Rozdział 6
Nie potrafiłem jasno myśleć, ale moje ciało zaczęło samo mi podpowiadać, zanim sam bym do tego dojrzał. Włożyła coś we mnie, i cokolwiek to było, chciałem by zniknęło. Potrzeba zwiania stąd chciała wziąć górę, ale musiałem przynajmniej próbować wyglądać na wyluzowanego, chociaż ona i tak wiedziała, co już się stało.
Przyglądała mi się, gdy ja próbowałem uporać się z tym, co właśnie się działo. W końcu zeszła ze mnie i wyszła z pokoju. Szybko zerwałem się z łóżka i pobiegłem pod prysznic, by wyciągnąć to coś, cokolwiek umieściła w mojej dupie. Wyciągnąłem z siebie przedmiot podobny do kopuły i szybko spuściłem do kibla, a potem zużyłem całe mydło, by porządnie wyszorować wszystkie wspomnienia z mojego ciała.
Byłem wkurzony i nie byłem gotowy na potyczkę z dziewczyną, która właśnie przygotowała mnie na to, jak zmierzyć się z penisem innego faceta we mnie, więc chciałem łyknąć coś na sen i po prostu zapomnieć. Wiedziałem, że później przyjdzie moja kolej i chciałem, by zapłaciła za wszystko, co zrobiła. Wyobraziłem sobie, czego mógłbym ją nauczyć, ale wizja, w której ona mnie gryzie, spowodowała że złość mnie opuściła, więc dałem sobie spokój z tym wszystkim i poszedłem spać.
To był mój ostatni wolny dzień od zajęć. Obudziłem się wcześniej i poszedłem pobiegać. Chciałem poczuć się sobą i nabrać trochę odwagi przed ponownym zobaczeniem się z Bellą. Gdy wszedłem , gotowała jajka i uśmiechała się do mnie.
– Cześć Tony.
– Cześć – odpowiedziałem cicho i udałem się do swojego pokoju.
– Wszystko w porządku? – zawołała za mną i spojrzała, jakbym miał być jej dozgonnie wdzięczny za to co zrobiła.
– Tak, wszystko ok – rzuciłem sucho i poszedłem wziąć prysznic, a potem poszedłem się ubrać jak co dzień. Kiedy wróciłem, już jej nie było. Kamień spadł mi z serca, następnie udałem się do uczelnianej księgarni, by kupić książki na ten semestr. Kupiłem też kilka okładek, więc Bella nie będzie mogła zobaczyć moich książkę do chemii organicznej i zacząłem się zastanawiać, gdzie podziały się książki od finansów.
– Cześć Cullen – zawołał Jasper, odwróciłem się i zobaczyłem, jak podchodzi do mnie. Czułem, że mój żołądek się przewraca i uciekłem spojrzeniem, czując się tak podle.
– Masz chwilę? – zaczął.
– Tak, czego chcesz? – odpowiedziałem szorstko. Wiedziałem, że nie powinienem wyładowywać na nim swojej złości, ale przypomniał mi o tym wszystkim i na dodatek nasza przyjaźń była zagrożona z powodu mojego obecnego zakłamanego życia.
– Co jest nie tak z twoim tyłkiem? – zapytał, a jego pytanie sięgało niebezpiecznie blisko mojej sypialni. Rzuciłem mu piorunujące spojrzenie i ruszyłem przed siebie.
– Poczekaj, muszę z tobą porozmawiać, idioto.
– No to porozmawiajmy – odpowiedziałem, nie zatrzymując się. Szedł cały czas za mną, aż w końcu z siebie wyrzucił:
– Alice dostał ofertę pracy w wydawnictwie w Chicago, zaczyna w grudniu - Alice była starsza o rok od Jaspera, ale jej niski wzrost i dziewczęcy zapał powodował, że wydawała się o wiele młodsza od swojego spokojnego i wiecznie opanowanego chłopaka.
– No i? – czekałem co dalej.
– Powinienem się jej oświadczyć czy z nią zerwać? – zdał pytanie, którym zwrócił na siebie całą moją uwagę. Zatrzymałem się i spojrzałem na niego w szoku. Jego wzrok był zrozpaczony i byłem pewien, że w środku aż kipiał z emocji.
