w jego psychice. Znienawidzony drań, choć i tak dziewczyny piszczą na jego widok. Obiekt żartów Huncwotów, jego kłótnie z Ronem Weasleyem przeszły już do historii. Szukający domowej drużyny Slytherinu, Prefekt Ślizgonów. Ma dziwną modę zjadania rano chleba nasączonego wywarem rosołowym. Mimo swojego charakteru ciągle jest głównym aktorem Wężów. Bardzo kochał swoją jaszczurkę, dlatego usiłuje odegrać się na Gryfonach.
Aaron Paterson- siedemnastoletni Puchon, Ciacho Numer Dwa. Tak jak Ginny, zdał egzaminy ministerstwa i jest uczniem klasy siódmej. Zmienia dziewczyny jak rękawiczki, korzystając z faktu, że jego starszy kuzyn to ten Bradley Paterson, super sławny gitarzysta rockowego zespołu „The Hipogryff". Co nie zmienia faktu, że istotnie sam cieszy się nieprzeciętną urodą, a jego morskie oczy przyciągają panienki jak magnes. Członek Watahy Łasic, to on razem z Ginny przewodzi wszelkim akcjom Watahy, doprowadzając Filcha do szału. Nie rozstaje się ze swoimi czarnymi aviatorkami. Obecnie w związku z użytkownikiem: Padma Patil.
Puchon natrętnie maltretował swój żółto-czarny krawat, kiedy napotkał „diabelny" uśmiech Rudej. Po chwili i na jego ustach zagościł podobny uśmieszek. Przysunął się bliżej, gdy Ginny dyskretnie manewrując różdżką przywołała do siebie otwarty Notebook Malfoya. Aaron zaśmiał się cicho, gdy ich oczom ukazała się profilowa strona Ślizgona na FaceCarze. Oboje zerknęli jeszcze na sapiącego przez sen Dracona i zabrali się za przeglądanie jego profilu. Chłopak zdecydowanie za dużo czasu spędza samotnie, bo udostępnił z trzydzieści bolesnych sentencji o stracie przyjaciela.
- Co za czubek- szepnął Aaron- Ja za moją sową tak nie jęczę. Kurde, nawet postarał się o płonącego gifa dla Dinny.- Zarechotał.- Rupert i ja jesteśmy kumplami, ale bez przesady. Czub do kwadratu- zagwizdał przeciągle.
Ginny skrzywiła się lekko.
- Odezwał się koleś, którego sowa ma na imię Rupert. Właśnie, jak układa ci się z Padmą? To chyba twój rekord. Widocznie zauważyłeś w niej coś interesującego.
- Jest starsza.- Aaron wzruszył ramionami.- A młodszy chłopak związany ze starszą laską to prestiż. Moje rokowania idą w górę.- Mrugnął do Ginny, a ta wywróciła oczami.
- Zaraz koniec lekcji. Nie znajdę nic ciekawego dla Savannah.- Już chciała oddać Malfoy'owi Notebooka, kiedy przejął go Aaron.
- No coś ty? Należy mu się karny chochlik- uśmiechnął się i wykorzystał fakt, że Draco był zalogowany.
Hej, Savannah! Toni Goldi to pedał, powinnaś być ze mną! Poza tym lubię placki. Och, no i jeszcze…Savannah Grey ma pięty jak pupcia niemowlaczka ;)
Będę o ciebie walczył, ukochana!
Ciacho pozdrawia z Numerologii :*
- Goldstein go zabije, a Savannah odkopie i ponownie zabije. Oznaczyłeś ją- uśmiechnęła się Ginny.
- Możesz mi podziękować- szepnął konspiracyjnie Aaron- Skoro Anthony ruszy na Malfoya, będziemy mieć wojnę krukońsko-ślizgońską. Numer Deana i Huncwotów z Dinny pójdzie w cień.
Weasley westchnęła przejmująco, wsuwając Notebooka Malfoya na swoje poprzednie miejsce.
- Uratowałeś Gryfonów, o wspaniały Puchonie.
- Plus…Możesz szantażować Savannah, jeśli jej cud chłopaczek Goldstein oklepie Draconowi facjatę.
- Paterson! Jakim cudem trafiłeś do Hufflepuffu?
- Sam się zastanawiam…naćpana Tiara Przydziału? Pomyłka genetyczna szalonego naukowca?
