ROZDZIAŁ 2
Edward POV
Właśnie siedziałem na hiszpańskim, ale w ogóle nie przejmowałem się lekcją. Myślałem tylko o tym co zdarzyło się wczoraj wieczorem.
- Zobacz. Mówiłam. To on... Jacob Black. - Razem z Alice przeglądaliśmy zeszłoroczną pamiątkową kronikę1.Alice właśnie wskazywała palcem na jego imię i nazwisko. Jacob Black miał trochę śniadą skórę, a do tego ciemne oczy i włosy. Ona zostawiła mnie dla niego?
- A co z jego dziewczyną? - zapytałem. Chciałem przekonać się, czy może ją rozpoznam.
- Ummm, daj mi to... - Alice zaczęła przeglądać strony. Kilka minut później przestała.
- Nic. Nie ma jej tutaj. - stwierdziła.
- Co to znaczy, że jej tutaj nie ma? - Alice szukała dalej i nic. Sprawdziła jeszcze raz i drugi, trzeci, a nawet czwarty.
- Hmm, już wiem. - Rozpromieniła się i zaczęła jeszcze raz przewracać te kartki. - Tutaj! - powiedziała. - "Nieobecni uczniowie w czasie robienia zdjęć : Leah Cleawater, Thomas Reed i Isabella Swan". Tak to jest jej imię. Isabella Swan. Chodziła ze mną na zajęcia sztuki. Pamiętasz przepisałam się na nie z tańca?
Skinąłem głową, ale i tak nie pamiętałem tego.
Isabella Swan.
W końcu zadzwonił dzwonek, reszta uczniów wstała, aby udać się na następne zajęcia, lecz ja miałem zupełnie inny plan. Ostatniej nocy nie mogłem zasnąć. Słowa Tanyi strasznie zapadły mi w pamięci i cały czas kręciłem się z boku na bok w łóżku.
- Myślę, że nie jesteś gotowy na poważny związek, nie chcesz rozmawiać, jesteś zazdrosny o każdego faceta, który po prostu sobie na mnie spojrzy, nie chcesz wziąć mnie za rękę w żadnym miejscu publicznym, nie używasz słodkich zdrobnień do mnie jak z książki z bajki.
Te wszystkie rzeczy, których Tanya ode mnie oczekiwała, ale czy mogłem jej je dać? Wiem, cały czas się rozstawaliśmy, ale przecież wracaliśmy do siebie. Był to związek. Nasz związek. Ok, może nie jestem jakąś tam gadułą, ale nie miałem zamiaru gadać z Tanyą o jakiś bezwartościowych rzeczach. Nigdy też nie miałem nic, przeciwko, gdy wychodziła gdzieś z jakimś chłopakiem. Była naprawdę gorąca i seksowna, ale jej ufałem. Przecież wszystko dobrze robiłem.
Nie! To na pewno nie była jej wina. Black ten Black na pewno nią manipulował. Zastanawiałem się czy on robił te wszystkie rzeczy, których ona tak bardzo chciała. Trzymał ją za rękę? Ja nigdy nie trzymałem dziewczyny za rękę, ponieważ czułem się wtedy jak jakiś dwulatek i było to jakimś staromodnym gównem, czy jakoś tak. Wiem, że moi przyjaciele nie poparliby końca tego zdania, ale tak było naprawdę. Co oznaczało, że miałbym do niej mówić inaczej? Mam do niej mówić kotku albo misiu czy może mam specjalnie dla niej wymyślić jakieś głupie Tan-Tan. Mógłbym mówić na nią nawet Heidi, gdyby sobie tego zapragnęła. Cokolwiek. Chłopiec z sąsiedztwa, Książę z Bajki mógłbym być nawet Tomem Crusem gdyby tylko chciała. Wskoczyłem na kanapę u siebie w domu. Kurde mógłbym zrobić wszystko, ale jak jej to udowodnić. Jeśli ona widziała we mnie te wszystkie złe rzeczy. Mógłbym upaść na kolana, głowę, jeśli zauważyłaby wtedy moją zmianę. Ale nie mogła na razie tego zobaczyć. Chciałam by była moją królową, a ja jej królem.
Cholera! Bal!
Bal na koniec roku. Tanya i ja mieliśmy iść razem. Jak ja teraz mam na niego pójść, jak nie mam z kim? Nie widziałem nikogo, kto by mógł zająć miejsce Tanyi. A może gdybym poszedł sam, zrozumiałaby wtedy, że nie mogę żyć bez niej i wróciłaby do mnie.