– Chcesz teraz wziąć ślub? – zapytałem z niedowierzaniem. To nie znaczy, że nigdy nie spotkałem młodych małżeństw, ale wydawało mi się to dziwne, że ktoś niewystarczająco dojrzały chce brać ślub. Miałem przed sobą przynajmniej rok na uczelni przed podjęciem takiej decyzji, dokładając jeszcze moje obecne życie, które było teraz czystym szaleństwem.
– Nie, ja mam jeszcze jeden rok, a ona kończy już w grudniu. Odłożymy to chyba do przyszłego roku, więc zastanawiam się, kurwa mać, czy dać jej teraz ten pierścionek, by ją zatrzymać na odległość, czy może jednak nie i może pozwolić jej poznać innych facetów i nabrać doświadczeń, i dopiero za rok sprawdzić, czy będzie chciała być dalej ze mną?
– Ona bierze tę pracę? – dopytywałem.
– Oczywiście, to jest zbyt dobra oferta, by tego nie zrobić. Zresztą sam nalegałem – naprawdę w tym momencie byłem bardzo dumny z Jaspera, że zrezygnował z wielu własnych potrzeb dla Alice. Wiedziałam, nawet byłem tego pewien, że chciałabym mieć dziewczynę, która będzie mnie tak mocno kochała, że mnie nie opuści i że nigdy to się nie zmieni.
– Wyolbrzymiasz teraz swoje uczucia czy wierzysz, że to właśnie jest ta jedyna? – spytałem jeszcze.
– Nie wiem – powiedział potrząsając głową. – Alice jest niesamowita.
– Masz rację, taka jest – przyznałem mu rację. Była jedyną dziewczyną, z którą mogłem przebywać przez wiele godzin, no może jeszcze było tak z Bellą, choć przeczuwałem, że to może ulec zmianie po ostatniej nocy.
– Ale my nie jesteśmy jeszcze gotowi na „całe życie", rozumiesz?
– Tak, boisz się, że ona odejdzie, zanim ty w końcu będziesz gotowy? – zapytałem i wsparłem się o tą samą ścianę, o którą on już się opierał.
– Jak mam jej powiedzieć, że te dwa tysiące mil to niewiele i że jak skończę szkołę, będę naprawdę gotowy na poważny związek?
– Jasper – powiedziałem i położyłem dłoń na jego ramieniu. – To właśnie powinieneś jej powiedzieć. Ona może czuć to samo. Po prostu bądź szczery. – Pokiwał głową kilka razy i wziął głęboki wdech.
– Dzięki, Edwardzie – odpowiedział. Oboje uśmiechaliśmy się do siebie, kiedy akurat zza rogu wyszła Bella.
– Cześć chłopaki – krzyknęła z nieskrywanym entuzjazmem, a ja szybko zabrałem rękę z ramienia Jaspera. Zauważyła to od razu, przewróciła oczami i rzuciła Jasperowi spojrzenie w stylu „Daj mu szansę, myślę, że on jest bardziej gotowy na to niż ty". Oboje obserwowaliśmy ją w milczeniu, aż w końcu Jasper odwrócił się i spojrzał na mnie wzrokiem „Nienawidzę cię Cullen, naprawdę". Odszedł od nas i ulżyło mi, że nie chciał żadnych wyjaśnień.
Mogłem mu powiedzieć, że w końcu przeleciałem Bellę, ale nie byłem w stanie zrobić tego bez poczucia winy, co zdecydowanie byłoby widać na mojej twarzy, więc na razie nie miałem zamiaru nikomu opowiadać o tym, co stało się zeszłej nocy. Zanim poszedłem do sklepu spożywczego i zaopatrzyłem się w jedzenie na jakiś dobry tydzień, zszedłem do pralni z górą ciuchów i ustawiłem na suszenie. Kiedy wróciłem do domu na górę, Bella już była. Gdy zobaczyła mnie, jak mocuję się z tymi wszystkimi zakupami i wieszakami z ubrań, szybko do mnie podbiegła by mi pomóc.
– Czy w pralni wszystkie ubrania są już suche? – zapytała.
– Nie, tylko wszystkich gejów – odpowiedziałem i zacząłem zdawać sobie sprawę, że cały czas tylko wzmacniam swój nowy wizerunek.
– Byłam szczęśliwa, widząc ciebie i Jaspera razem – stwierdziła. – Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
– Tak, na pewno – krótko zakończyłem i zebrałem rzeczy do siebie do pokoju. Czekała na mnie w kuchni, by pomóc rozpakować zakupy ze sklepu. Byłem naprawdę oszołomiony tym, że zachowuje się tak nonszalancko, zwłaszcza po ostatniej nocy. Była w związku i bała się innych facetów, ale wydawała się całkowicie niewzruszona tym zdarzeniem.
