Rozdział 13
To był mój najmocniejszy sen w życiu. Wciąż nie byłem zdecydowany pomiędzy moją nienawiścią w stosunku do Belli a życiem bez niej. Wszystko było pomieszane, a ona, jako psycholog powinna wiedzieć, co się ze mną działo, przez co jednocześnie ją nienawidziłem i ją kochałem. Następnego ranka wysłałem jej wiadomość.
Tęsknie za tobą.
Odpowiedziała od razu, muszę przyznać, że jej słowa mnie zszokowały.
Muszę przyznać, że też za tobą tęsknie. Ale muszę
trzymać się od ciebie z daleka.
Więc, brałaś mnie pod uwagę?
Byłem podekscytowany, że przynajmniej brała nas pod uwagę. Zeszłej nocy byłem przekonany o tym, że poszła do Jake'a.
Byłeś całkiem dobry, moje ciało tęskni.
Czułem, że ze mną filtrowała, a mi się zdecydowanie podobało to, co mówiła. Poszedłem pod prysznic, zrobiłem zdjęcie mojego ciała moim telefonem i wysłałem jej.
Potrzebuję cię w moim prysznicu, jesteś wolna?
Nie grasz fair. Mam rozmowę o pracę.
Życzyłem jej szczęścia i wziąłem prawdziwy prysznic. Czułem się jakby wszystko wracało na miejsca, a jeśli dostałaby ona pracę, nie musiała by wychodzić za mąż i na dodatek zachowałaby by twarz. Zszedłem po schodach, wpadłem na swojego ojca, który zaprosił mnie bym dołączył do niego na spotkaniu, poznałabym wtedy paru pracowników. Przebrałem się w bardziej odpowiednie ubranie i udaliśmy się do szpitala. Dał mi kilka wskazówek i kiedy dotarliśmy na pogotowie, czekało już tam kilka oficerów na podejrzane, który właśnie był zszywany.
– Charlie, to mój syn Edward – powiedział mój ojciec, a wysoki brunet od razu na mnie spojrzał. Kiedy mnie zobaczył, na jego twarzy pojawił się gniew. Już miałem się go zapytać, o co mu chodzi, ale kiedy zobaczyłem odznakę i nazwisko, zrozumiałem, że stoję właśnie przed ojcem Belli.
– Sir, bardzo mi przykro – powiedziałem cicho, wiedząc, że wszyscy nas obserwują.
– Chłopcze, lepiej upewnij się, ze już nigdy nie wykonasz złego ruchu. Lepiej ogranicz prędkość, miej legalne rzeczy, a jeśli cię złapię i będzie coś nie tam, zamknę cię i zabiorę ci kluczyki.
– Tak jest, proszę pana – powiedziałem, chciałem brzmieć jakbym bardzo tego żałował. Chciałem mu zwrócić, że to jego córka pieprzycą się ze mną i zrobiła mi loda bez żądnego przymusu, ale wtedy na pewno nie byłoby mi łatwo.
– Jak poszła rozmowa o pracę Belli? – zapytałem się, starałem się mu pokazać, że interesuję się, co się dzieje z jego córką. Popatrzył na mnie przez chwilę, aż w końcu odpowiedział:
– Nie mam pojęcia, o czym ty mówisz – oczywiście, albo nie chciał przekazać mi tych informacji, żebym za dużo nie wiedział o jego córce, albo ona mu jeszcze o tym nie powiedziała, a powie mu, dopiero wtedy, gdy będzie miała już pracę. Postanowiłem trzymać usta zamknięte i nie wspominać nikomu, że mam jakiś kontakt z Bellą. Przenieśliśmy się do laboratorium, weszłam i zobaczyłem siedzącego w płaszczu, Jaka'e, który właśnie pracował z mikroskopem. Spojrzał dwa razy na mnie i wyszedł z pokoju.