Madame Schalet ogłosiła koniec zajęć, więc Ginny i Aaron pozbierali swoje rzeczy. Paterson przechodząc koło Malfoya trzepnął go mocno w ucho, ale wcześniej Ginny dorobiła mu magicznie wąsy. Oboje pisnęli cicho, gdy Ślizgon się obudził i szybko dali nogę z klasy. Rechotali przez cały bieg, zatrzymali się, kiedy minęli trzy korytarze i wtopili w tłum.
- Swoją drogą…myślisz, że można naćpać Tiarę Przydziału? To byłby dopiero numer.- Aaron na każdym kroku musiał przybijać piątki i żółwiki chłopakom przechodzącym na korytarzach, a kilka dziewczyn wcisnęło do jego torby różowe karteczki z serduszkami. Sam Puchon mrugał zalotnie do niektórych panienek.
- Jesteś okropny, Aaron.- Burknęła Ginny.- Flirtujesz z innymi, a oficjalnie chodzisz z Padmą. Nie wytrzymałabym z tobą godziny w związku, nawet jeśli jesteś członkiem rodziny Bradley'a.
- Dlatego ty, łasiczko, złapałaś w sidła porządnego Gryfona, który ma przed sobą wspaniałą przyszłość. Dziewczyno, ty i Dean jesteście parą od trzech lat. Jak wy to robicie?
- Co robimy?- zaśmiała się Ginny.- Po prostu zależy nam na sobie. Nie spędzamy ze sobą każdej wolnej chwili, bo to by było chore, ale…
W tej chwili do Aarona podskoczyła jakaś panienka w blond lokach z Hufflepuffu i mocno przyssała się do jego ust. Szarpnęła nim tak mocno, aż jego legendarne czarne aviatorki rozbiły się na ziemi. Po dłuższej chwili odkleiła się od niego i jak gdyby nigdy nic odeszła w swoim kierunku.
Ginny spojrzała na niego, unosząc brwi.
- To nie była Padma Patil, co nie?
- Nie- jęknął Puchon i rozejrzał się nerwowo, wypatrując Padmy.- Florence, moja była.
Ledwie dokończył to zdanie, Ginny usłyszała za sobą jakiś harmider. Plask!
- Ty chamie!- Czarnowłosa Ślizgonka bez skrupułów dała z liścia Patersonowi tak mocno, że się zachwiał.- Mówiłeś, że możemy być razem! Prędzej umyję włosy Snape'a niż pójdę z tobą na randkę, świnio!
- Nic nie mów- Aaron zgromił Ginny wzrokiem, gdy tylko napastniczka sobie poszła. Weasley jednak nie wytrzymała, widząc czerwony ślad na policzku przyjaciela.
- Astoria Greengrass? Czyż ty zwariował? Zarywałeś do Gryztorii Greengrass?
- Hej, no co! Jest całkiem niezła, a ta ksywka jest beznadziejna.
- Cała szkoła słyszała, że Astoria ugryzła w nos Cormaca McLaggena, gdy dobierał się do niej na imprezie u Slughorna- sapnęła Ginny.- Dlatego na Noc Duchów załatwiłam jej strój wampirzycy- zarechotała głośno.- Wyślę go jej dzień przed zabawą, z dopiskiem „udanych łowów, smacznego".
- Jesteś beznadziejna, Weasley- westchnął Aaron, kulturalnie otwierając wrota od Wielkiej Sali i przepuścił ją w wejściu.
- Powiedział koleś, który zarywał do połowy Hogwartu. Jesteś cholernym desperatem!- Zakrzyknęła Ginny, siadając koło swojej najlepszej przyjaciółki przy stole Gryffindoru. Ten kawałek stołu należał do Watahy Łasic od trzeciej klasy, kiedy to Ginny wraz z Demelzą, Aaronem, Lukiem i małym Euanem dosypali Eliksiru Przeczyszczającego do szklanek bliźniaków Weasley i ich kumpli. Tak szybko uciekali do łazienki, że nie zwrócili uwagi kiedy Euan zwędził im różdżki. Oddał je dopiero, gdy oficjalnie zaklepano miejsca przy stole specjalnie dla przyjaciół Rudej. Nie ważne, że Luke i Aaron są z innego domu. Niektóre posiłki spożywają razem.
