Hej, tu Ako!
Podrzucam w wasze łapki przedostatnią część "Więzów", następną podrzucę wkrótce.
Napiszcie czy wam się podobała:P
Czekam na wasze komentarze:P
Enjoy!
Z akt sprawy dr. T. M. Riddle
Przypadek Edwarda C. notatki po czwartym spotkaniu
Armia noworonarodzonych? To musi być jeden z najbardziej niezwykłych omamów, jakie kiedykolwiek spotkałem. Mogę praktycznie wyobrazić sobie eskadrę morderczych dzieci, spragnionych ludzkiej krwi, co wydaje się śmieszne. Ale nie, nie mógłby żartować o czymś, czego śmiertelnie się boi. Mimo wszystko zastanawiam się, co kryje się za tym ciekawym spojrzeniem na noworodki... Ostatnie halucynacje Edwarda pełne są odniesień do narodzin. Dlaczego? Opisuje nowonarodzonych wampirów, ale są one jak najdalsze od wyobrażeń słodkich, maleńkich dzieci z kłami – a raczej przerażającymi, nieumarłymi istotami owładniętymi morderczym instynktem. Mówi mi, że nowo narodzone wampiry, te, które niedawno zostały zmienione, są najbardziej niebezpieczne ze wszystkich wampirów. Zastanawiam się, co tkwi w tych narodzinach i dlaczego Edward aż tak się ich obawia?
Jego halucynacje wypełnione są obrazami rzezi, krwi i terroru. A Bella jest zawsze w centrum tego wszystkiego. Urocza Victoria, wampirzyca, której kochanek James został unicestwiony, kiedy próbował zabić Bellę powraca z zamiarem zemsty na Cullenach. Victoria pragnie śmierci Belli. To ona stoi za tą straszliwą armią nowonarodzonych...
W imaginacji Edwarda, Bella chce zostać wampirem, chce stać się taka jak on... Ale Edward tego nie chce, pragnąc, by Bella pozostała człowiekiem. Hm. Uważam, że tym, czego Bella naprawdę chce, jest rozszerzenie związku z Edwardem o sferę seksualną. Ale sam akt seksualny w jakiś sposób przekształca się w wyobraźni Edwarda w niosące śmierć i nowe życie ukąszenie. Dlaczego Edward uważa, że stosunek seksualny z Bellą może przekształcić ją w potwora? Nie mogę znaleźć w tym sensu.
Edward mówi, że Bella zbliża się do Jacoba - wilkołaka, który ją kocha. Dziewczyna poznaje jego rodzinę i przyjaciół żyjących w rezerwacie. Jacob, Seth, Sarah, Rebecca, Rachel, Leah, Jared...
Zaraz – czy te imiona nie pochodzą, aby z Biblii? Jakie to dziwne! Co się stało ze starymi, dobrymi indiańskimi imionami w takimi jak Niedźwiedź, czy Błękitne Niebo? Ach... chwileczkę... Imiona te nie występują tylko w Biblii, ale i w Księdze Mormona! Edward musiał poznać jakichś Mormonów... Księga Mormona mówi o rdzennych Amerykanach jako o potomkach Izraelitów, którzy przybyli do Ameryki. A wśród nich żyli znani z mądrości i bogobojności tacy prorocy i przywódcy jak Jakub, Samuel, Jared, Set i Lewi... A Lamanici, rdzenni mieszkańcy Ameryki północnej są opisani w Księdze Mormona jako posiadający „mroczną skórę" – rodzina Blacków! Rdzenni Amerykanie żyli jak prorocy w puszczach i na pustyniach... Ale prorocy na pustyni nie zawsze byli słuchani, nawet, kiedy mówili prawdę.
Czy prawdą jest to, co mówią ci rdzenno amerykańscy prorocy? Legendy zawarte tradycji plemienia Quiletów i młode wilkołaki z halucynacji Edwarda mówią to samo: wampiry są śmiertelnie niebezpieczne i nie można ufać, a Bella zadając się z nimi w niebezpieczeństwie.
Mimo wszystko jednak wilkołaki sprzymierzają się z wampirami, by ochronić Bellę prze Victorią i jej armią nowonarodzonych... Co oni oznaczają na Boga? Co symbolizują nowonarodzeni? Coś nowego i strasznego, co nadchodzi... Riley jest ich przywódcą i mentorem, jest on również nowym kochankiem Victorii... Tym, który ich napędza? Nowonarodzone wampiry... Nienaturalne życie wynikające ze śmierci... Czyjej śmierci?
