Wstałam tuż przed siódmą, ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Mama była już na nogach i gotowała jajka na śniadanie. Przewróciłam oczami i usiadłam przy stole, czekając na śniadanie zrobiłam sobie kanapki do szkoły.

- Słyszałam, że najstarszy z Greyów wrócił ze szkoły prywatnej - powiedziała mama, a ja spojrzałam na nią, właśnie stawiała na stole talerz z jajkami.

- Będzie ze mną w klasie - poinformowałam ją, czasami potrafi być naprawdę wścibska. Spojrzałam na zegarek, cholera, za piętnaście ósma. Wyskoczyłam z domu, jako ostatnia wskoczyłam do autobusu. Kate od razu do mnie pomachała i przecisnęłam się do tylnej części autobusu, zajęła mi miejsce koło siebie, naprzeciwko niej siedział Ethan uśmiechając się do mnie. To była nasza pierwotna paczka, zanim dołączył do nas Elliot i Mia.

- Jakieś wieści od elit? - spytał Ethan rozsiadając się wygodnie na siedzeniu

- Od wczoraj nic - odpowiedziałam mu - Jak rozmawiałam z Elliotem wieczorem mówił, że jego brat odsypiał lot z Francji, dlatego nie pojawił się w szkole.

Resztę czasu spędziliśmy na luźnej rozmowie o naszych wakacjach. W szkole byliśmy punktualnie za pięć ósma dojechaliśmy do szkoły, ja i Kate skierowaliśmy się do sali z rozszerzonym angielskim, a Ethan do swojej klasy.

Nauczycielka od angielskiego była jedną z najbardziej lubianych nauczycielek. Tak jak w zeszłym roku na pierwszej lekcji usiadła na biurku i zaczęła z nami rozmowę jak spędziliśmy wolne dwa miesiące, wypytała o samopoczucia i dała wykład o tym, że jako drugoklasiści będziemy najgorsi w szkole.

U nas w szkole tak było - pierwsza klasa jest najbardziej nieśmiała, bo dopiero się zaznajamiają ze szkołą, część ludzi odpada i przechodzi do innych szkół. W drugiej klasie zostają sami najlepsi i o najmocniejszych charakterach. Jesteśmy zgraną grupą, jesteśmy małą klasą - jest nas zaledwie dwudziestu pięciu.
Z sali wyszliśmy rozgadani, Elliot i Mia zostali jeszcze chcąc opowiedzieć coś nauczycielce. Wyszłam na korytarz i skierowałam się pod klasę w której miałam mieć następną lekcję - matematykę, jako jedyna z klasy w tym roku przepisana zostałam do rozszerzenia dołączając do dziesięcioosobowej grupy z klasy.
Stanęłam przy oknie i już chciałam zanurzyć się w książce, kiedy moją uwagę zwrócił chłopak, który właśnie wchodził po schodach. Wyglądał na lekko zagubionego, w dłoni trzymał kartkę - zapewne z planem lekcji. Miał włosy do ramion, nawet stąd dostrzegłam jego piękne szare oczy, mięśnie u rąk miał wyrzeźbione, mógł mieć może metr osiemdziesiąt wzrostu. W sposobie w jakim się poruszał dostrzegłam podobieństwo do jakiegoś arystokraty. Wiedziałam kto to był, choć pierwszy raz w życiu go widziałam - Christian Grey.
Podniósł wzrok i nasze spojrzenia się skrzyżowały, dziwny dreszcze przebiegł mi po plecach. W jego oczach zatańczył dziwny płomień i skierował swoje kroki w moją stronę.
Co u licha?
- Ty jesteś Anastasia, prawda? - głos miał twardy, jakby przeżył zbyt wiele jak na swój wiek.
- Tak - odpowiedziałam, pod wpływem jego wzroku na moje policzki wstąpiła czerwień. Cholera!
- Jestem z tobą na matematyce w grupie - oznajmił, spojrzałam na niego jak na wariata. On? Na rozszerzonej matmie, słyszałam o nim historie - zginie, w przenośni.
Wzruszyłam ramionami i skierowałam się do klasy, bo akurat zadzwonił dzwonek. Usiadłam w przedostatniej ławce i wyjęłam podręczniki. Grey, ku mojej irytacji usiadł ze mną, jakby nie było jeszcze trzech wolnych miejsc.
Naszym nauczycielem był profesor Stark - mężczyzna po czterdziestce, który uczył także "mózgi" naszej szkoły, czyli klasę o rozszerzonej fizyce, astronomii i matematyce. Był jednym z lepiej uczących nauczycieli, ale jednocześnie był ostry i wymagający. Przynajmniej taki jego opis przekazał mi Elliot.
Nauczyciel podał nam zadania do zrobienia na dzisiejszej lekcji, mówiąc, że kto je rozwiąże szybciej nie będzie mieć nic zadane. Szybko się na nie wzięłam i już w połowie lekcji miałam gotowe i siedziałam patrząc jak nauczyciel przywołuje uczniów do tablicy i niektórym tłumaczy jak zrobić dane zadanie.
Spojrzałam na Greya, cały czas męczył się z pierwszym zadaniem, przewróciłam oczami. On naprawdę, chce być w tej klasie. Miałam zamiar, żeby mu nie pomagać, ale jakiś wewnętrzny głos skrytykował ten zamiar.
- Nie rozumiesz tego? - spytałam, a on podskoczył na krześle
- Nie za bardzo - odpowiedział z kwaśną miną.
Przysunęłam do niego bliżej krzesło, przybliżyłam do siebie jego zeszyt.
- Zobacz... - wytłumaczyłam mu zadanie, chwilę zajęło zanim je zrozumiał. Z moją mało pomocą zrobił większość zadań. Jednak kiedy tylko zadzwonił dzwonek złapał swoje rzeczy i wypadł z klasy nawet mi nie dziękując.
Na korytarzu spotkałam się z Mią, akurat razem miałyśmy wychowanie-fizyczne. Opowiedziałam jej pokrótce o wydarzeniach z lekcji, ona tylko pokręciła głową.
- Nie przejmuj się jego zachowaniem, jest trochę pokręcony - zaśmiała się, a ja pokręciłam głową - jak każdy z tej rodziny. Dzisiaj na szczęście graliśmy z zbijaka, lubię tą grę, bo można uciekać, a w uciekaniu jestem dobra. Taa, szczególnie od prac domowych - przypomniała mi moja podświadomość. Dziewczyny z klas pierwszej i drugiej, grały przeciwko chłopakom z tych samych klas. W zeszłym roku mieliśmy zajęcia z klasą Elliota i Ethana, wtedy była świetna zabawa.
- Mój karkołomny braciszek przyszedł na zajęcia - usłyszałam głos Mii - Za bardzo się nie przemęczasz dzisiaj? - spytała żartobliwie
- Odwal się - warknął, przelotnie na mnie spojrzał dziwnym wzrokiem i skierował się do gruby chłopaków. Rozstawiliśmy się na boisku i już po pierwszych piętnastu minutach połowa z każdej drużyn odpadła. Na koniec zostałam ja i - o dziwo - Christian.
Skrzyżowałam z nim spojrzenie starając się przybrać moją najgroźniejszą minę, ale chyba nie za bardzo mi to wyszło, bo on tylko uśmiechnął się łobuzersko. Caleb rzucił w moje ręce piłkę, którą cudem złapałam. Obserwowałam uważnie ruchy Greya, który uśmiechał się złośliwie i czekał na mnie niczym wygłodniałe zwierzę na ofiarę. "O nie, nie dam ci tej satysfakcji." - pomyślałam.
Jeden jego ruch wystarczył, a wraz z moim wymachem piłki, jego mina zrzędła, kiedy wycelowałam idealnie w jego pierś. Zabrakło mu tchu i zwalił się na posackę z głośnym jęknięciem, piłka do koszykówki jest twarda. Uśmiechnęłam się złośliwie i podeszłam do niego podając mu rękę. Kiedy dotknął moich palców, między naszymi dłońmi przeskoczył dziwny prąd.
- Punkt dla ciebie - powiedział, kiedy stał już o własnych siłach - Nie martw się i tak Cię w końcu pokonam.
Zamrugałam, o co mu kurczę chodzi? Potrząsnęłam głową, nie będę zaprzątać sobie głowy takim typem. Na szczęście teraz miałam lekcje hiszpańskiego z Kate. Nasz nauczyciel wychodził z założenia, że jeśli robimy ćwiczenia, to wszyscy mamy piątki. Był dziwakiem i raczej rzadko zdarzał się ktoś, kto by go lubiał. Zwykle z Kavanagh przysypiałyśmy na jego lekcjach, albo - jak dzisiaj - wysyłałyśmy sobie liściki.