Kogo ty oszukujesz Cullen? Wyglądasz jak jakiś idiota w oczach Tany'i i całej szkoły. Tanya nie wróci do ciebie, bo jesteś żałosny. Jedynym sposobem, by Tanya do ciebie wróciła jest to, że musisz się naprawdę zmienić w takiego chłopaka, jakiego ona poszukuje. Ale jak? Jak mogłem jej pokazać, że mogę być chłopakiem, który potrafi zaangażować się w prawdziwy związek, jeśli ona już umawia się z kimś innym? Kogo wezmę na bal, jak ona idzie już z kimś innym? A może wziąłbyś kogoś innego? Co? Ja? Tak, wezmę kogoś innego i pokażę jej, co przegapiła przez tego idiotę. TAK! Cholera, ale kogo mógłbym wziąć? Usiadłem na podłodze w swoim pokoju i wziąłem tą pamiątkową książkę. Oparłem się o swoje łóżko i zacząłem szukać jakieś dziewczyny w Forks. Na początku wyeliminowałem wszystkie cheerlederki. Żadna w końcu nie będzie chciała umówić się z byłym Kapitan Zespołu, nawet gdyby minęło 6 miesięcy od naszego rozdania, nic by tego nie zmieniło. Okey, najpierw były cheerlederki. Alice Cullen. Przejechałem czerwoną kreską po twarzy każdego, kogo już wyeliminowałem.
Rosalie Hale.
Victoria Miller.
Jane Power.
Wszystkie wymienione były głupimi cheerlederkami z głupimi zasadami. Okay, przejdźmy dalej.
- Lauren Mallory.. widać jej prawie cały biust. - przekreśliłem ją czerwoną kreską. - Jessica Stanley.. głupia dziwka. - skreśliłem ją. - Angela Webbner.. pewnie pójdzie z Benem. - skreśliłem ją.
Trwało to wszystko z dwadzieścia minut. Przekreśliłem każdą możliwą dziewczynę z Forks. Wyrzuciłem książkę w bok pokoju i rzuciłem się na łóżko. Zamknąłem oczy. Z kim ja pójdę? Otworzyłem oczy i spojrzałem na tą książkę. Była otwarta na ostatniej stronie i zobaczyłem jedno imię. Isabella Swan. Hmmm, Isabella Swan. Była Blacka. Na pewno była wolna w ten wieczór i na pewno sprawi, że Tanya i Black poczują ten niepokój. Chwila a jeśli ona jest brzydka?
Na wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone!
Nie wiedziałem czy to wojna, czy miłość, ale i tak musiałem wygrać. A moją pomocnicą w tym wszystkim byłaby...
- Isabella Swan? - Zapytałem nauczycielkę sztuki panią Defoe. Była najnormalniejszą nauczycielką w całej szkole i w przeciwieństwie do wszystkich innych nauczycieli umiała przyznać się do winy czy popełnionego błędu. Prawdopodobnie była jakąś hipiską, gdy była młoda, mogłem osądzić to po jej ubraniach. Wiedziałem, gdzie miała teraz lekcję, bo przecież chodzi na zajęcia z Alice. Łatwo mi było wyjść z mojej lekcji, wystarczyło tylko, że powiem nauczycielowi, ze muszę coś załatwić związanego ze szkołą.
- Oh. Isabella to taka artystka, myśli tak oryginalnie i ile wkłada serca w to, co robi. Ma talent...
- Pani Defoe? - czekałem, aż przestanie mówić na inny temat.
- Oh.. przepraszam Edwardzie, umm, ona jest na zewnątrz i robi rzeźbę z gliny. - Pokazała mi drzwi, dzięki którym mogłem jak najszybciej do niej dotrzeć.
Musiałem przejść przez całą salę i usłyszałem "Cześć Edward" albo "Siemka Edward" lub "Co tam Edward?" To wszystko było dla mnie normą. Kiedy podszedłem do drzwi i przekręciłem klamkę i wyszłem, zobaczyłem dwie dziewczyny, które robiły rzeźby. Jedna była wysoka, miała czarne włosy, wydawała na cichą osobę, ale na swój sposób była gorąca. A druga nie wysoka, blada, miała kucyk i nosiła okulary. Nie miałem już wątpliwość, która jest Isabellą Swan.
