Z akt sprawy dr. T. M. Riddle
Przypadek Edwarda C. notatki po piątym spotkaniuZ Edwardem jest coraz gorzej. Jego urojenia są stają się coraz bardziej intensywne i odseparowane od rzeczywistości. Wyglądał na chorego, kiedy przyszedł do mnie tego ranka. Jego skóra jest zawsze blada, ale teraz jego bladość zyskała już niemal upiorny odcień, a w oczach miał gorączkowy blask. Już nie rozmawia z Bellą, używa do tego członków swojej rodziny. Cullenowie są bardzo zaniepokojeni.
Edward nie odpowiada już na moje pytania, po prostu siedzi cicho w moim biurze i mówi, bardziej do siebie niż do mnie. Dlaczego jego stan zmienia się na gorsze? Co się z nim dzieje?
Słuchałem uważnie jego gorączkowych wynurzeń, bo wierzę, że jego podświadomość wie, co mu dolega i że jakaś część jego umysłu próbuje przekazać mi prawdę o przyczynach jego stanu, jeśli tylko będę w stanie rozszyfrować dziwne symbole jego imaginacji.
Zgodziła się ze mną ożenić. Bella jest teraz moją żoną. Wyruszamy w podróż poślubną na odległą wyspę, którą Carlislie podarował Esme, nazywając ją jednocześnie jej imieniem, gdzie Bella od razu zachodzi w ciążę. Ale coś jest nie tak, jest coś nienaturalnego w dziecku rozwijającym się w jej łonie. To potwór – po części wampir i człowiek, hybryda, która nie może istnieć. Co gorsze jednak rodząc się może pozbawić ją życia, każde z nas namawia ją do aborcji, poza Rosalie, która stoi na straży zarówno matki, jak i dziecka w nadziei, że będzie mogła się nim zaopiekować po śmierci Belli. Błagam ją, by zgodziła się na aborcję, ale Bella nie chce jej, pragnie zatrzymać dziecko. Dziewczynka rodzi się przedwcześnie, a Bella umiera. Nie mając innego wyboru zmieniam ją w wampira.
Nazywamy naszą córkę Renesmee, po matce Belli i mojej. Jacob wpaja ja sobie od chwili, gdy po raz pierwszy na nią spogląda. Nazywa ją Nessie, co wkurza Bellę, która nie chce by jej dziecko nosiło imię potwora z Loch Ness. Inne wampiry zaczynają coś podejrzewać i dochodzą do wniosku, że stworzyliśmy nieśmiertelne dziecko – których tworzenie zostało zakazane przez Volturi. Nasza kuzynka Irina informuje ich o tym. Nieśmiertelne dziecko i jego stworzyciele muszą zostać zabici. Dawno temu matka Iriny sama stworzyła takie dziecko nazywając go Vassili. Volturi dowiedzieli się o tym i unicestwili oboje. Ale trzy córki tej kobiety nie były nieśmiertelnymi dziećmi, więc pozwolono im żyć.
Volturi nadchodzą, aby ukarać nas. Ale Bella chroni nas wszystkich swoją mentalną tarczą opierającą się ich umiejętnością. Poza tym Alice i Jasper odnajdują istotę tego samego rodzaju co Renesmee i udowadniają Volturi, że moja córka nie jest nieśmiertelnym dzieckiem i ci odchodzą nie wyrządzając nam krzywdy.
Dzieci... Dzieci pojawiają się w znacznej części omamów Edwarda. Najpierw była armia morderczych nowonarodzonych, a teraz jego własne, nienarodzone jeszcze dziecko, grożące śmiercią własnej matce! Czy to dlatego boi się skonsumować swój związek z Bellą, ponieważ obawia się, że urodzi ona coś potwornego? O jaki rodzaj potwora mu chodzi? O dziecko, które odziedziczy jego chorobę psychiczną
Renesmee, hybrydowe dziecko, które nie jest ani człowiekiem, ani wampirem, czy może zarówno człowiekiem, jak i wampirem. Nieśmiertelne dziecko, które nie powinno istnieć. Dlaczego nie może ona mieć prawa do życia? Nessie... Podobnie jak potwór z Loch Ness! Oczywiście Bella nie wierzy, że jej dziecko jest potworem. Zastanawiam się czy to ona reprezentuje prawdziwe dziecko, czy coś bardziej abstrakcyjnego – potworne konsekwencje zakazanego związku Edwarda i Belli?