Niepokonana, Cudowna, Jedyna i Niepowtarzalna Wataha Łasic pod przywództwem Aarona Boskiego i Ginevry Nieomylnej:
Demelza Robins- siedemnastoletnia Gryfonka, ścigająca domowej drużyny Quidditcha. Swoją część dormitorium ozdobiła plakatami Wiktora Kruma, sławnego bułgarskiego szukającego. Przewodnicząca Szkolnego Fanklubu Gwiazd Quidditcha (Tak, coś takiego istnieje. Demelza wywalczyła siedzibę Klubu od Rona Weasleya, którego siłą zmusiła do rozwiązania Szkolnego Klubu Szachowego. Stwierdziła, że Ron, w porównaniu w Krumem jest frajerem, który zamiast godzinami grać w szachy powinien skorzystać z anonimowych randek w ciemno prowadzonych przez Lavender). Uwielbia świąteczne pierniki pani Weasley, otwarcie wzdycha do Freda Weasleya, co zawsze kończy się napadem szału Ginny, która ma dość słuchania o jędrnych pośladkach swojego brata.
Luke Miller- uzależniony od miętowych gum do żucia szesnastoletni Krukon. Twierdzi, że jest zaginionym potomkiem samej Roweny Ravenclaw, bo jakimś cudem udało mu się pobić rekord Hermiony Granger w ilości zdobytych punktów na końcowych egzaminach z Zaklęć i Uroków. Ulubieniec Filiusa Flitwicka, solista w szkolnym chórze. Jest bliskim kuzynem Savannah Grey, ale wstydzi się tego, więc wiedzą o tym tylko jego najlepsi przyjaciele. Zdegradowany Prefekt Krukonów, pozbawiony odznaki za liczne wybryki z Watahą. Przegrał pewien zakład z Aaronem i musiał nauczyć się na pamięć Gospodarczej Księgi Zaklęć autorstwa Gilderoya Lockharta.
Euan Abercrombie- pyskaty Gryfon z piątego roku. Jego dom rodzinny znajduje się o trzy wzgórza dalej od Nory Weasleyów. W dzieciństwie ciągle ciągnął Ginny za jej rudy, długi warkocz. Oduczył się tego, gdy zrzuciła go z domku na drzewie. Uczulony na dynię, dlatego do obiadu zawsze pije zimną herbatę brzoskwiniową, którą codziennie zabiera Deanowi z torby. Autor najgłupszych dowcipów, nie boi się niczego. Beznadziejnie zakochany w profesor Schalet, dla której pisze miłosne wiersze.
- Co znowu?- Demelza rozlewała wszystkim sok dyniowy, jednocześnie okręcając głowę w stronę Aarona.- Molestowałeś kogoś na korytarzu?- Rzuciła Euanowi butelkę z brzoskwiniową Ice Tea, którą dostała od Deana na Wróżbiarstwie.
- Ja? Ja?- Aaron wyciągnął swoje połamane aviatorki, a Luke i Euan krzyknęli z wrażenia.- Odebrano mi godność- mruknął, wskazując na swój czerwony policzek.
- Nie trzeba było zaczepiać pięciu lasek na raz na FaceCzarze.
- Och, cicho tam.- Luke jednym duszkiem wypił swój sok i zamaszyście odłożył pustą szklankę na stół.- Dobra, lepiej powiedzcie co robimy ze sprawą Ginny- Savannah i Ice Bucket Challenge.
- Myślałem o tym- Euan wyciągnął z torby plik związanych kopert. Wszystkie były zaadresowane do panny Grey.- Trzeba odwrócić jej uwagę. Wywołać nową wojnę.
- A jak te listy odwrócą jej uwagę, geniuszu zbrodni?
Aaron zabrał jeden list i zaczął czytać. Po chwili zaksztusił się i wypluł sok dyniowi prosto na koszulę Euana.
- Jaja robisz? Przecież to…
- Miłosne listy Malfoya do Księżniczki Grey, tak. Podrzucimy je Anthony'emu. Dziś w nocy Wataha Łasic odwiedzi kwaterę Prefekta Naczelnego Goldsteina.
Ginny i Aaron wymieli znaczące spojrzenia. Właśnie wywołali wojnę krukońsko-ślizgońską.