- Isabella Swan? - zapytałem się dziewczyny.
- A kto pyta? - Zapytała i odwróciła się w moją stronę. Nasze oczy spotkały się, a w jej oczach mogłem dostrzec, lekki ... niesmak?
- O mój Boże. Patrzcie to nasz PAN PREZYDENT. Zobacz Timmy, kto tutaj do nas przyszedł. Wiesz, on jest kimś ważnym. - Powiedziała drwiąco do Timmi, która obserwowała nas cały czas. Więc tak, zdecydowanie ona była Isabellą.
- Więc, Panie Prezydencie, co pana tu sprowadza do nas zwykłych ludzi? - Zapytała ironicznie, zakładając ramiona.
- Isabella, chodzi więc o twojego chłop.. - starałem się jej to jakoś wyjaśnić.
- BYŁEGO! - wrzasnęła. O tak, ona miała charakterek. Musiałem z nią pogadać i opowiedzieć jej mój plan, ale musiałem to zrobić prywatnie, a nie w obecności kogoś trzeciego.
- Taa, um.. możemy pogadać na osobności? - zapytałem patrząc się na Timmi.
- Oh, jeśli jesteś zainteresowanym nowym wolnym Blackiem myślę, że rozmawiasz z niewłaściwą osobą. - uśmiechnęła się.
Okay, już chyba wiem, czemu on ją rzucił.
- Nie wiedziałam, że przebiera Pan Prezydent w facetach. Co się stało z Marilyn Monroe? - zachichotała.
Mogłem się domyślić, że mówiła o Tanyi.
- Nie jesteśmy już razem? - mruknąłem.
- Wow, wygląda, że wiele serc zostało złamanych w ten weekend. - Uśmiechnęła się lekko i spojrzała na Timmi, która robiła rzeźbę.
- Taa, dwa serca zostały złamane, więc pozostałe dwa mogą być razem. - mruknąłem. Śmiesznie to brzmiał, dwa złamane serca mogły coś nowego utworzyć.
- Co ty do cholery mówisz? - zapytała nagle. Czemu ona udaje taką głupią?
- Wiesz, że twój chłopak zerwał z Tobą tylko po to, by zakręcić się wokół mojego związki. - te słowa mnie bolały.
- Co? - zawołała. Teraz Timmy patrzyła na nas z uwagą. Wow, czy ona naprawdę chciała, żebym powiedział to jeszcze raz głośniej, może miałbym wykrzyczeć to całemu światu. Może chciała zobaczyć jak moja twarz rozpada się na miliony kawałków. Byłem już naprawdę wściekły. Zastanawiałem się, co on jej powiedział o Tanyi. Ciekawe czy on też jej powiedział ten tekst "to nie ty, tylko ja".
- Dlatego Tanya ze mną zerwała. Powiedziała mi, że ma kogoś innego. Co on ci powiedział? - Słyszałem jak Timmi wzięła głęboki oddech, ale mimo tego cały czas patrzyłem się na Isabellę, która była już wściekła.
- CO ZA ŚWINIA! WIEDZIAŁAM! PO PROTSU TO WIEDZIAŁAM! WSZYSCY FACECI TO ŚWINIE ! – krzyknęła
Isabella i spojrzała na Timmi.
- Słuchaj, Isabella.. - starałem się z nią jakoś porozmawiać. Musiałem z nią pogadać.
- Nie! Nie będziesz płakać przez tego skurwisyna. Mam nadzieję, że złapie jakiegoś syfa od tej suki!- Wrzasnęła na Timmi, która miała łzy w oczach. Wow, ale wielka przyjaźń, jedna płakała, natomiast druga cierpiała. To takie epickie!
- Ej! Nie będziesz tak o niej mówiła Isabello...
- Leah Clewater. Mogłabyś się trochę zachowywać? - spytała Isabella. Czemu ona powiedziała do niej Leah Clerwater?
- Tak. - syknęła i skrzyżowała ręce. Czekałem.
- Leah Clearwater? - zapytałem. Chwila, myślałem, że to ona jest Isabellą.
- Tak, Panie Prezydencie, Jestem Leah... natomiast ta dziewczyna, która właśnie płacze.. przez tego głupiego psa. I właśnie jej powiedziałeś, że jej były chłopak zostawił ją dla tej Bimbo Barbie2. - pokazała na Timmiego, znaczy Isabellę. Cały czas ocierała łzy i ciężko oddychała. Leah poszła do Isabelli, by ją pocieszyć, złapała ją za ręce.