W czasie zaciętej walki Riley zostaje unicestwiony przez Setha w wilczej postaci. Seth, wilk… Ach! Oprócz biblijnego Seta i proroka Mormonów o tym samym imieniu istnieje jeszcze jeden, nieco lepiej znany nam Set – egipski bóg chaosu i pustyni, bóg o głowie przypominającą psią, ale nieco inną, która może być głową wilka... Egipski Set jest mordercą, zabija i rozczłonkowuje ciało własnego brata, Ozyrysa.
Przypomniałem sobie, że brat Edwarda również umarł. Ale nie z winy Edwarda, to pewne – Edward był wówczas małym, nie zdolnym do samodzielnego poruszania się dzieckiem. Dziecko... Noworodek? Och, to absurd! Oczywiście, że Edward nie miał nic wspólnego ze śmiercią brata...
Victoria w końcu zostaje pozbawiona głowy przez Edwarda, a Bella jest wreszcie bezpieczna... Edward obiecuje jej, że zmieni ją w wampira, jeśli tylko najpierw za niego wyjdzie...
Słuchałam dramatycznej historii Edwarda z zaciekawieniem. Tyle krwi...
No i propozycja małżeństwa... Postanowiłem porozmawiać z Bellą. Poprosiłem Edwarda, by ją do mnie przysłał, gdy skończyliśmy rozmawiać. Czekała w poczekalni, jak zawsze. Zerknąłem ukradkiem na nich rozmawiających w poczekalni. Piękna twarz Edwarda była napięta, uważna i skupiona. Nie odezwał się, kiedy Bella delikatnie pogładziła jego policzek idąc w kierunku mojego gabinetu. Zawsze taki czujny, uważny... Zastanawiam się dlaczego?
Poprosiłem Bellę, tak taktownie, jak tylko mogłem, by opowiedziała czy Edward kiedyś się jej oświadczył. Łzy smutku zabłyszczały w jej pięknych ciemnych oczach, kiedy pokręciła głową. – Nie, nic z tych rzeczy. Nic konkretnego. Na początku, zanim zachorował, mówił o nas będących ze sobą już na zawsze, ale teraz twierdzi, że znajduję się w niebezpieczeństwie przebywając tak blisko niego...
– A czy wierzysz, że mówi prawdę? Czy jesteś w niebezpieczeństwie, moja droga?
Pokręciła głową niecierpliwie. – Jedyne, co mi zagraża to przede wszystkim śmierć z powodu złamanego serca...
– A nie sądzisz, że... Edward sam mógłby być dla ciebie zagrożeniem w jakikolwiek sposób? Przecież jego halucynacje są raczej brutalne?
Jej wielkie brązowe oczy patrzyły prosto na mnie. – Nie obchodzi mnie to, że mógłby być dla mnie zagrożeniem. Kocham go i chcę go odzyskać.
Hm. Niezwykłe stworzenia, te nastolatki... Są zdolne do takich wielkich uczuć, a jednocześnie za grosz nie mają instynktu samozachowawczego. Dobrze, że Cullenowie mają na nią oko. Cóż, przynajmiej mam nadzieję, że to dobrze...
Pozostałem zamyślony w fotelu jeszcze w chwilę po tym, jak Bella wyszła. Moje rozmyślania zostały przerwane przez brzęczenie interkomu na moim biurku.
– Mike Newell do pana, doktorze. Nie jest umówiony, ale chce z panem porozmawiać o Belli.
Uniosłam brwi. – O Belli? Proszę go do mnie przysłać, pani L.
Mike Newell okazał się być sympatycznym nastolatkiem o okrągłej twarzy, z swobodnym sposobem mówienia.
– Przepraszam, że nachodzę pana bez terminu, panie doktorze. – Zaczął. – Ale słyszałem, że zajmuje się pan przypadkiem Edwarda Cullena i że widywał się pan z Bellą. Jestem jej przyjacielem. – Zarumienił się lekko. Przyjacielem? Chyba o wiele trafniej byłoby nazwać go wielbicielem Belli.
Uśmiechnąłem się do niego. – Mike, mam nadzieję, że wiesz o tajemnicy lekarskiej i o tym, że nie mogę ci nic powiedzieć o ludziach, których leczę?
Wyglądał na trochę speszonego, ale skinął szybko głową. – Tak rozumiem, o czym pan mówi.