Vassili i jego matka zostali unicestwieni. Był wyrodkiem, potworem i nie powinien żyć... Kiedy zapytałem Edwarda o imię matki trzech sióstr wymienił je z ociąganiem. Sasha... Sasha i Vassili... Sasza, to tradycyjne rosyjskie zdrobnienie Aleksandra, prawda? Jest tak wiele rosyjskich imion w tej historii: Sasha, Vassili, Irina, Tanya. A czy Demetri nie był jednym z Volturich?
Zastanawiam się, dlaczego syn Sashy był inny od swoich sióstr? Dlaczego był przeklętym nieśmiertelnym dzieckiem, a one nie były?
Niektóre dzieci są zakazane... Dlaczego? Wyimaginowana Nessie, nazwana po archaicznym potworze, została poczęta na Wyspie Esme, nazwanej tak przez zakochanego w swojej żonie Carlislie'a... Dziwne miejsce dla pierwszego kontaktu seksualnego, wyspa nazwana imieniem jednego z rodziców. Jest w tym coś nieomal kazirodczego...
Coś kazirodczego... Istnieją pewne aluzje w halucynacjach Edwarda odnoszące się do relacji rodzinnych, które są zbyt bliskie... Przekształcił nazwisko ojca Belli, sprawił, że stał się on podobny do swego ojca – Charlie i Carlisle... Ale jeśli ci dwaj ojcowie są na jednym poziomie, są jednym i tym samym, to czyni go bratem Belli... Być może jest to reminiscencja strachu spowodowanego tym, że skoro nikt nie zna jego krewnych to związki z adoptowanym rodzeństwem mogą skończyć się małżeństwem pomiędzy prawdziwym rodzeństwem. A niektórzy z Cullenów będą nie tymi, kim wydają się być – związki pomiędzy rodzeństwem... Rosalie i Emmett, Alice i Jasper. Są oni oficjalnie przysposobionymi krewnymi, a nie siostrami i braćmi poprzez krew; jest jednak coś niejasno niewygodnego w tym... A jeśliby wszystko nie było już skomplikowane, Jasper wydaje się być zauroczony Bellą, dziewczyną swojego brata. A z tego, co widziałem podziw, jaki żywi Alice w stosunku do Belli nie sugeruje, żeby uczucia tej cudownej dziewczyny były tak bardzo odmienne od uczuć jej chłopaka...
Czy to właśnie tego obawia się Edward? Jakiegoś kazirodczego związku, który zaowocuje jakimś potwornym dzieckiem? Być może on sam jest produktem takiego związku? Nie, nie musi być w tym coś bardziej zasadnego niż lęk. Krew... Szkarłatna linia biegnie przez wszystkie jego omamy... Krew musi mieć jakieś znaczenie.
-o0o-
– Doktorze? Mogę panu przerwać na chwilę? – Głos pani L. przerwał mój strumień myśli.
– Oczywiście, pani L., zawsze pani może.
Ale, o co chodziło? Pani L, Była prawie tak blada jak Edward, gdy weszła do mojego biura niosąc dużą książka oprawioną w skórę pod pachą. Opadła na krzesło.
– Co się stało, moja droga? Czy jest pani chora?
Pokręciła głową. – Nie, nie chora. Jestem tylko nieco wstrząśnięta. – Przełknęła. – Uważam, że powinien pan zobaczyć coś, co znajduje się w tej książce.
Otworzyła księgę z wysiłkiem, szybko odnajdując właściwą stronę i podała mi ją. Spojrzałem na nią zaciekawiony. Więc to tym zajmuje się moja sekretarka w wolnym czasie. A miało to być coś interesującego.
