Rozdział 5 'Sen'

*Sauli*

Gdzie ja jestem? Tak strasznie tu zimno...

- Adam! - zawołałem.

Odpowiedział mi głośny warkot dobiegający zza moich pleców. Odwróciłem się.

Parę metrów ode mnie na pomoście stał ogromny wilk a z jego pyska kapała piana. Wścieklizna.

Zaraz, zaraz - pomost? Gdzie ja do cholery jestem?

Znajdowałem się pośrodku jeziora po ramiona w lodowatej wodzie, jak nic złapię zapalenie płuc.

Nagle stało się coś bardzo, ale to bardzo dziwnego, a mianowicie ten wilk zaczął zmieniać się w człowieka. I to nie w byle jakiego człowieka.

Chwilę później na miejscu wilka stał Adam a ja ciągle zamarzałem.

- Adam,Koniec zabawy. Chodź tu i mnie wyciągnij bo nie mogę się ruszyć - cały skostniałem.

- Nie wyjdziesz stąd - odpowiedział czarnowłosy ale jego głos brzmiał jakoś inaczej. Tak... No nie wiem przerażająco.

- Co znaczy 'Nie wyjdziesz stąd' ? Adam to nie jest śmieszne! I co się stało z Twoim głosem?

- Z moim głosem jest wszystko w najlepszym porządku, tylko Twój kochaś trochę opadł z sił. Bardzo łatwo było go opętać. - odpowiedział potwór.

- Że co? Jak śmiałeś? -przestałem traktować go jak postać senną bo naprawdę zacząłem się bać.

- Nie docenialiście mnie więc teraz zostaniecie za to surowo ukarani!

Jego oczy zalśniły czerwienią a kły wydłużyły się.

On jest jakimś mieszańcem!

-Pomocy! Pomocy! - krzyczałem.

- Krzycz sobie! Krzycz, i tak nikt Cię nie usłyszy !

Obserwowałem z przerażeniem każdy jego ruch.

Podleciał do mnie i zaczął dusić.

- Zginiesz, ale chcę abyś cierpiał!

- Nie...

- Sauli! Sauli! Obudź się! - Usłyszałem głos którego tak bardzo potrzebowałem. Potwór nadal mnie dusił. Co jakiś czas przestawał a potem zaczynał od początku.

- Odejdź! Ja nie chcę umierać.

- Sauli. Kochanie. Ty nie umierasz. To był tylko zły sen.

Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że znajduję się w swojej sypialni wtulony w Adama.

- Ale... jak to... się stało...? - wydukałem

- Co się stało?

- No przecież opętał Cię jakiś duch i potem zacząłeś mnie dusić!

- To był tylko zły sen.- powtórzył Adam - Chcesz mi go może opowiedzieć?

- Ja... Ja sam nie wiem... On był mieszańcem.

- W jakim sensie?

- Był wampiro-wilkołako-ducho-bestią.

- Dużo tego - Uśmiechnął się Adam

- Naprawdę to wszystko było tak realistyczne! Stałem w jeziorze a na pomoście stałeś Ty.

To znaczy najpierw byłeś wilkiem ze wścieklizną a potem człowiekiem. Potem zamieniłeś się w wampira i podleciałeś do mnie jak duch.

- Hej. Ty to masz wyobraźnie.

- Masz rację. niepotrzebnie tak się bałem. Za dużo 'Zmierzchu' , 'Pamiętników Wampirów' i 'Czystej Krwi'.

- No widzisz. Właśnie jak Twoje zdrowie?

- Czuję się dużo lepiej i wiesz co?

- Nie?

- Jestem strasznie głodny... - Jak na dowód moich słów zaburczało mi w brzuchu.

- Słychać.

- Skąd to masz? - powiedziałem wskazując na słoik pełen śledzi

- Z Polski.

- Prezent od fanów?

- Nie. Od rodziny.

- Masz rodzinę w Polsce?

- Tak. Nie mówiłem Ci?

- Nie wspomniałeś ani słowem.

- Widocznie zapomniałem. Możemy zmienić temat?

- Dobrze. - powiedziałem łapiąc Adama za pośladek i przyciągając do siebie, ale to On rozpoczął pocałunek.

- Błagam oszczędźcie mi tych widoków. - Odezwał się jakiś kobiecy głos. Odskoczyliśmy od siebie.

- Lisa? Co ty tutaj robisz? I dlaczego nie zadzwoniłaś?

- Chciałam zrobić wam niespodziankę ale najwidoczniej przerwałam jeden z waszych niezwykle nieodpowiednich w towarzystwie normalnych ludzi całusów.

- Bardzo śmieszne. A teraz przepraszam was wszystkich mam coś do załatwienia w łazience. - Adam chyba był zły, że Lisa przerwała nam początek dobrej zabawy.

Ach. W sumie to ja też...