– Jacob Black tutaj pracuje? – zapytałem mojego ojca łzy. Wiedział, że powinien mnie o tym wcześniej mnie poinformować, spojrzał jedynie na mnie, pokiwał głową i odszedł. – Czekaj – krzyknąłem i chwyciłem go za ramię. – Powinieneś mi o tym powiedzieć – powiedziałem szorstko.
– Nie będziesz miał nic wspólnego z laboratorium, więc raczej będziesz bardzo rzadko na niego wpadał. Więc mówię ci teraz, Jacob Black tutaj pracuje.
– Trochę za późno – powiedziałem jak pogniewane dziecko, wsadzając ręce do kieszeni. Spojrzał na mnie swoim dziwnym spojrzeniem, nie miałem pojęcia, o czym właśnie myśli, ale nie miał zamiaru dzielić się ze mną tą informacją. Oprowadzał mnie dalej, w końcu trafiliśmy do pokoju pielęgniarek, uśmiechnąłem się widząc przed sobą młodą piękną kobietę. Zarumieniła się i spojrzała w bok, co natychmiastowo wzbudziło moje zainteresowanie. Podszedłem do jej biurka.
– Cześć, długo tutaj pracujesz? – zapytałem się.
– Niedługo minie z pięć lat, mam na imię Angela – wyciągnęła rękę, potrząsnąłem ją.
– Czy jest tutaj coś zabawnego do roboty, Angelo? – zapytałem. Popatrzyła na mnie przez minutę.
– Hum.. to, co zrobiłeś Belli nie jest dla ciebie zabawne? – powiedziała. Moja ręką opadła, jakby właśnie mnie ktoś oparzył i szybko oddaliłem się od jej biurka. Wiedziałem, że ten temat będzie obiektem plotek, ale nie sądziłem, że ktoś powie mi to prosto w twarz. Powróciliśmy do korytarza, gdy złapałem mojego ojca za ramię.
– Nie czuję się zbyt dobrze, tato, możesz mnie oprowadzić innym razem? – nienawidziłem go okłamywać, ale musiałem uciec od patrzących się na mnie twarzy i pozwolić, aby minęło trochę czasu od pokazania programu Mary Gentry, by wszyscy zaczęli myśleć jasno. Wróciłem do domu i od razu zadzwoniłem do Emmeta.
Był jedyną osobą, która tak bardzo się ucieszyła z tego, że wróciłem. Mieli przyjechać do Forks następnego dnia i mieli tutaj nocować. Tak naprawdę nie mogłem się również doczekać spotkania z Rose. Tej nocy liczyłem, że Bella do mnie napisze. Sprawdzałem swój telefon kilka razy, nawet napisałem parę wiadomości, ale tylko po ty by je od razu skasować. Teraz była jej kolej. Wiedziała, jak się czuję. W końcu położyłem się na łóżko, a o północy dostałem od niej wiadomość.
Miałam właśnie wieczór panieński i jestem pijana.
Nie byłem pewien, jak powinienem na to zareagować. Była na wieczorze panieńskim, wychodziła za mąż, ale wciąż myślała o mnie, to dobrze czy źle? Myślałem nad tym, co powinienem jej odpowiedzieć, aż w końcu napisałem:
Połóż się do łóżka i idź spać.
Sądziłem, ze najprawdopodobniej zemdleje, albo w końcu zaśnie. Przygotowywałem się do następnego dnia w szpitalu, ponieważ byłem pewien, ze wszyscy będą się na mnie patrzeć i oceniać w szpitalu. Cały dzień czułem się jakby mój telefon był narkotykiem, sprawdzałem go kilkanaście razy, zastanawiając się, czy Bella się już obudziła. Ucieszyłem się, gdy zobaczyłem Rose I Emmeta. Prawie się popłakałem na ich widok. Rose wyglądało dokładnie tak samo, z małym wyjątkiem, że byłą w ciąży. Jej ciało było doskonałe nie licząc tej małej wystającej piłki z przodu. Przekręciła oczami na to stwierdzenie i przytuliła mnie. Emmet również mnie przytulił, podarowując mi potwornie mocny uścisk, przez co podniósł mnie do góry.