Książka traktowała o historii Rosji. Była otwarta na rozdziale o tragicznej śmierci carskiego rodu Romanowów, ostatniego cara Rosji i jego rodziny. Znałem tą historię dość dobrze, rzecz jasna. Po rewolucji październikowej, car, caryca Aleksandra i ich dzieci zostali rozstrzelani przez pluton rewolucyjnych żołnierzy w 1918 roku. Znajdowało się tam kilkadziesiąt opisów fantastycznych legend o jednym, czy dwóch carskich dzieciach, które przeżyły kule i bagnety, najczęściej wspominano najmłodszą córkę carskiej pary, Anastazję lub jej brata Aleksego, kilkuletniego następcę tronu.. Tajemnicza kobieta twierdziła, że jest zaginioną Anastazją, a kilku młodych mężczyzn podszywało się pod Aleksego. Jednym z nich, jak sądzę, był niejaki Wasyl?
Vassili i Sasha... W języku rosyjskim, Aleksandra, matka Aleksego mogła zdrabniać swoje imię w formie Saszy. Jaki dziwny zbieg okoliczności...
Przyjrzałem się kilku zdjęciom w książce. Co to jest? Wpatrywałem się w czarno biały portret przystojnego młodego carewicza Aleksego, bladego chłopca z dużymi, pełnymi życia oczami. Było coś znajomego w tej twarzy!
To była twarz Edwarda...
Nie, to niemożliwe! Ich wzajemne podobieństwo było uderzające, ale nie łączyło ich nic więcej. Chłopiec na zdjęciu nie żyje od 1918 roku.
Zaraz... Czy Edward nie wspominał, że został zmieniony w 1918 roku? Poczułem nagły dreszcz przebiegający przez moje ciało.
Potem zatrzasnąłem książkę/
– Dość tego! – Powiedziałem stanowczo, bardziej do siebie niż do pani L. – Interesujące jest to podobieństwo pomiędzy Edwardem a małym carewiczem, ale to wszystko. Nie wierzę...
Więc to jest tym, w co tak bardzo nie chcę uwierzyć? Równie dobrze mogę powiedzieć to głośno.
Westchnąłem. – Nie wierzę, że Edward jest zaginionym potomkiem rosyjskiego cara, przekształconym w wampira w 1918 roku. To byłoby zupełnie absurdalne.
Pani L. przytaknęła skwapliwie. – Tak, byłoby, – Była bardziej niż chętna by się ze mną zgodzić. Podobieństwo... Te wszystkie zbiegi okoliczności. Włączając oczywiście to, że ten biedny chłopiec mówił o rodzinie królewskiej, a także artykuł w gazecie, że jakaś szalona Rosjanka była widziana w pobliżu miejsca, w którym Edward został znaleziony jako niemowlę...
Ach, tak. Zapomniałem o tym.
– I w czasach caratu w Rosji było wiele wilków. Usłyszałam tego biednego chłopca mówiącego o wilkach... I o byciu zimnym. Jak pan wie, Romanowowie zostali uwięzieni na Syberii w środku zimy, na kilka dni przed swoją śmiercią. Ich egzekucja została przeprowadzona przez pułkownika Yaakova, czyli Jakuba, który chciał pozbyć się ze społeczeństwa królewskich pasożytów, krwiopijców, jak nazywali ich komuniści...
– Moja droga pani L., wystarczy! – Wstałem od biurka i zacząłem chodzić po pokoju, próbując naprowadzić moje myśli na właściwy tor. Krew. Wampiry. Rodzina Królewska. Victoria. Zaraz, czy Aleksy nie był spokrewniony z królową Wiktorią i królem Jakubem ze strony matki? Królewskie rody Europy zawsze krzyżowały się ze sobą, coraz bardziej zawężając granicę kazirodztwa, co nie było rozsądne.
zdrowe. Ale co to wszystko znaczy?
Och, bądź poważny! Powiedziałem sam sobie. Edward był chłopcem mającym dziwne halucynacji, ale to nie czyni go jednym z przeklętych Romanowów!
Zamarłem w pół kroku. Przekleństwo Romanowów! Krew, krew... Zawsze chodziło o to!
To wyjaśnia wszystko, obsesję Edwarda na punkcie krwi, tragiczną śmierć jego brata, jego strach przed narodzinami obciążonych genetycznie dzieci!
