Rozdział 8 ''Nowina''

*Sauli*

A może ja faktycznie jestem w ciąży? Nie, to nie możliwe... A jednak mógłbym przysiąc, że przed chwilą coś się we mnie poruszyło...

*Adam*

Dlaczego Sauli zachowuje się tak dziwnie? Coś się dzieje i to coś niedobrego. Czuję to w moczu.

*Sauli*

Nie wytrzymam tego dłużej! Idę do lekarza!

*Adam*

A może dla pewności poszedłby do lekarza ? Nie wiem do jakiego, może ginekolog by coś poradził...

*Sauli*

Co ja w ogóle wyrabiam? Facet w ciąży ? Chyba mi odwala...

*Adam*

Z drugiej strony fajnie by było gdybyśmy mieli nasze własne dziecko... Tylko gdyby to okazało się prawdą to w jaki sposób wytłumaczyć, że facet z penisem urodzi dziecko! i to w dodatku raczej przez odbyt...

*Sauli*

Tak tutaj dziwnie.

- Kurde, synek uspokój się i chociaż przez chwilę przestań kopać tatusia. - A może to jednak dziewczynka?

- Pan Sauli Koskinen? Proszę udać się do gabinetu numer 6.

- ''Lekarz Rodzinny'' Hmm... Ciekawe co powie.

...

- Dzień Dobry.

- Dzień Dobry. Jaki jest powód pana wizyty?

- Ja chyba jestem w ciąży.

- W ciąży? Pan? Proszę pana ale pan jest mężczyzną! To niemożliwe.

- Też tak mi się zdawało ale ostatnio miewam nudności, śpię do późna, mam koszmary, 'humorki' , jem za trzech i czuję jak coś się rusza w moim brzuchu.

- A może to niestrawność?

- Raczej nie.

- Ehh... Proszę pana, z ciążą to nie do mnie. Do ginekologa pan pójdzie albo najlepiej od razu do psychiatry.

Tego było za wiele. Do psychiatry? Czy ja wyglądam jak chory psychicznie?

- To może faktycznie pójdę do ginekologa. Dziękuję za szczerość.

Opisywanie biegania od lekarza do lekarza byłoby bez sensu więc przeskoczę te nieciekawe wydarzenia.

W końcu w jednym ze szpitali zrobili mi USG ale to chyba tylko z ciekawości. W każdym bądź razie : miałem rację - noszę po sercem dziecko. Dziecko Adama. Nie mam bladego pojęcia jak to możliwe ale widziałem je. Jest takie małe, takie bezbronne... Jestem w czwartym miesiącu ciąży...

*Sauli*

- Adam? Możesz zawrócić? - byliśmy w drodze do państwa Lambertów a w samochodzie panowała niezręczna cisza.

- Coś się stało? - TTTTTTTAAAAAAAAKKKKKKKK! Kurde, w ciąży jestem!

- Nie, już nic. Nie ważne.

- ok.

- Adam...

- Hmm ?

- Nie chcesz mi może przypadkiem czegoś powiedzieć ?

- Właściwie to tak.

- Więc słucham. - Może się zapyta!

- Jak się czujesz? - Dobre rozpoczęcie tematu, gratuluję.

- Nie za dobrze. Brzuch mi tak jakoś spuchł. - Uwaga! Przełomowy moment!

- Może masz wzdęcia.

- Tak możliwe...

Czy on jest taki ciemny czy tylko udaje?

Zaraz wybuchnę...

- ADAM!

Ostrzegałem.

- Hmmm...?

- Ja jestem w ciąży!

- Co?

- Głuchy jesteś? Jestem w stanie błogosławionym! - Czemu to musi być, aż takie trudne?

- Acha.

No bo się zastrzelę!

- "Acha'' TYLKO NA TYLE CIĘ STAĆ ?

- Nie tylko dla Ciebie jest to nowość. Wyobraź sobie co teraz będzie!

- Wiem... i boję się...

- Kochanie ja też...