Rozdział 4 '' Rozmowy'

*Adam*

Sauli nudząc się ciągłym leżeniem w łóżku wpadł na pomysł

żeby poczytać listy od fanów i poodwiedzać fancluby przyznałem , że to nawet dobry pomysł a więc tak pierwszy wylosowany przez Fina list:

''Kochany Adasiu chcę Cię prosić o autograf (Adres na odwrocie koperty) i podziękować za to, że jesteś moją lampką w tunelu i sensem mojego życia.

Twoja muzyka pomogła mi przetrwać najtrudniejsze chwile mojego 25-letniego życia. Bardzo chciałabym Cię poznać... Mam nadzieję, że w następnej trasie

koncertowej zahaczysz o Polskę (państwo z którego pochodzę i które jest ukryte za bogatymi Niemcami) i zaszczycisz nas chociaż jednym koncertem.

Chciałabym też wiedzieć czy dotarły do Ciebie filmy nakręcone przez Polaków i petycje.

Całuję Natalie

- Polscy fani są coraz bardziej zdesperowani- westchnąłem

- To w końcu ulżyj ich cierpieniom i wybierz się do tej całej Polski!

- Poczekaj. Jestem ciekaw co jeszcze zrobią, żeby ściągnąć mnie do ich kraju :)

- Adam, Adam, Adam jesteś okrutny!

- Wiem - uśmiechnąłem się - i właśnie za to najbardziej mnie kochasz. Prawda?

- Yhm... Jasne. Kocham to Twoje chore poczucie humoru i zamiłowanie do dręczenia fanów- powiedział Sauli mega-komicznym głosem.

Dryyyńńńń!

- A kogo to przyniosło? - Spytałem sam siebie.

- Może deratyzatora ?

- Taaa. Możliwe.

- Idź sprawdź bo Sauli jest ciekawy a zabroniłeś mu wychodzić spod pierzynki.

- Teraz to mnie słuchasz a przed chwilą kłóciłeś się, że nie będziesz ciągle leżał!

- Oj tam Oj tam.

- Adaś!

- Mama! Co z niespodzianka! Co Cię do nas sprowadza?

- Wpadłam na pomysł, że może zrobię placek :) i przyniosę go wam, trochę kalorii nie zaszkodzi a ty Adasiu ostatnio zmizerniałeś.

- Mamo. Ile razy mam Ci powtarzać, że i tak nie jestem i nie będę chudzielcem. Od urodzenia mam ''parę'' kilo za dużo. I tak już pewnie zostanie.

- Bredzisz. Nie jesteś gruby.

- Jestem, jestem a Ty mnie jeszcze tuczysz.

- Kochanie kto przyszedł? - Sauli nie dość , że był ciekawski to jeszcze niecierpliwy :)

- Moja mama! - odkrzyknąłem

- Ach! Dobra. Jak będziesz wracał możesz przynieść mi szklankę wody?

- Jasne!

- Co się stało Sauliemu? - Acha. Mama zauważyła brak 50% mieszkańców tego mieszkanka.

- Męczą go wymioty ale nie pozwolił mi zadzwonić do lekarza.

- Wymioty? A boli go gardło? Albo ma gorączkę?

- Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu nagle zerwał się z kanapy i pobiegł do ubikacji. Podejrzewa zatrucie pokarmowe ale przecież jedliśmy to samo a mnie nic nie jest.

- Hmm. Może zostać z wami i pomóc na przykład w gotowaniu , sprzątaniu albo praniu?

- Nie mamo, poradzimy sobie, jesteśmy już w końcu dorośli :)

- Wiem. I to mnie przeraża. Boję się, że za parę lat będziesz odwiedzał mnie tylko w moje urodziny.

- Nie martw się. Na pewno tak się nie stanie.

- Dobrze, ja wpadłam tylko przynieść placek. Do zobaczenia Adasiu i pozdrów ode mnie symulanta.

- Dobrze mamo.

- A i jeszcze jedna rzecz.

- Jaka?

- Ja chcę mieć wnuki! I to jak najszybciej.- powiedziała Leila i zniknęła za drzwiami.

- Dobrze mamo. Nawet nie wiesz z jaką pasją się o nie staramy każdej nocy -

dodałem kiedy już nie mogła mnie usłyszeć i głupi uśmieszek wpłynął na moją twarz.