PROLOG
Edward, POV
- Zrywasz ze mną? – byłem w szoku, przecież jesteśmy razem od gimnazjum.
- To nie twoja wina, tylko moja. – ona se ze mnie żartuje. Siadała ona na moim łóżku, na którym miałem z nią to dziś zrobić.
- Nie chrzań takie gówna. Co mam zrobić, byśmy byli razem? – to zawsze była moja wina.
Już za późno.
Nie obchodzę Cię.
Możesz zostać moim przyjacielem.
Ranisz moje uczucia.
Lecz zawsze to byłem ja!
- Zobacz Edwardzie, jest już liceum, a po nim idziemy w różne kierunki..
- Idę na Harvard, a ty idziesz na Brown1. Co ty do cholery mówisz? – krzyknąłem na nią. Przecież, celowo wybrałem Harvard2, by być blisko niej.
- Spójrz na to wszystko. Nie chcę być dziewczyną, która zabiera licealną miłość na studia. Wiem, ze nie jesteś gotowy na długotrwały związek, na odległość. – powiedziała spokojnie.
- Tany.. – błagałem.
- No Edwardzie! Zrywaliśmy ze sobą i wracaliśmy do siebie, co pięć tygodni. Jesteśmy razem już od gimnazjum. Ja po prostu myślę, że nie jesteś gotowy na poważny związek. – powiedziała, często zrywaliśmy, ale nigdy nie było to oficjalnie. Zawsze było to w stylu „już za późno i nie będę rozmawiać z Tobą przez tydzień: jakiegoś rodzaju walki. Ale przecież mieliśmy tyle zabawy przez te wszystkie lata.
- Tanya, zobacz byliśmy w piekle, a z niego razem uciekliśmy. Jesteśmy stworzeni dla siebie. Zgadza się, mieliśmy złe momenty, a pamiętasz o tych dobrych? Po prostu nie mogę pozwolić, by tak wszystko nagle zniknęło. Nasza historia…
- Dokładnie, nasza historia. Muszę być z kimś, kto nie „spędza cały wolny czas z chłopakami" i jest zazdrosny o każdego możliwego chłopaka i walczy dla mnie Edward nie jesteś takim typem faceta, z którym dziewczyna może trzymać się za rękę w miejscach publicznych. Wiesz,.. um, trzymanie swoje ramiona na moim, też jest porządku, ale nie tego chcę od mojego chłopaka. Czułam się jak dziewczyna jakiegoś posągu. – podniosła głos. Czy było jest ze mną aż tak źle, właśnie teraz? Kochałem uprawiać z nią miłość. Zawsze bawiłem się w jej każdą grę.
- Chcesz mnie trzymać za rękę. W porządku! Nie będę trzymał mojego ramienia na twoim. Cholera, Tanya, co ty chcesz misia z twoim imieniem i który będzie mówił „Serce moje, jesteś jedyna.."
- To nie ma znaczenia, ze teraz powiem Ci czego potrzebuję! Powinieneś to wszystko wiedzieć. Ale ty tego nie wiesz. Nie możesz być typowym chłopakiem. Nigdy nie będziesz typowym chłopakiem. Nigdy się nie zmienisz. Edward, ja potrzebuję chłopaka, mojego „czarującego księcia". – podniosła znowu głos.
- Więc, kim jestem? – krzyknąłem, a ona nabrała powietrza.
- Um, … jesteś bardziej „ukochanym całej szkoły", jesteś najlepiej wyglądającym chłopakiem w całej szkole, przewodniczącym szkoły. Jesteś bardziej licealnym chłopakiem, a nie chłopakiem na uczelnię. – dlaczego ona mówi to tak wszystko spokojnie? Ten „cały ktoś", musiała kogoś mieć.
- Kim on jest? – uśmiechnęła się.
- Nie ma nikogo.
- Tanya.- jęknąłem. Wiedziałem, Tanya. Nie podjęłaby takiej decyzji, gdyby kogoś nie miała. Kim jest ten następny?
