Witajcie!
Dziękuję za wszystkie pozytywne reakcje.
Mam nadzieję, że spodoba Wam się 2 rozdział.
Nie mam ostatnio weny, więc nie jest za długi :)
Po obejrzeniu ostatnich odcinków The Originals i The Vampire Diaries, jestem przekonana, że to nie koniec Klaroline. Musieli się rozstać chwilowo - nie było to ostateczne, bo Klaus miał świetny nastrój, a Caroline przyznała, że miało się skończyć na pocałunku, jednak Klaus spisał się tak dobrze, że zapragnęła więcej...
- Doskonale sobie z nią radzisz – zwróciła się do Caroline Rebeka, kiedy ta zmieniała pieluchę Lilly.
- Dziękuję. Do tej pory nie miałam do czynienia z noworodkami. Ale z Lilly wszystko przychodzi mi naturalnie. To najgrzeczniejsza dziewczynka na świecie – odparła blondynka
- Tak, kiedy Ty jesteś przy niej. Jednak kiedy Cię nie wyczuwa, drze się w niebogłosy. Szkoda, że nie widziałaś jak Elijah próbował ją wczoraj nakarmić. Następnym razem nagram Ci film – powiedziała próbując nie wybuchnąć śmiechem Pierwotna
- Przecież, jak wróciłam z uczelni , Lilly smacznie spała. Była najedzona i przebrana, więc na pewno nie było tak źle – próbowała oponować Caroline.
- Była – potwierdziła Rebeka – ale tylko dlatego, że Nik wrócił wcześniej i się nią zajął. Gdy tylko wziął ją na ręce natychmiast się uspokoiła. Kto by pomyślał, że mój brat ma podejście do dzieci?
- Klaus ma też wrażliwą stronę, tylko nie wszyscy mieli okazję ją poznać – broniła hybrydy Caroline
- Ale ty miałaś prawda? Powiedz mi, co właściwie łączy Cię z moim bratem? – dociekała Pierwotna
- Pomagam mu w opiece nad Lilly. Przecież wiesz, że złożyłam obietnicę Hayley – odparła wampirzyca po czym podniosła noworodka z przewijaka i położyła w kołysce.
- I to wszystko? – nie dawała za wygraną Rebekah, a gdy Caroline w odpowiedzi pokiwała jedynie twierdząco głową kontynuowała – czyli Ci przeszło i już go nie chcesz?
- Skąd niby Ci przyszło do głowy, że kiedykolwiek… - zaczęła wampirzyca jednak Pierwotna przerwała jej gestem ręki i powiedziała patrząc prosto w oczy blondynki:
- „Będę z Tobą szczera, będę z Tobą szczera, odnośnie tego czego chcę" co ty na to? – zapytała z uśmieszkiem Rebeka
- Słyszałaś to?
- I wiele więcej… jednak dalsza część waszej „rozmowy" nie nadaje się do powtórzenia przy dziecku…
- Rebeka… ja…
- Caroline, mnie nie musisz się tłumaczyć. Od początku było jasne, że wcześniej czy później do tego dojdzie. Pytanie było tylko kiedy. Jednak dziwię się, że po „tym" Nik zgodził się wyjechać z Mystic Falls bez ciebie.
- Obiecał, że opuści Mystic Falls na zawsze, jeśli przyznam się co do niego czuję.
- A wszyscy wiemy, że mój brat zawsze dotrzymuje obietnic – powiedziała z ironią Rebekah – Haley miała rację, że poprosiła Cię o opiekę nad córką. Nik jest inny przy Tobie. Bardziej… ludzki. Muszę Ci się przyznać, że nie wierzyłam, że mój brat kiedykolwiek się zmieni, ale teraz… sama nie wiem… może jednak jest dla niego szansa – Pierwotna spojrzała na Caroline i kobiety uśmiechnęły się do siebie – jedno jednak jest pewne, aby do tego doszło, musisz stać przy jego boku. Bez Ciebie, nie ma na to najmniejszych szans
- Nie przeszkadzam? – głos hybrydy przerwał rozmowę kobiet
- Mówisz, jakby to Cię obchodziło – powiedziała chłodno Rebeka – zresztą nie ważne i tak miałam już iść
Po opuszczeniu pokoju przez Pierwotną, Klaus zamknął za nią drzwi.