Sięgnąłem po telefon i wykręciłem numer doktora Cullena. Musiał zawieźć Edwarda do szpitala. Nie było chwili do stracenia.
-o0o-
– Więc mimo wszystko jest Romanowem! – Pani L. brzmiała na raczej zadowoloną.
– Podejrzewam, że tak. – Powiedziałem. –Choć na pewno nie samym carewiczem. To byłoby niemożliwe...
– Oczywiście, że nie. – Pani L. przyznała mi rację. Uśmiechnąłem się lekko.
– Czy jest dalekim potomkiem Romanowów, czy nie, Edward rzeczywiście choruje na tą samą rzadką chorobę, na jaką cierpiał Aleksy i inni męscy członkowie jego rodziny, ta przerażająca dziedziczna choroba przeszła do carskiej rodziny poprzez wnuczkę królowej Wiktorii, carycę Aleksandrę – cierpi na hemofilię, chorobę, której nazwa dosłownie „miłość do krwi".
– Miłość do krwi... pragnienie krwi. – Pani L. zadrżała lekko.
– Hemofilikom brakuje czynnika krzepnięcia we krwi, a to może być zabójcze. Najmniejsze zadrapanie może doprowadzić do śmierci. Podejrzewam, że właśnie to stało się z nieszczęśliwym bratem Edwarda. Choroba jest przekazywana za pośrednictwem linii żeńskiej, choć dotyczy tylko mężczyzn. Czasami krwawienie jest wewnętrzne, a kiedy występuje w mózgu, może prowadzić do psychozy i halucynacji. Podejrzewam, że halucynacje Edwarda zaczęły się od pęknięcia jednego z naczyń krwionośnych w mózgu. Myślę, że musiał nieświadomie wiedzieć, co mu dolegało, choć jego świadomy umysł nie był w stanie tego wyrazić. Jest oczytanym chłopakiem, może jakaś część jego umysłu stworzyła połączenie pomiędzy jego chorobą, a historia Romanowów i zaczął opowiadać dziwną baśń o krwi i niebezpieczeństwach...
– Co z nim teraz?
– Otrzymałem telefon ze szpitala, lekarze twierdzą, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane... Byli w stanie powstrzymać niewielkie krwawienie w mózgu Edwarda. Musi on być bardzo dokładnie monitorowany w przyszłości, oraz biorąc pod uwagę regularne wlewy kompatybilnego czynnika krzepliwości krwi przechodzić przez kilkudniową hospitalizację każdego miesiąca, ale wierzę, że wszystko będzie dobrze. Przecież ma wierną dziewczynę u swojego boku, która nie spuści go z oka.
Pani M. uśmiechnęła się zachwycona. – Wiec znowu są razem?
– Och, zdecydowanie. Urojenia Edwarda zniknęły, a on jest gotowy do wznowienia normalnego życia. Pewnego dnia, może nawet być w stanie mieć dzieci. Choć jego podświadomość była przerażona, że mogłyby przejąć w genach jego hemofilię, ów straszny „wampiryzm". Bella i ich możliwe dzieci będą miały zwyczajne życie, oczywiście, nie zarazi się tym od niego – chociaż jego lekarze radzili im, żeby byli trochę ostrożni podczas stosunku, żeby nie narazić go na zranienie. Ich dzieci nie będą cierpieć na tą chorobę. Hemofilia jest dziedziczna, ale ponieważ jest przekazywana z matki na syna, dzieci Belli będą wolne od tej choroby, ponieważ to on choruje, a nie ona. Ich dzieci zostaną ochronione, przez geny matki.
Na tym zakończę moje notatki na temat dziwnego przypadku Edwarda C. Otrzymałem wspaniały list od Belli, w którym ta dziękuję mi za uratowanie jej ukochanego i odzyskanie szczęścia, na które straciła już nadzieję. Ach, piękna Bella! Mimo wszystko nigdy nie została oblubienicą wampira, a pani L. wciąż żywi skrycie nadzieję, że ludzka Bella kocha tego straconego księcia.
Być może to prawda.