Było już dawno po kolacji, kiedy najstarsi Gryfoni zebrali się w dormitorium chłopców. Parvati oparła głowę na ramieniu Lavender, usiłując utrzymać otwarte oczy. Panna Brown żałośnie kręciła głową od jednego do drugiego chłopaka, próbując ogarnąć rozgrywającą się właśnie scenę. Hermiony nie było, siedziała w kwaterach Prefektów razem z niesamowitym ciasteczkiem Goldsteinem, gdzie razem pracowali nad organizacją szkolnej imprezy w Noc Duchów. Demelza Robins nawet nie udawała dyskretnej, po prostu wyłożyła się wygodnie na łóżku Seamusa i pochrapywała cicho. Natomiast Ginny…hm, siedziała na krześle pod oknem, a obok niej stała wielka tablica głosząca święte przykazania Huncwotów. Ich przyjaciele z roku zgromadzili się, by przeprowadzić Rozprawę w sprawie złamania Huncwockiego Kodeksu Postępowania.
- Odbiło im.- Lavender cały czas kręciła głową, gapiąc się szeroko otwartymi oczami na Harry'ego siedzącego naprzeciw Ginny w pomarańczowej bluzie Łamacza Zasad. Seamus stał nad nim, bawiąc się zielonym krawatem obrońcy sądowego. Z kolei Dean i Ron reprezentowali stronę oskarżycieli.
- Oskarżam Harry'ego Jamesa Pottera, Huncwota, Chłopca-Który-Przeżył-By-Zarżnąć-Gadzią-Mordę, właściciela Ordera Merlina Pierwszej Klasy, współautora osławionego porwania Dinny, znanej szerzej jako jej wysokość Malfoyszczuretka o złamanie świętych zasad Hunwotów.- Ron oficjalnym tonem odczytał zarzuty.- Proszę, aby obecny Dean Thomas szerzej przedstawił akt oskarżenia.
- Dnia 15 września Harry James Potter dokonał niegodziwego czynu, jakim było publiczne wyznanie miłości obecnej tu Ginevrze Weasley. Wspomnieć należy- Dean podszedł do ogromnej tablicy i wskazywał każdą spisaną zasadę- że oznacza to pogwałcenie pierwszego przykazania Huncwotów, a co za tym idzie, określony Kodeksem Dobrego Przyjaciela czas odseparowania od reszty członków naszej organizacji.
- Według prawa spisanego siedem lat temu, oskarżony zostaje skazany na półtora miesięczną rozłąkę, w czasie której obowiązuje go zakaz przebywania w tym samym pomieszczeniu dłużej niż to konieczne, zachowanie odpowiedniej odległości od pokrzywdzonego-czyli Deana- a także zakaz jakichkolwiek kontaktów z obiektem rozprawy- czyli Ginevry Weasley.- Zakończył Ron.
- Sam jesteś obiektem, cwelu- Ginny oburzyła się, ale nikt nie zwrócił na to uwagi.
- Przysługuje ci jednak obrońca, na mocy dopisanej poprawki Ronalda- w celu stabilnej i koniecznej współpracy szkolnej, jeden z Huncwotów ma prawo kontaktować się z oskarżonym.
Seamus wstał i położył dłoń na ramieniu Harry'ego.
- Podejmuję się tej roli.
- Dobrze- Ron zaczął zbierać papiery zalegające w pokoju- Harry i Seamus otrzymują oficjalny status nie-przyjaciół aż do czasu imprezy w Noc Duchów. Tego dnia rozstrzygniemy, czy proces będzie toczył się dalej, czy też decydujemy się na wpis nowej poprawki do Kodeksu. Rozprawę w sprawie wyznania miłości przez Harry'ego Jamesa Pottera Ginevrze Weasley, dziewczynie Deana Thomasa uznaję za odroczoną.
- Twój czas odkochania kończy się w Noc Duchów, Potter.- Sapnął Dean.
- Koniec?-Ginny wstała i przeciągnęła się.- Super. Wybaczcie, ale mam coś lepszego do roboty niż ten wasz popieprzony Kodeks Przyjaciela. Muszę wywołać wojnę domową.
Cześć :D
To taki bonus świąteczny ode mnie ;)
Oficjalnie ogłaszam, że zostały mi trzy rozdziały Poszukiwanych i zajmę się tą historią na pełen etat. Mam nadzieję, że nie wypadłam z formy, i motyw tej części wam się spodoba.
Przyznać się, kto z was dostał karniaki na Fejsie? Albo raczej…kto wstawiał komuś? :D
Wojnę Domów uważam za otwartą!