– Rozmawiałaś ze swoim chłopakiem? – zacząłem.
– Nie, myślałam, że my będziemy.. no wiesz... że ty będziesz najpierw mnie uczył – powiedziała i o mało co nie wypuściła butelki z rąk. Bił z niej smutek, jakby uwierzyła, że skoro poprawiłem swoje relacje z Jasperem, to teraz zapomnę o jej problemie.
– A jeśli będzie miał pytania, skąd twoje nagłe postępy?
– Powiem mu, że powinien tobie podziękować za wszystko – odpowiedziała zmieszana.
– Więc nie przejmie się tym, że pieprzyłaś swojego współlokatora? – zapytałem ją wprost.
– Tony, to przecież nie jest tak, że możesz mu mnie zabrać, jesteś gejem – odpowiedziała chichocząc, a mi gula stanęła w gardle.
Starałem się pozostać spokojny, już miałem włożyć do szafek ostatnie zakupy, kiedy nagle uświadomiłem sobie, że jej już nie było. Tak mocno musiałem się zamyślić, że nawet nie zauważyłem, że wyszła z pokoju. Poszedłem jej szukać i stałem przed drzwiami do jej pokoju. Nie mogłem zmusić się do zapukania, więc zawróciłem do siebie pograć trochę na gitarze. Był już wieczór, kiedy zadzwonił Emmett z informacją, że obok kampusu jest dzisiaj wielka impreza. Chciałem by Bella ze mną poszła, ale zbyt wielu ludzi znało mnie tam jako Edwarda.
Ubierałem się i kiedy czas do wyjścia się zbliżał, ja coraz bardziej chciałem pozostać w domu, ale w końcu zdecydowałem, że jak wcześniej wyjdę, to szybciej z imprezy wrócę. Kiedy już byłem gotowy, wychodząc z pokoju zobaczyłem zaczytaną Bellę. Spojrzała na mnie, na co skinąłem niezręcznie głową.
– Pa – powiedziałem i poczułem, że z jakiegoś głupiego powodu muszę jej powiedzieć dokąd wychodzę.
– Idę na imprezę z Jasperem – wydukałem, na co ona się uśmiechnęła i skinęła głową. Poczułem się w tym momencie tak, jakbym komunikował mojej matce, że nie jestem już prawiczkiem. Jęknąłem, odwróciłem się i skierowałem się w stronę wyjścia. Czułem, że jestem wkurzony na Bellę, ale sam nie wiedziałem dlaczego. I to nie było tylko to, że użyła na mnie dildo bez mojej wiedzy, to było zdecydowanie coś więcej.
Poszedłem na imprezę i od razu wpadłem na Rose. Przewróciła oczami, podając mi piwo.
– Jest kilku moich przyjaciół i chciałabym cię im przedstawić, ale nie wiem, czy jesteś dzisiejszego wieczoru gejem? – zapytała nienawistnie.
– Chciałbym zapoznać mojego fiuta z którymś z twoich znajomych – odpowiedziałem i ruszyłem przed siebie. Rose przedstawiła mnie swoim niektórym przyjaciołom, a wszyscy naprawdę ją lubili, była piękna, ale ten wizerunek był drogi w utrzymaniu. Jedna z dziewczyn powiedziała mi nawet na wstępie, żebym nie dotykał jej włosów, kiedy będziemy się pieprzyć. Nie szukałem laski, która podczas seksu trzymała się takich zasad.
Nie szukałem towarzystwa i chciałem stąd iść. Byłem naprawdę w złym humorze i szedłem już w stronę swojego samochodu, kiedy ktoś nagle przyciągnął moją uwagę.
– Lauren? – zapytałem z niedowierzaniem, gdy dziewczyna popatrzyła w moją stronę.
– O Mój Boże, Edward, co u ciebie? – zapytała, i zostawiając swoich znajomych, podeszła do mnie. Poznałem Lauren na pierwszy roku studiów i nawet byliśmy ze sobą przez jakiś czas. Nie przylepiała się do każdego i to mi się w niej podobało. Dałem się jej mocno przytulić i poczułem, jak przeciągnęła po moich plecach swoimi długimi paznokciami.
– Cieszę się, że cię spotkałam. Nadal mam twoją koszulkę z Kings of Leon.