- Po pierwsze, ona nazywa się Tanya i nie jest bimbo. - ona jest dziewczyną, w której jestem zakochany. - a i nie wiedziałem, że ona nie wie, przepraszam. Ale pomijmy te łzy, jestem pewien, że chciałabyś go odzyskać.
Obydwie podniosły głowy i spojrzały na mnie jak na jakiegoś kretyna. Cóż, przynajmniej zdobyłem ich uwagę. Ostrożnie podszedłem bliżej.
- Mam pewien plan, aby wszystko było jak dawniej.
- Taa, więc jaki masz plan chłopcze? - zachichotała Leah.
- Cóż musimy im po prostu pokazać, co stracili. - uśmiechnąłem się na myśl tego planu.
- Co ma to znaczyć? - parsknęła.
- Więc, my... powinniśmy im pokazać, że bez nich też możemy być szczęśliwi. - obie nadal na mnie patrzyły, nie rozumiały, o co mi chodzi. Nadal czekały, aż im to wyjaśnię.
- Razem. - wyjaśniłem. Obie były zszokowane, lecz na twarzy Leah zobaczyłem znowu odrobinę niesmaku.
- O mój Boże, on nawdychał się jakieś farby. - zawołała.
- Spójrz... - spojrzałem bezpośrednio na Isabellę, która cały czas patrzyła się na rzeźbę.
- Przepraszam, myślałam, że masz jakiś plan. Moja historia, nie jest następną nastoletnią historyjką w rankingu. - stwierdziła, popatrzyłem na nią Zobaczyłem na jej twarzy znajomy ból, który ostatnio mi towarzyszył. Miałem to samo wypisane na twarzy, przez cały weekend. Tak, zdecydowanie ona jest idealną osobą do mojego projektu.. Leah krzyknęła na mnie, żebym stąd wyszedł i poszedł się pierdolić. Spojrzałem jeszcze raz na nią. Miała całe mokre policzki od łez. Spojrzała na mnie przez chwilę, wiedziałem, ze była to moja jedyna szansa.
- Pomyśl o tym. - Powiedziałem, zwróciłem się w stronę drzwi i wszedłem do klasy. Już szedłem do swojej klasy, ale okazało się, że jest już przerwa na lunch. Siadałem zawsze przy moim stoliku, który był nazwany "super stolikiem". Mój gang już przy nim siedział.
Alice i Jasper chichotali. Czemu Alice była taka szczęśliwa? Chwila, to Alice, ona zawsze jest wesoła. Obok nich siedział Emmet i Rose. Emmet pokazywał jej bliznę na swoim bicepsie. Wyglądała jakby naprawdę była zainteresowana tą historią. Obok była Victoria, która poprawiała się w lusterku, dalej James coś jadł, a potem Lauren. Ta ostatnia cały czas coś mówiła Victorii o tygodniu mody i cały czas próbowały jakichś nowych kosmetyków. Zająłem swoje miejsce, ale spojrzałem na wolne miejsce obok mnie. Spytałem się chłopaków, czy może wiedzą gdzie jest teraz Tanya, ale nikt z nich tego nie wiedział.
- Więc, widziałeś dziś Jacoba Blacka? - zapytała Alice, teraz Emmet, Rose i Jasper zwrócili na mnie uwagę.
- Nie. - odpowiedziałem. Nie wiem sam czemu, ale powiedziałem jej z kim dzisiaj rozmawiałem. – Ale rozmawiałem z Isabellą Swan.
- Z kim? - zapytał cały stolik, nawet z Jamsem i Lauren, ale oni mnie w ogóle nie obchodzili.
- Isabella Swan... pamiętasz, dziewczyna z moich zajęć sztuki... pamiętasz Jazz? Opowiadałam ci o niej. - Alice próbowała mu przypomnieć.
- Jak ona wygląda?
- Umm, długie brązowe włosy, okulary, zawsze nosi dżinsy i czarną koszulkę.. - powiedziała Alice, próbowała przypomnieć sobie jeszcze inne szczegóły, ale i tak większość już wiedziała, o kim jest mowa. Byłem tylko jedną osobą, która nie dawno dowiedziała się o istnieniu tych osób. Alice podniosła głowę i spojrzała na bufet. Wreszcie jej oczy zabłysnęły na twarzy pojawił się uśmiech.