– To dobrze. – Pośpiesznie dodałem. – Możesz podzielić się ze mną swoją wiedzą, ale musisz wiedzieć, że z mojej strony to niemożliwe, chodzi o dobro pacjentów i ich rodzin, poza tym zapewniam cię, że nikt nie dowie się o tym, co mi powiedziałeś... dla twojego dobra.
– Tak, racja. – Spojrzał na mnie z ulgą wymalowaną na twarzy, – No cóż, sądzę, że są pewne rzeczy, o których powinien pan wiedzieć. Wiem, że się wtrącam, ale... ale jestem bardzo niespokojny o Bellę, sam pan rozumie...
Skinąłem głową. – Możesz mi opowiedzieć o wszystkim, co cię niepokoi. Zachowam to w tajemnicy.
– To dobrze. – Wziął głęboki oddech. – Chodzi o to, że... bardzo lubię Bellę, ale wiem, że nie jest mną zainteresowana, bez względu na to, co się dzieje pomiędzy nią a Edwardem. Mogę to zaakceptować, mimo wszystko jednak wciąż mi na niej zależy... i chcę, żeby była bezpieczna i nie sądzę by miało tak być przy Edwardzie Cullenie, nie tylko, dlatego, że jest szalony... Ja przepraszam... wiem, że to nie tak nazywacie ten stan umysłu w waszym medycznym żargonie, ale nie o to mi chodzi... Rzecz w tym... wiem, że Edwardowi wydaje się, że jest wampirem, przykro mi z jego powodu, ale może mógłby pan mu coś przepisać albo coś, co mogłoby mu pomóc. Ale nawet, jeśli dostanie odpowiednie leki i znowu stanie się normalnym człowiekiem, to wciąż będę się o niego martwił, nie znosiłem tego jak on traktował Bellę, zanim jeszcze zachorował.
Pochyliłem się do przodu zaintrygowany. – Co masz na myśli?
Przełknął ślinę. – Rozumiem, że ma obsesję na jej punkcie. To normalne, większość chłopaków jest zadurzona w Belli, ale jego obsesja zawsze wydawała mi na jakiś sposób dziwna. Na jakiś sposób chora. Mówi, że chce ją chronić, ale według niego oznaczało to, że, od kiedy zaczęła się z nim spotykać inni ludzie, w tym przyjaciele, musieli zejść na dalszy plan. Chciał żeby była z nim przez cały czas, po to by mógł ją chronić. No i Bella wspomniała kiedyś, że wkradał się do jej sypialni co noc, by siedzieć przy niej i patrzyć na nią, kiedy śpi. To naprawdę chore...
– Hm. – Musiałem się z nim zgodzić.
– Rozumie pan... – Mike kontynuował. – Czytałem kiedyś o psychopatycznych mordercach i w wielu przypadkach zwyrodnialec zaczynał zbliżać się do swojej przyszłej ofiary spotykając się z nią, kontrolując i obserwując każdy jej ruch, odcinając ją od innych ludzi. A potem dochodziło do aktów przemocy... Nie wydaje mi się by Edward, mówiąc szczerze, mógłby kiedykolwiek skrzywdzić Bellę. Jednak pan, który tak jak ja naprawdę się o nią martwi przyzna, że to możliwe. Cieszę się, że nie są już razem, ale wiem, że chce go z odzyskać. Pomyślałem, że jeśli miałoby to mu pomóc, to mogliby się zejść. Naprawdę mi się to nie podoba, ale dla ich wspólnego dobra mógłbym się na to zgodzić... Jednak wciąż pozostaje ta niepewność... Jeśli zaczęłaby spotykać się z jakimś innym, fajnym facetem, który byłby dla niej dobry, to byłbym zazdrosny, nie przeczę, ale nie chciałbym, żeby cierpiała z ręki kogoś, kogo naprawdę kocha...
To było bardzo interesujące. I bardzo niepokojące. – Rozumiem. Dziękuję za to, że poinformowałeś mnie o swoich obawach, Mike. Naprawdę wiele mi rozjaśniły...
– Dziękuję. – Mike wstał i podał mi rękę. – Dziękuję za spotkanie i proszę uważać na Bellę.
Uśmiechnąłem się do niego. Bardzo mi się podobał. Na pewno nie posiadał tego niemal nadludzkiego piękna Cullenów, ale miał dobre serce. Bella mogłaby trafić o wiele gorzej. Może już trafiła...