– Więc teraz jesteś homo czy hetero? – zapytał z uśmiechem.
– Jestem lekarzem, więc się odpieprz – powiedziałem i zaprosiłem ich do środka. Słuchałem wszystkiego, co mówili, Rose powiedziała mi, że Alice dostała awans i teraz pracuje nad jakimś programem w Europie, ale wraca za jakiś miesiąc. Jasper pojechał razem z nią.
– Chciałem powiedzieć, ze ruszamy na miasto, ale Rose nie może pić – powiedziałem, mając nadzieję, że się zgodzi zostać w domu, ale zamiast tego po prostu wstała.
– Jestem tutaj by się zabawić, nie będę po prostu piła.
Pobiegłem na górę, przebrałem się i właśnie dzisiaj miałem okazję zobaczenia się z Bellą. Poszliśmy do miejscowego baru i rozmawialiśmy. Emmet opowiadał o nowym przedsięwzięciu, nad którym pracował z ojcem Rose, a ja udawałem, ze jestem tym naprawdę zainteresowany. Byłem naprawdę zszokowany, kiedy Rose przerwała jego monolog i powiedziała:
– Bella jest tutaj.
Spojrzałem w górę i dostrzegłem Bellę i Jake'a trzymających się za ręce. Zniżyłem się trochę na siedzeniu, by móc ich spokojnie obserwować. Rozmawiali z różnymi ludźmi, a potem udali się na parkiet i tańczyli. Zauważyłem, że Bella nie opierała się na jego ciele i patrzyła wszędzie, tylko nie w jego oczy. Wziąłem swoje piwo, wstałem, oparłem się o ścianę i z zaciemnionego miejsca mogłem ich obserwować. Wiedziałem, że on nie był dla niej i wiedziałem, że ona wychodzi jedynie, dlatego za tego faceta, ponieważ on ją toleruje. On był naprawdę w niej zakochany, o wiele bardziej niż to pokazywał. Po kilku piosenkach, Bella udała się w końcu do damskiej toalety. Poszedłem za nią, wszedłem do łazienki, stała przed lustrem i poprawiała swój makijaż.
Zobaczyła mnie i zamarła z błyszczykiem w ręku.
– Edward, to damska toaleta – powiedziała i odwróciła się do mnie.
– Nie obchodzi mnie to, że stoi tutaj pierdolona maszyna do tamponów – powiedziałem i zrobiłem krok bliżej. – Co ty robisz z tym facetem, Bello?
– Mówisz o moim narzeczonym? – zapytała i zauważyłem, ze stała teraz w obronnej pozycji.
– Tak, o tym facecie, którego nawet dobrze nie trzymasz podczas tańczenia na parkiecie – powiedziałem i wyciągnąłem rękę, by zabrać od niej błyszczyk. Wrzuciłem go do zlewu i przyciągnąłem ją mocno do siebie. Oparłem swoją twarz obok jej szyi i wciągałem zapach z jej włosów. Nie uciekła ani nie poruszyła się, ale stała, przytulona do mnie po środku damskiej toalety. Pocałowałem jej miękką skórę, zacząłem całować każdy kawałek jej ciało, czując, że jej ciało drży. Mógłbym powiedzieć, że ona właśnie tego potrzebuje, najwidoczniej Jake nie dbał o jej kobiece potrzeby. To również wyjaśniało, dlaczego była taka chętna na łące. Potrzebowała mężczyzny.
– Jak tam rozmowa? – zapytałem pomiędzy pocałunkami.
– Jaka rozmowa? – wyszeptała. Zaśmiałem się, a moje ręce zaczęły poruszać się po jej ciele, westchnęła, odchylając głowę do tyłu z zamkniętymi oczami.
– Chodź ze mną do domu – zaoferowałem.
– Nie mogę – powiedziała, gdy wypuszczała powietrze.
– Dlaczego?
– Zostaję dziś na noc u Jake'a.
– On nie może cię zadowolić, a ja mogę – powiedziałem szczerze, czując, że potrzebuje, by ktoś podarował jej trochę miłości.
