Pierwszy września zawsze był stresującym dniem dla większości nastolatków. Dzisiejszy pierwszy września jest inny, nie wiem czemu, ale takie mam przeczucie. Kiedy tylko wysiadałam z autobusu, przed gmachem szkoły, zostałam wyściskana przez moją najlepszą przyjaciółkę - Kate.
- Kate... Dusisz mnie... - wychrypiałam, na szczęście mnie puściła i mogłam zobaczyć jej opaloną twarz. Ona smażyła się na Karaibach, a ja siedziałam dwa miesiące w domu z mamą i jej coraz bardziej szalonymi pomysłami.
- Wyglądasz ślicznie - powiedziałam, a ona się zaśmiała. Zlustrowałam wzrokiem otoczenie, ale nigdzie nie dostrzegłam Elliota.
- Mam ci tyle do opowiedzenia - zaczęła. Jednak ja dalej nie słuchałam jej monologu, jedynie czasami jej przytakiwałam. Kate mówiła, póki dyrektor nie zaprosił wszystkich na aulę.
Aula była jednocześnie salą gimnastyczną - wielką, jasno oświetloną i niebezpieczeństwem dla mnie. W połowie przemówienia dyrektora, razem z Kate dostrzegliśmy idącą, a właściwie przepychającą się Mię w naszą stronę.
- Ej, Ana. Czy ona czasem nas nie miała zabrać do Europy w wakacje? - szepnęła na mnie Kate, spojrzałam jej w oczy i dostrzegłam w nich błysk, który dobrze znałam - miała jakiś plan.
- Cześć, dziewczyny - powitała nas Mia, kiedy Kate streściła mi swój plan.
Spojrzałyśmy na nią obie spod byka, zamrugała i otworzyła szeroko oczy. Miałam ochotę parsknąć śmiechem na widok jej miny.
- Mia, jak spędziałaś wakacje? - głos Kate był miły, zbyt miły - Paryż jest piękny, prawda? Mieliście nas zabrać ze sobą.
- Dziewczyny, przepraszam was. To nie zależało ode mnie, nie mogliśmy was zabrać. To była siła wyższa. - zaczęła się tłumaczyć Mia - Coś ważniejszego od was
- To nie był mój brat, więc jaka rzecz jest ważniejsza od własnych przyjaciółek!? - ostatnie słowo Kate krzyknęła, na szczęście nikt nic nie zauważył, bo rozbrzmiały oklaski. Dyrektor kazał rozejść się do klas i tłum porwał Mię, z ruchu jej ust zdołałam rozczytać, że wyjaśni nam to później.
Po rozdaniu planów lekcji, przypomnieniu o różnych zapłatach i streszczeniu swoich wakacji nasza wychowawczyni pani Watson wypuściła nas do domu. Na korytarzu czekali już na nas Elliot i Ethan, dziewczyny przywitały się z nimi bardziej intymnie, a ja zeszłam już na dół.
Dosiedli się do mnie po pięciu minutach, z ich min wywnioskowałam, że czekamy na Mię. Nadeszła po kolejnej minucie wykłócając się z kimś przez telefon. Kończąc rozmowę zaklęła soczyście, Elliot obdarzył ją dziwnym spojrzeniem, a ona kiwnęła głową. Nic z tego nie rozumiałam, ale wiedziałam, że Mia zaraz nam wszystko wyjaśni.
- To co jest ważniejsze od nas? - Kate jak zawsze nie dała za wygraną i od razu przeszła do sedna.
Mia spojrzała najpierw po naszych twarzach, a potem znów z Elliotem wymienili się spojrzeniami.
- Wszyscy doskonale wiecie, jaka jest sprawa z naszym bratem - zaczęła Mia
Nie wiedziałam, czemu to mówi. Każdy z naszej paczki zna Christiana Greya, tego "złego" z rodziny Grey'ów. Mimo, że ma już 17 lat nie zachowywuje się jak na jego wiek, dwa razy był w poprawczaku. Raz w wieku czternastu za pobicie nauczyciela, a drugi raz w wieku piętnastu lat ja jazdę po pijanemu i to bez prawa jazdy. Jego rodzice sprawili, że nikt o tym nie wiedział. Oficjalnie Christian jest w prywatnej szkole na południu Francji. Jest najstarszy z rodzeństwa Grey'ów i jest dziedzicem fortuny swoich rodziców.
- W wakacje Chris'owi skończyła mu się odsiadka, rodzice wymazali kartotekę jest czysty i oficjalnie od dzisiaj zaczyna naukę w tym liceum, ale go do kurny nędzy nie ma ! - wrzasnęła Grey - Chris ma co piątek wizytę kuratora sądowego, któremu mamy zdawać relacje z jego całego tygodnia. Jeśli Chris dzisiaj nie był w szkole nic się nie stanie, jeśli nie będzie go jutro nic mu się nie stanie. Jeśli jednak będzie tak dalej robił trafi już do więzienia
- Co? - krzyknęłam, a po chwili zorientowałam się, że Kate zrobiła to samo
- Co zrobił tym razem? - spytałam
- Nie wiemy co się dokładnie stało, poszliśmy w trójkę do baru nad morzem. Chris miał już pozytywną opinię od psychologa, rodzice kazali nam tylko go przypilnować. Wyszliśmy o dwudziestej, wróciliśmy cztery godziny później, wszyscy razem. Rano przyszła policja, że Chris jest oskarżony o pobicie, chłopak rok od niego starszy dwa tygodnie był w śpiączce, wybudził się, ale wniósł oskarżenie o zapłatę rehabilitacji. - dokończył Elliot - Mamy mu pomóc się zaklimatyzować, pomóc w nauce, żeby jakoś się rozwinął do naszego poziomu. Według psychologa, psychicznie jest piętnastolatkiem, jakieś wydarzenie zatrzymało go w takim wieku i nie może się na razie dalej rozwijać, nie wiadomo czemu. Można to wyleczyć, ale trzeba czasu.
Kiedy Elliot skończył mówić podjechał autobus, akurat w stronę naszych domów, wsiedliśmy do niego, każdy pogrążony we własnych myślach.