– Naprawdę, a zastanawiałem się nawet gdzie ją zgubiłem – odpowiedziałem zaczepnie, a ona pociągnęła mnie w stronę swojego samochodu. Podała mi koszulkę a ja zastanawiałem się, czy leżała tam przez ostatnie dwa lata.
– Jest wyprana – zaśmiała się. – Wiem, że jesteś przewrażliwiony na tym punkcie.
Podarowałem jej mój najlepszy uśmiech. Podobało mi się to zrozumienie, więc ściągnąłem swoją koszulkę i założyłem tą, którą przed chwilą odzyskałem. Chciałem by mogła zobaczyć, że nadal mam wysportowane ciało i że nie mam wielkiego brzucha od piwa. Uśmiechnęła się i owinęła ramiona wokół mojej szyi.
– Na mnie wygląda o niebo lepiej, ale na tobie też nie jest najgorzej – dokuczała. Przyciągnąłem ją do siebie, pochyliłem, żeby ją pocałować, ale właśnie w tym momencie zawołał mnie Jasper. Zdążyłem podnieś wzrok, zanim od niego usłyszałem:
– Zdradzasz mnie? – Lauren spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami, na co ja swoim wzrokiem tylko zaprzeczałem.
– Mam mieszkanie w The Colony, ale moja współlokatorka myśli, że jestem gejem.
– Co? – zaśmiała się głośno. Wiem nawet co sobie najpierw pomyślała - to było absurdalne, więc starałem się jej to dokładniej wytłumaczyć.
– Widziałaś na pewno to miejsce, jestem w stanie udawać geja, byle tylko tam mieszkać. W ogóle to zaproszę cię do siebie, kiedy ona wyjedzie, ale musisz mówić do mnie Tony – spojrzała na mnie dziwnie, jakbym był głupią krową i odsunęła się.
– Miło było was spotkać – rzuciła na pożegnanie i szybko odeszła. Miała rację, to było szalone, ale musiałem, jeśli chciałem tam mieszkać. Mój wesoły nastrój szybko zgasł, więc wsiadłem do samochodu i wróciłem do domu, dusząc swój gniew.
Światło w sypialni Belli było włączone, mogłem nawet usłyszeć cichą muzykę dochodzącą zza drzwi. Pobiegłem do swojego pokoju i najciszej jak mogłem zamknąłem za sobą drzwi. Skradanie we własnym mieszkaniu było czymś naprawdę popieprzonym. Nie chciałem rozmawiać z Bellą, zwłaszcza w tej chwili, ponieważ mój zawór bezpieczeństwa zdecydowanie by dzisiaj nie zadziałał i wyznałbym jej wszystko. Przede wszystkim chciałem pójść spać.
Rozejrzałem się po przestronnym pokoju z wielkim łóżkiem i westchnąłem. To było naprawdę doskonałe miejsce i nie chciałem popsuć tego wszystkiego. Zdjąłem ubranie i kładłem się do łóżka, kiedy nagle delikatne pukanie dotarło do moich uszu.
– Tak.. – zawołałem nie wstając.
– Hm… czy mogę ci coś powiedzieć? – zapytała. Jej głos się trząsł, poczułem jak bicie mojego serca przyśpiesza, zastanawiając się, czy może już coś odkryła.
– Śmiało – powiedziałem nadal leżąc.
– Możesz podejść do drzwi? – dodała z irytacją. Naprawdę chciałem by odkryła, że jestem hetero1, bo wtedy mógłbym jej powiedzieć, że to czego ona pragnie jest w porządku. Ale nagłe wspomnienie tego, co robiła ze mną poprzedniej nocy, powstrzymało moje myśli.
Wstałem, otworzyłem drzwi i wyjrzałem.
– Co?
– Oh... uhm... jesteś z kimś? – zapytała z zakłopotaniem.
– Tak – skłamałem. – Z Jasperem.
– Przepraszam – powiedziała cicho, jej twarz zrobiła się czerwona i szybko odsunęła się od drzwi.
– Chciałaś mi coś powiedzieć? – zapytałem i otworzyłem szerzej drzwi.
– Nieważne, dobranoc – ruszyła z powrotem do swojego pokoju. Trzasnąłem drzwiami i przekręciłem w nich klucz, po czym wróciłem do łóżka, a kładąc się od razu zasnąłem.
1 Hetero – osoba heteroseksualna.