Grey jest dziwny. - napisała
Ale który? Twój? Cała rodzina jest dziwna ;)
Nie żartuj sobie
Nie żartuję. Grey cały czas się na Ciebie gapił na zajęciach
I co z tego? Może zobaczył we mnie przeciwnika?
Ciebie? To, że go pokonałaś na "ringu" nic nie znaczy. Większość ludzi z klasy nie umknie twojemu celowi.
Popadasz w paraonie. To tylko klasowy kryminalista :*
No właśnie. I tego się boję :/
A co zgwałci mnie? Daj spokój :P
Masz rację :D I tak on mnie trochę niepokoi

Odwróciłam się w miejscu w którym siedział Grey i momentalnie zaschło mi w ustach. Patrzył się, a właściwie lepszym określeniem byłoby gapił się na mnie. Nasze spojrzenia się skrzyżowały i poczułam je gdzieś w dole kręgosłupa. Poczułam się jakby wiedział o mnie coś, o czym nawet ja sama nie wiem - znów zadrżałam. Poruszał ustami, a ja zauważyłam w jego dłoni kanapkę. Uśmiechnął się szelmowsko i spuścił wzrok, na jego ustach wciąż błąkał się uśmiech.
Zadzwonił dzwonek i wrzucając wszystko byle jak do torby wypadłam przed szkołę. Na szczęście czekała tam na mnie już moja mama, wsiadłam do samochodu i oparłam głowę o chłodną szybę. Co się ze mną dzieje?
- Wszytsko w porządku, skarbie? - spytała mama, a ja pokiwałam głową.
Poczułam wibracje telefonu - znak, że przyszedł SMS, pisała Kate.

A nie mówiłam? :*

Uśmiechnęłam się, a w wyobraźni ujrzałam stalowo szare oczy Christiana Greya. Coś mnie w nich urzekło, ale sama nie wiedziałam, czy lubię tego chłopaka, czy wręcz przeciwnie.