- Siedzi tam z Leah Clearwater. - każdy z nas spojrzał się na nich. Zabawne, ale nigdy wcześniej nie wiedziałem, ze ten stół nawet tam stał.
- Oooo.. dziwaczka. - zaśmiał się James, Laurent, Vicky i Rose również się z nim śmiali.
- Dziwaczka? - zapytałem Jamesa.
- Ona jest naprawdę dziwna. - odpowiedziała Rose.
- Taa, słyszałam, że jej matka była jakaś psychiczna i podobno ma w sobie zwierzęcy organ, czy coś. Zresztą wyglądała jakby miała serce od krowy. - powiedziała Vicky.
- Więc, ja słyszałem, że jej matka była w Zatoce Guantanamo i zrobiła te rzeczy z oficerem. Kilka miesięcy później na świat przyszła mała Swan. Podobno urodziła się w celi i mieszkała tam przez większość życia, dopóki szeryf Swan nie przeniósł jej do Forks. - powiedziała Rosalie i skinęła głową.
- Natomiast ja słyszałem, że jej cała rodzina to seryji mordercy. Szeryf Swan jest jej przybranym ojcem czy jakieś tam inne gówno. Podobno on trenuje z nią jak zabija się ludzi, ale trenują na zwierzętach. Uczy jej, w jaki sposób zabijać, jakim być mordercą i jak nie pozostawiać za sobą śladów i jak przypasować się do środowiska, by wyglądała na normalną nastolatkę. - Lauren był sam przerażony tą historią. Każdy był tą opowieścią zażenowany, z wyjątkiem Jaspera i Alice.
- Stary, opowiedziałeś po prostu jeden odcinek "Dextera". - przewrócił oczami Jasper.
- Tak, ona nie jest psychopatką, idioci. - powiedziała wkurzona Alice.
- Cokolwiek. Ona jest naprawdę dziwaczką. Zawsze siedzi sama, jest cicha i nie odzywa się do nikogo. A zresztą widziałeś co nosi? Te okulary, ewwwww. - powiedział Laurent.
- No dawajcie, nie może być aż tak źle? - zaśmiałem się. Te opowieści były szalone. Zabawne ale szalone. Spojrzałem na Rose i czekałem aż odpowie.
- Ona jest super dziwaczką. - stwierdziła bez ogródek.
- Ta, jest totalną dziwaczką. - zaśpiewała Vicky.
- Dziwaczka. - krzyknął głośno Laurent.
- Cullen.. - powiedział do mnie James. - Ona jest dziwna.
Zadzwonił dzwonek i wszyscy rozeszliśmy się do swoich klas. Szedłem korytarzem, kiedy zobaczyłem, Tanyę, ale ona mnie nie zauważyła. Wyglądała jakby na kogoś czekała, tupała nogą o podłogę. Byłem już coraz bliżej, chciałem z nią porozmawiać, kiedy zobaczyłem, na kogo ona czekała. Jacob Black schodził po schodach. Był naprawdę ogromny. Nagle Tanya skoczyła na niego i zaczęło się.. umm,.. o Chryste.. ona zaczęła z nim. Jej nogi obwiązała wokół jego bioder, ręcę trzymała na jego ciele, gdy on bawił się jej ustami. Moje usta.. były szeroko otwarte. Tanya nagle go popchnęła na drzwi, a on szukał klamki. Kiedy ją znalazł, szybko ją otworzył i weszli do środa ... dozorcy pokoju? Zatrzasnęli drzwi i zostałem sam. Naprawdę pokój dozorcy? W końcu usłyszałem ciche jęki i chichoty. Musiałem się stamtąd wydostać i praktycznie pobiegłem szybko do mojej klasy.
Biologia.
Wygląda na to, że Tanya była dość zajęta, więc nie przyjdzie na zajęcia. Może przyjdzie w piątek, wtedy będę mógł z nią pogadać. Nie zwracałem uwagi na lekcję, znowu. Mój umysł myślał o Tanyi i o tym, kurwa olbrzymie, a potem pomyślałem sobie o Isabelli Swan.
Zastanawiałem się, czy przyjmie moją ofertę.
1 Pamiątkowa książka. - w Ameryce zawsze pod koniec roku szkolnego są robione zdjęcia
wszystkim ucznią i są umieszczane właśnie w takiej księdze.
2 ./_