– Edward – powiedziała zbolałym głosem. – Dlaczego jesteś taką pokusą, dlaczego nie mogę ci się oprzeć?
– Ponieważ to ja jestem odpowiednim dla ciebie facetem, nie Jake – stwierdziłem. W końcu spojrzała na mnie, widziałem w jej oczach niezdecydowanie, więc dotknąłem moimi ustami jej i pocałowałem ją zachłannie. Odpowiedziała w każdy możliwy sposób, poprowadziła rękę w dół, czułem jej dłonie ściskają moje pośladki. Moje ręce znalazły się pod jej koszulką, poruszając się w kierunku jej biustu, bawiłem się jej piersiami, gdy nasze języki walczyły o dominację. Przyciągnąłem ją mocniej do siebie, a ona zachęcała mnie do wszystkiego, czułam jak jej dłonie poruszają się po moim tyłku.
– Potrzebuję Cię – powiedziałem, by złapać oddech. Sięgnęła do mojego paska i pomału zaczęła rozpinać mi spodnie, popchnęła mnie na drzwi. Moje dżinsy znalazły się już obok moich kostek, a jej spódnica powyżej jej tali, gdy ktoś zapukał do drzwi.
– Bella? – zawołał Jake. Jej oczy otworzyły się szeroko, szybko poprawiła spódnicę i odepchnęła mnie od siebie. Miałem problemy z założeniem swoich spodni, gdy podeszła do drzwi i powiedziała:
– Przepraszam kochanie, miałam telefon.
Oparłem się o zlew, starając się uspokoić. Wreszcie moja twarz była obmyta zimną wodą, odsunąłem się od zlewu, gdy nagle do łazienki weszła kobieta. Spojrzałą na mnie zszokowana, spojrzała na drzwi i ponownie na mnie.
– Męska byłą zajęta – skłamałem, a ona skinęła głową rozumiejąc. Wracając do Rose i Emmeta, próbowałem poszukać wzrokiem Belli. Nie mogłem jej nigdzie zobaczyć, musiała już wyjść. Odczuwałem teraz fizyczny i psychiczny ból, a jedynym znanym mi sposobem pozbycia się tego bólu, było picie, więc piłem wszystko, co miałem pod ręką jak najszybciej. Rose w końcu zabrała mi butelkę i odezwała się.
– W ogóle się nie zmieniłeś, Edwardzie. Dorośnij, jeśli chcesz walczyć o tą dziewczynę. Pomyśl nad wszystkim i nie pozwalaj jej tak po prostu odejść.
– Przeze mnie ją zwolnili – powiedziałem.
– To jej wina – powiedziała, akcentując każde słowo.
– Nigdy nie byłeś taki, co się stało? – powiedział Emmet, potrząsając głową.
– Jaki? – zapytałem.
– Narąbany, piłeś, kiedy mieszkałeś z nią, a teraz wracasz do tego samego. Musisz się z kimś umówić i się z nią przespać – powiedział, nie miałem odwagi mu powiedzieć, że jedyną kobietą jakiej teraz chciałem to właśnie Bella. Rozejrzałem się dookoła, było kilka ładnych dziewczyn, ale żadna z nich nie przykuła mojej uwagi. Rose w końcu odezwała się, dając mi nadzieję.
– Edward, przyjedź do Seattle. Umówię cię z kilkoma kobietami. Odegrasz się całkowicie i zrozumiesz, że Bella jest ci niepotrzebna. Pozwól jej ożenić się z tym idiotą, mimo że tego nie chcesz.
Nie wiem czy to alkohol czy nie, ale ten pomysł brzmiał naprawdę dobrze i może spędzenie kilka dni w Seattle dobrze mi zrobi. Następnego dnia wyruszyliśmy, wyjechałem z tego miasta i czułem się….. dobrze. Myślałem, że wszędzie czuję, Bellę, ale to miasto poznałem wcześniej niż Bellę, chciałem odzyskać zaufanie w miejscu, które należało do mnie.