- Co robisz? – zapytała ze strachem w głosie Caroline
- Chcę porozmawiać – odpowiedział z uśmiechem mężczyzna
- Mam masę rzeczy do zrobienia. Może później.
Po tych słowach Caroline chwyciła za klamkę, jednak nim zdołała otworzyć drzwi , Klaus odwrócił ją w swoją stronę i przygniótł swoim ciałem do ściany.
- Później mam w planach coś innego… - powiedział zmysłowo hybryda
- Jeśli myślisz, że pójdę z Tobą do łóżka to jesteś w dużym błędzie! – krzyknęła Caroline, jednak przypomniawszy sobie o śpiącym dziecku ściszyła głos - to ostatnie miejsce w którym…
- W porządku – odparł robiąc głęboki wdech Klaus, a potem uśmiechając się dodał – łóżko może być ostatnie – i zaczął zbliżać swoje usta do warg Caroline
- Obiecałeś – wyszeptała blondynka – powiedziałeś, że…
- Pamiętam, co powiedziałem kochanie i dotrzymałem słowa. Nie wróciłem do Mystic Falls, choć nie masz pojęcia jakie to było trudne, po tym co się między nami wydarzyło. Jednak nigdy nie twierdziłem, że przestanę Cię pragnąć – usta Klausa były coraz bliżej jej – Poza tym kiedyś obiecałem Ci, że będę Twoją ostatnią miłością i będę więcej niż szczęśliwy móc dotrzymać słowa.
Caroline miała już przygotowaną odpowiedź, jednak w chwili gdy ich wargi się zetknęły, blondynka zapomniała o otaczającym ją świecie. Pragnęła by ta chwila trwała wiecznie, dlatego zamiast przerwać, pogłębiła pocałunek i naparła na Klausa swoim ciałem. Hybryda w odpowiedzi zaczął całować jej szyję, przez co z gardła Caroline wyrwał się zmysłowy jęk, co jeszcze bardziej zachęciło go do kontynuowania pieszczot.
- Nawet nie wiesz ile razy o tym śniłem - zachrypnięty głos Klausa docierał do blondynki jakby z oddali – o Twojej gładkiej skórze, o Twoich zmysłowych ustach, o Twoich pięknych oczach, które zachodzą mgłą za każdym razem, kiedy doprowadzam Cię na szczyt.
- Ja też o Tobie śniłam – odezwała się w końcu Caroline i ujęła w dłonie jego twarz zmuszając go by spojrzał jej w oczy – o Twoim dotyku, prześlicznych dołeczkach… - uśmiech nie znikał z twarzy obojga – wiele razy chciałam do Ciebie zadzwonić…
- Więc dlaczego tego nie zrobiłaś – po tych słowach Klaus przestał się uśmiechać i po chwili dodał z poważną miną – wiesz, że kolejny ruch należał do Ciebie. Gdybyś tylko dała mi jakiś znak…
- Wiem, i dlatego tego nie zrobiłam. Bo gdybyś wrócił, nie znalazłabym w sobie tyle siły, żeby Ci się oprzeć.
- A teraz? – zapytał z nadzieją Klaus
- A teraz zamknij się i mnie pocałuj!
Klaus nie potrzebował lepszej zachęty, żeby wziąć się do działania i w wampirzym tempie przeniósł Caroline do sąsiedniego pokoju. Jego pokoju. Stawiając ją delikatnie na podłodze zapytał:
- Czy tym razem może być łóżko?
Caroline przez chwilę stała nieruchomo i przypatrywała się w szoku posłaniu.