- Dobrze. Poznałam kogoś. Chodzi do szkoły w Forks, a po zakończeniu idzie razem ze mną na Brown. On ma wszystko, to, co chciałam mieć zawsze w chłopaku. Jest słodki na swój sposób i kochany. – opowiadała, w jej oczach widać było, z jaką to miłością mówiła.
- Jak się nazywa? – warknąłem.
- Jacob Black. – mruknęłam. Nigdy nie słyszałem takiego nazwiska. On naprawdę chodził do naszej szkoły?
- KTO?
Bella POV
JACOB BLACK.
Mój sąsiad.
Mój najlepszy przyjaciel.
Mój chłopak.
Moja miłość.
Moje życie.
Czekałam na swojej werandzie, aż on przyjedzie motorem. Chcieliśmy iść dziś na plażę, ale nie sądzę, żeby nam to wyszło, pogoda była okropna. Miałam na sobie swoje ulubione czarne dżinsy i koszulkę zespołu ( też czarną), oraz moją ulubioną skórzaną kurtkę, troszkę na mnie za dużą, ale bardzo wygodną. Najlepszą rzeczą w Jake'u jest to, ze nie jest jak chłopak ze szkoły. Nie mogę się już doczekać, jak pójdziemy razem na college i spotkamy tam prawdziwych ludzi, a nie jakieś plastikowe podróbki.
Tak, szkoła nie byłą dla mnie prosta. Nigdy się w niej nie odnalazłam. Mieliśmy cheerleaderki, luzaków, popularnych dzieciaków, szachowych maniaków, ludzi o wysokich aspiracjach i dziwaków, którzy po prostu nie chcieli zwracać na siebie uwagi. Byłam niewidzialną dziewczyną i jak ktoś powiedział „Isabella Swan", to każdy się zapytał „KTO?". Przynajmniej miałam Jake'a i jego przyjaciół. Tak naprawdę, nigdy nie umawiałam się z dziewczynami – koleżankami. Nie miałam takich sytuacji „filtrujesz z moim chłopakiem" czy „spałaś z moim ex, do którego coś czuję" lub „ nie mogę uwierzyć, ze nosisz to coś na sobie". Z facetami było naprawdę fajnie. Nie było dramatu: O Mój Boże, mamy to samo na sobie, nie było trzeba się ubierać specjalnie by mnie oni zaakceptowali. Oni byli moją ekipą.
Jednakże Jake był jednym chłopakiem, który chodził ze mną do szkoły, wszyscy inni chodzili do szkoły w La Push, bo każdy mieszkał właśnie tam. W przyszłym roku, każdy pójdzie swoją drogą, ale i tak będziemy utrzymywać kontakt. Co najmniej Jake i ja będziemy w tym samym collegu – Uniwersytet Toor3 w Kalifornii. Wreszcie słońce. Nie mogę się doczekać, już plaży i ciepłej pogody, o wiele lepiej niż w Forks. Nowy początek. Za kilka miesięcy będę miała osiemnaście lat. Jedyną osobą, z którą chce je spędzić jest Jake. Wreszcie usłyszałam ryk motocyklu, musi być już blisko. Wstałam z werandy i zbiegłam po schodach, oczywiście ostrożnie, by nie spaść. Czekałam na niego, aż przyjedzie.
W końcu go zobaczyłam i zatrzymał się na moim podjeździe. Zdjął kask i zobaczyłam jego przepiękną twarz.
- Wreszcie. Ile miałam na ciebie jeszcze czekać? Więc, co robiłeś z Sethem? – powiedziałam, wsiadając na motocykl. Objęłam go w talii, opierając mój policzek o jego plecy.
Seth i jego siostra Lea również mieszkają w Forks, ale Seth był cztery lata młodszy. Leah chodziła ze mną na zajęcia plastyczne, była trochę oschła, ale jak ją lepiej poznałam to naprawdę ją polubiłam.
Coś było nie tak. Jake był napięty. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego przez ramię, aby zobaczyć jego twarz. Popatrzył na mnie bezpośrednio odwracając się do mnie. W jego oczach było widać „przeprosiny"? W końcu powiedział, a jego głos zadrżał.
- Musimy porozmawiać.
1 .org/wiki/Brown_University
2 .org/wiki/Harvard_University
3 .