- Wow, ty to nazywasz łóżkiem? To największe ŁOŻE jakie w życiu widziałam! Można by co dziennie spać w innym jego fragmencie a i tak nie wykorzystałoby się całego przez tydzień!
- Myślę, że damy radę wykorzystać każdą jego część dzisiejszej nocy… - powiedział muskając szyję Caroline ustami – po tym co stało się w lesie, łóżko może okazać się nie wystarczające, by sprostać Twoim oczekiwaniom…
- Moim oczekiwaniom? „Oczekiwanie" to Twoje ulubione słowo ostatnimi czasy – odgryzła się Caroline
- Masz na myśli to, że kiedy pierwszy raz się kochaliśmy w lesie, przeciągałem moment kulminacji? – powiedział Klaus uśmiechając się
- Przeciągałeś? Doprowadziłeś mnie do granic wytrzymałości!
- Takie było założenie, kochanie. Teraz wiesz jak ja się czułem przez ten cały czas, który kazałaś mi na siebie czekać. Poza tym opóźnianie gratyfikacji potęguje rozkosz.
- Jakoś nie przypominam sobie, żebym na kolejne 90 „gratyfikacji" musiała tyle czekać.
- Cóż mogę powiedzieć, jestem mężczyzną. A w zasadzie to w połowie zwierzęciem – odparł Klaus i pocałował zmysłowo Caroline – a tak dla jasności wiem, że arytmetyka nie jest twoją mocną stroną – było 107 gratyfikacji. Choć może to nie jest wina błędnego policzenia, a wymiany krwi. Ona potrafi wprowadzić na inny poziom świadomości.
- Ale Ciebie nie? – powiedziała ze smutkiem Caroline – to znaczy, że dla Ciebie to nie było…
- Caroline, nigdy z nikim nie było mi lepiej. To moja wilkołacza strona pozwoliła mi pozostać w rzeczywistości, choć może nie przez cały czas- odrzekł z uśmiechem Klaus gładząc policzek blondynki
- Nie chciałeś „przejść na inny poziom świadomości"?
- Nie – powiedział bez zająknięcia hybryda
- A to dlatego, że…?
- Nie chciałem stracić ani sekundy z czasu, który mi ofiarowałaś. Chciałem móc na Ciebie patrzeć, gdy daję Ci rozkosz – powiedział pożądliwym głosem mężczyzna
- Och… - zdołała wyksztusić z siebie blondynka - A zanim złamałeś klątwę? Przed tym jak zbudziłeś swoją dziką stronę? – zapytała niepewnie Caroline
- Wtedy nie kosztowałem takiego sposobu uprawiania stosunku – powiedział bez ogródek Klaus, a widząc zdezorientowaną minę kobiety dodał – podczas seksu piłem krew wielu kobiet, jednak żadna z nich nie kosztowała w tym czasie mojej. To przywilej zarezerwowany tylko dla Ciebie.
- Nigdy bym nie przypuszczała… Czy to znaczy że dzisiaj też mi na to pozwolisz?
- Pod jednym warunkiem, że w zamian dostanę Twoją pyszną krew – odparł Klaus i zaczął śledzić palcem żyłę na szyi Caroline, a następnie złożył w tym miejscu delikatny pocałunek
- Nadal zamierzasz się kontrolować? – zapytała zachrypłym z pożądania głosem kobieta
- Teraz kiedy wiem, że obudzisz się rano przy moim boku, mogę nie być w stanie. Bo tak będzie, prawda Caroline? - zapytał hybryda, przedzielając wypowiedzenie każdego słowa pocałunkiem w szyję, podczas gdy jego dłonie przesuwały się z talii w górę odnajdując zapięcie sukienki i powoli go odsuwając.
- Tak – zdołała jedynie wyszeptać z zamkniętymi oczami Caroline, gdyż dotyk jego dłoni na jej skórze rozpalił w niej żądzę.
Klaus uśmiechnął się słysząc jej odpowiedź i ciesząc się z tego, jak cudownie zapowiada się jutrzejszy poranek…
